Jak marihuana wpływa na słuchanie muzyki?

Bardziej wyraziste brzmienie, wyostrzona jakość słuchania, głębia i do tego metafizyczne doznania. Konopie indyjskie i muzyka zdają się tworzyć świetne połączenie. Dlaczego tak jest?

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

vapefully.com

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

157

Bardziej wyraziste brzmienie, wyostrzona jakość słuchania, głębia i do tego metafizyczne doznania. Konopie indyjskie i muzyka zdają się tworzyć świetne połączenie. Dlaczego tak jest?

Chyba każdy, kto chociaż raz po marihuanie słuchał muzyki przyzna, że jest to używka, która bardzo szczególnie wpływa na percepcję. Oczywiście odmiany marihuany są różne i mogą powodować uczucie euforii, bądź refleksji czy rozluźnienia. Niezależnie od tego, konopie nie upośledzają funkcji poznawczych, a szczególnie słuchu, tylko w specyficzny sposób te funkcje modyfikują.

Wpływ na to ma przede wszystkim zawarty w konopiach indyjskich psychoaktywny związek THC. Wyostrza on szczególnie nie tylko smak, ale również słuch. Jest również na to naukowe wyjaśnienie.

Naukowcy z Tomem Freemanem na czele przebadali wpływ konopi indyjskich na tzw. układ nagrody, wykorzystując do tego rezonans magnetyczny. Efekt? Ci, którzy używali marihuany i zostali poddani eksperymentowi wyrażali chęć dalszego słuchania muzyki, czego nie można już powiedzieć o osobach, którym zaaplikowano placebo.

Kolejne badanie naukowe wykonano za pomocą urządzenia EEG, które potwierdziło zmienioną percepcję u osób, które słuchały muzyki pod wpływem zioła. Na podstawie zapisu EEG naukowcy wykazali, że ma wówczas miejsce zjawisko hiperkoncentracji w przestrzeni akustycznej. Potwierdziło to zatem tezę, że konopie indyjskie mają wpływ na wzmocnienie percepcji akustycznej.

Oprócz tego, konopie indyjskie, jak wykazali naukowcy zaburzają pamięć krótkotrwałą, co w efekcie wiąże się ze skupieniem na „tu i teraz”. Odbiorca muzyki, jak potwierdza prof. Daniel Levitin – psycholog muzyki z Uniwersytetu McGill, koncentruje się niemal na każdym szczególe odtwarzanego utworu.

– Słuchacze pod wpływem konopi indyjskich niemal żyją dla każdej nuty, w konkretnej chwili – potwierdza prof. Daniel Levitin.

Muzyka i konopie są niemal niczym dwa przenikające się żywioły, które się przenikają. Dotyczy to również procesu tworzenia. Już dla pierwszych muzyków jazzowych marihuana była inspiracją do tworzenia utworów i lotnych, improwizowanych solówek.

Znaczący wpływ na proces tworzenia muzyki konopie indyjskie miały dla takich artystów jak min. Jimmi Hendrix, Bob Marley czy Snoop Dogg. Pierwszy z nich tworzył i grał koncerty właśnie pod wpływem marihuany i LSD. Przypadkowa nie jest zresztą jedna z jego piosenek Purple Haze.

Boba Marleya z kolei można uznać za króla marihuany. Muzyka reggae została rozpowszechniona dzięki paleniu konopi indyjskich. Zioło nie tylko było i jest inspiracją do jej tworzenia, ale także nieodłącznym duchowym, religijnym i metafizycznym elementem.

I wreszcie Snoop Dogg będący królem hip hopu przyznaje się do palenia ok. 80 jointów dziennie. Artysta sam przyznaje, że nigdy nie wystąpił na koncercie na trzeźwo. Snoop Dogg może się pochwalić całą linią akcesoriów, a także projektów biznesowych związanych z konopiami indyjskimi.

Podsumowując, ludzie po prostu kochają słuchać muzyki pod wpływem marihuany. Dotyczy to również procesu tworzenia muzyki po ziole, czego potwierdzeniem jest znacznie szersze , niż wymienione tu grono artystów.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Etanol (alkohol)
  • MDMA (Ecstasy)
  • Pozytywne przeżycie

dyskoteka

15.04.2007

Wraz z dosyć pokaźną grupą znajomych postanowiliśmy się wybrać na dyskotekę w klimatach house i techno. Wszyscy byli pozytywnie nastawieni i każdy miał ze sobą ładunek magicznych kółeczek, w ilości od jednego do trzech. Udaliśmy się najpierw do baru. Zamówiłem ze znajomym herbatkę, przy której zjadłem połówkę koniczynki. Po 15 minutach postanowiliśmy wejść już do środka, na disco. Będąc już w środku i czując już działanie pierwszej połówki, dojadłem drugą połowę... i wtedy się zaczęło...

  • 2C-E
  • Pierwszy raz

Mieszkanie znajomego. Specyfik zjedzony o 21.00, koniec wszelkich doznań po ok. 10 godzinach.

Moją przygodę z 2C-E rozpoczęłam od przyjęcia dawki 20mg – ok. 2/3 połknęłam, 1/3 zaaplikowałam donosowo po upływie jakichś 20 minut od zjedzenia „bomby”. Już kilkanaście minut po wciągnięciu kreseczki poczułam pierwsze efekty. Żałuję, że nie zaaplikowałam sobie więcej tą drogą, bo wiem że w moim przypadku zjadanie narkotyku daje kiepskie efekty, lecz kolega nastraszył mnie, że proszek straszliwie żre w nos. Okazało się, że moje obawy były mocno przesadzone – specyfik rzeczywiście nie był najprzyjemniejszym, co wciągałam, ale nie plasował się też w czołówce najgorszych.

  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)
  • GBL (gamma-Butyrolakton)
  • Miks

 Poniższy trip-raport to opis przeżyć wywołanych przedawkowaniem GBL. Napisałem go w celu przestrogi przed nierozsądnym dawkowaniem.

 Był ciepły wiosenny dzień, a ja wracałem z apteki. Na stacji dworcowej spotkałem trzech kumpli. Chwilę pogadaliśmy pijąc piwo i wtenczas spożyłem przy nich 900mg Dekstrometorfanu. Chwilę potem postanowiliśmy udać się do mnie do domu, celem spokojnego pogadania i pogrania na x360. Wszystko działo sie około godziny jedenastej.

  • LSD-25


Kochać! Żyć! Kochać!

czyli kolejny LSD trip-report, o który prosiliście ;)



Zażyte substancje: 4 browary, 1 drops (wisienka) i oczywiście

1 papier (Campbells)

Miejsce: domek letniskowy kolegi

Czas: overnight