Mniej znaczy więcej

Pisane w około pięć godzin po wprowadzeniu do ustroju 900mg efedryny czyli "coming down". Ten wpis w blogu zawiera niebezpieczną dawkę niezdrowej szczerości, osoby o słabych sercach lub niemocnych nerwach proszone są o

agquarx

Kategorie

Odsłony

4217
Pisane w około pięć godzin po wprowadzeniu do ustroju 900mg efedryny czyli "coming down". Ten wpis w blogu zawiera niebezpieczną dawkę niezdrowej szczerości, osoby o słabych sercach lub niemocnych nerwach proszone są o zażycie przed czytaniem jakiejś ulubionej używki (prosimy o umiar) :-). Wszystko co tutaj piszemy to czysta prawda, przynajmniej jest to "wyższa" prawda, jeśli zdarzy nam się użyć metafory lub przenośni. "agquarx" dziękuje za komentarze prawdziwych twardzieli, takich jak "zlom" czy "Chilum" - Wasze wpisy mają dla nas większe znaczenie niż dwadzieścia anonimów twierdzących, że jesteśmy do niczego, ale nie potrafiących wskazać dokładnie co jest nie tak. Pociągnę kartę Tarota by sprawdzić ogólne nastawienie pięciu planów astralnych. Tasuję. Wyciągnęłam "The Lovers" (Kochankowie). Karta ta oznacza w tym przypadku, (według aeclectic.net, tłumoczenie moje), między innymi, wzrost i dojrzałość, co jest dobrą wróżbą dla tego postu w blogu {agquarx}, bo staram się pisać dojrzale i zachęcić do dalszego czytania bloga. Tak, ja naprawdę wierzę w te rzeczy :-). Jestem ta słynna irlandka z Irlandii Północnej, Miranda McKennitt. Nie Miriam! Naprawdę mam na imię Miranda, jak ulubione imie żeńskie Stephena Kinga, nie jak ta postać z Biblii (tak, ja także czytałam Biblię). McKennitt to pseudonim oczywiście, ale chyba nie spodziewacie się, że będę publikować na blogu {agquarx} pod swoim prawdziwym nazwiskiem :-). Pseudonim McKennitt jest po piosenkarce Loreenie McKennitt, z którą czuję się związana "duchowo". Mam 75 kilo żywej wagi i 175 centymetrów wzrostu, płomiennie rude włosy i zielone oczy, a pod długą sukienką w kolorze "carribean blue", którą mam na sobie teraz moje ciało jest wytatuowane w motywy roślinne od wzgórka łonowego (ogolonego :-)) aż do łabędziej szyi. Między innymi przez te tatuaże mam problemy z pozyskaniem pracy w Polsce (ale nie tylko :-()... Skąd wzięłam się na blogu "agquarx"? Otóż mam upoważnienie do używania tego nicka kiedykolwiek zechcę [1]. Adam i Agnieszka są nie tylko moimi kochankami, ale także towarzyszami, w starym rewolucyjnym stylu (poczytajcie sobie o rewolucji na Wikipedii :-)), ufamy sobie bezgranicznie, aż po grób. Przysięgam wam, drodzy Czytelnicy, na grób mojej matki, że nie naruszę tego zaufania. W tym poście złożę trochę wyjaśnień i zdementuję to i owo na prośbę Adama i Agnieszki oraz z własnej inicjatywy. Agnieszka wczoraj popłakała się po przeczytaniu niektórych Waszych komentarzy pod ostatnim wpisem w blogu {agquarx}, tylko nie wiem czy z żalu, czy z serdecznego śmiechu ;-) [2]. Pewnie pół na pół. Napisaliście na przykład, że jest darmozjadem i bierze pieniądze od Czytelników nadaremno - jest to zbrodnicza nieprawda, każda złotówka wpłacona na tłumoczenia została jak dotąd przeznaczona na *niewielkie* ilości NIEZBĘDNYCH dopalaczy, które z kolei zamieniły się w przetłumoczone na całkiem niezły język polski artykuły angielskie wprowadzone do repozytorium hyperreal.info. Opowiadania i tym podobne swawole zostały wyprodukowane wyłącznie pod wpływem