REKLAMA




Gdzie średniowiecze łączy się z XXI wiekiem, czyli przemyt narkotyków do USA (zdjęcia)

Owszem, było ostatnio sporo na ten temat. Ale niniejszy przegląd ludzkiej inwencji okazał się tak urokliwy, że nie mogliśmy się oprzeć.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Zaufana Trzecia Strona
Adam

Odsłony

331

Trudne zadania, których wykonanie może oznaczać wysoką nagrodę, sprawiają, że kwitnie ludzka kreatywność. Rozwiązań złożonych problemów logistycznych można szukać zarówno w średniowieczu jak i w technologii XXI wieku.

Oderwijmy się na chwilę od komputerów i przenieśmy na granicę USA i Meksyku. Donald Trump planuje tam budowę ogromnego muru, jednak mury – nieco mniejsze – już stoją i blokują transport narkotyków do USA. Co prawda podobno wraz z zalegalizowaniem marihuany w części stanów USA biznes przemytników mocno podupadł, ale nadal stosowane przez nich technologie są ciekawe.

Rampy, katapulty, armaty

Rozwiązania niektórych problemów nie zmieniły się od setek lat. Kiedyś by przetransportować towar (np. bombę zapalającą) przez wysoką przeszkodę (np. mury zamku) używano katapult oraz drabin, wież oblężniczych i drewnianych pomostów. Okazuje się, że podobne metody znajdują zastosowanie przy przemycie narkotyków z Meksyku. Kilka tygodni temu patrol straży granicznej odkrył katapultę przymocowaną do granicznego płotu po meksykańskiej stronie. Wyglądała tak:

W okolicy znaleziono także dwie paczki marihuany przygotowanej do wystrzelenia na drugą stronę. Najwyraźniej strażnicy spłoszyli przemytników. Nie był to odosobniony przypadek – poniżej możecie zobaczyć nagranie z akcji przemytników z katapultą w roli głównej. [uwaga dla purystów – stoimy twardo na stanowisku że trebusz to rodzaj katapulty]

Konstrukcja katapult nie jest zbyt wyrafinowana – oto kolejny przykład.

Przemytnicy używają także innej sprawdzonej technologii – armat. Z jednym drobnym usprawnieniem w stosunku do wersji sprzed setek lat – zamiast ładunku pirotechnicznego pocisk rozpędzany jest przez sprężony gaz. Armata z poniższego zdjęcia mogła rzekomo posyłać paczki o wadze 2 kilogramów na odległość kilkuset metrów.

Efekty ostrzału z takiej armaty wyglądają następująco (to paczki z marihuaną).

Kolejną techniką przemytu opartą o sięgające mrocznej przeszłości technologie są różnego rodzaju rampy i pomosty, mające pomóc pokonać graniczny płot. Jedną z metod jest rozmontowanie części płotu, przerzucenie rampy, przejechanie samochodami i przywrócenie płotu do stanu wyjściowego. Podobno cała operacja mogła zająć kilkanaście minut.

Innym wariantem są mobilne rampy, zamocowane na samochodach.

Rampy są całkiem sprytne.

Czasem jednak źle obliczony kąt nachylenia rampy połączony ze zbyt niskim zawieszeniem pojazdu może powodować problemy.

Mimo iż miejsce wydaje się wybrane całkiem nieźle.

Nowoczesność

Współczesne techniki stosowane przez przemytników wydają się już dużo mniej ciekawe. Ultralekkie samoloty, heliktoptery, drony, szybkie łodzie motorowe – to codzienność nie tylko w tej branży. Chyba jedyną metodą odróżniającą przemytników narkotyków z Ameryki Południowej lub Północnej są łodzie podwodne lub łodzie pływające w prawie całkowitym zanurzeniu.

To tylko fragment kolekcji kolumbijskiej marynarki – w użyciu jest ich zapewne dużo więcej. Kreatywność przemytników wydaje się nie mieć granic a wysokość oczekującej ich po drugiej stronie granicy nagrody napędza nawet najbardziej szalone pomysły.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Muchomor czerwony

Zjadlem ok. 7-10 sztuk suszonych w cieniu kapeluszy.

Po ok. 30 min. język zesztywniał i chciało się żygać. Później wypilem herbate i nieprzyjemne uczucie minelo. Spiesze sie, nie wiem gdzie, czuje sie inny niz zawsze. Po zamknieciu oczu widze kolorowe tunele. Przed oczami pojawiaja sie ukosne kratki, cos a`la siatka ogrodzeniowa. Przezroczyste linie lataja przed oczami. Nie wiem ile trzeba zjesc, zeby powiedzec "[...] ja nie chcalem wracac [...]" - pol kilo?

Zapalilem ok. 3 fifki ziela (slabego). PRzed oczami kolorowe wzory lataja.

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Własny dom, bardzo negatywne nastawienie, po kłótni z rodziną.

Po powrocie z imprezy, i wielkiej kłótni z rodziną stwierdziłam, iż nie ma nic do stracenia. Biorę ten kwas, albo sie zabije. Myślę sobie - zabić mogę się zawsze, zatem najpierw podejmę próbę, pewnie i tak nie zadziała. Wyciągam znaczek, trzymam pod językiem. Był bez smaku i bez zapachu, nadruk w zielono czarne kropki.

T+1h Wykąpałam się, siedziałam w łazience. Oglądam siebie w lustrze, nic.

T+2h Kładę się do łóżka, nie działa. Oszukali mnie i tyle. Idę spać. Połknęłam ten znaczek.

  • MDMA (Ecstasy)

W tym raporciku, chcialbym opisac moje wrazenia po dymanku na pigulce (jak komus, cos nie pasuje to niech tego nie czyta dalej).

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Nastawienie pozytywne, podekscytowanie. Przyjaciel, który był moim opiekunem od samego początku nastawiał mnie bardzo pozytywnie, nawet osoby, którym o tym mówiłam, a nie miały nigdy styczności z grzybkami nastawiały mnie pozytywnie. Spożycie na łonie natury na piaszczystej plaży, nieopodal las. Tripowi towarzyszył przyjaciel, opiekun. 28 wrzesień 2012, słoneczna niedziela. Start ok. 14-20. Celem było poznanie dogłębniej siebie i ciekawość w jaki sposób owa podróż wpłynie na odbieranie i tworzenie prze zemnie sztuki. Jeden z ważniejszych i piękniejszych dni w moim życiu.

W starej chatce w środku lasu, nad rozżarzoną kulą kucały cztery czarownice.  Śliczne, młode, kolorowe. Dłońmi i paluszkami przebierały, zaczarowane mikstury w rondelku, który stał obok. Szykowały. Falowały, etnicznie  wirowały, radośnie się śmiały. Wrzucały różne składniki: trawę, grzyby, magiczne psychodeliki i inne matki natury  riki tiki.  Mieszały, dookoła wywaru się przemieszczały, nad ziemią fruwały. „Kosteczkę czekolady” kosztowały. Dymki z ust do ust sobie wpuszczały, po czym radośnie się śmiały.