REKLAMA




Ćpają i jeżdżą

Kierowcy odurzeni narkotykami coraz większym problemem

Anonim

Kategorie

Źródło

Nasze Pomorze

Odsłony

5886
Pomorska policja w coraz szerszym wymiarze zaczyna się borykać ze stosunkowo nowym problemem. Dotyczy on przestępstw drogowych [ dragowych :)) - przyp. scream ] popełnianych przez kierowców, jeżdżących pod wpływem środków odurzających. Nie chodzi bynajmniej o alkohol, ale o narkotyki. Niestety, zażywa je coraz więcej młodych ludzi, a potem zasiada za kółkiem. Według bardzo ostrożnych szacunków takie zjawisko dotyczy aż 1,2% wszystkich kierowców w Polsce. Użycie słowa "aż" wcale nie jest przesadą, ponieważ w przybliżeniu daje to 175 tysięcy piratów drogowych, zagrażających życiu innych obywateli!

Człuchów
Osobowy samochód pędzi ulicami tego niewielkiego miasta. Zjeżdża na chodnik. Kosi kilka lamp. Zatrzymuje się na ostatniej. Auto jest doszczętnie rozbite. Z jego wraku strażacy wyciągają nieprzytomnego 22-letniego mężczyznę. Ratownicy są zaskoczeni. Chłopak żyje. Nie ma nawet poważnych obrażeń. Odzyskuje przytomność, coś bełkocze. Policjanci są przekonani, że jest w sztok pijany. Kolejne zaskoczenie - próba alkoholowa wykazuje, że jest trzeźwy. Dopiero badania krwi przeprowadzone w laboratorium pozwalają stwierdzić, że kierowca jechał pod wpływem amfetaminy, która jest bardzo niebezpiecznym narkotykiem. Wywołuje euforię, a jej długotrwałe zażywanie prowadzi do omamów i stanów lękowych.

Okolice Słupska
Funkcjonariusze zatrzymują do kontroli poloneza, którym podróżuje grupa młodych ludzi. Jadą zygzakiem. Wszyscy są rozbawieni. Na widok policjantów wybuchają śmiechem. Kierowca jest trzeźwy. Badania krwi dowodzą jednak, że jechał pod wpływem LSD. Środek ten wywołuje m.in. stany halucynogenne.

- Wszystkie media trąbią na okrągło o kierowcach, którzy jeżdżą po pijanemu - mówi jeden z pomorskich funkcjonariuszy. - Fakt, to nadal jest poważny problem. Teraz jednak dochodzą do niego naćpani kierowcy. I to zjawisko będzie się - niestety - pogłębiać. W niektórych częściach Niemiec zdarza się coraz częściej, że dwie trzecie zatrzymanych kierowców, podejrzewanych o jazdę pod wpływem niedozwolonych substancji, zażywała wcześniej właśnie narkotyki. My także pod tym względem zaczynamy gonić zachodnią Europę.

Pikanterii całej tej dramatycznej sprawie dodaje fakt, że przez ostatnich sześć lat (prawo o ruchu drogowym funkcjonuje od 1997 r. - przyp. red.) brakowało unormowań prawnych, w tym sankcji karnych... dla kierowców jeżdżących po zażyciu narkotyków.

- Nie dość na tym - mówi Mikołaj Waryszak, prawnik. - Nie było nawet precyzyjnej definicji na temat tego, co jest właściwie środkiem odurzającym. Efekt - podejrzanego o jazdę po takich środkach trzeba było zabierać na badania krwi. Potem czekać na laboratoryjne wyniki, a następnie zastanawiać się, z jakiego paragrafu postawić podejrzanemu zarzut. To - na szczęście - zmieniło się. Pod koniec lipca tego roku weszło w życie rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie wykazów środków działających podobnie do alkoholu oraz sposobu przeprowadzania badań na ich obecność. Teraz kierowców jeżdżących pod wpływem alkoholu lub narkotyków można karać w jednakowy sposób. Zatrzymany kierowca, na żądanie funkcjonariuszy, musi się poddać badaniom na testerze śliny. Dzięki nim można ustalić, czy przed wejściem do samochodu zażywał jakieś niedozwolone środki.

O jakie środki chodzi, precyzuje rozporządzenie. To m. in. opiaty (czyli opium i jego pochodne), kokaina, amfetamina, LSD oraz marihuana i haszysz. Te dwie ostatnie substancje uznawane są za tak zwane narkotyki miękkie. Pojawiają się opinie, że są nieszkodliwe.

- To mit - uważa dr. Paweł Niedźwiedzki, psycholog. - Długotrwałe zażywanie haszyszu czy marihuany prowadzi do uzależnienia. Od nich tylko jeden krok w kierunku twardych narkotyków. Jazda pod wypaleniu skręta marihuany czy haszyszu jest równie niebezpieczna, jak jazda po alkoholu. Tu nie wolno wprowadzać jakiegoś dziwacznego rozróżnienia!

