Chodzisz pijany do pracy? Szef nie ma prawa zbadać cię alkomatem. Ważniejsza godność i prywatność

"Są dwa piki sprzedażowe małpek: 6.30 do 8 rano, a potem po 17-tej. Czyli przed pracą i po pracy"

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Spiders Web
Jacek Bereźnicki
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

603

Milion małpek kupują Polacy codziennie rano — raczej nie po to, zrobić zapasy na weekend. Obecne przepisy zakazują pracodawcom prewencyjnego badania alkomatem pracowników — nawet kierowców tirów, dróżników czy operatorów maszyn budowlanych. Ministerstwo Rodziny i Pracy nie widzi jednak żadnej potrzeby zmiany przepisów i cieszy się, że chroniona jest prywatność i godność pracowników.

Prezes Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w marcu powiedział w wywiadzie dla Gazeta.pl. że rząd przegrywa z alkoholowym lobby.Krzysztof Brzózka postulował też zamknięcie większości sklepów monopolowych oraz zakazanie sprzedaży małpek, których co roku kupujemy półtora miliarda (!) sztuk.

Są dwa piki sprzedażowe małpek: 6.30 do 8 rano, a potem po 17-tej. Czyli przed pracą i po pracy – mówił prezes PARPA.

W kwietniu sprzedaży mocnych alkoholi w poręcznych — zwykle 100-mililitrowych flaszeczkach — przyjrzała się z kolei „Rzeczpospolita„.

Centrum Monitorowania Rynku na zlecenie gazety sprawdziło, że małpki zajęły po cichu niemal połowę rynku wódek w małych sklepach, ich sprzedaż rusza ostro w górę już o świcie i do południa dominuje nad innymi pojemnościami. Podobne wnioski przyniosło badanie Nielsena.

Skoro w sprawie pijących przed pracą Polaków na alarm bije szef państwowej agencji antyalkoholowej, a porażające dane o porannej sprzedaży mocnego alkoholu przedstawiają firmy badawcze, rząd musi się sprawie poważnie przyjrzeć i przystąpić do energicznych działań, prawda? No i przystąpił.

Na początku czerwca minister zdrowia Łukasz Szumowski odwołał Krzysztofa Brzózkę ze stanowiska prezesa PARPA.

Wkrótce alkoholowe lobby dostało kolejny powód do zadowolenia. Pod koniec czerwca Urząd Ochrony Danych Osobowych wydał komunikat, w którym jednoznacznie stwierdził, że w obecnym stanie prawnym pracodawcy nie mogą samodzielnie prowadzić kontroli stanu trzeźwości pracowników.

Nie chodzi jednak wcale o żadne nowe, niedawno zmienione przepisy, o żadne RODO. Urząd podkreślił, że przysługujące policji i podobnym służbom publicznym wyłączne prawo do badania alkomatem wynika z ustawy o wychowaniu w trzeźwości z… października 1982 roku. Zgadza się — to sam środek stanu wojennego.

Gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że pracownik pił, pracodawca ma prawo nie dopuścić go o pracy (cóż za wspaniałomyślność ustawodawcy), ale nadal nie wolno mu sięgnąć po alkomat. Można go użyć tylko wtedy, gdy zażąda tego sam pracownik, by udowodnić, że szefowi się przywidziało. O wyciąganiu konsekwencji dyscyplinarnych wobec pijanego pracownika bez przyjazdu policji nie ma zatem mowy.

Niestety nie wiadomo, jak problem picia w pracy przekłada się na konkretne liczby. Państwowa Inspekcja Pracy nie prowadzi statystyk… No więc oficjalnie nie ma problemu! – napisano na facebookowym profilu PARPA w marcu.

Jeżeli w określonych zawodach lub branżach, m.in. ze względu na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa publicznego, potrzebne jest umożliwienie pracodawcom samodzielnego przeprowadzania badań stanu trzeźwości pracowników, także wyrywkowych, to środowiska pracodawców powinny zainicjować podjęcie stosownych prac legislacyjnych — zaznaczył UODO w komunikacie.

Na początku sierpnia posłanka PO Joanna Mucha zwróciła się w tej sprawie z interpelacją do ministra rodziny, pracy i polityki społecznej. Wprawdzie błędnie stwierdziła, że to znowelizowany Kodeks pracy nie daje pracodawcom uprawnienia do badań alkomatem/em>, ale zadała bardzo zasadne pytanie:

Czy ministerstwo podejmie działania legislacyjne w celu umożliwienia przeprowadzania badań alkomatem przez pracodawców?

W imieniu minister Bożeny Borys-Szopy odpowiedzi właśnie udzielił wiceminister Stanisław Szwed.

Rozważając zasadność podjęcia ewentualnych prac legislacyjnych w przedmiotowym zakresie, trzeba pamiętać, iż poszanowanie dóbr osobistych pracownika należy do podstawowych obowiązków pracodawcy — pisze wiceminister.

