Hej! To mój pierwszy post tutaj, i zarazem pierwszy raport. Podjąłem decyzję, że opiszę swoje przeżycia z tzw. nexus flipa, czyli połączenia MDMA z 2C-B. Naczytawszy się na reddicie o tej kombinacji stwierdziłem, że pora wreszcie spróbować.
Powątpiewamy, czy obecny kryzys opioidowy w USA można kwitować jako "lekomanię", niemniej tekst odnotować warto.
„Kryzys opioidowy” narastał w USA od lat 90. Dopiero niedawno Ameryka otworzyła na niego oczy. W zeszłym roku leki na receptę posłały do grobu ponad 60 tys. osób.
Leki opioidowe to choćby kodeina czy tramadol. W Ameryce koncerny farmaceutyczne, lobbując wśród lekarzy, sprawiły, że ci wiedzeni chęcią zysku lub zwykłą głupotą zaczęli przepisywać je pacjentom jak cukierki. Jak działają opioidy? Przede wszystkim uśmierzają ból, ale w dużej ilości mogą powodować działanie euforyczne.
Tabletki szczęścia miały wysoki popyt i podaż. Zmarginalizowano przy tym to, jak bardzo uzależniają popularne „tabletki na ból pleców” i jak łatwo mogą wyrządzić krzywdę.
Choćby doprowadzając do depresji oddechowej, a w konsekwencji do śmierci. Część uzależnionych (choć niewielka, około 6 proc.) zaczyna od opioidów, a kończy na mocniejszych środkach – np. na heroinie, wielokrotnie tańszej niż tabletki.
Popularność leków w USA można mierzyć rosnącą liczbą zgonów i zyskami ze sprzedaży leków. Zyski ze sprzedaży popularnego OxyCotinu wzrosły od 45 milionów dolarów w 1996 roku do 1,5 miliarda w roku 2002 (sic!). Popularność OxyCotinu wiązała się także z tym, że jego producnet, firma Purdue Pharma, twierdził, że jest on zupełnie bezpieczny.
Przeglądając artykuły prasowe poświęcone hasłu „kryzys opioidowy” z ostatnich 24 godzin, znajdziemy kilkanaście relacji. Dziennikarka z Palm Beach na Florydzie opisuje historię „nieopowiedzianego kryzysu” – to ten, który dotknął dzieci uzależnionych. Dziennikarz z położonego na drugim brzegu USA San Antonio mówi o śmierci swojego sąsiada. Siedem godzin temu w Albany w stanie Nowy Jork mężczyzna z bronią w ręku napadł na aptekę, żądał opioidów. Przestaje dziwić, że w związku z kryzysem prezydent Donald Trump ogłosił „Nadzwyczajny Alert Medyczny”.
Powstrzymać epidemię
Ale to Barack Obama zwrócił uwagę na problem jako pierwszy. Choć jego działania można określić jako nieśmiałe. Głównie z winy Senatu, który nie chciał zgodzić się na proponowany przez Obamę miliard dolarów na walkę z uzależnieniem (stanęło na 181 milionach). W 2015 roku podczas konferencji w Zachodniej Wirginii Obama mówił o szkoleniach, które będą przechodzić lekarze z zasad przepisywania środków przeciwbólowych na receptę.
W październiku 2016 roku, na finiszu swojego urzędowania, spotkał się z uzależnionym od opioidów raperem Macklemorem, a całe spotkanie zostało nagrane i zmontowane przez MTV. Stało się ono częścią filmu „Prescription for Change: Ending America’s Opioid Crisis”, który można obejrzeć na YouTube. Macklemore mówi tu o wstydzie, który odczuwa uzależniony, o spotkaniach grup wsparcia, na których inni mówią o swoich uzależnieniach, choćby od Vicodinu (tej niewielkiej tabletki, którą notorycznie połyka popularny dr House). Film pokazuje też czytelne infografiki pokazujące skalę problemu w USA.
Słowem, robi wszystko, żeby obudzić Amerykę, zanim ta zupełnie popadnie w odrętwienie. Pałeczkę od Obamy przejął Trump, choć 45. prezydent USA nie byłby sobą, gdyby odpowiedzialnością za obecny stan rzeczy nie obarczył poprzednika. Rząd Donalda Trumpa przeznaczył 500 milionów rocznie na pomoc i profilaktykę w walce z lekami na receptę.
Problemy Stanów Zjednoczonych brzmią dla nas jak zupełna fantasmagoria. Polska jest na ostatnim miejscu wśród państw UE, jeśli chodzi o przyjmowanie opioidów (Polacy masowo zażywają preparaty zawierające ibuprofen i paracetamol). Nie zmienia to faktu, że władzy, tej lub przyszłej, należy w tych kwestiach patrzeć na ręce. Nad Wisłą przed kilkoma laty też można było usłyszeć z ust polityków o „nieuzasadnionym lęku” przed opioidami.
Set - dobry nastrój, ekscytacja przemieszana z lekkim niepokojem związanym z tego typu flipem Setting - przepełniony ludźmi klub z muzyką rockowo-klubową, bliscy znajomi, większość czasu spędzona z dziewczyną (trzeźwą)
Hej! To mój pierwszy post tutaj, i zarazem pierwszy raport. Podjąłem decyzję, że opiszę swoje przeżycia z tzw. nexus flipa, czyli połączenia MDMA z 2C-B. Naczytawszy się na reddicie o tej kombinacji stwierdziłem, że pora wreszcie spróbować.
Mieszkanie, nastawienie zawsze pozytywne niezależnie od warunków, brak specjalnego przygotowania, Impuls. Oczekiwania pozytywne po Poznaniu psychodelików nastawienie na ciekawe nowe doświadczenie. Zaczynam sam potem wpada ziomek posiedzieć jak zawsze. Nie do pilnowania, tripy w samotności to dla mnie żadna nowość nie mam z tym problemu.
14.00
Przepłukane nasiona powoju, heavenly blue z castoramy w opakowniu VERDE, producent W.Legutko w ilości 150, czyli 5g. Wepchnięte barbarzyńsko do ryja. Smak mocno grzybowy, czyli taki, którego nienawidzę. Najgorzej było całość porządnie rozgryźć, gdyż z miejsca bierze na bełta ale to kwestia smaku raczej. W każdym razie w porównaniu z truflami, to i tak miód maliny. Zapite soczkiem z pomarańczki i tragedii nie ma. Czekam na efekty w międzyczasie zapalę papieroska i się zrelaksuje przy jakimś serialu.
Miejsce : Moje mieszkanie. Mieszkam sam, więc niczym się nie martwiliśmy. Nastawienie: Byłem bardzo podekscytowany, że w końcu spróbuję. Czekałem na to prawie 2 tygodnie.
Produkty : Coca Cola, Myszka Mickey
Ja : 20 lat, ok 170cm, 60 kg, raczej szybki metabolizm.
Miejsce : Moje mieszkanie. Mieszkam sam, więc niczym się nie martwiliśmy.
Nastawienie: Byłem bardzo podekscytowany, że w końcu spróbuję. Czekałem na to prawie 2 tygodnie.
Doświadczenie : prawie codziennie jaram zioło. Raz wziąłem amfetaminę.
Sam w pokoju, byłem podekscytowany spróbowaniem nowej substancji.
07.06.2024
Jest to pierwszy trip report który publikuję w internecie, poprzednio pisałem je jedynie dla siebie, do późniejszego wglądu we własną głowę.