PRYWATNYCH ZAPASÓW. Nigdy nie mieszamy tego co publiczne i tego co prywatne. Jesteśmy pod tym względem nieskazitelnie uczciwi. A że nie ukazało się wiele artykułów? No cóż, niewiele wpłaciliście! :-). Dlaczego w ogóle prosimy o wpłaty? Otóż po prostu jesteśmy bardzo biedni. Utrzymujemy się w tej chwili z nieregularnych wpływów gotówki od Agnieszki i mnie oraz z renty-emerytury Adama, która musi przede wszystkim starczyć na czynsz, ogrzewanie, prąd, podłączenie do Internet, jedzenie. Jest to około 1200 złotych miesięcznie (po odliczeniu podatków i tym podobnych). Adam jest całkowicie niezdolny do pracy. Nie może pracować, w ogóle. Kto musi utrzymywać własne mieszkanie niech sam zobaczy (inni niech spytają rodziców, ile trzeba wydać miesięcznie na utrzymanie mieszkania), ile zostaje miesięcznie na takie rzeczy jak Tussipect (efedryna), konieczny do pisania takich rzeczy jakie my piszemy. Naprawdę konieczny. Ja ponadto muszę brać od czasu do czasu Tussipect, by nie zacząć brać na nowo metaamfetaminy, od której jestem (na serio) uzależniona. W Irlandii byłam "sex worker" czyli pracowałam w "przemyśle seksualnym". Niektórzy Polacy nazwali by mnie pewnie "kurwą", ale na pewno nie "zwyczajną kurwą" :-). Nie spotykałam się z klientami fizycznie, wszystko odbywało się przez cyberprzestrzeń. Oprócz seksownych fantazji (głównie tekst i awatary) z klientami pisałam także nowe wymyślne awatary w oryginalnym języku skryptowym, tam nauczyłam się "programowania" w tego typu językach - Agnieszka na przykład jest o wiele lepsza w Assemblerze niż w programowaniu obiektowym czwartej generacji, zostało jej z komputerków typu "małego" Atari :-). Jesteśmy polyamorous triad czyli poliamoryczną trójcą (świętą). Stanowimy trójkąt równoboczny, żadne z nas nie jest ważniejsze od innych. Wszyscy troje jesteśmy biseksualni, z tym, że Adam woli kobiety oraz lubi w pupę (niektórzy Czytelnicy sugerowali, że lubi, i słusznie, ale on w przeciwieństwie do nich się tego nie wstydzi i ma odwagę cywilną się przyznać...), Agnieszka lubi mężczyzn i kobiety mniej więcej pół na pół, a ja wolę bardziej mężczyzn, niż kobiety. W ten sposób nawzajem się uzupełniamy, ale zapewniam, że nie chodzi tylko czy nawet głównie o seks. Po prostu się kochamy, bez granic. Naprawdę. To jest możliwe :-). Jesteśmy fizycznie niezdolni do zazdrości, po prostu nie odczuwamy takiego uczucia. Wiem, jesteśmy dziwni :-). Jak udało nam się stworzyć tak dobraną trójcę? Po prostu napisaliśmy całą prawdę o sobie w popularnych serwisach randkowych indeksowanych przez Google i podaliśmy prawdziwe zdjęcia (a nie jak niektórzy fotki swojego samochodu albo psa). Na marginesie: proszę o KONSTRUKTYWNE komentarze na temat jakości mojego języka polskiego, uczę się od około 4 lat, odkąd poznałam Adama i Agnieszkę. Jak wspomniałam, poznaliśmy się dzięki Google Search. Nie pamiętam już dokładnie jaką frazę wpisałam tego dnia, ale na pewno było tam coś o biseksualiźmie i otwartym związku. Oczywiście po angielsku. Wtedy jeszcze nie znałam w ogóle polskiego, a Agnieszka pisała (a może to był Adam?) w wyjątkowo egzotycznej odmianie angielskiego (która teraz wygląda trochę bardziej poprawnie, ale nie mniej egzotycznie, bo gaelic nie przypomina angielskiego w ogóle, a to ja byłam nauczycielką Adama i Agnieszki, ucząc angielskiego w zamian