Jako że dziś wystartowałem, postanowiłem wystartować także tu. Na pierwszy ogień poszło coś, co nazywa się auto skunk z Big Seedbank, co jeśli dobrze pamiętam, było gratisem do zamówienia z zeszłego roku. Jednym słowem chcę sprawdzić, jak pójdzie takiej odleżanej pestce (w oryginalnym opakowaniu w biurku). Póki co moczy się w wodzie, a za jakąś godzinę pójdzie na ręczniki papierowe.
Pogoda bardzo dobra, bo ciepło i parno. Miałem pomagać pestce za pomocą dodatku wody z kokosa, ale nie znalazłem takiej naturalnej. Można kupić jakiś enzym, który daje kopa starym pestkom, ale one rok od zakupu to jeszcze nie są takie stare.
Póki co mam 30 L ziemi i 2 L perlitu na spocie, 2 przygotowane podwójne kubeczki papierowe oraz zamówiłem kilka gadżetów (obrazek). Postanowiłem, że wrócę do tabletek nawozowych, skoro dobrze się sprawdziły 2 lata temu. Wtedy były wprawdzie indoor, ale skoro mają też na out, to kupiłem na out. Posiadają w sobie też jakieś grzyby i bakterie. Do tego będzie silica i mikoryza. Wziąłem też PK booster dla testu. Zastanawiam się, co z linii advanced nutrients byłoby warte swojej ceny. Moją uwagę najbardziej przykuwa B 52 (witaminy z grupy B) oraz Piranha / Tarantula / VooDoo Juice (grzyby, bakterie wraz z pożywką dla nich). Być może skuszę się na te witaminy, a skoro grzyby jakieś i taką będą, to chyba sobie daruję. Ciekawy też jestem, czy te preparaty na sam koniec dużo zmieniają (mam na myśli Bud Candy i Flawless Finish). Swoją drogą ze 20 różnych nawozów / odżywek to jakieś szaleństwo...
Na dniach startuję z kolejną pestką - tym razem z czymś ciekawszym.
Oczywiście dużo bardziej zależy mi na Blackberry auto.
Desant planuję w sobotę i (mam nadzieję) w niedzielę. Pogoda ma być taka w miarę, to znaczy ciepło i wilgotno, ale niepokoją mnie te codzienne burze. Byle tylko nie były zbyt gwałtowne i długie, to nawet lepiej, bo nie trzeba będzie chodzić podlewać w tygodniu. Oczywiście pierwszy tydzień pod plastikowymi doniczkami z zeszłego roku, które czekają umyte.
Zastanawiam się, czy od razu wbić tabletki nawozowe, czy poczekać z tydzień. W tym sezonie chcę wszystko zrobić perfekcyjnie, choć to i tak niczego nie gwarantuje.
Czasem mam wrażenie, że pod ziemią są Wietnamce i uprawiają.
Na wegetację mam kupione tabletki od Biotabs. Poza pokarmem są tam też jakieś pożyteczne bakterie i grzyby, a kupiłem jeszcze dodatkowo mikoryzę w proszku. Z tego co czytałem, są dobre dla automatów i 2 lata temu wyszły mi zajebiste krzaki, tylko wtedy używałem wersji indoor. Nie mam pojęcia, czym się różnią.
Mam też fishmix z Biobizz, ale przezimował na spocie i trochę strach go używać. Cholera wie, co w tym teraz siedzi. Nie brałem do domu, bo on wali rybą. W sumie to mogłem chociaż zabrać CalMag i resztkę Bio Bloombastic'a, ale olałem.
A dziś pomogłem temu skunkowi zrzucić pestkę, a potem jeszcze tą membranę. Powoli zaczyna się prostować i otwierać. Blackberry auto jeszcze nie pokazała kiełka, co oczywiście martwi (bo mega mi na niej zależy), ale może do rana coś się zmieni. Metoda kiełkowania dokładnie ta sama.
W przyszłym tygodniu odpalę kolejne 2 - 3 pestki - w zależności od tego, ile ziemi przytargam.
Blackberry auto po nocy pokazała piękny ogonek. Biję się z myślami, czy nie usadowić jej od razu na spocie z pominięciem kubeczka, skoro i tak dziś tam będę. Boję się tylko 10 C nad ranem. Mogę przykryć plastikową doniczką, ale to pewnie nic nie da, bo temperatura ziemi będzie, jaka będzie. Sezony sobie dawały radę, ale auto to inna bajka.
Ten auto (mam nadzieję) skunk ładnie się otworzył i widać już pierwsze listki. Nabrał też kolorów. Desant dziś, lub jutro, choć wolałbym dziś.
