REKLAMA




Dopalacze z Paderewskiego eksmitować! Potrzebny jest wyrok?

Formalnie lokal zajmujący się sprzedażą dopalaczy mieści się pod adresem Sikorskiego w budynku administrowanym przez Grodzką Spółdzielnię Mieszkaniową. I wszystko wskazuje na to, że – zresztą zgodnie z sugestiami mieszkańców – spółdzielnia szybciej zrobi tu porządek niż policja. Dopalacze można po prostu „eksmitować”.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

sadeczanin.info

Odsłony

109

Sądeczanie mówią o sklepie przy Paderewskiego, ale formalnie lokal zajmujący się sprzedażą dopalaczy na osiedlu Kochanowskiego mieści się pod adresem Sikorskiego w budynku administrowanym przez Grodzką Spółdzielnię Mieszkaniową. I wszystko wskazuje na to, że – zresztą zgodnie z sugestiami mieszkańców – spółdzielnia szybciej zrobi tu porządek niż policja. Dopalacze można po prostu „eksmitować”.

- Dlaczego spółdzielnia nie wymówi im najmu lokalu? Niech się wyniosą , będzie spokój na osiedlu, nie będzie wybijania szyb w samochodach na pobliskim parkingu. Ja wiem, że to nie jest całkowite rozwiązanie problemu, ale dlaczego okoliczni mieszkańcy mają to znosić. Może niech sobie wynajmą lokal pod ratuszem, to ktoś się konkretnie tym zainteresuje – to komentarz jednej z Czytelniczek pod naszą poprzednią publikacją na temat sprzedaży dopalaczy na osiedlu Kochanowskiego.

Gdy o punkcie, gdzie można kupić dopalacze na Paderewskiego rozmawialiśmy z przewodniczącym osiedla Kochanowskiego Krzysztofem Ziają, ten wspomniał o podobnej możliwości. Tyle tylko, że z miejsca zastrzegł, że w tej okolicy chętnych na najem lokali nie ma wielu, więc właścicielowi lokalu podobna opcja może się po prostu nie uśmiechać. - Z przyczyn czysto ekonomicznych – zaznaczył Ziaja.

Ale nie tylko o ekonomię tu chodzi, dochodzą jeszcze kwestie własnościowe. Budynek i teren należy – i owszem – do Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej, ale sam lokal, w którym sprzedawane są dopalacze już nie.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zarząd ZAB nr 2 spotkał się z dzielnicowym właśnie w sprawie przedyskutowania problemu z Paderewskiego.

Dodatkowo GSM wezwała właścicielkę lokalu do usunięcia najemców a dokładniej uciążliwej dla wszystkich wokoło a przede wszystkim dla mieszkańców ich działalności. Termin na uporządkowanie spraw Grodzka wyznaczyła na 30 października tego roku.

Właścicielka podjęła temat i umowę – to jeszcze nieoficjalna informacja – handlarzom dopalaczy najprawdopodobniej wypowie.

W sprawę zaangażowani są nie tylko prezesi Grodzkiej, ale również rada nadzorcza. - Nie możemy tolerować takiej sytuacji w Nowym Sączu. To może dotyczyć każdego dziecka. Wszyscy Sądeczanie powinni razem krzyknąć tej zarazie: precz z Nowego Sącza! - komentuje Ludomir Handzel.

Warto przy okazji zaznaczyć, że GSM ma też inne możliwości „wykurzenia” dopalaczy. I tu możemy się śmiało posiłkować analogią z ulicy Zamenhofa. Dzięki wyrokowi sądu administrator bloku, w którym w jednym z mieszkań właściciele trzymali ponad 20 psów może zajmowane przez nich mieszkanie przymusowo sprzedać.

Cała procedura trwała kilkanaście miesięcy, ale dzięki determinacji stron, przy cichej przychylności właścicielki mieszkania, znikną stąd nie tylko psy, ale również ich właściciele. To jedyna gwarancja, że sprawa może zostać zamknięta definitywnie.

Miejmy nadzieję, że w przypadku lokalu, w którym sprzedają dopalacze właścicielka sama poradzi sobie z sprzedawcami/najemcami. Do sprawy wrócimy.

Oceń treść:

Brak głosów