Handel narkotykami. Tony kokainy płyną do Europy

Pandemia, zamknięte kluby i bary. Mniej narkotyków? Nic bardziej mylnego. Mimo lockdownu do Niemiec i Europy płyną tony kokainy.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

dw.com/pl
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

131

Pandemia, zamknięte kluby i bary. Mniej narkotyków? Nic bardziej mylnego. Mimo lockdownu do Niemiec i Europy płyną tony kokainy.

Alexander ma czterdzieści parę lat, pracuje w mediach, mieszka w centrum Berlina. I jest konsumentem kokainy. Przed lockdownem brał dwa razy na tydzień, ale teraz robi to znacznie częściej. – Nawet cztery razy tygodniowo – mówi DW.

Bo prawie każdego wieczoru odwiedzają go znajomi. W zasadzie to zabronione w pandemii. Ale ludzie strasznie się nudzą – mówi. – A co robią ludzie, kiedy się nudzą? Biorą środki, które poprawiają nastrój.

Impreza w dużym pokoju

Przed wybuchem pandemii koronawirusa Alexander spotykał się ze znajomymi w barach. I tam też od czasu do czasu spożywał kokainę. – Kiedy jesteś w grupie ośmiu osób to oczywiste, że wszyscy nie biegną w tym samym czasie do ubikacji – mówi. – Ale kiedy jesteś w domu, to wykładasz towar na stół, robisz osiem ścieżek i wszyscy biorą jednocześnie. Przez to jest szybciej i wszyscy biorą więcej – dodaje.

Nie ma jeszcze oficjalnych danych na temat tego, jak zmieniła się konsumpcja narkotyków w pandemii koronawirusa. Ograniczenia kontaktów, zamknięte granice, opustoszałe lotniska są zapewne sporym problemem dla grup przestępczych. Dlatego wielu ekspertów spodziewało się początkowo, że handel narkotykami się załamie, a ich spożycie spadnie.

Rekordowa kontrabanda

Za mało towaru na rynku? Nie, to nie jest problemem, mówi Alexander. Wystarczy jeden telefon, a za 20 minut pod domem stoi już „kokainowa taksówka”. – W zasadzie nigdy nie czeka się dłużej niż 45 minut – mówi. Także ceny pozostały na tym samym poziomie, a jakość narkotyku nawet się poprawiła.

Potwierdza to Rene Matschke, którego zadaniem jest, aby „kokainowe taksówki” nie miały czego wozić. Matschke jest szefem wydziału celnego w Hamburgu. Jego rewir to hamburski port. – Bramami wjazdowymi dla kokainy zawsze są wielkie porty – mówi w rozmowie z DW.

Do portu w Hamburgu docierają każdego dnia ponad 23 tys. kontenerów. Matschke i jego współpracownicy wybierają te najbardziej podejrzane, na przykład pochodzące z Ameryki Południowej albo zamówione przez podejrzanych odbiorców. Wytypowane kontenery są przez celników prześwietlane.

Coraz częściej znajdują przy tym kokainę. Czasami upchniętą w sportowe torby, innym razem wciśniętą pomiędzy paczki z karmą dla zwierząt. – Takich ilości, jakie obecnie znajdujemy, jeszcze nigdy nie było – mówi. – W ostatnich dwóch latach mieliśmy około 10 ton. Wcześniej było to od 3 do 5 ton rocznie w całych Niemczech – dodaje.

W ubiegłym tygodniu Matschke mógł ogłosić swój największy sukces. Jego ludzie przechwycili 16 ton kokainy ukrytych w blaszanych puszkach, w których miała być masa szpachlowa. Jeszcze nigdy nie przejęto w Europie takiej ilości kokainy.

Europa celem

Europa jest obecnie najatrakcyjniejszym rynkiem dla grup przestępczych, mówi DW Jeremy McDermott. Dyrektor organizacji InSight Crime mówi wręcz o „kokainowym rurociągu do Europy”.

– Ceny w Europie są o wiele wyższe, a ryzyko o wiele niższe niż w Ameryce Północnej i Południowej – tłumaczy McDermott, który razem ze swoim zespołem w Medellin w Kolumbii bada zorganizowaną przestępczość w Ameryce Południowej. – Stany Zjednoczone wydają każdego roku miliardy dolarów na wojnę z narkotykami. Uczestnicy w niej cała armia ludzi – mówi.

Dlatego skierowanie uwagi na Europę jest dla grup przestępczych łatwą i rozsądną decyzją biznesową. McDermott uważa, że europejski rynek kokainy nadal będzie rósł, zwłaszcza w Europie Wschodniej.

Brazylijski szlak

Produkcja w krajach takich jak Kolumbia, Boliwa czy Peru jest i pozostaje wysoka, mówi McDermott. Jak dodaje, prowadzi stamtąd wiele szlaków do Europy. – Najpopularniejszy przebiega z Kolumbii do portów w Brazylii. Tam potrzebna jest kolejna grupa, która zadba o to, że wszystko trafi do odpowiedniego kontenera do Europy. Prawdopodobnie biorą w tym udział przekupieni pracownicy portów i służb celnych – mówi.

Nowością jest to, że w akcje zaangażowane są grupy przestępcze z różnych krajów. W Europie na przesyłkę czeka jeszcze inna grupa, która przewozi narkotyki do tymczasowego magazynu. Jak mówi McDermott, w tej fazie aktywne są zwłaszcza grupy holenderskie, a porty w Rotterdamie i Antwerpii to główne punkty przerzutowe. – Jeden ładunek ma często wielu właścicieli i wielu kupców. Odbierają oni towar i rozwożą go po całej Europie – dodaje.

