Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 6 • Strona 1 z 1
  • 41 / 2 / 0
Założyłem ten wątek, gdyż jestem ciekaw, czy spotkam tu ludzi z podobnymi przemyśleniami. Nie wiem czy to przez wychowanie i warunki w domu, czy po prostu takie geny mi się wylosowały, ale kocham autodestrukcję i to jak narkotyki czasem przejmują kontrolę nad życiem. Pewna kiedyś bliska mi osoba powiedziała, że jestem mistrzem autodestrukcji. Było to w chyba najlepszym momencie życia, wszystko się układało, stały związek, dobra praca, czasami trochę alko i bardzo okazyjnie zioło, rzadko mój pierdolnik w głowie dawał o sobie znać. Nie pamiętam czemu mi to powiedział, podejrzewam, że przez to, że nie był w stanie mnie przekonać do rzucenia palenia. Natomiast teraz, kilka lat później jestem zupełnie inną osobą. Jakoś wyłączyłem w sobie potrzebę bliskości z drugim człowiekiem, a znajomości wygaszam, choć na kilku przyjaźniach mi bardzo zależy i dbam o nie. Kocham palić, ćpać i wsm nic poza tym, a najlepsze jest to, że mi to pasuje. Kolejne życiowe porażki na trzeźwo doprowadziły mnie do takiego przekonania. Miałem kilka takich dziwnych sytuacji w życiu, takich, w których czułem, że to jest to, że jest to piękny moment. Przykładem może być to jak zdałem sobie sprawę, że właśnie przepierdalam znowu hajs na zioło i jadę z ziomkiem kupić już z czwarty raz w tygodniu, a to był piątek. Poczułem coś pięknego - taką ulgę. Nie musiałem być za coś odpowiedzialny, coś zrobić, pamiętać o czymś, tylko automatycznie znowu jechałem kupić jaranie. Czułem się wtedy wolny. Zdaję sobie też chyba sprawę, że ja po prostu mój pierdolnik w głowie (jak opowiadałem najbliższemu kumplowi jak mam napierdolone we łbie to nie mógł uwierzyć, a zna mnie dobrze i też nie jedno przeżył) staram się zakryć ćpaniem, jestem po prostu w nieustannej pogoni za odurzeniem. Jednak są pewne plusy, bo obiecałem sobie, że nic sobie nie zrobię dopóki nie przetestuję kolejnych substancji. W pewien sposób ćpanie trzyma mnie przy życiu, bo szczerze mówiąc nigdy szczerze nie rozumiałem fraz typu: "życie jest bezcenne i trzeba o nie dbać", "życie to najpiękniejszy dar". Matka mi kiedyś powiedziała, że ja po prostu męczę się samym faktem życia i muszę jej przyznać, że dobrze zauważyła. Szczerze zastanawiam się jak to jest odczuwać na co dzień taką naturalną chęć przeżycia kolejnego dnia, bo w ostatnich 10-15 latach to jakoś ciężko mi znaleźć takie wspomnienie, za to, kilka miesięcy temu, porobiony Tramalem poczułem taką jak dla mnie dziwną myśl, że fajnie jest żyć. Oczywiście szybko zniknęła. Robię irracjonalne rzeczy i zdaję sobie z nich sprawę dopiero po fakcie, ale pomimo tego w pewien sposób to kocham. Czy ktoś z Was ma podobnie? Czy też tak w głębi siebie kochacie siebie niszczyć?
-------
Jak nie zacząłeś - nie zaczynaj. Jak zacząłeś - dbaj o siebie. Wszystkiego dobrego i zdrowia każdemu życzę.
  • 139 / 7 / 0
Nie. Jak lubisz jarać zioło to jesteś normalny.
To nie ma nic wspólnego z autodestrukcją.
Chlanie wódy=autodestrukcja.
https://www.facebook.com/Olkusz.tv/vide ... 547534319/
  • 83 / 11 / 0
@pandudzik Okropną krzywde zrobiła ci matka. Mnie nie męczysz faktem życia. Zasługujesz na pomoc w sferze psychiki. Bez ciebie świat nie był by taki sam. Nie rób sobie krzywdy. Nawet jeśli masz zamiar ćpać, to zadbaj o to żeby było to bezpieczniejsze. Jak masz jakichś mega patologicznych znajomych, to skończ takie relacje, albo przynajmniej mocno ogranicz
Napewno są wartościowe osoby które zaakceptują i polubią cie takim jakim jesteś
  • 26 / 9 / 0
może <rozpierdalanie> = łamanie schematów rządzących społeczeństwem, światem, twoim życiem? Kiedy jedziesz po zielsko to pokazujesz faka światu, więc może nie chodzi o to, iż życie samo w sobie jest chujowe, ale to jakim ludzie je czynią jest dla ciebie nieakceptowalne?
  • 42 / 6 / 0
Matka mi kiedyś powiedziała, że ja po prostu męczę się samym faktem życia i muszę jej przyznać, że dobrze zauważyła.
Myślę że każdy tak ma w jakimś okresie swojego życia.

Ale to po prostu czyni człowieka silniejszym, gdy wyjdzie z dołka.

Jeśli wyjdzie.
Nienasycone Pragnienie jest największym złem doprowadzającym człowieka do obłędu jak drzewo użyte do rozniecania ognia spłonie w jego wnętrzu tak zniszczeniu ulegnie człowiek który pozwolił spłonąć swej duszy od powstałego w niej nienasycenia
  • 41 / 2 / 0
Myślałem, że całkiem niedawno stworzyłem ten wątek, a to było ponad miesiąc temu, nieomal w poprzednim roku ;). Czas tak bardzo ucieka, gdy się leci w sztosie... Dziękuję Wam bardzo za wasze spostrzeżenia.

@Brylantowy

Dałeś mi bardzo ciekawą przekminę. Nie byłem świadomy tego mechanizmu, a zdałem sobie sprawę, że tak faktycznie może być. Życie w odmienny sposób od przeciętnego daje mi właśnie taką "satysfakcję".

@FireDragon

Ja tak mam od pewnie 10-15 lat. Może to faktycznie stworzy mnie silniejszym, jeśli kiedyś wyjdę z tego mroku...

@PowaznyRozwazny3322

Uważasz, że matka mnie tym stwierdzeniem skrzywdziła? Dlaczego? Z mojej perspektywy to wygląda tak, że po prostu stwierdziła fakt. Dziękuję Ci również za napisanie niby truizmów, a jednak budujących.

Dziękuję każdemu za swoje spostrzeżenia i życzę Wam wszystkiego dobrego w nowym roku!
-------
Jak nie zacząłeś - nie zaczynaj. Jak zacząłeś - dbaj o siebie. Wszystkiego dobrego i zdrowia każdemu życzę.
ODPOWIEDZ
Posty: 6 • Strona 1 z 1
Newsy
[img]
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie

W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.

[img]
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia

Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.

[img]
Marihuana zaburza pamięć na różne sposoby

Palenie marihuany nie tylko pogarsza pamięć. Aktywny składnik konopi ją reorganizuje – odkryli badacze z Washington State University (USA).