TR pisany po długim czasie. Tym razem 3 lata od opisywanych wydarzeń.
Policjanci dali kierowcy sygnały świetlne i dźwiękowe wzywające do zatrzymania, mężczyzna jednak zignorował to i zaczął uciekać. W trakcie ucieczki przez okno zaczął wyrzucać narkotyki.
W poniedziałek około 19.40 na osiedlu Witosa w Katowicach wywiadowcy z katowickiego oddziału prewencji postanowili zatrzymać do kontroli audi. Dali kierowcy sygnały świetlne i dźwiękowe wzywające do zatrzymania. Mężczyzna jednak zignorował to i zaczął uciekać. Policjanci ruszyli za nim w pościg. W trakcie ucieczki kierowca przez okno zaczął wyrzucać narkotyki.
Na ulicy Sławka policjanci zatrzymali kierującego. Jak się okazało, w aucie również posiadał zakazane środki. Łącznie policjanci znaleźli i zabezpieczyli amfetaminę, z której można uzyskać prawie 120 porcji dilerskich, działkę marihuany oraz 2 tabletki ecstasy. Badanie testerem wykazało również, że mężczyzna kierował będąc pod wpływem narkotyków. 25-latek usłyszał zarzuty. Teraz odpowie nie tylko za posiadanie narkotyków i jazdę pod ich wpływem, ale i za ucieczkę przed policją.
Zgodnie z nowelizacją przepisów, niezatrzymanie się do kontroli traktowane jest jak przestępstwo, za które grozi kara nawet 5 lat więzienia oraz zakaz prowadzenia pojazdu. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Wydział do walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Miejskiej Policji w Katowicach.
Ostatni dzień Woodstocku 2011, koncerty Gentelmena, The Prodigy oraz Łąki Łan. Później koło namiotu na uboczu. W towarzystwie kompanów z poprzedniego tripa mającego miejsce ok. 3 tygodnie wcześniej - w trakcie koncertów niekwaszącego C oraz kwaszącego Sz koło namiotu. Wyjątkowo dobry humor utrzymujący się już od kilku dni, podekscytowanie przed koncertem The Prodigy - zespołu słuchanego mniej lub bardziej intensywnie od podstawówki.
TR pisany po długim czasie. Tym razem 3 lata od opisywanych wydarzeń.
Nastawienie pozytywne, ciekawość, dobry nastrój, lekki niepokój - w końcu to mój pierwszy raz z kwasem:) Miejscówka - mieszkanie kolegi.
Witam, opiszę mój błogi i uduchowiony trip po dietyloamidzie kwasu lizergowego, w skróceie LSD:)
Osoby biorące udział: ja, koleżanka D i koleżanka G, kolega P.
Miejsce: mieszkanie kolegi (pokój).
Czas trwania fazy: około 10 godzin.
Ja i dziewczyny wziełyśmy LSD, a kolega najadł się grzybów.
Godzina 22 - przybycie na miejsce i listki pod język. Kolega zaczyna przeżuwać grzybki.
Samotny wieczorek w domu. Nic nie zwiastowało masakry.
Zachowana oryginalna pisownia, fatalny styl ukazujący rozkojarzenie myślowe i brak spójności (proszę porównać jakość z innymi TR), 2h po odzyskaniu świadomości. Raport, pomimo totalnej sieczki w głowie - napisał się sam. A brzmiał on tak...
Musze sie z wami podzielic tym co mnie wczoraj spotkalo.
Otoz umowilem sie z kolesiem, ze bedziemy palic. Zgarnelismy do auta
jeszcze jednego gostka i pojechalismy po trafke. Dlugo czekalismy, ale
chuj, w koncu przyjechalismy na miejscowke i palimy. Koles ostrzegal,
ze to mocny towar, ale ja myslalem sobie, ze nie takie rzeczy juz
palilem [na trzezwo zwykle tak mysle - pozniej sie okazuje, ze sie
groobo mylilem].