Brat posłanki SLD Sylwii Pusz przed sądem

Oskarżony o handel narkotykami.

Anonim

Kategorie

Źródło

Nasz Dziennik
wp.pl/PAP

Odsłony

4714
Artur P., brat posłanki Sylwii Pusz, stanął wczoraj przed poznańskim sądem okręgowym. Prokuratura zarzuca mu działalność w grupie zajmującej się przemytem i handlem znaczną ilością niebezpiecznych narkotyków. Sam oskarżony twierdzi, iż środki psychotropowe kupował na własny użytek.

Karany już wcześniej za paserstwo, czyli handel kradzionymi przedmiotami, Artur P. został zatrzymany w ubiegłym roku po akcji poznańskiej policji i funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego. Zarówno w mieszkaniu zatrzymanego, jak i w kierowanej przez niego siłowni na jednym z poznańskich osiedli policjanci zabezpieczyli znaczne ilości środków psychotropowych, gotowych narkotyków, sterydów oraz amunicji do broni palnej. Według prokuratury, to właśnie Artur P. od lipca 2000 r. do stycznia 2001 r. kilkakrotnie organizował przerzut środków psychotropowych i sterydów z Tajlandii i Turcji do Polski. Sam Artur P. zdaniem prokuratury też trudnił się sprzedażą środków odurzających. Zatrzymany zapewniał przed sądem: - Kupowałem je tylko i wyłącznie na własny użytek. Amfetaminy i innych narkotyków miał używać do redukcji w organizmie tkanki tłuszczowej. Kierowana przez niego siłownia, jak się później okazało, stanowiła ważny punkt dla kurierów narkotyków.
Ostatecznie po prokuratorskim śledztwie na ławie oskarżonych w rozpoczętym właśnie procesie zasiedli - oprócz Artura P. - jego żona Monika P. oraz Damian K. Według prokuratury, pomagali oni w organizacji handlu i przemycie narkotyków. - Nic nie wiem o tym, by mój mąż handlował narkotykami - próbowała tłumaczyć Monika P. - Widziałam woreczek z "trawą", ale zauważyłam go na tydzień przed policyjną rewizją, kiedy chowałam do szafki słodycze - zapewniała. Artur P. twierdzi, że nie handlował narkotykami ani ich nie przemycał. Przyznaje się tylko do sprowadzania do Polski sterydów i handlu nimi. Jednak jego wyjaśnieniom przeczy fakt, iż to właśnie w jego mieszkaniu znaleziono notes, w którym zapisywano ilości sprowadzanych do Polski i wywożonych stąd dalej narkotyków.
Cała sprawa wywołała w Poznaniu sporą burzę, siostra zatrzymanego i zarazem posłanka Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Sylwia Pusz, początkowo odcięła się od wszelkich kontaktów z bratem, później jednak wielokrotnie publicznie wspominała o "prowokacji politycznej mającej na celu skompromitowanie jej osoby". Cała sprawa mocno poróżniła młodą posłankę z jej polityczną mentorką poseł Krystyną Łybacką.
Wojciech Wybranowski, Poznań

Nasz Dziennik 2002-06-21


Rozpoczął się proces brata posłanki SLD

Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się w czwartek proces brata posłanki SLD Sylwii Pusz. Artur P. jest oskarżony o przemyt narkotyków i sterydów oraz handel nimi.

Prócz Artura P. w tym samym procesie odpowiadają jego żona Monika P. oraz Damian K. Według prokuratury, pomagali oni w organizacji handlu i przemycie narkotyków.

Według prokuratury Artur P. od lipca 2000 r. do stycznia 2001 r. kilkakrotnie organizował przerzut środków psychotropowych i sterydów z Tajlandii i Turcji do Polski.

Prokuratura zarzuca Arturowi P., że w tym okresie brał również udział w obrocie narkotykami i sterydami. Miał sprzedać 29 tys. tabletek efedryny - substancji mogącej służyć do produkcji amfetaminy, 150 tys. tabletek diazepamu - środka psychotropowego, 200 g konopi indyjskich, 60 g amfetaminy i 13 g kokainy.