Z podobnego założenia wychodzi także Komitet ds. Przeciwdziałania Narkomanii. Jego przedstawiciele również podkreślają, że odurzeni kierowcy stają się coraz większym problemem.

Na dodatek marihuana i haszysz są, niestety, środkami często spotykanymi na młodzieżowych imprezach. Wymieszane nierzadko z alkoholem dają mieszankę wybuchową, czyli poczucie euforii, złudnego przekonania o doskonałości własnych umiejętności, poczucie siły.

Kierowca w takim stanie, jak obrazowo mówią funkcjonariusze "drogówki", to bomba zegarowa, która musi wybuchnąć. Policjanci, choć generalnie zadowoleni z nowych przepisów pozwalającyh im ścigać odurzonych kierowców, podkreślają jednak, że - inaczej niż w przypadku alkoholu - nie precyzują one dopuszczalnego stężenia środków odurzających w organizmie. To mogą wykorzystać oskarżeni, broniąc się w sądzie przed wymierzeniem im kary. [ *1 ]

- Moim zdaniem , nie ma w tym jednak błędu autorów rozporządzenia - twierdzi dr Paweł Niedźwiedzki. - Narkotyki, w zależności od rodzaju, działają bardzo różnie na organizm człowieka. Nie da się ustalić, jaką dawkę można zażyć, aby bezpiecznie usiąść za kółkiem. Poza tym w naszym kraju narkotyki - w przeciwieństwie do alkoholu - są nielegalne.

Bezpieczne jest tylko kierowanie na czysto i na trzeźwo. I o tym trzeba pamiętać.

Ryszard Pawłowski
Źródło: Nasze pomorze
miesięcznik bezpłatny
Stowarzyszenie Mieszkańców "ZDROWY GDAŃSK"
Gdańsk, październik 2003 r.

Wytłuszczenia: scream

[ *1 ] W lipcu pojawiło się parę wzmianek (chociażby w "Rzeczpospolitej", "Dzienniku Polskim" czy radiu RMF) odnośnie owego rozporządzenia Ministra Zdrowia. Policjanci nie mają racji, gdyż minimalne stężenia dla testerów są tam dokładnie ustalone. Co gorsza, przynajmniej w przypadku metabolitów THC, minimalne dopuszczalne stężęnie nie różni się zbytnio od tego w testerach dostępnych w aptece. Co to w praktyce oznacza? W przeciągu tygodnia od wypalenia jointa narażasz się na pozytywny wynik testu, a co za tym idzie, siadając za kółkiem możesz mieć kłopoty. Policja zaś dostaje genialne wręcz narzędzie do wykrywania wstrętnych ćpunów, palaczy tej niesamowicie groźnej ma...ma...mari...marihuaniny!

scream

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Później (niezweryfikowany)
Czy to nie jest ciut... Chore? <br>Jedyne co mnie uspokaja to że to jakieś małe osiedlowe pisemko... <br>Jutro biore sie za rozwieszanie plakatów. <br> <br>LEGALIZE IT
fizi (niezweryfikowany)
chyba zmienie sobie ksywke na: <br> <br>shahid - bomba zegarowa, która musi wybuchnąć.
siwy (niezweryfikowany)
- To mit - uważa dr. Paweł Niedźwiedzki, psycholog. - Długotrwałe zażywanie haszyszu czy marihuany prowadzi do uzależnienia. <br>I taki tępy chuj ma doktora....
fizi (niezweryfikowany)
chyba zmienie sobie ksywke na: <br> <br>shahid - bomba zegarowa, która musi wybuchnąć.
robakk (niezweryfikowany)
&quot;Badania krwi dowodzą jednak, że jechał pod wpływem LSD &quot; <br>Myślałem, że to tylko chromatografią gazową jest do wykrycia, aż tak ostre środki odpalają, żeby sprawdzić, czy ktoś coś wziął ? <br>Poza tym przecież LSD bardzo szybko znika z organizmu, odblokowuje odpowiednie drzwiczki ;-) i ucieka, a dopiero potem &quot;coś &quot; się zaczyna dziać. <br>Coś mi tu śmierdzi z tym wykrywaniem...
szybujący czestmir (niezweryfikowany)
Mialem kiedys robiony test na kanabinoidy, pale superrzadko, ale akurat trafilo mi sie badanie ktore przeszedlem bez bolu wiec zaraz po wynikach zapalilem. No i nazajutrz sie okazalo ze badania trzeba powtorzyc i mialem kolejny test w dzien po spaleniu paru luf. Wynik - czysty. Tak wiec czulosc tych testow jest zgola inna niz sugerujecie w tym artykule. A byly to testy moczu.
scream (niezweryfikowany)
&quot;Badania krwi dowodzą jednak, że jechał pod wpływem LSD &quot; <br>Myślałem, że to tylko chromatografią gazową jest do wykrycia, aż tak ostre środki odpalają, żeby sprawdzić, czy ktoś coś wziął ? <br>Poza tym przecież LSD bardzo szybko znika z organizmu, odblokowuje odpowiednie drzwiczki ;-) i ucieka, a dopiero potem &quot;coś &quot; się zaczyna dziać. <br>Coś mi tu śmierdzi z tym wykrywaniem...
Kubaj (niezweryfikowany)
Jestem ciekaw, czy jak ucapi policjant z testem z pozytywnym wynikiem na THC można się wytłumaczyć-- &quot;wynik jest zafałszowany, nie paliłem od 2 tygodni &quot; i domagać się badania krwi?
shahid - flirtu... (niezweryfikowany)
chyba zmienie sobie ksywke na: <br> <br>shahid - bomba zegarowa, która musi wybuchnąć.
Daft (niezweryfikowany)
&quot;Badania krwi dowodzą jednak, że jechał pod wpływem LSD &quot; <br>Myślałem, że to tylko chromatografią gazową jest do wykrycia, aż tak ostre środki odpalają, żeby sprawdzić, czy ktoś coś wziął ? <br>Poza tym przecież LSD bardzo szybko znika z organizmu, odblokowuje odpowiednie drzwiczki ;-) i ucieka, a dopiero potem &quot;coś &quot; się zaczyna dziać. <br>Coś mi tu śmierdzi z tym wykrywaniem...
macthc (niezweryfikowany)
kurwa tydzien po spaleniu wykrywa? to ma byc wykrywanie czy ktos nie jest pod wplywem... ale chamstwo!
Skiwi (niezweryfikowany)
mysle ze chodzi o testy do wykrywania obecnosci maryhuaniny (jak slusznie sugeruje scream)- czyli roztworu maryhuany. jak wiadomo roztwor maryhuany wstrzykuje sie strzykawka w zrenice oka i utzymuje sie on w galce ocznej przez 4 lata, ale wazne jest ze zeby go wykryc trzeba wkladac testery pod powieke, a jak znam zycie to tego nie robia. wyluzujmy...
Tifo (niezweryfikowany)
Kurwa...lipa...a ja tak bardzo lubię jezdzić po białku:(:(:(:((
Zajawki z NeuroGroove
  • DMT
  • Przeżycie mistyczne

