Zaburzenia wegetatywne pod postacią somatyczną

Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.

Moderator: Zdrowie

Posty: 9 Strona 1 z 1
Rejestracja: 2020
  • 3 / / 0

Witam wszystkich,

To mój pierwszy temat/post na tym forum. Konto założyłem z nadzieją, że może tu ktoś pomoże/podpowie w moim przypadku.
Oczywiście przeczytałem mnóstwo tematów i postów, jednak nie znalazłem nigdzie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania (chociaż na pewno poszlaki). Proszę o wyrozumiałość ;)

Problem zaczął pojawiać się stopniowo mniej więcej od 2015 roku i początkowo polegał na coraz częstszych uczuciach dyskomfortu psychicznego - bez większych powodów, a także powolne obniżanie się libido oraz problemów z odczuwaniem przyjemności.
W 2017 roku przeciągający się ciągły stres (zbyt dużo pracy) spowodował epizod depresyjny, który ustąpił po wyeliminowaniu czynników stresujących.
W 2018 uczucia dyskomfortu psychicznego zacząłem odczuwać jeszcze częściej i bardziej intensywnie, jednak było tez dużo dni kiedy czułem się na prawdę dobrze. W tym roku miałem tez często tzw. "nocne mary" przy zasypianiu. Na przełomie sierpnia i września miałem 2 bardzo stresujące sytuacje, które na nieszczęście nastąpiły praktycznie jedna po drugiej. Jedynie zastanawiające jest to, że jeszcze parę lat wcześniej niewiele bym sobie zrobił z tych sytuacji. Nie należałem do osób lękliwych czy podatnym na stres, a wręcz przeciwnie - tryskałem pewnością siebie. Wracając jednak do tematu - funkcje poznawcze, umysł i cało zaczęły szwankować na całego - nic innego jak przeciążenie układu nerwowego. Prawdziwy kataklizm nastąpił jednak kiedy tydzień po tych wydarzeniach poszedłem na imprezę gdzie wypiłem bardzo dużo wódki i wziąłem sporo MDMA (lub podróbki). Będąc w tym stanie poczułem się normalnie, z ciała i głowy zeszło całe napięcie. Poranka po tej imprezie jednak nigdy nie zapomnę - otworzyłem oczy i patrząc jeszcze w sufit powiedziałem do siebie tylko "o kurwa". Mózg był totalnie pusty, nie dałem rady pomyśleć o niczym, nie potrafiłem zbudować nawet zdania, czułem się jakby opuściła mnie dusza. Najgorsze z tego wszystkiego były problemy ze wzrokiem - totalny oczopląs, nie byłem w stanie przeczytać bez problemów niczego - literki mi się zmywały ze sobą itd. W tamtym momencie uznałem, że była to po prostu "zwała" po imprezie i wypłukanie neuroprzekaźników. Obudziłem się kolejnego dnia i czułem się wciąż tak samo, więc uznałem że może trzeba to wszystko wypocić i pojechałem na siłownię. Podczas treningu zupełnie nie czułem podnoszonych ciężarów i podczas serii dopiero mięśnie nagle nie dawały rady zrobić kolejnego powtórzenia, natomiast nie czułem w ogóle zmęczenia - tak jakby nie dochodziły odpowiednie impulsy do mózgu. Wtedy pomyślałem, że uszkodziłem sobie mózg i zacząłem wertować internet i czytać o chorobach otępiennych, encefalopatiach itp. Z każdym dniem zaczynała mnie boleć co raz bardziej głowa, aż w końcu czułem tzw. obręcz/kask. Problemy ze wzrokiem nie ustępowały. Jedyne na co miałem ochotę to leżeć i patrzeć się w ścianę. Czułem się upośledzony, jednak mimo to chodziłem do pracy (praca umysłowa), gdzie współpracownicy zorientowali się, że źle się czuje itp. Nie byłem w stanie nawiązać normalnej rozmowy, a zwykłe sytuacje były nagle dla mnie stresujące. Mimo to chodziłem do pracy z moim otępieniem, oczopląsem i ciągłym bólem głowy. Byłem w stałym kontakcie z rodziną, która zapisała mnie do psychiatry. Psychiatra po wywiadzie przepisał mi trittico (trazadon) i tabletki nasenne (spałem bardzo mało) oraz dał skierowanie na EEG (wyszedł zapis nieprawidłowy). Trittico miało zadziałać po paru dniach jednak nie zadziałało, więc lekarz przepisał mi SSRI (citronil). SSRI potęgowało ból głowy z każdym dniem oraz pogarszało samopoczucie, pociłem się niesamowicie oraz miałem biegunki. Po konsultacji z lekarzem i opisaniu mu objawów kazał natychmiast odstawić lek i stwierdził, że nie wie co mi jest i żebym szukał przyczyny u innych lekarzy. Zrobiłem mnóstwo badań - MRI głowy, rozszerzoną morfologię itp. Na MRI wyszło poszerzenie jakiejś komory (niedługo mam powtórne badanie i minął ponad rok). Z pozostałych badań uwagę zwracały lekko ponad normę glukoza, cholesterol oraz prolaktyna. Miałem również wynik wątpliwy badania na boleriozę, który lekarze zbagatelizowali, jednak za namową ojca zacząłem przyjmować doksycyklinę (miałem kiedyś usuwanego chirurgicznie jakiegoś owada, który się "wgryzł", więc były podejrzenia, że dolega mi postępująca neurobolerioza).

