Witam. Opowiem wam o mojej randce. O spotkaniu, które zmieniło mój światopogląd. O randce z cudowną Changą. Zaczynamy.
Wyniki 10 badań pokazują, że młodzież, która wychowuje się w społeczności stosującej przemoc, wykazuje większą skłonność do używania alkoholu i narkotyków.
Przegląd badań autorstwa badaczy z Middelheim Hospital w Antwerpii (Belgia) uwzględniał badania wykonane z udziałem 3380 nastolatków w wieku 14-17 lat, żyjących w zurbanizowanych regionach Belgii, Rosji i USA. Badacze stwierdzili wśród badanej młodzieży istnienie związku między używaniem alkoholu lub narkotyków a byciem: albo bezpośrednio zagrożonym przemocą, albo byciem świadkiem gróźb, albo byciem świadkiem przemocy.
W badaniu tym akty przemocy definiowano jako uliczną napaść lub pobicie, atak z użyciem noża lub broni palnej, przepędzanie lub zranienie.
Według badaczy, im częściej młodzież była świadkiem przemocy, tym większe było prawdopodobieństwo palenia przez nią papierosów lub marihuany, picia alkoholu lub zażywania twardych narkotyków. Prowadzący badania, dr Robert Vermeiren, powiedział, że ta tendencja może być ogólnoświatowym zjawiskiem zachodzącym w dużych miastach.
"Wszelkie inicjatywy mające na celu zapobieganie używaniu środków psychoaktywnych lub leczenie uzależnień powinny zwracać uwagę na rolę przemocy w społeczności i oddziaływania na tym polu powinny być częścią interwencji" - rekomendowali autorzy badań.
Wyniki badań zostały opublikowane w marcu 2003 w czasopiśmie "Pediatrics".
Źródło: Join Together Online tłumoczenie: agquarxSamotnie na gralni. Spontaniczna decyzja. Samopoczucie bardzo dobre, zluzowany piwkiem i buszkami z przepału po Gandzi.
Witam. Opowiem wam o mojej randce. O spotkaniu, które zmieniło mój światopogląd. O randce z cudowną Changą. Zaczynamy.
Wyjazd do kina, galeria handlowa oraz samochód - Jestem wtedy z M B i P, przebywamy ze sobą do około północy. Następnie jestem w domu i znów w samochodzie z Ł. Jesteśmy szczęśliwi z M Bi P, nie możemy doczekać się filmu jak i wejścia dropsów na psychikę.
T- 18:30
Koledzy przyjeżdżają pod mój dom wychodzę do nich i myślimy co możemy zrobić. Uzgadniamy, że jedziemy do kina. Robimy zapasy - 2g marihuany oraz 6 żółwi - po dwa na głowę, bo kierowca(B) nie bierze. Chcieliśmy 9 żółwi, ale diler tyle nie miał. Bierzemy od razu całą porcje dropsów. W rurę nabijamy zielsko i łapiemy po buchu. Jedziemy do kina, to przecież tylko godzina drogi. Cała drogę gadamy o wszystkim i o niczym. Czuje chillout po buchu. Nakręcamy się powoli, nie mogę doczekać się kiedy wejdą mi dropsy.
wolna chata koleżanki, ciekawa efektów substancji, pozytywnie, ale minimalny dyskomfort psychiczny spowodowany koleżanką 'X'
Uradowana wbijam do wolnej chaty koleżanki. Jesteśmy tylko we dwie. Jest zajebiście, siedzimy, gadamy, myjemy sie i
w końcu zabieramy sie do jarania. Wieczór, koło 20h - kompletnie zapominam, że nabijam lufe dopem a nie zielonym i zaczynam podpalać. Ściągam buch za buchem i wszystko w porządku chill prawie jak zwykle, aż w końcu zawartość szkła się wyzerowała, powoli uświadamiam sobie, że grubszy festyn sie zaczyna [hell yeah!].
Wszystko zaczynało się jak u każdego.
Pierwszego razu z kodą (thiocodin) to nawet nie pamiętam, ale wiem że nie urzekła mnie swoim działaniem, wtedy wolałem DXM ale po jakiś 6 m-c znudził mi się i postanowiłem troszkę bardziej zabawić sie z kodeiną.
Komentarze