Podczas nocnej kontroli drogowej białostoccy policjanci próbowali zatrzymać samochód daewoo, ponieważ nie miał włączonych świateł mijania. Tymczasem kierowca nie zareagował, tylko rzucił się do ucieczki. Zatrzymał się dopiero na przejeździe kolejowym, uderzając w jadący pociąg towarowy. W samochodzie były znaczne ilości narkotyków.
Kontrola odbywała się na ulicy Klepackiej. Przeprowadzali ją funkcjonariusze z Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku, którzy jadąc radiowozem, około godziny 2.00, zauważyli samochód poruszający się bez świateł. Postanowili go zatrzymać, dając sygnały dźwiękowe i świetlne.
Kierowca, zamiast zatrzymać się, docisnął pedał gazu. Rozpoczął się pościg. Daewoo dojechało do przejazdu kolejowego, ścięło znajdujący się przed nim znak drogowy i uderzyło w przejeżdżający pociąg towarowy.
Zespół prasowy podlaskiej policji poinformował, że 43-mężczyzna, który siedział za kierownicą mimo odniesienia licznych obrażeń, był w chwili zatrzymania przytomny. Funkcjonariusze wezwali karetkę pogotowia, która przewiozła go do szpitala.
Policja poinformowała, że w rozbitym samochodzie mundurowi znaleźli "plastikowy pojemnik ze zbrylonym białym proszkiem, pistolet typu wiatrówka, nóż, siekierę oraz wagę elektroniczną", natomiast w kieszeni kurtki kierowcy – zawiniątko z zawartością białego proszku. Wstępne badanie narkotesterem wykazało, że ujawnione substancje to amfetamina w ilości aż 720 gramów, o czarnorynkowej wartości ponad 30 tysięcy złotych.
Kierowca już usłyszał zarzuty, a sprawa została skierowana do sądu, który wydał decyzję o zastosowaniu wobec niego trzymiesięcznego aresztu tymczasowego.
Komentarze