W mojej opinii możliwość powszechnego stosowania takiego narzędzia przez pracodawców wiązałaby się z wysokim ryzykiem naruszania prawa do prywatności i godności pracowników. Dodatkowo taka kontrola powinna być przeprowadzana przy zapewnieniu odpowiednich gwarancji ochrony praw pracowników — przekonuje.

Stanisław Szwed zaznacza, że ewentualna zmiana przepisów powinna polegać bądź na odpowiedniej modyfikacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, bądź na wprowadzeniu odpowiednich regulacji w przepisach sektorowych.

W jaki sposób regulacje sektorowe miałyby być prawnie wiążące bez zmiany ustawy, czyli przepisów dużo wyższego rzędu, wiceminister Szwed nie wyjaśnia.

W dalszej części pisma za to ponownie pochyla się nad godnością pracowników, których szef miałby upokarzać rutynowym badaniem alkomatem: takie przepisy powinny gwarantować pracownikom odpowiednie zabezpieczenie ich praw i wolności.

Dopiero na samym końcu Stanisław Szwed informuje, że ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi i tak nie należy do właściwości jego resortu i trzeba o to pytać Ministerstwo Zdrowia. Taka interpelacja pod adresem ministra Łukasza Szumowskiego jednak jeszcze nie została skierowana.

Na wysłane przez nas w środę pytanie, czy potrzebne są zmiany legislacyjne, które umożliwią pracodawcom badanie pracowników alkomatem, do chwili publikacji tego tekstu nie odpowiedziała PARPA. Bizblog.pl poprosił też Komendę Główną Policji o garść danych o kontrolach trzeźwości pracowników, ale biuro prasowe KGP na razie tylko poinformowało nas, że odpowiedź zostanie udzielona niezwłocznie – nie później niż w terminie 14 dni.

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Marihuana
  • MDMA (Ecstasy)
  • Przeżycie mistyczne

Set&setting Chęć przeżycia czegoś nowego, przyjazd przyjaciółki z nad morza, podekscytowanie, lekki strach. Otoczenie: Grupka bliskich przyjaciół dom, osiedle

Historia ta jest z przed paru miesięcy postanowiłem ją opisać gdyż było to bardzo niezwykłe przeżycie dla mnie jak też jestem teraz osobą bardziej doświadczoną.
Myślę że naprawdę warto jest przeczytać trip raport będzię on przestrogą jak też opisaniem czegoś naprawdę mistycznego.

Witam chciałbym opisać tutaj przebieg swojego 1 niezwykłego tripa który był nieplanowany aż tak, jak też jest to mój pierwszy trip raport.
(historię chcę przedstawić cała i najlepiej jak potrafię aby przybliżyć innym jak ten wieczór wyglądał. Jak też jak wyglądało moje nastawienie.)

  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.

Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.

  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Miks
  • Pseudoefedryna

Późny wieczór przy komputerze, psychodeliczny nastrój i oczekiwanie na pobudzenie.

Nie zachęcam do powtarzania mojego czynu. Wręcz przeciwnie, odradzam, to może się naprawdę źle skończyć.

 

 

 

O godzinie 18 przyjąłem DXM z Pseudoefedryną, o 20 przyjąłem THC.

Pierwsze efekty nadeszły szybko, tuż po spaleniu (tj. o godzinie 20:15) poczułem lekkie pobudzenie i chęć do słuchania muzyki. Czas mijał strasznie wolno, wydawało mi się że mijają godziny i niedługo będzie rano, lecz w rzeczywistości była 20:30.

 

Godzina 20:45.

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Nigdy nie przywiązywałem dużej wagi do przygotowania psychicznego przed podróżą. Zadbałem tylko jak zwykle - o dobre nastawienie, bo kwas i tak pokaże mi to co on chce, nie co ja chcę. Ostatnio układało mi się w życiu, także tzw. set miałem zapewniony. Natomiast setting przygotowałem z jak największą dokładnością i dbałością o szczegóły. Wybrałem swoje mieszkanie, gdzie miałem spędzić samotnie peak, a potem wyjść na miasto i spotkać się z kumplami.

Witam wszystkich serdecznie!

Chciałbym podzielić się z wami moim ostatnim doświadczeniem wywołanym przez magiczną molekułę zwaną dietyloamidem kwasu D-lizergowego lub jak kto woli LSD. 

Pragnę zaznaczyć, że jest to mój pierwszy tripraport, a ja jestem osobnikiem nieposiadającym nadzwyczajnych zdolności pisarskich ani rozbudowanego słownictwa, jednak postanowiłem że spróbuję swoich sił. W końcu musi być ten pierwszy raz. Tyle ze słów wstępu, teraz lecimy z właściwą częścią opowiastki :).

 

Przygotowanie do tripa: