Poniższy rysunek i tekst został stworzony pod wpływem muchomora czerwonego.
Hiszpańska policja przejęła 5,8 tony kokainy znajdującej się w kontenerze transportującym banany z Kolumbii - poinformował we wtorek minister spraw wewnętrznych Hiszpanii Juan Ignacio Zoido.
Hiszpańska policja przejęła 5,8 tony kokainy znajdującej się w kontenerze transportującym banany z Kolumbii - poinformował we wtorek minister spraw wewnętrznych Hiszpanii Juan Ignacio Zoido.
Według Zoido jest to największa od 18 lat partia tego narkotyku, jaką przechwycono w Hiszpanii.
Kontener z bananami płynął z kolumbijskiego Medellin do katalońskiego El Prat de Llobregat, gdzie znajduje się międzynarodowe lotnisko. Znaleziono go na statku, który zawinął do portu w Algeciras. Narkotyki przechwycono 28 listopada.
Zoido poinformował na konferencji prasowej, że trzech mieszkańców Barcelony zostało aresztowanych. Jest wśród nich właściciel hiszpańskiej firmy importowej.
Wartość czarnorynkowa przemycanej kokainy to 210 milionów euro.
Ministerstwo poinformowało, że towar był podzielony na kilogramowe bloki, oznaczone zgodnie z miejscem lub organizacją, do której miały trafić.
Nastawienie pozytywne. Po towar do rodzinnego miasta - łącznie 2h drogi. Trochę się jednak cykam i źle mi z myślą, że złamałem kolejną granice jaką sobie ustawiłem - nie tykać RC. Feta to miał być mój ten "najgorszy" drug z mojej listy używek. I miałem zostać przy "tradycyjnych" i aptecznych okazjonalnie.
Często zarzucając fetę wieczorem, bo clearhead świetnie mi się sprawdza w pracy naszła mnie ochota na białe. Właściwie moją drugą połówkę. On jest strasznie podatny na uzależnienia więc muszę trzymać rękę na pulsie. No, ale jak już mu zmotam to jak tu nie skorzystać? Ale moje obydwa źródła przez dwa dni puste. Po przetrzepaniu forum i biciu się z myślami porzuciłem moje postanowienie o nie tykaniu substytutów tradycyjnych dragów i bum - mam RC. Czyli sięgamy coraz głębiej. Nie dobrze.
Miejsce: bezpieczny domek na uboczu Pierwszy mocniejszy samotny trip z lekką dozą niepewności.
Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że poniższy trip raport będzie raczej nieudolną próbą opisania czegoś czego nie da się opisać słowami. Zdecydowałem się na publikację ponieważ dokonałem pewnych spostrzeżeń które mogą okazać się pomocne niektórym użytkownikom.
Parę dni temu miałem grzybowy debiut tego sezonu.
25 suszonych, przegryzione z jablkiem. metoda ujdzie - czuc jablko, a nie
smak grzybów. Choc to dziwne, bo za pierwszym razem nawet mi smakowaly same
w sobie, a teraz jak jem to aż się trzęsę.
Ale jazda byla srednia. Nie to ze jakis bad trip. Po prostu srednia. Tak
więc troche ku przestrodze: