Kontrowersyjna opinia biegłych w sprawie okoliczności śmierci Igora Stachowiaka

"Stwierdzone w badaniach toksykologicznych stężenia tramadolu oraz amfetaminy były zbyt niskie, aby uznać je za przyczynę zgonu. (...) Najbardziej prawdopodobnym jest, że przyczyną zgonu Igora Stachowiaka była niewydolność krążeniowo-oddechowa w przebiegu arytmii po epizodzie excited delirium, spowodowanego zażyciem środków psychoaktywnych"

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

tvn24.pl
Wojciech Bojanowski

Odsłony

231

Razili paralizatorem w toalecie, przyduszali podczas zatrzymania i spryskiwali gazem pieprzowym, ale takie działania policjantów nie przyczyniły do śmierci 25-letniego Igora Stachowiaka. Tak przynajmniej twierdzą biegli z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Biegli wskazują na zjawisko tzw. excited delirium, czyli psychozę występującą na skutek przyjęcia silnych środków stymulujących.

Według nieoficjalnych informacji, prawdopodobnie w tym tygodniu zakończy się śledztwo w sprawie okoliczności śmierci Igora Stachowiaka.

- Opinie uzupełniające dotarły. Świadkowie zostali przesłuchani. Pani prokurator będzie przystępowała do tego, żeby ten materiał dowodowy przeanalizować i uporządkować pod kątem ewentualnego przedstawienia zarzutów - mówi Magdalena Mazur z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Najbardziej prawdopodobna przyczyna

Pierwsza z opinii, na podstawie badania odzieży 25-latka, potwierdza, że oprócz paralizatora, policjanci użyli też wobec niego miotacza gazu pieprzowego. Funkcjonariusze nie poinformowali o tym fakcie w notatkach służbowych sporządzonych po śmierci Igora.

Druga opinia biegłych, sporządzona w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, miała wykazać, czy policjanci przyczynili się do śmierci Igora Stachowiaka.

"Stwierdzone w badaniach toksykologicznych stężenia tramadolu oraz amfetaminy były zbyt niskie, aby uznać je za przyczynę zgonu. (...) Najbardziej prawdopodobnym jest, że przyczyną zgonu Igora Stachowiaka była niewydolność krążeniowo-oddechowa w przebiegu arytmii po epizodzie excited delirium, spowodowanego zażyciem środków psychoaktywnych" - czytamy w opinii.

Kontrowersje

- Zawsze, kiedy pojawia się jakiś zgon związany z paralizatorami, to wtedy pojawia się teza: to było excited delirium i to jest niepokojące, czy nie jest to pewnego rodzaju alibi dla organów ścigania - komentuje Marcin Wolny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

O excited delirium mówił, podczas swojego wystąpienia w Sejmie także minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, powołując się na jedną z wcześniejszych opinii biegłych. - Określili jego stan jako excited delirium. Chodzi o zaburzenia świadomości połączone z dezorientacją, brakiem odróżnienia rzeczywistości od halucynacji - mówił wówczas Ziobro.

Pierwsza opinia z sekcji zwłok wykazała, że do śmierci Igora Stachowiaka doszło w wyniku współdziałania trzech czynników: zażycia środków psychoaktywnych, użycia paralizatora i wielokrotnego wywierania silnego ucisku na szyję.

Hipoteza o excited delirium pojawiła się dopiero na dalszym etapie prokuratorskiego śledztwa. - To taki bardzo, bardzo specyficzny przebieg zachowań i mechanizmów, które następują w organizmie pod wpływem określonych środków - tłumaczy Magdalena Mazur.

W świecie naukowym, excited delirium, czyli psychoza wskutek zażycia środków stymulujących, budzi kontrowersje. Syndromu tego nie ma w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych, nie uznaje go także wiele międzynarodowych organizacji medycznych.

Co jest w opinii?

Według autorów opinii, „najbardziej prawdopodobnym jest, że przyczyną zgonu Igora Stachowiaka była niewydolność krążeniowo-oddechowa w przebiegu arytmii po epizodzie excited delirium spowodowanego zażyciem środków psychoaktywnych”.

Jak wskazali eksperci, przyczyną zgonu po epizodzie excited delirium jest „kombinacja fizjologicznych reakcji organizmu stwierdzanych w trakcie stresu i wysiłku fizycznego (…) oraz, w zależności od sytuacji, efektu działania narkotyków, leków lub chorób naturalnych”. W opinii zauważono, że gdy do zgonu dochodzi po epizodzie excited delirium, a w czasie sekcji zwłok i badań dodatkowych nie stwierdzi się zmian, które mogłyby zostać uznane za przyczynę śmierci, „przyjmuje się, że przyczyną zgonu były zaburzenia czynnościowe w przebiegu excited delirium”.