za naukę polskiego...), którą rozumiałam co prawda z trudem, ale która zafascynowała mnie na tyle, że nie przestałam czytać samoopisu, który trafiłam z Google. W około rok potem przeprowadziłam się na stałe z Irlandii do Polski. Nie mam obywatelstwa polskiego, nie uznałam tego za istotne, zresztą wasze państwo nie uznaje takich związków jak nasze za równoważne małżeństwu, niestety. Teraz Wasz kraj jest moją nową ojczyzną. Zamieniłam swoje prywatne piekło na Wasze prywatne piekiełko. Prawdziwi chrześcijanie (jak mówi mi Agnieszka, była chrześcijańska gotka), tacy którzy co najmniej raz dziennie samodzielnie czytają Biblię wiedzą, że piekło jest po prostu stanem braku obecności Boga lub Bogini (po angielsku wyraz "god" jest adresowany bezpośrednio przy pomocy zaimka "he" (on), ale można go równie dobrze adresować przy pomocy "she" :-)). To by odpowiadało naszemu (chyba mogę tak napisać po czterech latach mieszkania tutaj? :-)) krajowi, prawda? Pomyślcie chwilkę nad tym. Przydomek "agquarx" wymawia jak łacińskie "aqua" (czyli woda i tak, to ma powodować skojarzenia z czymś płynnym i nieuchwytnym o ciekawych właściwościach) i nie pochodzi on od żadnego imienia ani nazwy własnej[3], jest to zbitek liter tak skonstruowany, że jest niezwykle trudny do wpisania na większości układów klawiatury, szczególnie QWERTY :-). Adam wymyślił go w 1993, gdy po raz pierwszy pojawił się w Internet. Pamiętacie jeszcze sieć FIDO? :-). Kto pamięta, ma u mnie (wirtualnego) całusa... albo napiszę wierszyk, specjalnie dla Ciebie, stary wiarusie czy wiarusko. Cztery lata później przydomka używała wraz z nim Agnieszka, często pisali posty do Usenet zamieniając się co drugie zdanie klawiaturą, przez co doprowadzali czytelników do zawrotów głowy i trudności z identyfikacją seksualną powstałego konstruktu :-). Jeśli Google zachowało te archiwa, to posty te powinny być dostępne przez Google Groups, na przykład w archiwach pl.soc.seks.moderowana (polska grupa Usenet, poważnie i uprzejmie na temat seksu we wszelkich jego odmianach, Adam był jednym z moderatorów tej grupy, został wybrany przez aklamację!). Był to też okres, gdy Agnieszka była hardcorową chrześcijańską gotką i gdy Adam i ona pili nawzajem własną krew tnąc się żyletkami, w ramach odgrywania na żywo ***wampiryzmu***. Ja natomiast byłam młodą współczesną czarownicą Wicca (wszystkie terminy używane przeze mnie w tym artykule mogą być łatwo wyjaśnione przy pomocy Google :-)). Agnieszka straciła niedawno wiarę i teraz jest bliższa temu w co ja wierzę, ale to nie jest wynik mojej perswazji, Wicca wyraźnie zakazuje czegoś takiego, ja co prawda nigdy nie byłam "klasyczna" (jestem "eklektyczna" (ang. eclectic)), każdy musi odnaleźć powołanie samodzielnie. Aktualnie stanowimy z Adamem i Agnieszką samodzielną komórkę bojową {agquarx} organizacji ezoterrorystycznej hyperreal.info. Mam nadzieję, że osoby, które groziły nam przemocą fizyczną zastanowią się jeszcze raz, nie wiecie jeszcze jakie mamy zęby... Nie skarżcie się potem jeśli z wszystkich lokalnych aptek nagle zniknie niezbędny Wam do życia Acodin albo, że zwinęli wszystkich osiedlowych dilów i nie ma od kogo kupić ;-). Agnieszka jest obecnie w depresji. Nie ma siły zasiąść do komputera. Brane przez nią leki powodują, że nie jest w stanie pracować dłużej na komputerze, na to pomaga