Kurierka Uber Eats zawiozła narkotyki na policję. W rewanżu dostała jedną gwiazdkę

Kierowczyni Uber Eats miała zawieźć zamówienie z restauracji na przedmieściach Sydney, ale coś ją tknęło. Zamiast to zrobić, pojechała na posterunek policji. Słusznie, bo w foliowej reklamówce zamkniętej opaską zaciskową były narkotyki.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

moto.pl | Łukasz Kifer

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

115
Sydney, ale coś ją tknęło. Zamiast to zrobić, pojechała na posterunek policji. Słusznie, bo w foliowej reklamówce zamkniętej opaską zaciskową były narkotyki.

Jak dostawczyni jedzenia Jess zorientowała się, że z zamówieniem jest coś nie w porządku? Po pierwsze było bardzo dziwne. Pracowała na drugą zmianę, kiedy otrzymała zlecenie dostarczeni przesyłki w ramach usługi Uber Connect. Z restauracji w mieście Mascot w Nowej Południowej Walii odebrała foliową torebkę zabezpieczoną plastikową opaską zaciskową. Kiedy spytała, co się znajduje w środku, usłyszała od pracownika, że to tubka z pastą do zębów. Większość ludzi takie produkty zamawia raczej w inny sposób. Handlarza narkotyków zdradziło jeszcze coś.

Prowizja za dostawę przesyłki była niespodziewanie wysoka, bo wynosiła aż 16 dolarów. Koszt dostawy w Uber Eats jest zależny od ceny zamówienia: wynosi od 15 do 30 proc. jego wartości. Taką prowizję pobiera oczywiście firma, kurier dostaje jej niewielką część. Na tej podstawie łatwo się domyślić, że wartość zamówienia musiała być niecodzienna i zdecydowanie zbyt wysoka w przypadku tubki pasty do zębów. Nic dziwnego, bo kiedy policjanci przyjrzeli się przesyłce, okazało się, że w niepozornej tubce oprócz pasty były dwa gramy metamfetaminy. O nietypowej dostawie pisze australijski dziennik "The Sydney Morning Herald".

Dostawa narkotyków przez Uber Eats. Można stracić prowizję

To dopiero początek tej historii, która rozwinęła się nieoczekiwanie. Można by się spodziewać, że po zawiezieniu nielegalnej przesyłki na policję, przestępca zostanie skreślony z listy Uber Eats. Nic podobnego. Było odwrotnie, bo system zadziałał w schematyczny sposób.

Po pierwsze odbiorca przesyłki rozczarowany tym, że jej nie otrzymał, wystawił negatywną opinię kierującej samochodem Uber: za niezrealizowaną dostawę otrzymała od niego jedną gwiazdkę. Dodatkowo zadzwonił i nakrzyczał na nią. Korporacja wcale nie wzięła strony kierowczyni. Kiedy poszkodowana kurierka skontaktowała się z obsługą klienta, pracownik Uber Eats stwierdził, że ze względu na wiarygodność systemu ocen dostaw, nie można ich zmienić po wystawieniu. Jedna gwiazdka, którą otrzymała dostawczyni Uber Eats, rzekomo mogła być skasowana wyłącznie po zrefundowaniu przez nią zamówienia, którego nie dostarczyła. Nie ma od tego wyjątków.

Rzeczniczka Uber: "podjęto odpowiednie działania wewnętrzne"

Dopiero kiedy o sprawie napisał australijski dziennik, pytając, dlaczego przedsiębiorstwo stanęło po stronie dealera metamfetaminy, okazało się, że jednak są odstępstwa od tej reguły. Rzeczniczka firmy przekazała mediom, że jakakolwiek nielegalna działalność kontrahentów wiąże się z natychmiastową utratą dostępu do systemu Uber. Przyznała, że nie wolno w ten sposób dostarczać towarów, którymi obrót jest prawnie zabroniony. Dodatkowo przedstawiciel korporacji zawiadomił kurierkę, że usuną krzywdzącą opinię, ale mimo to zapłacą jej za stracony czas. Całe 16 dolarów. Dla niej historia zakończyła się dobrze.

Nieznane są losy dostawcy, który myślał, że wpadł tę znakomitą metodę przekazywania narkotyków klientom. Sprawa raczej nie skończy się dla niego dobrze, bo schemat tylko pozornie był genialny. Biedaczek widocznie nie zdawał sobie sprawy, że informacje dotyczące każdej dostawy, poczynając od trasy dojazdu, przez kwoty zakupu, a kończąc na danych odbiorców i dostawcy, zostają w systemie Uber Eats. Nawet jeśli wszystkie konta były wystawione na fałszywe dane, lokalizacje i ceny muszą się zgadzać. Nie da się oszukać telefonicznego GPS-u. Dzięki temu nader łatwo się domyślić, gdzie przebywali nabywcy narkotyków oraz jakie ich ilości kupili. Dlatego klienci akurat tego dostawcy mogą spodziewać się kolejnych wizyt. Tym razem przyjadą do nich smutni panowie w czarnych strojach i kominiarkach.

Oceń treść:

Average: 1 (1 vote)

Komentarze

jacek.stachursky (niezweryfikowany)

Głupie szonisko, zamiast zamknąć papę i zarobić 16 zielonych + pewnie fajny napiwek sama się podłożyła za śmieszne 2 sztuki.
Zajawki z NeuroGroove
  • Efedryna

Moja przygoda z Tussim zaczęła się wczoraj :) Wcześniej wyżerałam tylko Tramal, pozostawiony przez babcię w spadku :), ale Tramal się skończył i zmuszona zostałam do szukania innych tableteczek. Poczytałam sobie trochę waszych tekstów i postanowiłam następnego dnia wybrać się na spacer po aptekach, aby kupić Antidol i Tussipect. Niestety Antidolu nigdzie mi nie sprzedali ("lek z kodeiną bez recepty Pani chciała?"), no więc kupiłam 3 opakowania Tussiego. Jedno dla mnie, pozostałe 2 dla dwóch kumpeli.

  • Marihuana

wyprawa na 1sze w życiu jaranie podczas lekcji :) żeby było śmieszniej to po jaraniu - powrót do szkółki na jakieś 4 lekcje :) no i jakby tego było mało - w ten dzień miała być wywiadówka...

10.09.2007

  • 5-MeO-DiPT

Nazwa chemiczna: 5-Metoksy-Diisopropyltryptamina; 3-[2-(diisopropylamino)etyl]-5-metoksyindol





5-MeO-DiPT jest psychoaktywną tryptaminą, którą odkrył Alexander Shulgin około 1980 roku. Od 1990 roku, zaczęła się jej sprzedaż przez wytwórnie chemiczne tzw.\'szarej strefy\'. Obecnie jest najbardziej rozpowszechnioną syntetyczną tryptaminą używaną do celów rekreacyjnych.





Slang: "Foxy Methoxy"; "Foxy"