Małe rybki i ciężkie narkotyki

Ogłoszone niedawno wyniki badań z Uniwersytetu Stanu Utah wskazują, że rybki z gatunki danio pręgowanych uzależniają się od opioidów podobnie jak ludzie.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Focus.pl
Błażej Grygiel

Odsłony

221

Nie tylko ludzie mają problemy z uzależnieniami od substancji psychoaktywnych, w tym opioidów. Ogłoszone niedawno wyniki badań z Uniwersytetu Stanu Utah wskazują, że rybki z gatunki danio pręgowanych uzależniają się podobnie jak ludzie.

Dziekan Kolegium Farmacji uczelni w Utah Randall Peterson mówi, że obecnie terapie opierają się na innych pochodnych jak choćby metadon czy buprenorfina. Z jednej strony pomagają one poradzić sobie z uzależnieniem, ale jednocześnie często wpychają w inne.

- Potrzebujemy znaleźć coś innego niż metodę zamieniania jednych opioidów na inne – tłumaczy.

Badania na daniach pręgowanych to krok właśnie w tę stronę stronę. Sprawa jest tym ważniejsza, że obecnie w USA i w innych regionach świata wzrasta liczba uzależnień. Według branżowego Behavioral Brain Research obecnie nie ma efektywnej terapii hamującej głód narkotykowy.

Fizjologia małych rybek jest całkiem podobna do ludzkiej i testowanie na nich różnych substancji może dać wiarygodne wyniki, potrzebne do opracowania nowych leków.

- Nowy jest tu model samonadzoru, rybka musi wykonać konkretną czynność by zdobyć kolejną porcję – tłumaczy Peterson – to pozwala mierzyć ich motywację i poziom głodu.

Na potrzeby badań wpuszczono ryby do pojemnika, gdzie same mogły dozować sobie narkotyk, każdy z przypadków rejestrowały odpowiednie czujniki.

Na początku czujnik ruchu aktywował wpuszczenie do zbiornika jedzenia. Ryby nauczyły się, żę muszą przepłynąć przez określoną lokalizację by otrzymać jedzenie, które potem zastąpiono opioidem. Co się stało? Nietrudno przewidzieć, że zachowania rybek stały się niespokojne i nastawione na częste przepływanie drogą, która gwarantowała otrzymanie “działki”.

Dalszy test polegał na obniżeniu głębokości wody w miejscu, gdzie uruchamiał się mechanizm. Rybki z tego gatunku unikają płytkich wód, zatem przejście stało się dla nich bardzo nieatrakcyjne. Nie zmieniło to jednak ich nastawienia – wracały po więcej dawek, wykazywały także niepokój przy odstawieniu.

Na końcu badań oceniono, że rybki naprawdę “uzależniły się” od narkotyku.

- Proces wprowadzania nowego leku na rynek trwa długo – dodaje Peterson – może to trwać kilka lat. Obiecującą alternatywą jest odnalezienie nowych zastosowań dla używanych dziś substancji. W ten sposób można bardzo skrócić czas terapii i poznać dokładnie proces uzależniania na poziomie komórkowym, a to otwiera drzwi nowym formom pomocy dla ludzi.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Inne


kolejny trip, podroz setki ksztaltow,wiecie o co chodzi,ci ktorzy mieli do

czynienia,

wiedza,ze z czasem zatraca sie potrzebe dzielenia tym z kimkolwiek.Dlatego

bedzie krotkie

i troche bezsensowne bo doswiadczenie niezwykle osobiste, jak zwykle u

mnie -samotne.

Dzienne :) Wizualnie -nieprawdopodobne. Emocjonalnie - grzybowe.

Slowa w eter.



  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

( w tekście, pierwsze akapity)

Po dwóch miesiącach trzymania grzybków w ukryciu postanowiłem zrobić z nich użytek. Lepszego momentu nie było - sam w domu, w świetnym humorze po dwóch godzinach piłowania na akordeonie i gitarze z przyjacielem, koniec tygodnia, żadnych problemów jak na razie zarówno w domu i w szkole.  Set był dobry jak widać, pełne rozluźnienie, z pewnością wystarczająca wiedza zarówno o psylocynie i psylocybinie jak i potencjalnym przebiegu tripa. Jedyną niewiadomą było czy grzyby w ogóle są aktywne, według hyperrealowiczów nie, ale przekonać się mogłem w jeden sposób.

  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Zdecydowałem się, ze względu na problemy w domu, samo jednak nastawienie było pozytywne, z drugiej strony bałem się jakichś efektów ubocznych typu halucynacje.

Całość zaczęła się 30 kwietnia ubiegłego roku. Chociaż w sumie trochę wcześniej, bo 29 dnia tego miesiąca dostałem propozycję. Zaczęło się od wagarów i graniu u kolegi w fife. Był tam też jeszcze jeden, który zaproponował mi "palitko". Gorliwie odmawiałem, jednak kolejnego dnia po dostaniu ostrej reprymendy od matki zadzwoniłem z pytaniem: "Aktualna propozycja?". On odpowiedział, że tak, dogadaliśmy się w kwestii pieniężnej (która wyniosła mnie aż 15zł) i umówiliśmy się w znanym nam obu miejscu.