Po tej antybiotykoterapii nie spodziewałem się dosłownie niczego, ale ku mojemu zdziwieniu po miesiącu PIERWSZY raz poczułem się zupełnie normalnie (być może zbieg okoliczności). Mózg zaczął pracować normalnie, wróciła ostrość widzenia, zniknął oczopląs oraz anhedonia itd. (jedynie miałem okresowe napięciowe bóle głowy). Tak bardzo się cieszyłem z "wyzdrowienia", że pojechałem na imprezę (minęły 2 miesiące od początku kryzysu). Na tej imprezie piłem wódkę i oraz dałem się namówić na amfetaminę (ogólnie spróbowałem jej może z 5 razy w życiu, źle na mnie działała - zawsze mega zwały). Od następnego dnia miałem mega libido, musiałem co raz fapować. Na 2 dzień po imprezie, po kolejnym fappingu nagle poczułem, że ogarnął mnie dziwny stan, tak jakby ktoś nałożył filtr. Dosłownie w ciągu sekundy zniknęły emocje, chęci na cokolwiek, libido itp. i zacząłem widzieć wszystko jakby zza szyby. Dostałem prawdopodobnie derealizacji. Jak widać za długo swoim "ozdrowieniem" się nie nacieszyłem. Derealizację praktycznie 24h przez około 2 miesiące. Jedynie parę minut po przebudzeniu się czułem się normalnie. Po 2 miesiącach derealizacja była obecna co raz rzadziej. Przez następne pół roku miałem te same objawy, które opisałem wcześniej, jednak stopniowo w co raz mniejszym nasileniu - co raz rzadziej bolała mnie głowa, co raz mniej stresowały mnie codziennie sytuacje (irracjonalne), jednak nie wracało libido, motywacja oraz wciąż odczuwałem mgłę mózgową i miałem osłabione odczuwanie jakichkolwiek emocji. Później zdarzały się pojedyncze dni kiedy czułem się na prawdę super, zupełnie zdrowy (jednak można je było policzyć na palcach jednej ręki). Przez cały ten okres czasu (od stycznia do listopada) wypróbowałem całe tony suplementów - magnezy, witaminę D3, aszwagandę, l tyrozynę, 5htp macę, omegę3 i wiele, wiele innych. Pewnie w minimalnym stopniu mi pomogły.

