Jak leczyć studentów-narkomanów?

40% studentów polskich uczelni zetknęło się z narkotykami, 12% zażywa je systematycznie.

Anonim

Kategorie

Źródło

PAP

Odsłony

1262

Tymczasem do skutecznej walki z nałogiem konieczne jest współdziałanie wielu specjalistów - uważają uczestnicy międzynarodowego sympozjum "Postępy w Toksykologii Klinicznej i Sądowej", zorganizowanego w Klinice Toksykologii Klinicznej Collegium Medicum UJ.

Wraz z przystąpieniem do Unii Europejskiej i otwarciem granic Polska stała się otwarta dla europejskiego narkobiznesu. Jest to poważny problem, którego w pojedynkę nikt nie rozwiąże, dlatego tak ważne jest współdziałanie wielu specjalistów i stworzenie kompleksowego programu walki z narkomanią - mówiła podczas konferencji prasowej patronująca sympozjum sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Barbara Labuda.

Jako przykłady realizacji takiej współpracy podano program "Uczelnie wolne od narkotyków", do którego pod egidą Kancelarii Prezydenta przystąpiło 40 polskich szkół wyższych; współpracę Uniwersytetu Jagiellońskiego i krakowskich uczelni z policją w wykrywaniu handlarzy narkotykami oraz krakowski model przeciwdziałania uzależnieniom wśród studentów.

W grudniu z inicjatywy Kolegium Rektorów krakowskich uczelni została powołana Poradnia Chorób Środowiskowych dla Szkół Wyższych Szpitala Uniwersyteckiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, której celem jest profilaktyka, diagnostyka i leczenie uzależnień. Równocześnie poradnia oferuje pełny zakres świadczeń diagnostyczno-terapeutycznych dla osób zagrożonych lub dotkniętych uzależnieniem.

Postęp w neurobiologii polega na równoczesnym zastosowaniu metod psychologicznych i najbardziej wyrafinowanych metod biologii molekularnej. Na Zachodzie jest to stosowane. U nas są zamknięte kręgi terapeutów i psychologów, którzy nie dopuszczają nikogo, żeby leczyć, i stworzyli określone lobby; są określone środowiska psychiatrów. Tymczasem nowoczesne podejście może polegać tylko na tym, że równocześnie stosuje się psychoterapię indywidualną i zbiorową i farmakoterapię - powiedział organizator sympozjum, kierownik Katedry Toksykologii Klinicznej i Środowiskowej CMUJ prof. Janusz Pach.

Jak wyjaśnił, w skład takiej terapii wchodzi także możliwość sprawdzenia przez uzależnionego jakości zakupionego narkotyku. Może przyjść do nas i my mu oznaczymy w płynach ustrojowych zawartość i jakość narkotyku. Jest taka możliwość w klinice toksykologii przez 24 godziny na dobę - powiedział prof. Pach. Studencka poradnia toksykologiczna dysponuje także całodobowymi telefonami alarmowymi. (mn)

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

eee tam (niezweryfikowany)

najlepiej wrzucic nas wszystkich do wiezien na dozywocie, nasze rodziny obciazyc kosztami i spierdolic nam zycie na dobre jesli bedziemy chcieli sobie np zajarac <br>pani labudzie taki pomysl napewno by sie spodobal :)
Natecki (niezweryfikowany)

No nie mogę znowu to durne kurwiszcze ( Lady BL) się udziela.
Buddha (niezweryfikowany)

Ja wiżę, że jedyną osobą która tu lobbuje jest pani Labuda, która widać ma potężne wpływy finansowe z narkobiznesu. <br> <br>Bardzo nie podoba mi się jej ciasnota umysłowa. A KYSZ!!!
Buddha (niezweryfikowany)

Ja wiżę, że jedyną osobą która tu lobbuje jest pani Labuda, która widać ma potężne wpływy finansowe z narkobiznesu. <br> <br>Bardzo nie podoba mi się jej ciasnota umysłowa. A KYSZ!!!
frbdrk (niezweryfikowany)

No nie mogę znowu to durne kurwiszcze ( Lady BL) się udziela.
luk (niezweryfikowany)

