REKLAMA




Mafia to przeszłość – mobilne komunikatory pozwoliły na uberyzację handlu narkotykami

Opracowany przez Ubera model biznesowy wywrócił do góry nogami nie tylko transport czy wynajem mieszkań na godziny. Aplikacje mobilne, służące komunikacji i rozliczeniom w rozproszonej sieci dostawców i odbiorców, mogą odmienić każdą dziedzinę biznesu, w tym także handel narkotykami.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

dobreprogramy.pl
Adam Golański

Odsłony

488

Opracowany przez Ubera model biznesowy wywrócił do góry nogami nie tylko transport czy wynajem mieszkań na godziny. Aplikacje mobilne, służące komunikacji i rozliczeniom w rozproszonej sieci dostawców i odbiorców, mogą odmienić każdą dziedzinę biznesu, w tym także handel narkotykami. Wgląd w to, co oprogramowanie może zrobić z czarnym rynkiem przynosi praca brytyjskiego ekonomisty, który wziął pod lupę handel heroiną w byłej portugalskiej kolonii – Mozambiku.

To liczące około 29 mln mieszkańców państwo pod wieloma względami można uznać za reprezentatywne dla współczesnej czarnej Afryki: kolonialna przeszłość, chińskie inwestycje, mozaika narodowościowa i religijna, z jednej strony imponujący wzrost PKB i kiełkująca demokracja parlamentarna, z drugiej wciąż bardzo kiepska infrastruktury, ogromne przepaści społeczne, wielkie bezrobocie i nieustanne skandale korupcyjne.

Wiele z tych skandali było związanych z lukratywnym handlem heroiną, drugim co do wartości towarem eksportowym Mozambiku. Jak wyjaśnia dr Joseph Hanlon z London School of Economics w swojej pracy The Uberization of Mozambique’s heroin trade, każdego roku z państwa tego wywożonych jest od 10 do 40 ton tego narkotyku, o wartości od 200 do 800 mln dolarów.

Mozambik pełni tu rolę punktu przerzutowego – heroina w zdecydowanej większości pochodzi z Afganistanu, dostarczana na statkach, a nawet łodziach płynących z Pakistanu wzdłuż wschodniego wybrzeża Afryki. Oficjalnie narkotyk ten jest oczywiście w Mozambiku nielegalny. Przez wiele lat dostawy i redystrybucja do Republiki Południowej Afryki i na rynek europejski były jednak chronione przez lokalnych polityków, czerpiących z niego swoje korzyści. Jednak dzięki upowszechnieniu się smartfonów sytuacja uległa zmianie. Opieka polityków przestała być potrzebna przestępczym organizacjom.

Jak wyjaśnia brytyjski ekonomista, mobilne komunikatory całkowicie przekształciły strukturę organizacji przestępczych. Obok tradycyjnych mafii pojawiły się organizacje ad-hoc, w których rolę na stałe związanych z organizacją gangsterów przyjęli zwykli mieszkańcy Mozambiku. Instalują na swoich smartfonach odpowiednie komunikatory, najczęściej WhatsAppa, Telegrama czy Vibera, a następnie poprzez szyfrowane komunikaty otrzymują oferty przeprowadzenia narkotykowych interesów, najczęściej jako kurierzy. Podobnie jak w wypadku Ubera, podejmują te operacje, które im odpowiadają.

Taka zdecentralizowana sieć dostaw to wiele pośrednich węzłów – po drodze z Pakistanu do Europy, przez Mozambik i Turcję, dochodzi do przynajmniej 19 spotkań pomiędzy nieznającymi się kurierami. Identyfikują się wzajemnie po przekazanych przez operatorów sieci zdjęciach, mechanizmy geolokalizacji i udostępniania swojego położenia zapewniają, że towar trafi tam, gdzie ma trafić. Płatności realizowane są przez zaufanych bankierów, którzy zajmują się ich wypłacaniem po potwierdzeniu przekazania paczki do następnego węzła.

Według Hanlona taka „uberyzacja” heroinowego szlaku dostaw znacząco zmniejszyła ryzyko wpadki i przyniosła operatorom spore oszczędności. Dzięki upowszechnieniu się smartfonów i mobilnego dostępu do Internetu przemytnikiem może zostać każdy, kto chce dorobić do swojej pensji, czy w ogóle cokolwiek zarobić w państwie, w którym miliony ludzi pozostają bez pracy.

Wyeliminowanie konieczności kontaktowania się z gangsterami sprawiło bowiem, że za kontrabandę wzięli się ludzie, których organy ścigania nigdy by o to nie podejrzewały. Handlująca warzywami starsza kobieta może odebrać paczkę od zwykłego kapitana łodzi, by później przekazać ją prawnikowi w drogim garniturze. Ten zaś paczkę przekaże taksówkarzowi pod lotniskiem zaraz po wylądowaniu w europejskim mieście Nikt oczywiście nie wie, co w paczce jest, nikt nikogo nie zna. Wiarygodność kurierów można zaś łatwo testować przekazując paczki z niewinną zawartością.

Brytyjski ekonomista twierdzi, że sprawdzony w Mozambiku model zaczyna wychodzić poza to afrykańskie państwo, staje się częścią globalnej transformacji czarnego rynku. Tradycyjna mafia umiera, zastępują ją luźne sieci freelancerów, których łączy jedynie obecność w grupie na szyfrowanym komunikatorze.

Zainteresowani zapoznaniem się z pracą dra Hanlona znajdą ją na stronach London School of Economics.

Oceń treść:

Brak głosów
randomness