marihuana - pierwszy raz
Na drzewie przy ul. Traktorowej w Łodzi policjanci znaleźli reklamówkę z 48 dawkami dopalaczy. Teraz szukają jej właściciela. Jeśli go znajdą, grozić mu mogą trzy lata więzienia.
Na drzewie przy ul. Traktorowej w Łodzi policjanci znaleźli reklamówkę z 48 dawkami dopalaczy. Teraz szukają jej właściciela. Jeśli go znajdą, grozić mu mogą trzy lata więzienia.
Według rzeczniczki komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi mł. insp. Joanny Kąckiej, kilka dni temu policjanci zostali poinformowani, że w okolicach ul. Traktorowej może odbywać się pokątny handel środkami psychoaktywnymi.
- Zwrócili uwagę na dwóch młodych mężczyzn. Ich nerwowe zachowanie wskazywało, że mogli mieć związek z dystrybucją niedozwolonych używek. Jednak policjanci nie znaleźli przy nich żadnych nielegalnych substancji - relacjonuje Kącka.
Funkcjonariusze nie dali jednak za wygraną i sprawdzili także otoczenie. To wtedy zauważyli foliową reklamówkę wiszącą na pobliskim drzewie.
Okazało się, że wewnątrz było 48 zawiniątek z foli aluminiowej z suszem roślinnym. Testy na obecność środków odurzających potwierdziły, że zabezpieczony susz o łącznej wadze 53 gramów mógł być syntetycznym środkiem odurzającym.
Wylegitymowani mężczyźni twierdzili zgodnie, że nie wiedzą, kto jest właścicielem reklamówki.
wszystko opiszę w tripie
Od małego miałem problemy ze sobą, a właściwie z rodziną. Napierdalali mnie ojciec, matka, siostra, brat, i w chuj osób w szkole. Bałem się wszystkiego i wszystkich, a wystarczyło żeby ktoś krzyknął i prawie sikałem w majtki. Szukałem miłości, akceptacji i ciepła. Chciałem pomagać, a czasami jak widziałem jak komuś dzieje się krzywda czułem niemal fizyczny ból. Byłem jednym z tych gości, którym zabieraliście kanapki, podstawialiście nogę w szkole na korytarzu, laliście w pysk, wyrzucaliście rzeczy do kibla w akademiku. Pizdą.
Wolne mieszkanie, jedna swieczka, mile zolte swiatlo rozchodzace sie po pokoju, glosnik z muzyka. Trip przezywany razem z dziewczyna. Kazdy pozytywnie nastawiony, moja luba probowala pierwszy raz :)))
Wolny wieczór w srodku tygodnia, jednym słowem - sytuacja ktora musi zostac wykorzystana. Dziewczyna pozytywnie nastawiona przez moje opowiadania na temat działania opisywanej substancji, aczkolwiek z odczuciem lekkiego stresu który w dalszej części raportu odszedł niczym koty ktore były w mieszkaniu i widziały co odpierdalamy. Jesli mam byc szczery, nawet mi bylo ich troche szkoda - ciekawe co miały w głowach gdy to widzialy. Tak czy inaczej, groch na deskę, kroimy na pol, dajemy sobie buziaka i wcinamy.