Taa.. Biedne chore studnenty. Najlepiej na przymusowy odwyk albo od razu do kryminału. Zresztą tysiące takich jak ja, pracujących, mających dzieci i rodziny też... <br>
Lech Kaczyński (niezweryfikowany)

Jak zawsze Niektorym(tm) nie na reke jest rozroznianie pomiedzy rozsadnym UZYWANIEM, a NADUZYWANIEM. No przeciez nie ma ZADNEJ roznicy!
El Igorro (niezweryfikowany)

No nie mogę znowu to durne kurwiszcze ( Lady BL) się udziela.
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

jest godzina ósma dwadzieścia cztery pierwszego dnia przerwy świątecznej; przebudził mnie dźwięk telefonu jednak nie miałem problemów by wstać i odebrać, pomimo że zeszłego dnia moje podekscytowanie oraz zniecierpliwienie nie pozwoliło mi zasnąć do godziny drugiej, wręcz przeciwnie zerwałem się z łóżka i podbiegłem do aparatu zrywając z niego słuchawkę;

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Ostatnimi czasy dość często używałem substancji takich jak 4-HO-MET czy 25C-NBOMe, zawsze w towarzystwie, choć nigdy lekkomyślnie. Gdy po tych "zabawach" sięgnąłem po grzyby, okazały się działać słabiej niż zawsze, dlatego postanowiłem zrobić przerwę od psychodelików. Przy okazji obiecałem sobie również nigdy więcej nie używać substancji psychoaktywnych laboratoryjnego pochodzenia i korzystać wyłącznie z darów natury. Akurat tak się złożyło, że w trakcie tej przerwy rozstałem się ze swoją jedyną kobietą, co było dla mnie ogromnym ciosem. Od jakiegoś czasu myślałem o grzybach, wydawało mi się, że jestem już gotowy. I tak mnie tchnęło, akurat w najgorszy dzień, kiedy byłem najbardziej przybity i zdewastowany emocjonalne, żeby odbyć podróż. Wiedziałem, że S&S wykluczają cokolwiek pozytywnego, co mogłoby się zdarzyć podczas tripu. Mimo wszystko, postanowiłem sobie dokopać, spróbować coś zrozumieć, obrać nową drogę, a przede wszystkim stawić czoło największemu bólowi w najbardziej niesprzyjających warunkach. Stało się. Wieczorem, w swoim pokoju, zjadłem 4g suszonych łysiczek. Nigdy wcześniej nie przekraczałem 2,5g. Z głośników rozbrzmiewały Carbon Based Lifeforms, jako tło podróży.

Łysiczki skonsumowałem około godziny 23, w postaci proszku zapitego wodą, zmielone wcześniej w młynku do kawy. Zwykle pierwsze efekty działania grzybów odczuwam po 25-30 minutach. Tym razem początkowa fala otarła się o mnie po niecałych dziesięciu. Już wtedy wiedziałem, że będzie to coś nietypowego, wcześniej mi nieznanego. Kolejne 10' było podsycaniem ciekawości, wzrastaniem podniecenia nowym doświadczeniem. Minęło 25 minut od konsumpcji, a ja miałem już dość. Musiałem bezpowrotnie wyłączyć muzykę.

  • Dekstrometorfan

Wieczór 30 listopada 2oo2 roku. Akurat zaczął intensywnie prószyć śnieżek, tworząc miły klimacik. Wracam autkiem od qumpla z połówką zielonego w kieszeni (w andrzejki wypada troszkę zaszaleć :-), jako że było bardzo ślisko, to jeszcze pokręciłem sobie troszkę na ręcznym na placyku... Następnie udałem się autobusem (cały zaczął walić moją ganją :-) do centrum Gdyni, gdzie byłem umówiony z kumplem na browarka i spalenie ziółka. O 18:40 bylem na miejscu.

  • DOC

Pozytywnie, wakacyjnie, morskie

 

Wstaje nowy dzień. Już drugi na polskim wybrzeżu. Godzina około 5 rano, świta, choć wciąż szarawo. Z kolegą M ogarniamy się, pakujemy plecaki, pijemy zieloną herbatkę, zarzucamy DOC’a i opuszczamy nasze lokum. Cichy poranek w hucznej turystycznej mieścinie.

W drodze przypominam sobie, że zapomniałem wziąć zegarek, który i tak nie działał.

randomness