DOBRE + ZŁE paradoksalnie

Każdy kto jest wtajemniczony wie, że to co opisywał Mckenny było METAFORAMI, jako, że wszystkie języki świata są zbyt "płaskie" aby opisać doświadczenie po DMT. Trip na DMT odczuwa się na poziomie duchowy, molekularnym, uczuciowym, astralnym, nie wizualnym tak jak to niektórzy opisują. Każdy to przeżywa/odczuwa inaczej, trip jest indywidualny. To co pisał MCkenny nie jest dosłownie opisem tego co widział, a tego co odczuwał. Wiesz co to metafora ? Sam MCkenny pisał, że tego nie da się opisać, ale spróbuje... Pisał, że opisy są jedynie Metaforami, czyli poniekąd kłamstwem.

  • Damiana
  • Marihuana
  • MDMA
  • MDMA (Ecstasy)
  • Pierwszy raz

Set - dobry humor, lekkie zmęczenie po całym dniu, parę cięższych spraw na głowie, które ciążą mi od dłuższego czasu, ale jestem zupełnie bezsilny wobec nich Setting - impreza taneczna "Pure psychedelic" (transy)

Cześć!

Wczoraj miałem przyjemność zarzucić emkę, poraz pierwszy w życiu. Generalnie ze stymulantami nie mam dużego doświadczenia, jedynie z metylofenidatem, którego dostaję na ADHD i raz z amfetaminą, jednak tylko w mikrodawce 20mg oral. Kofeinę, teobrominę i inne "lekkie" stymulanty pochodzenia roślinnego pomijam :P

  • 4-HO-MET
  • Przeżycie mistyczne

Wyczekiwany dzień, urodziny jednego z nas, przepozytywne nastawienie, jezioro w centrum miasta, plaża, las, za rogiem cywilizacja.

      Obudził mnie wyśmienity humor. To dziś jest ten długo planowany dzień debiutu, słońce świeci, niebieskie niebo, idealnie!  Około godziny 17 dotarliśmy całą 6 osobową ekipą (S- solenizant, P- moja debiutująca na psychodelikach przyjaciółka, T- przyjaciel solenizanta, M- drugi przyjaciel solenizanta, K- trzeci przyjaciel solenizanta i ja) na wybrane przez nas wcześniej miejsce. Rozłożyliśmy koce pod drzewem na jednej z małych plaż, prawie przy samej drodze głównej prowadzącej dookoła jeziora.

  • Bieluń dziędzierzawa


Zdarzyło mi się brać bielunia dwa razy, według mnie to i tak mało, biorąc pod uwagę, że w moim

ogródku rosną dwa dwumetrowe krzaki.

Ale nie miałam okazji łykać ziarenek, piłam herbatkę z liści. Nigdy w życiu nie piłam nic aż tak

ochydnego, ten smak pamiętam do dzisiaj.


randomness