REKLAMA




Działka za budzik

[ wodzisław ] Płacili za narkotyki magnetowidami, wiertarkami, a nawet damską bielizną

Anonim

Kategorie

Źródło

Dziennik Zachodni

Odsłony

1646

Działkę amfetaminy, gram maruhiany czy tabletkę extasy można było u niego dostać nie tylko za pieniądze. Sławomir P., bezrobotny wodzisławianin, był dealerem, z którym można było się dogadać. Jego klienci płacili za towar na przykład magnetowidami, wiertarkami, a nawet budzikami, ubraniami, białą bronią i damską bielizną. Wczoraj wodzisławska policja poinformowała, że Sławomir P. został aresztowany.

Dochodowy interes

Mieszkanie dealera narkotyków było bardzo eleganckie. - I nieźle urządzone. Z policyjnej pensji nigdy bym sobie nie pozwolił na meble jakie miał ten bezrobotny - mówi jeden z wodzisławskich stróżów prawa. Sławomir P. ma 43 lata, jest żonaty, ma dzieci. Od kiedy zajmował się handlem narkotykami? To wciąż ustala wodzisławska policja. Jedno jest pewne: ten interes pozwalał mu na prowadzenie bardzo dostatniego życia.

Trafiali do niego narkomani z całego regionu. W chwili zatrzymania policja zabezpieczyła w jego mieszkaniu setki przedmiotów, które narkomani zostawili u niego w zamian za towar.

Cztery kursy

Na meblach, w kuchni i w każdym kącie leżały magnetowidy, telefony komórkowe, walkmany. Była też kolekcja wiertarek, pilarka i inne narzędzia oraz dwie reklamówki pełne nowych budzików. Znaleziono kilkadziesiąt kaset wideo, kino domowe, sprzęt RTV niezłej klasy, drukarki komputerowe, a nawet sztylety, nowe ubrania i damską bieliznę. Wszystko warte ponad 50 tys. zł.

Policyjny polonez musiał wykonać aż cztery kursy, by przewieźć do komendy te wszystkie przedmioty. Za każdym razem samochód był wyładowany aż po dach. - Najprawdopodobniej większość tych rzeczy pochodzi z kradzieży. Narkomani, którzy nie mają pieniędzy, często popełniają przestępstwa. Chcemy, aby przedmioty, które udało nam się zatrzymać, wróciły do swych właścicieli - mówi podinsp. Ernestyn Bazgier z Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu.

Siedzi już dwudziestu

Sławomir P. nie jest jedynym dealerem narkotyków aresztowanym w ostatnim czasie w Wodzisławiu i okolicy. Pierwsze zatrzymania zaczęły się jesienią ubiegłego roku. W sumie siedzi już około 20 osób. Niewykluczone, że ta liczba jeszcze się zwiększy. Postępowanie w sprawie wodzisławskich dealerów nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gliwcach. •

narkotyki są wszędzie

Piotr Cybułka z Radlina
Młodzież, z którą rozmawiam, mówi otwarcie: narkotyki są wszędzie, w każdej szkole i dyskotece. Jeśli ktoś tylko chce spróbować, to znajdzie dealera. Dlatego uważam, że nie wolno udawać, iż problem narkotyków nie istnieje. Trzeba mówić młodzieży, że można żyć bez narkotyków. Te rozmowy powinny zaczynać się w rodzinnym domu.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Szałwia Wieszcza

Chyba dobre

Zastanawiałem się- jak to będzie?

Spodziewałem się mniej więcej czegoś w stylu DXM x100

Ale srogo się myliłem.

Oczekiwanie podniecało mnie niemiłosiernie. Dzięki pewnemu człowiekowi (świat niech Ci błogosławi :D) paczka z Divinorum gnała do mnie kurierem. Dzisiaj zadzwonił około godziny dwunastej, że zaraz będzie. To był dla mnie Święty Graal.

  • Bieluń dziędzierzawa
  • Problemy zdrowotne

Dobre nastawienie, prawie bez strachu, wolny czas i chęć przeżycia czegoś nowego

Zacznę od tego, że pamiętam prawdopodobnie zaledwie kilka procent tego, co się stało. Myślę jednak, że to wystarczająco dużo, by przybliżyć Wam świński potencjał tej substancji.

  • 4-ACO-DMT
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

2012-08-03, Osiemnasty Przystanek Woodstock

Zacznę od tego, że mieszkam w dość małym mieście, jakieś 12 tysięcy mieszkańców. Oprócz trawy, alkoholu, amfetaminy, acodinu i mefedronu nie ma dostępu do żadnych innych narkotyków. Historia którą opiszę zdarzyła się na ostatnim Przystanku Woodstock w 2012 roku. Jako łepek niesamowicie zainteresowany nowymi doświadczeniami z substancjami zmieniającymi świadomość, jechałem na Woodstock w nastawieniu, że uda mi się tam spróbować jakiś mocniejszych dragów.

  • Marihuana

To może ja też wam opiszę mojego badtripa, a właściwie to największy koszmar jaki w życiu przeżyłem. Wyjazd do domków letniskowych na kilka dni ze znajomymi, w kieszeni zajebiście mocny joint prosto z Holandii. Późny wieczór. Nie wypaliłem nawet połowy i już się zaczęło. Jeszcze jeden buch i odlot.