Tak narkotyki trafiają to drobnych dealerów i klientów jak Alexander w Berlinie. Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA) szacuje, że 12 milionów Europejczyków choć raz próbowało już kokainy.

Laurent Laniel z EMCDDA uważa, że kokaina już od kilku lat robi się w Europie coraz popularniejsza. To nie pozostaje bez konsekwencji. – Powinniśmy przygotować się na więcej korupcji i więcej przemocy – mówi DW.

Jego zdaniem już teraz trzeba wychodzić z założenia, że grupy przestępcze opłacają pracowników portów i lotnisk. – Jest też coraz więcej wskazówek świadczących o korupcji w służbach dochodzeniowych i w wymiarze sprawiedliwości. Oczywiście nie jesteśmy jeszcze na poziomie Ameryki Południowej, ale możliwe, że pojedynczy urzędnicy i politycy w Europie czerpią już korzyści z handlu kokainą – mówi.

Sala tortur w kontenerze

Im więcej kokainy dociera do Europy, tym większe pieniądze są w grze. I tym większa gotowość przestępców to używania przemocy. Laniel przypomina o kontenerze odkrytym niedawno w Holandii, który przerobiony był na salę tortur. Jak mówi, to dowód na brutalność zorganizowanej przestępczości w Europie.

Także w Hamburgu zdarzały się już strzelaniny związane z przywozem narkotyków, mówi Rene Matschke z hamburskiego urzędu celnego. – W czasie przeszukań znajdujemy też coraz więcej broni – dodaje.

Jak powinno reagować państwo? Wypowiedzieć przestępcom narkotykową wojnę, tak jak zrobiły to Stany Zjednoczone? – Nie – mówi Jeremy McDermott z InSight Crime w Medellin. – Potrzebna jest kompletne podejście, a nie tylko represje, zakazy i aresztowania – przekonuje.

Jego zdaniem Niemcy muszą współpracować z europejskimi partnerami, z USA i zaprzyjaźnionymi krajami w Ameryce Łacińskiej. – Trzeba wzmacniać społeczeństwo obywatelskie, dawać hodowcom liści koki legalne alternatywy. Jeśli będziemy próbować zwalczać handel narkotykami tylko poprzez prześwietlanie kontenerów w porcie w Hamburgu, to daleko nie zajdziemy – dodaje.

Alexander z Berlina jako konsument kokainy jest ostatnim ogniwem w bardzo długim łańcuchu. Jak mówi, gdyby przestał brać narkotyk, niewiele by to zmieniło. – Jeśli towar już tu jest, to jest trochę tak jak z ubitym prosiakiem. Jeśli leży już na sklepowej półce na dziale z mięsem, a ja go nie zjem, to nie zmieni to faktu, że już nie żyje – przekonuje.

A co z jego własnym zdrowiem? Regularne spożywanie kokainy może uszkadzać naczynia krwionośne i organy wewnętrzne, uzależniać psychicznie i wywoływać choroby, ostrzegają lekarze. – Z uwagi na to, że nie jest to czysty towar, to oczywiście czasami pojawiają się pytania, co się właściwie wciąga? – mówi. Alexander jedno już sobie postanowił. Gdy skończy się lockdown, spróbuje znowu się ograniczyć.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • 25D-NBOMe

własny pokój

Waga: 65

  • Grzyby halucynogenne
  • Tripraport

Bardzo dobry, duża ekscytacja i ciekawość, ale bez niepokoju (ze względu na wcześniejsze doświadczenia psychodeliczne, i wydaje mi się że dosyć dużą samokontrolę). Miejsce podróży wśród natury (choć nie do końca dzikiej, bo był to park), w razie czego przygotowane tripkillery.

Ten tripraport jest opisem mojego pierwszego razu, z własnoręcznie wychodowanymi psilocybe cubensis mckennai. Cała hodowla zajęła jakieś 3 tygodnie, i przebiegła bez większych problemów, toteż gdy ostatni grzybek zrzucił zasnówkę, natychmiast wszystkie ususzyłem, i przygotowałem się do sprawdzenia. Na pierwszy test zaprosiłem dwie osoby, które będę nazywać K i M. Set&Setting: Bardzo pozytywny, zero niepokoju, spora ciekawość.

  • Marihuana

nazwa substancji : bromowodorek dekstrometorfanu

poziom doświadczenia użytkownika : ganja haszysz amfetamina benzydamina efedryna dxm

dawka : 675 mg (45 tabletek) doustnie





DXM brałem już wiele razy ale dopiero teraz zmobilizowałem się żeby opisać trip





  • 5-APB
  • 5-HTP
  • 6-APB
  • Przeżycie mistyczne

W domu, zmęczona, chcąca "ogarnąć się" przed przyjściem znajomych; niezadowolenie chłopaka z pomysłu na branie czegoś´.

Całą tą historie powinno zacząć się „za siedmioma górami, za siedmioma dolinami…” i opowiadać dzieciaczkom przed snem. Bajka to jednak nie jest, a i początek aż tak bajkowy nie był.

Wróciłam z chłopakiem (T) z uczelni. Byliśmy zmęczeni, zbliżało się wiele kolokwiów, a 2 ostatnie noce prawie nie spaliśmy – nauka plus do tego jakieś prochy. Nie bardzo mieliśmy siłę na cokolwiek, a wieczorem mieli przyjść do nas znajomi pograć na naszym nowym komputerze.

randomness