Dilerzy, czyli hurt i detal. Ciąg dalszy procesu gangu Kadafiego w Bydgoszczy

Narkotykowy proces gigant w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy może potrwać jeszcze cały rok. Na ławie oskarżonych siedzi 76 osób.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Express Bydgoski
MC/AIP

Odsłony

1066

Narkotykowy proces gigant w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy może potrwać jeszcze cały rok. Na ławie oskarżonych siedzi 76 osób. Sąd musi ustalić, kto, kiedy, ile i za jaką cenę sprzedawał narkotyki w mieście.

Tomasz B. to jeden z kilku byłych narkotykowych dilerów, którzy składali wczoraj wyjaśnienia w Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy.

- Amfetaminę kupowałem od Pawła J. raz na trzy, cztery miesiące. Kupowałem po 10 zł za gram, sprzedawałem po 20 zł - to słowa z odczytanych wczoraj wcześniejszych zeznań oskarżonego.

Mówi, że sprzedał mniej

Tomaszowi B. śledczy Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy zarzucają, że rozprowadził w mieście około 5 kg amfetaminy.

Mówi, że na pewno sprzedał mniej. To i tak nikły procent narkotyków (oprócz amfetaminy również marihuany, tabletek ekstazy, kokainy), które przez 10 lat przeszły przez ręce 76 byłych ludzi bydgoskiego gangstera „Kadafiego”.

Wczorajsza rozprawa była druga w procesie. Do tej pory sędzia spośród wszystkich oskarżonych, którzy - jak uzasadniają śledczy prokuratury - byli zamieszani w obrót substancjami psychotropowymi, przesłuchał tylko kilkunastu. Samo sprawdzanie tak ogromnej liczby podsądnych zajęło sędziemu Radosławowi Łukasiewiczowi około godziny. Kilkunastu oskarżonych nie dotarło wczoraj w ogóle do sądu.

Cała gama przestępstw

Wszyscy obecni na sali są oskarżeni o współpracę z gangiem Tomasza B. (zbieżność inicjałów z innym oskarżonym jest przypadkowa), zwanym „Kadafim”. Szef, wraz z kilkoma najbliższymi „współpracownikami”, między innymi Adamem P. „Pluto” i Maciejem B. „Maciulą” są sądzeni w odrębnej sprawie w innym procesie. Pozostałych - w opinii prokuratury - „gangsterów” wyłączono do osobnego postępowania.

Wśród oskarżonych są osoby, przez których ręce miesięcznie przechodziły - jak przekonują śledczy - kilogramy amfetaminy i kokainy, ale są też tacy, którym udowodniono sprzedaż zaledwie kilkudziesięciu gramów marihuany. Inni z kolei mają na koncie pobicia i pobieranie haraczy od prostytutek prowadzących agencje towarzyskie i zarabiających przy krajowej „10” między Stryszkiem a Łęgnowem.

Sprawa jest trudna

Proces rozpoczął się w ubiegłym roku. Wiosną natomiast zapadło w tej sprawie pierwsze orzeczenie. Sąd przystał na wnioski sześciu oskarżonych, którzy chcieli dobrowolnie poddać się karze. Pozostałych wyłączył do osobnego procesu, który trwa.

- W tym procesie problemem z jednej strony jest tak ogromna liczba osób, które są sądzone - mówi jeden z mecenasów obecnych wczoraj na sali rozpraw. - I z tego faktu wynikają oczywiste trudności, nieobecności kilku oskarżonych, wiele wniosków formalnych składanych przez obrońców w imieniu klientów. W każdym przypadku sędzia musi odnosić się indywidualnie do sprawy danej osoby - wyjaśnia prawnik. - Jest jednak też problem innej natury. I w moim przekonaniu to rzecz nawet ważniejsza niż liczba oskarżonych.

Prawnik wyjaśnia, że chodzi o tak zwany taryfikator narkotyków, którymi - w przekonaniu prokuratury - handlowali byli ludzie „Kadafiego”. - Ceny się nie zgadzają - zwraca uwagę adwokat. - Jeden oskarżony mówi, że kupował od innych amfetaminę za taką a taką cenę, a drugi podaje kwotę diametralnie różną.

