Ponad dwie tony czystej kokainy oraz 16,5 mln euro w gotówce przejęły w ostatnich dniach hiszpańskie służby. Większość przechwyconego narkotyku znajdowało się w kontenerze z mrożoną makrelą, który wyładowano w porcie Algeciras. Hiszpańscy narcos kontrolowali to miejsce, opłacając pograniczników i pracowników terminalu, którzy m.in. uprzedzali o planowanych kontrolach ładunków.
Pod koniec kwietnia br. funkcjonariusze Gwardii Cywilnej (Guardia Civil) ustalili, że jedna z organizacji przemytniczych ma odebrać w najbliższym czasie bardzo duży ładunek kokainy. Narkotyk, ukryty w kontenerze z mrożoną makrelą, miał być dostarczony do Hiszpanii przez port Algeciras. Miejsce to, miało być „bramą” do przerzucania towaru południowoamerykańskich karteli do Europy. Narcos liczyli, że przez jakiś czas będzie to bezpieczne miejsce. Przeliczyli się, mimo stworzenia profesjonalnej struktury odpowiedzialnej za przemyt.
Śledczym udało się namierzyć odpowiedni kontener. Po jego otwarciu i wyładowaniu części ryb funkcjonariusze zobaczyli pakunki z kokainą o łącznej wadze 1616 kg. Dla odbiorców „koksu”, utrata takiego ładunku, to ogromna strata finansowa. Kilogram tego narkotyku kosztuje w Europie 22-24 tys. euro. Zanim kokaina trafi „na ulicę”, zostaje wymieszana z różnymi dodatkami: lidokainą czy lekiem weterynaryjnym. I z jednego kilograma powstaje od trzech do pięciu kilogramów finalnego produktu.
Opanowali port
Przejęcie ładunku było sygnałem dla innych gwardzistów, aby wkroczyć do 40 domów w Algeciras, San Roque, Marbella, Malaga, Ayamonte i Getxo. Tam właśnie mieli mieszkać lub ukrywać się członkowie rozpracowywanej organizacji. Zatrzymano 28 osób.
w porcie Algeciras wśród nich znalazł się pracownik terminalu kontenerowego o przydomku „Messi de la Torre”. Był najcenniejszym współpracownikiem organizacji, ponieważ z racji wykonywanych zadań miał stały dostęp do aktualnych informacji na temat lokalizacji kontenerów Ameryki Południowej. Mało tego, wiedział na bieżąco o wnioskach dotyczący kontenerów, wymagane Siły i Organy Bezpieczeństwa.
Na liście płac narcos kontrolujących port, znajdowali się jeszcze dwaj pracownicy punktu kontroli granicznej, czterej pracownicy z Pomocniczych Służb Morskich (SAM) oraz kilku spedytorów, odbiorców czy przewoźników. pracowników z Posterunku Kontroli Granicznej, czterech z Pomocniczych Służb Morskich (SAM) oraz kilku spedytorów, odbiorców i przewoźników.
Niestety na razie nie wiadomo, od kiedy rozbita organizacja kontrolowała port i jakie ilości narkotyków dotarły przezeń do Europy.
Stracili gotówkę i aktywa warte ponad 23 mln euro
Z całą pewnością był to bardzo dochodowy biznes. Podczas opisywanej akcji udało się przejąć 16,5 mln euro w gotówce, co jest największą kwotą brudnych pieniędzy przejętych w Hiszpanii w ostatniej dekadzie.
Narcos nie stracili tylko ogromnej kwoty i dużej partii kokainy. Śledczy ustalili bowiem, że w skład majątku gangu wchodził „obfity majątek ruchomy i nieruchomy” o szacowanej wartości ponad 7 mln euro. Prawdopodobnie zostanie on zlicytowany w razie skazania członków organizacji.
Podczas operacji udało się zatrzymać jednego z hiszpańskich narkobossów, który ukrywał się od 2017 r., kiedy to Gwardia przechwyciła w Esteponie ponad 3,5 tony kokainy. Gangster wpadł w Amsterdamie, w którym mieszkał z rodziną.
Podczas śledztwa hiszpańskie służby współpracowały z Europolem oraz agentami Grupy Antykorupcyjnej Europejskiego Centrum Walki z Przestępczością Gospodarczą i Finansową Europolu (EFECC).
Przemytnicy szukali towaru, który przejęły służby
Rezultaty następnej akcji wymierzonej w narkobiznes, nie były aż tak spektakularne, ale przemytnicy stracili 450 kg kokainy. I tym razem wszystko rozegrało się w jednym z hiszpańskich portów.
Gwardia wespół z Policją Krajową i Agencją Podatkową dostali cynk o przerzucie kokainy z Brazylii do Hiszpanii. Kontener z towarem miał zostać wyładowany w Walencji i odebrany przez jeden z działających tam gangów.
Na trasie statku z kontrabandą był port Las Palmas de Gran Canaria. I właśnie tam służby przejęły kokainę. Ustalono, że narkotyki miały trafić do trzech Hiszpanów mieszkających w Walencji. I co ciekawe, pracujących w tamtejszym porcie.
Narcos nie widzieli, że towar jest w rękach służb. I pięć dni po dotarciu kontenera do Hiszpanii zaczęli go szukać. Jako, że byli już inwigilowani, dostarczyli śledczym wiele nagrań, pozwalających powiązać ich z przemytem kokainy. Cała trójka została aresztowana.