Nim przejdę do opisania samego tripu ważne jest to byście chociaż trochę poznali mój światopogląd, gdyż ma to wielkie znaczenie. Jestem osobą zdrowo-rozsądkową, nigdy nie cierpiałem na żadne choroby (czy to psychiczne, czy fizyczne). Jestem bardzo pozytywnie usposobiony do życia; optymista, z dystansem do życia oraz swojej własnej osoby. Dużo się uśmiecham, mam szeroko rozumiane poczucie humoru. Mam przyjaciół, kochającą rodzinę, spełniam się w aktywnościach fizycznych: uprawiam sporty, w zimę morsuje; dbam o swoje zdrowie.
- 4-ACO-DMT
- Bad trip
wcześniej zrobiłem trening siłowym, uczyłem się, spotkałem się znajomymi – miałem dobry humor, i ogólnie dzień określiłem jako produktywny.
- Grzyby halucynogenne
Czas: Jesień 2004.
Miejsce: Kraków.
Ilość: 40 naprawdę małych "krasnalskich czapek".
- acodin
- DXM
- Pozytywne przeżycie
Lekki stres przed połknięciem pigułek, własny pokój, zgaszone światła, łóżko słuchawki
23:30 Zarzucam Acodin, potem przystępuje do oglądania filmu na YT.
00:00 światło z ekranu telefonu zaczyna się lekko rozmywać, a przyjemne ciepło rozlewa się po moim ciele, do odczucia jest lekkie odrealnienie, myśli stają się chaotyczne. Ciało staje się cięższe, chodzi się normalnie, jednak nogi wydają się cięższe.
00:40 Muzyka brzmi na bogatszą, bardziej pełną, połączenie gitary elektrycznej i sampli w „ok computer” brzmi nieziemsko, pogłębia odrealnienie.
- Kodeina
- Uzależnienie
Historia zaczęła się od momentu przepisania mi syropu z kodeiną (Pini) przez lekarza z powodu zapalenia oskrzeli. Znalazłem w internecie inne zastosowanie kodeiny niż medyczne. Z racji, że miałem i mam dużo problemów, zacząłem się nią fascynować i czytałem różne artykuły i trip raporty na jej temat. Kiedy uzbierałem trochę pieniędzy poszedłem do apteki i kupiłem za 12 zł opakowanie thiocodin 16 tab. Była wtedy jesień, więc szybko zaczęło robić się ciemno. Poszedłem do pobliskiego parku i około godziny 16:30 wziąłem pierwsze 10 tabletek.


Komentarze