Artur P. twierdzi, że nie handlował narkotykami ani ich nie przemycał. Przyznaje się tylko do sprowadzania do Polski sterydów i handlu nimi.

P. powiedział przed sądem, że narkotyki, które znalazła w należącej do niego siłowni policja, kupił od nieznanego mężczyzny na własny użytek. Amfetaminy i innych narkotyków miał używać dla redukcji w organizmie tkanki tłuszczowej.

W mieszkaniu Artura P. znaleziono ponad 30 sztuk ostrej amunicji i notatki, w których zapisywano ilości narkotyków. Według oskarżonego amunicja i broń służyły mu tylko do celów sportowych - strzelania na strzelnicy. Trojgu oskarżonym grozi od roku do 10 lat więzienia.

wp.pl/PAP

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

MiMBaL (niezweryfikowany)

Najbardziej niebezpieczne z tych środków to te 200 g. konopii, można by nimi usmiercic tysiące osób.
blue blood (niezweryfikowany)

Artur P. - brat posłannki Sylwii Pusz - cholera, jak on może mieć na nazwisko? ;)
Anonim (niezweryfikowany)

<p>To jakaś patologiczna rodzina, Brat narkotyzuje dzieci prochami a ta debilna poslanaka publicznie naklaniala do trucia dzieci poprzez zachecanie picia mleka! Ciekawe ile dostala w łape od kncerów mleczarskich za taka akcje. I takich mamy ludzi w rzadzie!</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • LSD-25

Spokojny letni wieczór i kwasobranie z bratem.

Witam. Przypominam, iż treść raportu jest moim wymysłem, jakby co;-)

  • Marihuana

Była gdzies godzina 17.00. Siedziałem sobie w domu, gdy nagle zadzwonił telefon. Był to mój kolega, który powiedział mi, że ma zajebiste zielsko i żebym przyszedł to sobie zjaramy. Nie zastanawiając sie długo wyszedłem z domu i po kilku minutach byłem u niego. Odrazu w drzwiach przyjął mnie z rozpaloną fifką, ledwo zrzuciłem z siebie kurtke, a juz miałem fifke w ustach. Poszedł jeden buch, potem drugi i tak aż do 6, kumpel podbił drugie szkiełko i też wyszło 6 buchów na głowe. Podczas gdy kumpel nabijał jeszcze dupe ja zagadałem z 3 kumplem na gg zeby do nas przyszedł.

  • 4-HO-MET
  • Etanol (alkohol)
  • Pierwszy raz

Trip z trójką znajomych - C, Sz i K. Dla nikogo z nas nie był to pierwszy raz z psychodelikami. Zdarzyło się już nam nawet wcześniej tripować na kwasie w podobnym składzie - ja z C i Sz. C i Sz z kolei jedli hometa z K. Jedynie ja z K nie miałem wcześniej okazji razem spożywać psychodelików. Pokój C w jego domu rodzinnym. Rodzina C była w domu, ale mieliśmy pełen komfort, jako że rzadko kiedy w ogóle ktoś zaglądał do pokoju, w którym mieliśmy spędzić najbliższe kilka godzin. Zimowy wieczór. Ogólna kondycja psychofizyczna całkiem niezła, chociaż bywało lepiej. Możliwa lekka tolerka. W ciągu ostatnich 3 tygodni zdążyłem odbyć dwa tripy przy 15mg i 10mg 4-ACO-DMT (choć to drugie trudno nazwać tripem z prawdziwego zdarzenia).

Wstęp: Zbieg okoliczności sprawił, że na przełomie 2011/2012, po tym jak długo nie mogłem znaleźć okazji ani towarzystwa, żeby spróbować psychodelików, nagle okazało się, że w okresie trwającym trochę więcej niż miesiąc umówiłem się na aż cztery tripy. Opisywany w niniejszym TR był trzecim z nich. Ze względu na duże ich zagęszczenie jak i inne okoliczności, nastawiałem się raczej na rozrywkowego tripa niż na podróż w głąb siebie. Już od dłuższego czasu planowałem z kilkoma starymi znajomymi zjedzenie hometa albo 4-ACO-DMT.