Przeprowadziłem też transplant tego (rzekomo) auto skunk'a do 15 L donicy materiałowej z poprzednich upraw. Naznosiłem też ziemi, dokupiłem perlitu i wermikulit.
Jak szedłem, to w pobliżu oczywiście musiał stać przyczajony radiowóz, ale przeszedłem jakby nigdy nic z siatką w ręku.
Transplant poszedł gładko, ale wszystko się może zdarzyć. Nie podlewałem jej prosto z butli, bo ziemia była mokra po ulewach - na górę dałem suchej. W ogóle zmieszałem 4 różne ziemie + ponad litr perlitu + keramzyt na dno. Przykryłem ją doniczką bezbarwną i zakryłem taśmą górne dziury, żeby przypadkiem ślimak nie wszedł. W odcisk kubeczka posypałem mikoryzą i zwilżyłem spryskiwaczem. Kilka g poszło też do ziemi. Generalnie kupa roboty i to jak na patelni. Co ja bym dał za legalnego indoor'a bez tego całego ryzka, zamartwiania się pogodą, jebanymi ślimakami i złodziejami itp.
Blacberry auto jednak wyszła z ziemi (no prawie) i zrzuciła już skorupkę. Przygotowałem dziś dla niej 16 L, nową doniczkę materiałową z mieszanką 3 różnych ziemi, 1.2 L perlitu, ok 250 ml wermikulitu + warstwa keramzytu na dnie. Dodałem też trochę maleńkich kamyczków o średnicy 2-5mm oraz może ze 2g mikoryzy do ziemi (więcej sypnę przy przesadzaniu). Tabletek jeszcze nie wbijałem i w sumie to nie wiem, czy czekać, czy wbijać od razu...
Zaaplikowałem też odrobinę mikoryzy prostu pod siewkę, żeby kontakt był szybciej, i zrosiłem spryskiwaczem.
Ten auto skunk przetrwał i w sumie wyglądał OK. Nie rozwinął się jakoś wyraźnie, ale nie ma póki co jeszcze powodów do niepokoju. Wlałem mu nieco wody, żeby ta ziemia z kubeczka lepiej się zintegrowała. Wczoraj ją tylko spryskałem. W razie czego zawsze można posadzić obok kolejną sztukę, żeby się miejsce nie marnowało na karzełka.
2 kolejne wystartuję tak, żeby były na weekend do przesadzenia. Na pewno wystartuję auto Gelato, a druga to nie wiem. Mam jeszcze 2 dołki w innym miejscy po sezonach z ziemią z zeszłego. Obok dosłownie było trochę odchodów dzika lub sarny (nie znam się) więc dodałem, bo co naturalne, to naturalne. Może posieję tam coś, na czym mi specjalnie nie zależy bez pokładania większych nadziei.
Gdybym miał więcej czasu, to pobawiłbym się w robienie gnojówek z pokrzywy jako suplement, bo to podobno jeden z najlepszych nawozów dla większości roślin. Chciałem dziś, ale nie pomyślałem o pojemniku. Poza tym to też nie jest tak mało pracy, a tej przy krzakach jest nie brakuje. Widziałem jakieś nawozy za 40 zł, ale to już nie to samo.
Auto blackberry otworzyła się rano z moją delikatną pomocą (nie lubię czekać) i jebaniutka zasuwa w oczach.
Jako że najbardziej pasowało mi dziś więc postanowiłem od razu ją desantować i korzystać ze słońca, póki jest go w opór.
Przesadzanie poszło raczej gładko - może odrobinę ziemia się poruszyła, jak wyciągałem ścianki z kubeczka (już po przesadzeniu). W odcisk sypnąłem ze 3g mikoryzy i zwilżyłem spryskiwaczem.
Auto skunk wyraźnie się od wczoraj rozwinął więc i tu powinno się udać. Pod pokrywkami mają raczej odpowiednią wilgotność, bo zaparowana była.
Jutro odpalę kolejne 2. Gelato auto z Fast Buds + coś jeszcze. Do wyboru są:
1. auto Runtz
2. auto Gorilla-Zkittlez
3. auto Big Amnesia
4 auto AK-47
5. auto Pink Rozay
6. auto Thailand sativa
7. Gorilla Girl z Sweet Seeds (free sample).
Jeśli ktoś ma życzenie zobaczyć któreś z wymienionych, to niech napisze - rozważę : )
26 maja 2024jezus_chytrus pisze: Jeśli ktoś ma życzenie zobaczyć któreś z wymienionych, to niech napisze - rozważę : )
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
