Salvia Divinorum - bądź ostrożny

Daniel Siebert informuje o środkach bezpieczeństwa.

Tagi

Źródło

"The Entheogen Review" Vol. 3, No.4

Odsłony

26055

Daniel Siebert informuje o środkach bezpieczeństwa.

Salvinorin A (główny aktywny składnik Salvii Divinorum) jest potężną substancją zmieniającą świadomość w sposób ekstremalny. Dotychczas jest to najsilniejszy wyizolowany halucynogen występujący w naturze. Jednak zanim chętni mocnych wrażeń rzucą się bez pomyślunku na ten związek, postawmy sprawę jasno: efekty jakich można doświadczyć, często odbierają odwagę i pojawia się bardzo rzeczywiste ryzyko zrobienia sobie fizycznej krzywdy.

Gdy Salvia konsumowana jest poprzez palenie suszu bądź żucie świeżych liści, efekty są zwykle (lecz nie zawsze) miłe i interesujące, ponieważ w taki sposób ilość Salvinorinu A wchłanianego do krwiobiegu jest zazwyczaj bardzo niewielka, a w przypadku żucia liści jest on absorbowany stopniowo.

Aktywny związek w czystej postaci, przyjmowany przez waporyzację i wdychanie, jest aktywny w ilości 200 - 500 mcg. Jako że niewiele osób posiada kosztowny sprzęt do precyzyjnego odmierzenia tak niewielkiej dawki, nieuniknione jest, że będą próbować oceniać ją wzrokowo. Niestety, pomylić się łatwo, a potencjalnie niebezpieczne efekty nadchodzą w krótkim czasie. Gdy dawka przekracza 500 mcg i dochodzi do 1000, efekty mogą stać się alarmujące; widziałem kilku ludzi nieświadomie wstających podczas tripa, poruszających się, wpadających na meble, ściany i niezrozumiale mamroczących. Kilku innych użytkowników próbowało wyjść z domu. Po reintegracji z rzeczywistością nie pamiętali żadnych z opisywanych wydarzeń. W rzeczywistości przypominali sobie zupełnie inne rzeczy. Dla nieutralnego obserwatora użytkownik w trakcie doświadczenia ma pustkę w oczach, tak jakby nikogo tam nie było (i być może właśnie nikogo nie ma). Typowy wyraz twarzy, jaki podróżnicy przybierają w trakcie sesji, najlepiej chyba oddaje wygląd przestraszonego zwierzęcia. Wygląda na to, że przy "większych" dawkach salvianauta absolutnie traci świadomość i kontrolę nad swym fizycznym ciałem. Z jakiegoś powodu mózg powoduje, że ciało wstaje i nierozważnie porusza się, podczas gdy użytkownik nie zdaje sobie sprawy z tego, gdzie "ono" jest lub co akurat robi. Nieuchronna wydaje się być sytuacja, że pewnego dnia ktoś nierozsądny przyjmie zbyt dużą dawkę w samotności i wyjdzie na ulicę, czy też wyrządzi sobie lub innym jakąś krzywdę.

Z uwagi na to, że pojedyncza dawka Salvinorinu A jest bardzo mała, wydawać się może (i wielu się wydaje), że do osiągnięcia rezultatów potrzeba więcej, niźli zalecana bezpieczna ilość. Kolejny kłopot to zwodnicza technika waporyzacji i inhalacji związku. Salvinorin A ulatnia się we względnie wysokiej temperaturze, a salvianautom często nie udaje się podgrzać go wystarczająco mocno, by przez cały proces inhalacji pozostał gazem. Niestety również często zdarza się, że, z uwagi na bardzi niewielką zużywaną ilość, wapor rzednie i rozprasza się zanim zostanie zaabsorbowany. Czasem użytkownicy po prostu za krótko przetrzymują dym w płucach. Znam kilku takich, którzy po przyjęciu zalecanej dawki i nie osiągnięciu efektów uznali, iż potrzebują więcej. Problemem jednak okazał się być brak wystarczającej waporyzacji za pierwszym razem. Widziałem już niejednego inteligentnego, ostrożnego i doświadczonego salvianautę, który przyjął w ten sposób zbyt wielką ilość substancji. Na szczęście mieli opiekunów i udało im się bezpiecznie przetrwać tripa.

Ważna jest świadomość, że do tej pory nie przeprowadzono toksykologicznych badań na ludziach. To prawda, że Mazatekowie używali rośliny od niepamiętnych czasów i nie wiążą się z tym żadne problemy, jednak gdy używa się związku w czystej postaci, bardzo prosto skonsumować ilość setki razy większą.

Salvinorin A różni się od pozostałych psychodelików nie tylko pod względem chemicznym (jest dwuterpenem, a nie alkaloidem), ale również całkowicie odmiennymi efektami. Wiele osób uznaje owe efekty za wymykające się spod kontroli i trudniejsze w odbiorze, niż w przypadku pozostałych enteogenów. Większość ludzi, którzy doświadczyli pełnej mocy Salvinorinu A, nie zamierza go ponownie próbować. Ktokolwiek chetny do eksperymentów z tym związkiem powinien mieć przy sobie trzeźwego i gotowego do pomocy opiekuna, który w nieciekawej sytuacji uchroni przed niebezpieczeństwem.

