- Czy nadużywanie alkoholu jest w naszych rodzinach wielkim problemem? Jak widać to z ambony proboszcza parafii?
- Problem jest ogromny, ale czasem przez nikogo jednak niedostrzegany. Widać to w rodzinie, w której choć jeden z rodziców pije nałogowo - wówczas nie ma pieniędzy na nic w domu, a dzieci nie rozwijają się duchowo. Problemem jest jednak to, że żadna impreza i zabawa nie może obejść się bez alkoholu. U nas nie ma kultury picia i ludzie przesadzają z ilością alkoholu. Wówczas z człowieka wychodzi zło, którego na trzeźwo by nie popełnił, ponieważ by się kontrolował.
- Ale sam alkohol nie jest postrzegany przez kościół jako zło?
- Absolutnie nie. Organizuję w swojej parafii festyny, na których jest piwo. Ludzie je piją i dla większości nie jest problemem jego nadużywanie. Rozwiązaniem nie jest przecież całkowita abstynencja, którą zresztą bardzo szanuję, ale spożywanie alkoholu z umiarem.
- Jakiej pomocy mogą oczekiwać parafianie nadużywający alkoholu od swojego proboszcza?
- Jeżeli człowiek uzna, że przesadza z alkoholem i nie radzi sobie z nim, to powinien przede wszystkim powiedzieć to sobie samemu. Jeśli sam nie jest w stanie sobie poradzić - to powinien się leczyć. W znalezieniu siły do podjęcia takiej decyzji pomaga motyw religijny - czyli, to że robi się to dla Chrystusa, który umacnia i pozwala każdemu powstać z grzechu. Jeśli zgłasza się do mnie osoba z takim postanowieniem, to umacniam ją w tym i wyspowiadam, żeby mogła zrzucić z siebie balast. Spowiadałem nawet ludzi, którzy przychodzili do konfesjonału lekko pod wpływem alkoholu. Po prostu wypili na odwagę. Z doświadczenia 20 lat kapłaństwa wiem, że spowiedź często w takich przypadkach pomaga. Przecież Pan Bóg w pomaganiu ludziom uzależnionym posługuje się innymi ludźmi. Czasem jest to lekarz, psycholog, a czasem ksiądz. Dla każdego człowieka jest inna droga rozwiązania problemu.
Komentarze