REKLAMA




Dopalacze wciąż zabójcze

Rzeczpospolita analizuje polski rynek dopalaczy pod kątem skali handlu i skutków.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Rzeczpospolita
Grażyna Zawadka

Odsłony

451

Handel dopalaczami kwitnie i stał się domeną gangów. Liczba zatruć przekroczyła w 2015 r. 7,2 tys.

O zatruciach dopalaczami mówi się mniej, ale ich wzrost jest lawinowy, a rynek dopalaczy obejmuje już cały kraj. Proceder jest tak opłacalny, że przestawiają się na niego nawet grupy dotąd trudniące się tylko narkobiznesem.

O skali zjawiska świadczy liczba zatruć: w zeszłym roku było ich ponad 7,2 tys., czyli trzykrotnie więcej niż w 2014 r. – wynika z danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego, które poznała „Rzeczpospolita". W porównaniu ze stanem sprzed pięciu lat to wzrost dziesięciokrotny.

– Potrzebne są pilne zmiany ustawowe polegające na zrównaniu dopalaczy z narkotykami w zakresie odpowiedzialności karnej. Dzisiaj przepisy utrudniają ściganie sprawców – mówi prok. Mariusz Marciniak, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.

Kiedy w 2010 r. sanepid zamknął ok. 1,4 tys. sklepów z dopalaczami, ówczesny rząd odtrąbił sukces. Przedwczesny, bo handlarze przenieśli biznes do internetu, a dzisiaj dodatkowo wykorzystują firmy kurierskie, by rozprowadzać trujące środki.

Skala handlu dopalaczami jest wstrząsająca. Rozbity właśnie przez policjantów i pograniczników gang w pół roku (od lipca 2015 do stycznia 2016 r.) wprowadził ich na rynek 237 kg. – Sprowadzał drogą lotniczą te środki z Chin, a w kraju rozprowadzał przez internet i sieć odbiorców – mówi Marcin Szyndler, rzecznik Komendy Głównej Policji.

Na czele grupy stał 42-letni Andrzej M., ekonomista, po studiach, już karany za sprawy narkotykowe. Ostatnio mieszkał w Warszawie. Oficjalnie prowadził sklep z odzieżą. Stworzył sieć dystrybucji dopalaczy obejmującą cały kraj – z wyjątkiem Podlasia. Trafiały m.in. do Gdańska, Gdyni, Warszawy i Grudziądza. Na południu kraju: do Jastrzębia-Zdroju, Krakowa i Żywca.

– Dopalacze były wysyłane odbiorcom w 3–5-kg paczkach z wykorzystaniem firm kurierskich. Sprawcy uważali, że skoro się nie kontaktują, to obrót jest bezpieczny. Pieniądze przekazywali przelewami z fikcyjnymi tytułami zapłaty – mówi prok. Mariusz Marciniak. Grupę rozpracowali policjanci z Gdańska, a skalę obrotu poznali dzięki podsłuchom założonym na telefonie Andrzeja M. Treść rozmów, jakie prowadził z odbiorcami, szokuje. Wynika z nich, że zapotrzebowanie przewyższało możliwości dostawcy.

– Przyślij mi 10 kilo, bo spokojnie je rozprowadzę – mówili odbiorcy. – Muszę dzielić towar, żeby dla wszystkich starczyło – odpowiadał M.

W akcji rozbicia grupy wzięło udział 200 policjantów z Gdańska i pograniczników z Gliwic. Dostrzegając rangę problemu, wcześniej komendant główny policji Zbigniew Maj powołał wspólną grupę operacyjną.

Śledczy przejęli 106 kg dopalaczy i 13 kg w paczce, której nie zdążył odebrać jeden z zatrzymanych mężczyzn. Przejęli też m.in. 80 litrów substancji do produkcji tzw. pigułki gwałtu, amfetaminę, 460 tys. zł i 9,5 tys. euro.

– Andrzej M. wpadł z kilogramem dopalaczy. Miał 200 tys. zł w gotówce – mówi Marcin Szyndler.

Gangów handlujących dopalaczami jest więcej. Jesienią 2015 r. CBŚ Policji rozbiło niewiele mniejszą i przejęło łącznie 40 kg dopalaczy, w tym z Chin, i mocarza, którym na Śląsku zatruło się kilkaset osób. Policjanci przejęli też 10 mln zł. – W ciągu dwóch lat grupa wyprała, czyli zalegalizowała co najmniej 80 mln zł z handlu dopalaczami – mówi Katarzyna Balcer, rzeczniczka CBŚP. – Pieniądze inwestowano m.in. w branżę deweloperską.

– Dopalacze zaczynają przynosić większe zyski niż narkotyki, bo ich składniki są dostępne w legalnym obiegu, a część gotowych jest sprowadzana z Chin. Zdobyły popularność jako substancje niezabronione przez prawo – mówi prof. Mariusz Jędrzejko, socjolog z Akademii Humanistycznej w Pułtusku.

O skali zjawiska świadczy liczba zatruć: w 2010 r., przed akcją zamykania sklepów, było ich ok. pół tysiąca rocznie. W 2013 r. ok. tysiąca, a w zeszłym już 7,2 tys. Najwięcej w woj. łódzkim, lubuskim i śląskim. Ostatnio w Sosnowcu zmarł 17-latek, który do szpitala trafił wprost ze szkoły.

Surowe kary za handel dopalaczami – mogą sięgać do 1 mln zł – nie odstraszają. Sanepid coraz częściej je nakłada – w 2013 r. na ponad 10 mln zł, w ubiegłym już ok. 25 mln zł.
Ale ściągnąć udaje się kilka procent nałożonych kwot.

– Kontrola sprzedaży w internecie jest praktycznie niemożliwa – przyznają nieoficjalnie inspektorzy.

Tak jak i kontrola przesyłek z Chin.

Dopalacze są dużo groźniejsze niż narkotyki. – Ze starych narkotyków zabijała tylko heroina, ale brana przez kilka lat. Dopalacze mogą zabić za pierwszym razem, powodują nieodwracalne zmiany w mózgu – mówi prof. Jędrzejko. Problemem są też niejasne przepisy. Dzisiaj jedne prokuratury ścigają handlarzy dopalaczy, inne sprawy umarzają.

– Może powinien być zapis, że zabrania się handlowania narkotykami z listy tzw. substancji niebezpiecznych oraz ich syntetycznymi odpowiednikami – mówi prok. Marciniak.
– W USA karalny jest obrót narkotykami i substancjami działającymi podobnie – tak można rozwiązać problem – mówi jeden z policjantów.

Prof. Mariusz Jędrzejko popiera zmiany, ale uważa, że kluczowe są profilaktyka i edukacja. – Należy ją wprowadzić już w szkole podstawowej. Jeśli dzieci nie będą miały wiedzy, to same kary za handel dopalaczami nie zahamują zjawiska. Wiedząc, jak działa dopalacz, zastanowią się, zanim sięgną.

Po wejściu w życie nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii (od 1 lipca do grudnia 2015 r.) policjanci przejęli 200 kg dopalaczy i zatrzymali 270 osób. GIS w 2015 r. przejął 73 tys. porcji dopalaczy, o 20 tys. więcej niż rok wcześniej.

Oceń treść:

Average: 6 (2 votes)

Komentarze

krAK (niezweryfikowany)
1,4tys? Czyli 14 000!!
pokolenie Ł.K.
Eeee.... nie? 1,4 tys to 1400 (słownie: tysiąc czterysta).
randomness