Salvia Divinorum jest rośliną, której można używać w miarę bezpiecznie. Wiele osób twierdzi, że z jej używania wynieśli wiele korzyści. Miejmy nadzieję, że nie wyizolowany związek nie pojawi się w obiegu zbyt szybko, gdyż wtedy nie da się praktycznie uniknąć kłopotów, ludzie zrobią sobie krzywdę i krzywdę tej substancji oraz zwrócą negatywną uwagę na roślinę, co wkrótce spowoduje jej delegalizację. W takiej sytuacji po raz kolejny dodamy potencjalnie wartościową roślinę - sprzymierzeńca do listy gatunków, które dzisiaj są przez społeczeństwo wyklęte. Jeśli zdecydujesz się na zbudowanie "związku" z tą rośliną, proszę, traktuj ją z szacunkiem i troszcz się o nią. Być może, jeśli będziesz jej używać odpowiedzialnie i z rozwagą, zdoła przetrwać w wolności.

Artykuł publikowany w "The Entheogen Review" Vol. 3, No.4: Winter Solstice, 1994)

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

liść z nurtem (niezweryfikowany)

Niech natura, naturą zostanie. Niech tak jest, niech tak zostanie.

grzybek (niezweryfikowany)

przezciez lsd tesh bylo na poczatku tylko w sporyszu...........potem z tego wyizolowali lsd

Semi (niezweryfikowany)

swiete slowa, przynajmniej te ostatnie, dzisiaj sie przekonalem :)

he-zuz (niezweryfikowany)

Pisze koleś żeby nie przedawkować ! A ja mam pytanie, bo nigdzie nie moge się doczytać, Ile to jest (w miare ;) ) bezpieczna dawka ? tak powiedzmy do poziomu "I" przy ekstrakcie x5 ?? ... He, no i ktoś mi to powie ...

peyotl (niezweryfikowany)

Pisze koleś żeby nie przedawkować ! A ja mam pytanie, bo nigdzie nie moge się doczytać, Ile to jest (w miare ;) ) bezpieczna dawka ? tak powiedzmy do poziomu "I" przy ekstrakcie x5 ?? ... He, no i ktoś mi to powie ...

czarny fazolotek (niezweryfikowany)

i lipa ani na allegro ani nigdzie tego sd nie ma z kad ja mam to wziac

prosiak (niezweryfikowany)

Polecam ekstrakt 20x na pierwsze palenie.Ale sie zdziwilem.To naprawde wielka nauczycielka.Opisac slowami sie nie da.Czlowiek pokornieje i zaczyna sobie zdawac sprawe,ze to co jest tu i teraz to byc moze tylko jeden z wielu wymiarow.Polecam miekkie loze i lagodna muze.Najlepiej relaksacyjna.

And (niezweryfikowany)

ja z kumplem spaliliśmy po 1,5 g suszu lisci zamowionego z neta i nic nas nie kopneło ;/

Salvia divinorum (niezweryfikowany)
Anonim (niezweryfikowany)
kupisz na dopalacze.com
Anonim (niezweryfikowany)

Ostatni akapit okazał się proroczy. Na mocy nowelizacji z dnia 20 marca 2009 r. ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii posiadanie roślin żywych, suszu, nasion, wyciągów oraz ekstraktów z szałwii wieszczej jest od 8 maja 2009 roku w Polsce nielegalne (Dz.U. z 2009 r. Nr 63, poz. 520).

Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

To było drugie spożycie grzybów w moim życiu. Pierwszy raz to było

kilka sztuk, od których miałem niesamowita chichrę. Pokrótce może

napiszę o tej pierwszej fazie. We wrześniu 1998 r. po raz pierwszy z

Uadrolem wybraliśmy się na grzyby. Zebraliśmy kilkanaście sztuk na

próbę. Zapodałem je sobie i oczekiwaliśmy na efekty. Nie miałem

oczywiście żadnych halunów po tej niewielkiej ilości, ale tzw.

chichrę. I to dopadła mnie u Uadrola. Śmiałem się non-stop. Uadrol

  • 5-MeO-MiPT
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Ciemny pokój z włączonym filmem. Umysł: Pozytywne nastawienie psychiczne , chęć przeżycia szalonej psychodelicznej jazdy. Pierwszy raz z tryptaminami.

Wzrost : 182cm    Waga : 85kg

 

To co przeżyłem pod wpływem tej substancji to częściowo masakra , piszę ten trip report by ostrzec o skutkach tej substancji tych którzy zamierzają to brać. Ogólnie dawka substancji którą wziąłem jest uznawana jako psychodeliczny hardcore.

 

  • Anadenathera peregrina

Autor: Adam Selene, 29.04.2007

Substancja: tryptaminy zawarte w yopo, głównie DMT, 5-MeO-DMT i bufotenina

Doświadczenie: alkohol, marihuana, kofeina, LSA, tatarak, calea zacatechichi, salvia divinorum, DXM, benzydamina, jaskółcze ziele i pewnie jeszcze pare rzeczy, których teraz nie pamiętam

  • Efedryna

O tabletkach tussipect dowiedzialem się przypadkiem podczas wakacji - znajomy powiedział, że jak się połknie 4 te tabletki i popije 2 kawami to działa jak speed. Speeda używalem tylko 2 razy w życiu w odstępach rocznych bo jakoś nie mam pociągu do wszelkiego rodzaju białych proszków. No więc ktoregoś tam dnia gdy byłem sam w domu postanowiłem to wypróbować. Kupiłem tussi (3.30 PLN), połknąłem 4 i popiłem dwoma kawami po 2 kopiate łyżeczki rozpuszczalnej każda.