W przypadku Igora Stachowiaka, biegli nie stwierdzili takich zmian. Według nich, obrażenia i zmiany chorobowe 22-latka „były na tyle niewielkie, że nie mogły doprowadzić do zgonu”. W opinii stwierdzono także, że wykazane w badaniach toksykologiczne stężenia tramadolu oraz amfetaminy „były zbyt niskie, aby uznać je za przyczynę” śmierci.

Według biegłych, obrażenia mężczyzny nie pozwalają również na przyjęcie, że bezpośrednią przyczyną zgonu Stachowiaka był wywierany przez policjantów ucisk na szyję.

Opinia miała też wyjaśnić, czy działania funkcjonariuszy (użycie siły fizycznej i środków przymusu bezpośredniego, w tym tasera) oraz fakt, że nie wezwali lekarza, który mógłby ocenić stan zdrowia zatrzymanego, naraziły go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Biegli wskazali, że epizod excited delirium wywołuje w organizmie reakcje typowe dla stresu. Obezwładnianie i unieruchamianie osoby w takim stanie „dodatkowo nasila te reakcje, co pośrednio może przyczyniać się do zgonu”. Jednak, według autorów opinii, „nie można udowodnić z pewnością wymaganą w postępowaniu karnym, że zastosowanie przez funkcjonariuszy Policji środków przymusu bezpośredniego w postaci chwytów obezwładniających, rażenia urządzeniem elektrycznym taser, pozostaje w związku przyczynowym ze zgonem Igora Stachowiaka i że naraziło go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”.

Ponadto, z materiału dowodowego - zdaniem biegłych - „nie wynika, aby Igor Stachowiak znajdował się w stanie, który byłby łatwy do rozpoznania przez osoby nie mające wykształcenia medycznego, jako wymagający wezwania zespołu ratownictwa medycznego, aż do momentu, kiedy faktycznie to uczyniono”.

„Należy wyjaśnić, że wiedza na temat excited delirium nie jest powszechnie znana nawet wszystkim lekarzom i że osoby, nie wiedzące o tym fenomenie, mogą nie rozpoznać objawów, które osobom posiadającym taką wiedzę i znającym patofizjologię tego stanu wskazałyby na konieczność wezwania pomocy medycznej” - napisano w opinii.

Biegli stwierdzili również, że wykorzystanie przez policjantów miotacza gazu pieprzowego „nie naraziło Igora Stachowiaka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”.

Oceń treść:

Average: 5.7 (3 votes)

Komentarze

Jk (niezweryfikowany)
Działania PIS'owskiej mafii w pełnej krasie.
Zajawki z NeuroGroove
  • Gałka muszkatołowa








Gałka - nic szczególnego





Była środa, 18 XII 2002, gdy postanowiłem przetestować gałkę po raz kolejny, ale tym razem bez dodatków w stylu MJ, czy N2O.


45g gałki czekało już w szufladzie na odpowiedni moment. Po zjedzeniu kolacji zdecydowałem się rozpocząć całą akcję :)


  • Grzyby halucynogenne

To było drugie spożycie grzybów w moim życiu. Pierwszy raz to było

kilka sztuk, od których miałem niesamowita chichrę. Pokrótce może

napiszę o tej pierwszej fazie. We wrześniu 1998 r. po raz pierwszy z

Uadrolem wybraliśmy się na grzyby. Zebraliśmy kilkanaście sztuk na

próbę. Zapodałem je sobie i oczekiwaliśmy na efekty. Nie miałem

oczywiście żadnych halunów po tej niewielkiej ilości, ale tzw.

chichrę. I to dopadła mnie u Uadrola. Śmiałem się non-stop. Uadrol

  • 4-HO-MET
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Moklobemid

Zażyta substancja: ~16mg 4-ho-met + 150mg moklobemidu (+ mieszanka ziołowa)

Experience: (20 lat) LSD-25; bromo-dragonfly; 2c-b; MDxx; DXM; Szałwia wieszcza; MJ; BZP; amfetamina

S&S: obozowisko w lasku nieopodal granic Torunia; Ja, Astaroth oraz Kogo.

17.20 - Intoksykacja: Ja z Astaroth zażywamy tryptamine oralnie, Kogo postanowił ją powąchać. 30 min wcześniej każdy z nas zażył po 150 moklobemidu. Smak tryptaminy trampkowo-gorzki. Ciężko to było w jamie ustnej przytrzymać ale chwilę się udało.

  • 4-HO-MET
  • Retrospekcja

Ciepłe czerwcowe popołudnie w parku miejskim. Pierwszy psychodeliczny trip.

 

Trip, który wam dziś wam opiszę, miał miejsce w czerwcu 2014 roku, a więc wieki temu w skali internetu (i ustawodawstwa narkotykowego). W zasadzie nawet nie powinienem mówić „trip” w liczbie pojedynczej, bo to były dwie osobne przygody – czas jednak zatarł większość szczegółów i ciężko dziś powiedzieć co kiedy miało miejsce. To, co wam tu przedstawiam, to rekonstrukcja zdarzeń i odczuć sporządzona na bazie wspomnień, zdjęć i nagrań z dyktafonu.

--------