Po wielu miesiącach odważyłem się spróbować niewielkiej ilości kokainy i ku mojemu zdziwieniu nie zadziałała tak jak powinna - wywołała jedynie ból głowy. Myślę, że może to być istotne - stymulanty przestały na mnie działać (podejrzewam, że od momentu wspomnianej wcześniej derealizacji), kawa zwiększała mgłę umysłową i wzmagała napięcie. Zdarzyło mi się również wziąć dwukrotnie po pół extasy, które działało normalnie, tak jak powinno. W grudniu (po roku), któregoś dnia znów poczułem się normalnie - zacząłem odczuwać szczęście, zniknęła mgła mózgowa itp. Na początku stycznia tego roku, którejś nocy obudziłem się z ogromnym bólem brzucha - dwa dni nie mogłem wstać z łóżka, nie dałem rady nic zjeść, miałem biegunkę i wymiotowałem. Po badaniach lekarskich - usg jamy brzusznej. gastroskopia wyszło jedynie, że mam stan zapalny żołądka. Dlaczego o tym wspominam? Oczywiście dlatego, że opisane wcześniej objawy - tj. mgła umysłowa, anhedonia, zupełny brak libido powróciły po tej całej, nazwijmy to - grypie żołądkowej. Dodatkowo doszły duszności, których nigdy wcześniej nie miałem. Będąc okrutnie wkurzonym na całą sytuację postanowiłem, że udam się do psychiatry raz jeszcze (oczywiście innego niż rok wcześniej). Po opisaniu objawów, wg. lekarza cierpię na zaburzenia wegetatywne pod postacią psychosomatyczną. Zapisano mi brintellix (wortioksetyna). Lek miał poprawić mi funkcje poznawcze oraz libido. Przyjmowałem go 14 - w ciągu pierwszych dni powodował okropne nudności, a poprawy zero. Po około 10 dniach moje funkcje poznawcze zamiast się poprawiać, zaczęły się pogarszać - mgła umysłowa była jeszcze większa. Odstawiłem lek i już po 1 dni czułem się o niebo lepiej. Do pełni zdrowia jednak trochę mi brakuje.

W tym momencie mam pytanie do Was, jesteście chyba moją ostatnią deską ratunku - Jak myślicie co mi może dolegać? Co w tej sytuacji mogło by mi pomóc? Na pewno nie mam problemu z serotoniną - jak wcześniej nadmieniłem, leki na nią działające tylko pogarszały sprawę. Może dopamina lub GABA? Bardzo zależy mi na zniknięciu mgły umysłowej, na powróceniu normalnego libido (w tym momencie praktycznie brak) oraz normalnym odczuwaniu emocji (teraz są ogromnie przytłumione, jednak nie jest to zupełna anhedonia). Wiem, że czas robi swoją robotę, zdrowe odżywianie się i sport, jednak tym tempem to miną jeszcze z 2 lata zanim będę mógł w pełni żyć.
Rejestracja: 2018
  • 389 / 129 / 0

@noskire
1. Nie ćpasz już, bo tylko pogarszasz swój stan. MDMA może być pomocne w leczeniu czasem, ale mam swoje wady i jest neurotoksyczne a na pewno obniża zależny od sodu transport serotoniny.
Nie służy Ci MDMA, alko, amfa to nie bierz tego i już.
2.Kup B6 P6P, weź przynajmniej 100mg i zobacz jak się poczujesz.
3.Robisz prywatnie badania hormonów płciowych

Przyszedł pod komendę zapalić marihuanę

Dzisiejszej nocy dyżurny buskiej komendy zauważył mężczyznę stojącego na schodach prowadzących do budynku. Mężczyzna zachowywał się jakby był pod wpływem alkoholu.
Rejestracja: 2018
  • 1142 / 158 / 0

Farmakologia właśnie moim zdaniem, a psycholog tylko co jakiś dłuższy czas do skontrolowania w jakim stanie jesteś, a nie jako metoda leczenia, chyba że miał by Ci zasugerować z czym masz większy a z czym mniejszy problem i na czym masz skupić aktualnie terapię innymi metodami, a to dlatego bo po długim opisie tematu wychodzi na to że Ty wiesz z czym masz problem.
Rejestracja: 2020
  • 13 / / 0

No jeśli miałeś wysoką prolaktynę, to oczywiste, że libido nie będzie istniało. Zbadaj jeszcze raz. Generalnie stres = wyższa prolaktyna, ale może być też wyższa z innych powodów. Jeśli nadal będzie wysoka, to przydałoby się zrobić mri przysadki mózgowej (przy mri głowy nie będzie widoczna, musi być podany kontrast) czy nie ma gruczolaka, bo to by wyjaśniało problemy z libido.