Wyrok „wyceniony”

Przed sądem niezwykle trudne zadanie. Od przyjętego, ustalonego „taryfikatora” cen amfetaminy i kokainy zależy wysokość wyroków, które mają w tej sprawie zapaść, a także wysokość ewentualnych grzywien.

Za posiadanie i obrót znacznymi ilościami narkotyków grozi nawet 10 lat więzienia. Terminy rozpraw w tym procesie są już rozpisane na przyszły rok. Sprawa nie zejdzie z wokandy przed końcem 2017 roku.

Szybciej mogą zapaść wyroki w sprawie osób, które w latach 2001-2011 miały kierować gangiem. Najpoważniejszy zarzut w procesie ma „Maciula”. Jest oskarżony o dokonanie w 2009 roku zabójstwa 24-letniego Kamila Ch. Ten diler został znaleziony martwy w lesie w rejonie Tryszczyna. Śledczy są zdania, że jego śmierć miała zdyscyplinować innych.

Oceń treść:

Average: 8 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Marihuana

Park, przyroda, ludzie (niestety)

Gotuję, gotuję. Coś ciekawego z krzaka męskiego. Litr mleka wlewam z wątpliwościami przez minut trzydzieści bijąc z myślami. Gotowy wywar biorę ze sobą, w parku spożywam ze znaną osobą. W proporcjach z przesadą - sześć do jednego- wypijam wywar z dobrym kolegą. Nie wierząc w siłę owego napoju, brniemy w głąb parku w dobrym nastroju. Kilometr minął, siadamy na ławce poddając myśli, nastrojów huśtawce. Minuty zleciały na wspólnej rozmowie, że brałem narkotyk, nikt mi nie powie.

  • Pozytywne przeżycie
  • Zolpidem

Nastawienie: dobre, lekkie podniecenie, ciekawość. Miejsce: dom, strych. Czas: wczesny wieczór. Oczekiwania: doświadczenie halucynacji i czegoś jeszcze, niczego konkretnego.

Wróciłem z krótkiego spaceru do domu. Wszedłem do kuchni i otworzyłem opakowanie orzeszków ziemnych w skorupce paprykowej. Tata przyniósł 3 piwa do domu, więc żartowałem sobie, że możemy razem wypić XD Moi rodzice są ogólnie przeciwko temu, żebym pił alkohol więc oczywiście się nie zgodził (pazera). Zresztą jestem jeszcze niepełnoletni, więc co w tym dziwnego. Ostatnio jak byłem na wizycie u psychiatry zmienił mi leki (na przewlekłą chorobę) na inne, bo dostałem reakcji uczuleniowej. Po prostu wysypało mnie pryszczami na całym ciele.

  • Marihuana
  • Powój hawajski
  • Przeżycie mistyczne

Wieczór/noc, pokój, muzyka (kompilacja psychedeliczna).

Całkiem niedawno, bo kilka dni temu, po śmierci mojej mamy, wybrałem się w nocną wyprawę pod przewodnictwem tej rosliny. Pestki dotarły do mnie z Holandii, w sumie ponad 30. Wcześniej próbowałem na nich podróżować, ale było to stosunkowo krótko po wyprawie na LSD, więc efekt był tamtym razem mocno wypłaszczony. Po zachowaniu odpowiedniego czasu odpoczynku postanowiłem ponownie przywitać się z Duchem tej rośliny.

  • Etanol (alkohol)
  • LSD-25
  • Tripraport

dobre nastawienie przychiczne, chęć przeżycia przygody na kwasie i sprzyjająca ku temu okazja z powodu wolnej chaty przyjaciela

Jakoś kilka tygodni temu zakupiłem cztery blotery LSD: po jednej dla mnie, dwóch przyjaciół i jednej przyjaciółki. Jeden z kumpli akurat wtedy miał na całą noc wolną chawirkę, więc szybko nadarzyła się okazja, żeby ten kwas przetestować. Początkowo kupujemy czteropak i idziemy do domu, gdzie połykamy blotery, które koło 20 wszystkim już się dobrze rozpuściły. Oglądamy Brickleberry i trochę się denerwujemy, bo upływa sporo czasu, a efektów nadal nie widać. Mija 40 minut i odczuwam potworny bodyload.

randomness