tylko efedryna, z jakiegoś powodu na kilkanaście godzin wyostrza wzrok (oprócz efektu pobudzenia!). Nie macie pojęcia ile to znaczy dla kogoś, kto uwielbia czytać. Uprasza się o wpłaty na tłumoczenia, każda złotówka się liczy. Szanuj zieleń! Wiecie dlaczego tak reklamujemy sprzęt i oprogramowanie Apple Computers? Bo jesteśmy bardzo biedni! Biedni nie mogą oszczędzać na sprzęcie i oprogramowaniu! Dostajesz to za co zapłaciłeś, komputery Apple co prawda bywają nawet 50% droższe od "zwykłych pecetów", ale służą nawet 10 lat, podczas, gdy zwykłe pecety psują się po 2, 3 latach pracy. Stosowane są bardzo dobre materiały przemysłowe, najlepsze technologie informatyczne, nowinki techniczne. Apple nie płaci nam (niestety!) za reklamę. Po prostu jesteśmy szczerymi, wieloletnimi fanami :-). W domu używamy tylko sprzętu Apple. Od kilku lat. Nigdy nie zamierzamy wrócić do "zwykłych pecetów". Make A Switch! Na koniec mała prośba do Czytelników - skoro nie chcecie wpłacać na tłumoczenia tekstów , może zechcecie zafundować hyperreal.info usługę Google Alert (http://www.googlealert.com/) na pół roku czy rok? Jest to usługa ***głębokiego*** przeszukiwania WWW w poszukiwaniu artykułów spełniających określone kryteria, w tym przypadku szukalibyśmy na przykład artykułów po polsku, zawierających słowo "marihuana" i inne w tym guście. Usługa przysyła na dany adres email gotowe linki z artykułami (wystarczy kliknąć i wkleić do repozytorium hyperreal.info, po ominięciu miliardów wyskakujących okienek za Was), które dodatkowo można oceniać na plus czy minus, aktywując algorytm polepszający wyniki tego poszukiwania igieł w stogu siana. Jeśli znacie takie lub podobne usługi w sieci, powiedzcie nam, nie mamy czasu weryfikować wszystkich nowinek jakie się pojawiają każdego dnia. Co sądzicie o tej propozycji? Czy prosimy o tak wiele? Gdy jeszcze {agquarx} byli bogaci, fundowali tę usługę z własnej kieszeni! Przez lata! Niestety to już nie te czasy. Myślę, że gdyby kilku czytelników wpłaciło po 20 złotych to starczyło by akurat na pół roku usługi. Właśnie sprawdziłam, na poziomie Premium kosztuje to 9,95 dolara za miesiąc, na poziomie Professional, 19,95 dolarów za miesiąc. To jak będzie? :-). Na pewno możecie zrezygnować z tej *jednej porcji marihuany* na ***miesiąc***! Liczymy na Was! :-). Acha - zapomniałam - Datki można tu: 07114020040000390221787095 (mBank). Dziękujemy. [1] Co jeszcze raz udowadnia, że {agquarx} tak na prawdę nie posiada czegoś takiego jak "ego". Jakiś inny użytkownik Internet spierałby się, gdyby ktoś chciał użyć jego nicka, agquarx nie ma nic przeciwko temu. Wszyscy zainteresowani i tak odróżnią fałszywy wpis od prawdziwego :-). [2] Zauważcie, że wszystkie moje emotikonki mają noski, to oznaka, że jestem starej daty ha ha. Emotikonka bez noska jest uszkodzona! Emotikonki to inaczej "uśmieszki" :-). [3] Pisze się go także zawsze z małej litery, nawet na początku zdania. W ten sposób {agquarx} odróżnia komentarze od Internetowych wyg i nowicjuszy - wyga wie takie rzeczy instynktownie i nigdy nie będzie się skarżyć, że pseudonim jest trudny do napisania, przecież można zrobić "copy&paste" :-). Nie bój się jeśli wpisanie "agquarx" sprawia Ci problem, to taki "łamaniec", nie każdy musi być dobry w obsłudze komputera, każdy może mieć własny talent. Kochamy Was!