ZX

Rejestracja: 2018
  • 746 / 259 / 0

wiesz co widzisz wlasnie wyglada ze ty nie kumasz samego siebie. Podstawowa zasada jakiej nalezy sie trzymac, to takiej, ze jesli masz objawy psychiczne (depresja, nerwica), albo masz do nich tendencje, to nie bierzesz narkotykow, ktore moga w takim momencie wywolac powazna, dlugotrwala chorobe. I analogicznie, jesli tego nie rozumiesz, to tez pewnie nie rozumiesz, co cie w taka nerwice wpedzilo, choc mozliwe, ze przyczyn jest wiele psychicznych i fizycznych.
Widzisz, normalny czlowiek czuje swoje granice ktorych przekraczac nie moze, a ty je wlasnie opisales z narkotykami jak je przekraczasz, wiec pewnie doprowadziles sie do tego stanu w podobny sposob prawdopodobnie jesli chodzi o prace i stosunki miedzyludzkie.
Jesli doprowadziles sie sam do takiego stanu to nie jestes w stanie sam z niego wybrnac i potrzebujesz kogos kto ci w tym pomoze.
Ogolna rada zeby radzic sobie z takimi stanami to zmiana stylu zycia. Nie przepracowywac sie zbytnio, nie stresowac, relaksowac, rozmawiac z ludzmi, cwiczyc fizycznie itp itd.
Rejestracja: 2020
  • 3 / / 0

@return_zero Właśnie dzięki b6 w dużych dawkach przeszedł mi ciągły, napięciowy ból głowy (być może komuś się przyda ta informacja, bo internet mówił, że to będzie trwało przewlekle do końca życia ;)
@VERBALHOLOGRAM akurat nie wiedziałem jak nazwać temat, ale taki wydawał się w miarę odpowiedni
@Ayumi oczywiście byłem u endo i na usg tarczycy wyszedł mały guzek (do dalszych kontroli), a na libido pani lekarz powiedziała, że nie mam 19 lat żeby mieć libido w kosmosie, a prolaktyna pare jednostek ponad normę nic nie znaczy...
@ZX ja nie kumałem samego siebie totalnie i wypierałem wszelkie objawy jakie dawał mi organizm za co płacę wysoką cenę w tym momencie. Totalny brak myślenia i debilstwo, przyznaje się :) Za późno zrozumiałem, że żebym nie przekroczył tych granic w tamtym czasie to teraz pewnie byłbym zdrowy. Zdarzało się ćpać jedynie na imprezach, z dużymi odstępami od siebie ale jak widać to wystarczyło żeby doprowadzić się do tragicznego stanu. Obecnie nie piję nawet alko, zdrowo się odżywiam i ćwiczę regularnie, a nawet medytuję. Kiedyś nawet do głowy by mi nie przyszło, że będę musiał skorzystać z usług psychiatry. Niestety już drugi psychiatra wciska mi SSRI, które jedyne co robi to pogarsza sprawę. No i kto by mógł mi w tym pomóc? Czy miałeś na myśli np. jakiegoś psychoterapeutę? Może jakiś lek o innym profilu działania/

Poza tym dziękuje wam wszystkim za odzew. piąteczka!
Rejestracja: 2018
  • 389 / 129 / 0

@noskire
U niektórych pacjentów migreny wiążą się z niedoborem B6.
https://selfhacked.com/blog/vitamin-b6/
Homocysteine zbadaj. Masz jakieś alergie?
Rejestracja: 2020
  • 3 / / 0

@return_zero
Pierwsze słyszę o homocysteinie. Z hormonów płciowych to robiłem tylko testosteron (w normie, nawet w górnej granicy) i prolaktynę. Zrobię i to i to w takim razie. Trzeba będzie przy okazji chyba znaleźć innego endokrynologa ;)
Co do alergii to o żadnych mi nie wiadomo, ale pod tym kątem tez się nie badałem.
Rejestracja: 2018
  • 389 / 129 / 0

@noskire
To zrób resztę:
https://www.poradnikzdrowie.pl/sprawdz- ... -DK2m.html
i może tarczyce
Posty: 9 Strona 1 z 1
Wróć do „Zaburzenia somatyczne, psychiczne i psychosomatyczne”
Na czacie siedzi 1073 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość