REKLAMA




Kotański w podstawówce

W nagrodę za skandowanie haseł antynarkotykowych do dzieci przyjechał Marek Kotański.

Anonim

Kategorie

Źródło

wp.pl/Gazeta Radomszczańska

Odsłony

2832
Marek Kotański, doskonale znany w Polsce przeciwnik narkotyków, założyciel Monaru, spotkał się z uczniami szkół w Radomsku (woj. łódzkie).

Monar jednak postawił warunek: szef przyjedzie, jeżeli radomszczańskie szkoły włączą się do "Gwieździstego szlaku czystych serc"- Telefonowaliśmy do różnych szkół w mieście, ale takiej ogólnoradomszczańskiej akcji nie udało się zorganizować - przyznała Janina Kornacka, pedagog szkolny. Młodzież skandowała więc osobno hasła antynarkotykowe. Wśród protestujących "czystych serc" znaleźli się też uczniowie podstawówki nr 3. - Wzięliśmy się za ręce i kilka razy powiedzieliśmy: - Nie chcemy umierać przez narkotyki- - opowiadają.

I właśnie w nagrodę przyjechał do nich inspirator "Gwieździstego szlaku" Marek Kotański z kilkoma pracownikami Monaru. Tłumaczył najmłodszym uczniom, jakim złem są narkotyki. Prowadził z nimi dialog, często posługując się gwarą młodzieżową. - Jeśli w waszej szkole pojawi się jakiś baran, który będzie namawiał do kupowania narkotyków, to od razu zgłoście nauczycielowi, że jest wśród was ktoś, kto sprzedaje śmierć - mówił. Zachęcał też radomszczańskie szkoły, aby przystąpiły do tzw. "Ruchu czystych serc" i wspólnie walczyły z narkomanią.

Wszyscy obecni na sali utworzyli wspólnie z Kotańskim łańcuch. - W ten sposób przesyłam wam symbolicznie moją energię, zapał do walki z narkomanią - powiedział gość.
- Możecie przyjechać do nas na kilka dni - namawiał po spotkaniu pedagogów szkolnych. - Zobaczycie, jak jest w Monarze, co robimy. Zorganizujemy wam małe szkolenie.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne


29 września 2001

  • 25C-NBOMe
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

wieczór na polach przed lasem, mostek koło ogródków działkowych, później las

 

 

I.                    Początek

  • Grzyby halucynogenne
  • Retrospekcja

Planowane od kilku dni naćpanie się w stałym gronie. Przyjazd do innego miasta w celu odwalenia obowiązków rodzinnych i szybka ucieczka w celu tripowania.

Historia ta stanowi zapis wspomnień z etapu mojego życia, który z perspektywy oceniam jako dość wartościowy, ale jednocześnie pouczający. Nie będzie tu alfy pvp dożylnie i popalonych kabli, bo od zawsze uważałem ten rodzaj zabawy za nic nie warte, krótkodystansowe gówno dla przygłupów, którym nie zależy na życiu. Preferowałem psychodeliki - marię, która działała na mnie za mocno i czasem psychotycznie, a od niedawna lsd i grzyby, których to spróbowałem pierwszy raz już około 3 lata wcześniej.

  • Klonazepam
  • Kodeina
  • Marihuana
  • Miks

Nastawienie: bardzo pozytywe. Po ciężkim, acz wyjątkowo udanym tygodniu w pracy (udało mi się zarobić więcej $ niż szacowałem i to sporo więcej), w towarzystwie dziewczyny, która akurat była w posiadaniu w/w substancji psychoaktywnych. Ah, jak cudowny zbieg okoliczności- akurat gdy miałem ochotę celebrować, wpadła (nazwijmy ją: Anka) z klonami i ziołem. Kodę kupiłem w aptece za rogiem. Gdzie? : u mnie w domu

Ważę 70 kg, przy 175 cm wzrostu.Postanowiłem się klasycznie "naćpać", motywacja tej jazdy była z założenia skutkowa - byłem bardziej nastawiony na mocne uwalenie, aniżeli na konkretną substancję.

Dokładnej rozpiski czasowej nie pamiętam, bo było ostro.

Pamiętam, że napierw przyjąłem podjęzykowo 2 mg klonazepamu, następnie zrobiłem roztwór z Antidolu w postaci 300 mg kodeiny, które wypiłem ok 20 min po klonie (="T")