Komentarze

jotutri (niezweryfikowany)
co za belkot.. mi tez mozecie sponsorowac cpanie a zlape zajawke i bede pisal takie gowna hurtem.
agquarx
Zupełnie Cię nie rozumiem. Przecież to nie jest trip raport!
Anonim (niezweryfikowany)
Asia nie przejmuj się wypowiedziami...w tym kraju już tak jest że jak komuś uda się coś napisać to trzeba dopierdolić temu komuś...wracaj do zdrowia
Anonim (niezweryfikowany)
Teraz proszę wpisać neosb na klawiaturze QWERTY i spróbować wcisnąć [ENTER]... Parę razy do skutku i patrząc na klawiaturę palcami zaznaczamy wszystie pięć końców pentagramu ;) Ja jestem nowy, a "n" i "b" są koło siebie. Jak widać używam skrótów myślowych dlatego emotikonki nie mają nosków ;) Dla zwiększenia prestiżu donacji proponuję umieszczać pseudo/nazwiska_imiona dotujących, a teksty częściej upiększać pięknymi zwrotami typu "szanuj zieleń", wskazane jest też, jako czas kryzysu, trochę przygnębienia...
Anonim (niezweryfikowany)
Teraz proszę wpisać neosb na klawiaturze QWERTY i spróbować wcisnąć [ENTER]... Parę razy do skutku i patrząc na klawiaturę palcami zaznaczamy wszystie pięć końców pentagramu ;) Ja jestem nowy, a "n" i "b" są koło siebie. Jak widać używam skrótów myślowych dlatego emotikonki nie mają nosków ;) Dla zwiększenia prestiżu donacji proponuję umieszczać pseudo/nazwiska_imiona dotujących, a teksty częściej upiększać pięknymi zwrotami typu "szanuj zieleń", wskazane jest też, jako czas kryzysu, trochę przygnębienia...
agquarx
Była taka propozycja, ale jak dotąd wszyscy dotujący zechcieli utrzymać całkowitą anonimowość, więc ją otrzymali :-). Chyba, byśmy umieszczali lipne xywy, ale to było by trochę nieetyczne, co? ;-). Ale jeśli Ty wpłacisz i zażyczysz sobie inaczej, to oczywiście, że umieścimy Twojego nicka, nawet napiszę dla Ciebie pochwalną laurkę po polsku lub po angielsku i zrobię specjalną stronę z laurkami :-) (tutaj, na hyperreal.info).
arm (niezweryfikowany)
A ja im pozyczylem 12 zł, i nie oddali :)
agquarx
W imieniu komórki agquarx - szczere przeprosiny. Po prostu zapomnieliśmy, powinieneś się przypominać :-). Zaraz po tej wpłacie trafiliśmy na pięć dni do szpitala na internę z zatruciem lekami. Oddamy Ci jak tylko coś zarobimy, co nastąpi chyba wkrótce, w ciągu dwóch tygodni (masz szczęście...) coś nam akurat wpadło niewielkiego. Zwykle staramy się oddawać długi jak najszybciej. Nie powiemy, kto w agquarx zawinił osobiście, bo tej osobie jest strasznie wstyd :-) Przypomnij nam na priv swój numer konta!
Alicja
atari ssie! amiga rulez! :)
Anonim (niezweryfikowany)
Możeby jakoś oddzielić ten blog od zwykłych artykułów? Albo dać ostrzeżenie na samym początku, by już na stronie głównej wiedzieć co ominąć.
agquarx
Przecież wpis jest dokładnie oznaczony, jest napisane streszczenie i wyświetla się zaraz pod tytułem...
wacek901 (niezweryfikowany)
moja bogini znów przemuwiła szkoda że nie wiem co to "FIDO" chyba za młody jestem :(:(
wacek901 (niezweryfikowany)
moja bogini znów przemuwiła szkoda że nie wiem co to "FIDO" chyba za młody jestem :(:(
Alicja
zauważ proszę, iż teksty agquarxa są wyróżnione ot choćby jego podpisem, kierując się tym rozróżnieniem, widocznym na stronie głównej, można samodzielnie podjąć decyzję o ominięciu bądź zagłębieniu się w artykuł. teksty agquarxa, sądząc po komentarzach wzbudzają wiele kontrowersji, ale owa kontrowersja leży w nas samych a nie w artykule. to nasz sposób patrzenia na świat, jest tym co można zmienić, błędem jest zmiana tego, co nie przystaje do naszego obrazu rzeczywistości, bowiem usuwając to co kłóci się z naszym poglądem, ograniczamy sami siebie, osadzając się coraz głębiej, w tym co wydaje się nam słuszne i prawdziwe. proponuję nie osądzać autora poprzez pryzmat tego co pisze, czy czytając baśnie andersena, można mieć pretensje do autora, że nie był realistą? piękno leży w oku patrzącego, gdy pozbędziesz się okularów zmieniających rzeczywistość, nie zamieniając je na żadne inne, w tym momencie dostrzeżesz piękno, skryte za porzuconymi złudnymi uprzedzeniami.
agquarx
Jesteś jak śpiew porannej rosy Wzbijasz się ponad tłumy zjawisk Przebijasz tonem innych głosy I ignorujesz wieczny ścisk Jako jedna z nielicznych dziewcząt Na licznych forach hyperreala Wyróżniasz się jak Pierwszy Błąd Ten rym na wiele mi pozwala Ten wierszyk jest dla Ciebie tylko Za zasługi dla krzewienia Sprawy Nie wypowiadam się więc płytko Ale jak z kościelnej nawy Głoszę pochwałę Wielkiej Łechtaczki Co niesie rozkosz każdej kobiecie Nie wiedzieliście tego dzieciaczki? Oj wielu rzeczy jeszcze nie wiecie... Uprasza się o nie porównywanie do polskich poetów-noblistów ;-).
Alicja
szczeźnij w konwulsjach, ATAROWCU! :P
he3 (niezweryfikowany)
atari ssie amiga ssie c64 rule them all... : P
Anonim (niezweryfikowany)
skończ pierdolić !
sharik (niezweryfikowany)
czy tak właśnie wygląda rozdwojenie jaźni?? :) podobają mi się teksty agquarksa.
wyepka (niezweryfikowany)
w sumie podnieciłem się gdy to czytałem , nie wiem czemu fajne lol BTW: Ile tak miesięcznie , wychodzi wam hajsu z tych datków od H userów?
grubas (niezweryfikowany)
ledwo na kilo ryzu i dwa pomidory starcza
Hujcieto Yamato (niezweryfikowany)
[quote]Kochamy Was![/quote] Wypierdalać!
quendil (niezweryfikowany)
Zaprawdę, nieźle tkliwy ten tekst. Poruszył moje wewnętrzne i zewnętrzne poczucie moralności i zaczął nieustępliwie odbudowywać wiarę w utraconą deizację ludzką. Ludzie - szczerzej, otwarciej, o to chodzi :D ODA DO DXM: Oto świat twój pobudzony Widzisz go od dupy strony I jak gówno kata który Obdarł cały świat ze skóry Na sumieniu ma złamanie Prawd co kłamią na ekranie Oto twoje główne danie Stoi w gardle ci jak kamień Bo je łykasz już garściami Łbem filtrując, nie nerkami Zasie rano, żrąc śniadanie Wiesz co kryje się w ekranie Pasa wężej w dziury branie Wierząc w słownie żadne zdanie. Pozdro agquarx! Trzymam za was wszystkie kćuki
Zajawki z NeuroGroove
  • Hydroksetamina
  • Hydroksetamina
  • Pierwszy raz

