REKLAMA




Dzieci narkomanek. Od urodzenia na odwyku

W Wielkiej Brytanii setki niemowląt cierpią z powodu uzależnienia: swojego i swoich matek. "Wiesz, że nosisz dziecko i że powinnaś zerwać z nałogiem, jednak nie możesz tego zrobić"

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Fakt

Odsłony

739

W Wielkiej Brytanii setki niemowląt cierpią z powodu uzależnienia: swojego i swoich matek. "Wiesz, że nosisz dziecko i że powinnaś zerwać z nałogiem, jednak nie możesz tego zrobić" – mówi Rachel, jedna z kobiet, które zażywały heroinę przez cały okres ciąży. Co dzieje się z dziećmi, które rodzą się uzależnione?

Rachel, matka "uzależnionego" dziecka, opowiada, że po tym, jak przez dziesięć lat doświadczała przemocy, została po prostu zmuszona przez los do wejścia na drogę prostytucji. To z kolei doprowadziło ją szybko do heroinowego nałogu. "To styl życia. Budzisz się pewnego dnia i zdajesz sobie sprawę, że jesteś narkomanem" – opowiada i dodaje, że z powodu dziecka każdego dnia ma poczucie winy, które pewnie już nigdy jej nie opuści.

Rachel jest jedną z wielu matek narkomanek, które urodziły uzależnione dzieci. Według danych z National Health Service w Anglii w latach 2014-15 aż 1087 noworodków było dotkniętych chorobami narkotykowymi. Z kolei w Szkocji między rokiem 2012 a 2015 liczba takich dzieci wyniosła 987. Natomiast w latach 2015 i 2016 w Walii urodziło się 76 noworodków cierpiących z powodu środków odurzających branych przez ich matki.

Niestety każdy narkotyk zażyty przez kobietę w ciąży przedostaje się do krwiobiegu ich dzieci, które rodzą się przez to nie tylko "z nałogiem", lecz także z NAS, czyli syndromem abstynencji noworodków. Niemowlęta "uzależnione" od opiatów, takich jak heroina czy lub metadon, cierpią więc z powodu niekontrolowanego drżenia mięśni czy plam na skórze.

Najczęściej dzieci narkomanek są przekazywane pod opiekę swojej dalszej rodziny. Jednak dość duże grono ekspertów jest zdania, że noworodki powinny zostać z matkami – nawet jeśli oznacza to towarzyszenie im na odwyku. Również uzależnione kobiety są zdania, że zostając z dziećmi, mają większą szansę na zerwanie z nałogiem.

"Louise", która też jest uzależnioną matką, opowiada, że kiedy opieka społeczna zabrała jej dzieci, chciała się zabić i nawet wielokrotnie próbowała to zrobić. Jak mówi, teraz czuje siłę, żeby przejść przez detoksykację, ponieważ ma przy sobie synka, dla którego chce skończyć z heroiną. "To niesamowite, że ze mną jest, bo próbowali mi go odebrać po porodzie" – mówi.

Z kolei Emma, inna z matek, rok temu ukończyła program odwykowy, co oznacza, że będzie mogła opiekować się swoimi dziećmi. "To okropne, że wiele kobiet takich, jak ja, słyszy, że ponieważ są narkomankami, to nie mogą zostać ze swoimi dziećmi" – opowiada i dodaje, że przecież każdemu należy się druga szansa i pomoc, jeżeli jej potrzebuje. Dziś Emma, dzięki zerwaniu z nałogiem, może nawet spodziewać się pomocy w znalezieniu mieszkania.

Co ciekawe, między grudniem roku 2013 a grudniem 2015 aż 65% dzieci narkomanek opuściło placówki razem ze swoimi mamami, które pozytywnie przeszły program leczenia.

Mimo to wielu ekspertów dalej nie jest przekonanych do takiej metody rozwiązywania problemu, jakim są matki narkomanki. Uważają, że kobiety te i tak nie będą w stanie opiekować się swoimi dziećmi i prędzej czy później – wraz z powrotem do swoich społeczności – wrócą do nałogu.

Sama Rachel, jedna z obecnych uczestniczek programu odwykowego, twierdzi, że nie ma żalu ani do swojej rodziny, ani partnerów, którzy wpłynęli a to, kim się stała. "Ja sama zdecydowałam, że sięgnę narkotyki" – mówi i dodaje, że choć ma ogromne poczucie winy, to też właśnie ono napędza ją do tego, żeby już nigdy nie wrócić do brania heroiny.

Trevi House, placówka dla takich kobieta, jak Emma, Rachel i Louise, działa od 1993 roku i jest w stanie przyjąć 10 pacjentek. Każda z nich musi przestrzegać bardzo restrykcyjnego planu odwykowego, który obejmuje codzienne sesje doradcze, spotkania grupowe i badania lekarskie. Tygodniowy koszt pobytu matki i dziecka w Trevi House wynosi £1,500, czyli prawie 8 tysięcy złotych. Finansowanie programu odbywa się na drodze porozumienia pomiędzy uzależnioną a opieką społeczną.

Oceń treść:

Average: 9 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana


jesli ktos jeszcze pamieta to mialem przestac palic, czytac [u], skonczyc z

uzywami. otoz nic z tego nie wyszlo ;-) udalo mi sie zrezygnowac z [u], ale

z mj nie do konca. w moje abstynenckie lapki trafilo w pewien przedziwny

sposob (dlug o ktorym zapomnialem splacony w "zielonej naturze") troche

grassu i hashu.


nie wiedzialem co z tym zrobic. sprzedac nie sprzedam, bo szkoda, wyrzucic

tym bardziej. jedyne wyjscie to.. spalic :-)



  • Gałka muszkatołowa

Jakieś 2 lata temu przeżyłem nieco głupi okres fascynacji wszelkimi narkotykami. Obecnie mi przeszło, ale może komuś do czegoś moje wypociny się przydadzą. Byłem kompletnym dziewicem w tym temacie - nawet nie piłem alkoholu. Pod wpływem ispiracji tej strony kupiłem trzy opakowania mielonej gałki muszkatołowej (chyba 20 gram, ale nie jestem pewien) firmy ZIOŁOPEX.




  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Słoneczny dzień nad morzem, nastawienie pozytywne, chęć spróbowania nowej substancji

Hometową podróż planowałam już od dawna. W końcu, gdy warunki pogodowe zaczęły sprzyjać (mam na myśli słońce) postanowiłam zamówić z przyjaciółką ''Z.'' wizytę proroka. Paczka przyszła bardzo szybko, podekscytowane  faktem zbliżającej się podróży ustaliłyśmy jak najszybciej termin. Jako że był to pierwszy raz z tryptaminami zabrałyśmy ze sobą ''opiekunkę'' , która będzie nazywała się ''S.''. Dołączyła do nas jeszcze jedna osoba, ''K.'' , która jednak zrezygnowała z tripowania i była obecna jako towarzysz. A więc do rzeczy. 

  • Marihuana

No wiec tak. Chcialbym sie z wami podzielic moimi kilkoma Tripami na MJ. Nie

chce mi sie tego juz dusic w sobie. Ludzie z mojego otoczenia (oprocz kilku

osob, ktory mieli tez bad tripy) kompletnie nie wiedza co to jest prawdziwy

bad trip. Dla nich jest to zmula, jakas chujowa rozkmina itd. Wkurwia mnie

takie podejscie. Do rzeczy....