Wakacje, wakacje, przydałoby się gdzieś wyjechać, poobijać i zabawić w głównej mierze.
Postanowienie o zmniejszeniu ilości pitego alkoholu nie przynosi na dłuższą metę efektów u osób ryzykownie pijących - wykazało badanie, które publikuje pismo “Addiction”.
Postanowienie o zmniejszeniu ilości pitego alkoholu nie przynosi na dłuższą metę efektów u osób ryzykownie pijących - wykazało badanie, które publikuje pismo “Addiction”.
Zdaniem ekspertów wyniki tej pracy potwierdzają, że sama motywacja nie wystarczy osobom pijącym alkohol w sposób niebezpieczny, nadużywających go lub uzależnionym. Potrzebują one jeszcze odpowiedniego planu, który pomoże ograniczyć lub odstawić alkohol.
Brytyjscy naukowcy z University of Bristol przeprowadzili badanie wśród blisko 3 tys. osób pijących alkohol w sposób ryzykowny. Oznacza to, że pili oni alkohol przekraczając ilości uważane za bezpieczne dla zdrowia - czyli nie więcej niż dwie jednostki alkoholu dziennie w przypadku mężczyzn i najwyżej jednostkę alkoholu w przypadku kobiet. Standardowa jednostka alkoholu to ok. 10 gramów czystego alkoholu, co odpowiada np. 200 ml piwa 5-procentowego, 100 ml wina 10-procentowego lub 25 ml 40 proc. wódki.
Około 20 proc. badanych postanowiło ograniczyć picie w najbliższej przyszłości.
Jednak pół roku później naukowcy nie zaobserwowali, by uczestnicy badania zrobili coś, by wcielić postanowienie w życie. Ogółem cała grupa wypijała nieco mniej alkoholu, ale ci, którzy postanowili go ograniczyć, nie byli w tym skuteczniejsi niż reszta grupy. W rzeczywistości pili nawet więcej niż badani, którzy nie podejmowali żadnych postanowień.
Niebiorąca udział w badaniu Linda Richter z National Center on Addiction and Substance Abuse w Nowym Jorku spekuluje, że ilość alkoholu wypijanego przez wszystkich badanych mogła spaść, ponieważ samo uczestnictwo w tego typu eksperymencie uświadomiło im, jak dużo alkoholu piją.
- Wiele osób przyznaje, że gdy próbuje zredukować ilość alkoholu, szybko wraca do wcześniejszego wzorca picia. Nasze badanie potwierdza, że faktycznie tak się dzieje - skomentował wyniki współautor pracy Frank de Vocht.
Richter zgadza się, że sama chęć do ograniczenia picia to często za mało. - Alkohol wpływa na mózg i organizm na różne sposoby. Motywacja do ograniczenia picia, a nawet decyzja o odstawieniu go, zazwyczaj nie jest wystarczająca w obliczu tych wszystkich bodźców fizjologicznych, społecznych i środowiskowych, które sprzyjają sięganiu po alkohol - tłumaczy Richter.
Jej zdaniem ludzie chcący zredukować spożycie alkoholu potrzebują planu działania, który uwzględni m.in. wsparcie rodziny i przyjaciół, a nawet konsultacje ze specjalistą. - Ważne jest, by pamiętać, że nie zawsze trzeba sięgnąć dna zanim zaczniemy szukać pomocy u pracownika służby zdrowia czy terapeuty z powodu ryzykownego picia czy potencjalnego uzależnienia - podkreśla Richter.
Jak przypomina, amerykański Narodowy Instytut ds. Nadużywania Alkoholu i Alkoholizmu zaleca m.in: unikanie miejsc i osób, które mogą kojarzyć się z piciem i zachęcać do niego, znalezienie nowego hobby czy aktywności, która zajmie czas dotychczas spędzany na piciu, rejestrowanie ilości wypijanego alkoholu (tu pożyteczne mogą się okazać aplikacje na smartfona, które pozwalają monitorować ile pijemy).
Set raczej pozytywny, jak zwykle, oczekiwania małe. Ta substancja po prostu nie wypierdala z butów, jest po prostu milutko. Setting mógł wydawać się do bani; Zarwana nocka, rano do pracy, wystawienie się na widok publiczny i możliwe krzywe akcje, ale ja człowiek o pozytywnym nastawieniu wiedziałem, że tego dnia sprostam wszystkiemu. :)
Wakacje, wakacje, przydałoby się gdzieś wyjechać, poobijać i zabawić w głównej mierze.
Wczoraj dostałem paczke z cudownymi ziółkami ( miedzy innymi szałwią ). Wczesniej przeczytałem rózne opisy bani po szałwi ale jednak nawet osoba, która ma doswiadczenie z psychodelikami nie jest w stanie uswiadomic sobie rodzaju tej bani.
raz mialem badtripa po dxm - dawka 900mg (30 tussidexow)
na poczatku wkrecilem sie ze jestem postacia z gry komputerowej i bylo fajnie
"W..... stawiaj portal do M."
po nieudanych probach oswojenia tramwaju (dzikiego ostarda)
wbilem do metra (to chyba mnie zabilo)
jechalem metrem do kolegi (do M.)
kiedy wyystrezlilo mnie na powierzchnie ziemi byly juz tylko pytania typu
"W.... czy to jest rzeczywistosc? W.... czy ja zyje?"