Dom, wolne, lekki wkurw

15:10

Odważam 5 mg, wciągam. Pachnie trochę kiszonymi ogórkami, smak jeszcze niezbyt mi się wyklarował. stawiam na po syntezie. Może dałbym radę wyczyścić acetonem ale nie mam pewności czy to zadziała i nie mam tez najmniejszej ochoty czekać choćby i sekundy dłużej. 

15:16

Wydaje mi się, że czuję pierwsze, delikatne efekty w postaci mrowienia w głowie i lekkiej, neutralnej dysocjacji. Możliwe placebo. 

15:20

  • MDMA (Ecstasy)

  • LSD-25

Przedostatnim razem jak wziolem kwasa (sam)

poszedlem do Zachety na wystawe. Siedze sobie przed wejsciem, patrze na

ludzi, mysle: kurde kazdy sie umowil, ciekawe z kim ja. Wstalem zeby wejsc

do srodka, a tu idzie moja kolezanka ze szkoly z siostra, tez na wystawe.

Nie poznala sie ze mialem odmienny stan swiadomosci :). Polazilismy po

wystawie, potem poszedlem z nimi do sklepu. W sklepie sobie laze, patrze a

tu obok tej kolezanki oglada ubrania moja druga kolezanka z chlopakiem.

  • Grzyby halucynogenne
  • Użycie medyczne

Codzienna depresja

Cześć wszystkim,

dzisiaj nie będzie o kosmitach, czy sigma Plateau. Dzisiejsza opowieść to opowieść o upadku i ponownych narodzinach. Opowiem Wam jak zaczęła i jak zakończyła się moja przygoda z amfetaminą, a na koniec jako bonus dorzucę historię o pożegnaniu z kodeiną. Mam nadzieję, że komukolwiek to pomoże, jeśli zobaczy, że nie jest sam i rozpozna u siebie pułapki myślenia, w które wpadałem ja.

Moja historia z amfetaminą