Czy da się wapowac substancje sproszkowane, ewentualnie skrystalizowane lub w igłach, przy użyciu elektronicznych urządzeń z zasady przeznaczonych do suszu (wiem to, wiec proszę nie odpowiadać pobłażliwie "jak do suszu, to do suszu", szkoda literek internetowych) - nakładając substancję na grzałkę uruchamianą przyciskiem, z pochłaniaczem dymu (np. poprzez pomieszanie z suszem)?
Robiłem próby, ale nie znam się ani na urządzeniach,ani na takich ROA, więc po nieudanych próbach nie chciałem więcej marnować materiału.
(Wybaczcie ten może zabawny opis urządzenia, tak dużo tego na rynku, że nie wiem, czy trafiam w to, co mam na myśli, a zdjęć lub nazw handlowych nie chcę zamieszczać; nawet nie wiem, czy mogę).
Z góry dziękuję.
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
Indonezja: Najstarszy dowód na użycie substancji psychoaktywnej - sprzed 25 tys. lat
Mieszkańcy indonezyjskiej wyspy Sulawesi już 25 tys. lat temu wykorzystywali orzechy betelowe jako substancję psychoaktywną - wykazały nowe badania. Nawyk, który początkowo mógł być sposobem na złagodzenie bólu zębów, stał się najstarszym na świecie dowodem używania substancji psychoaktywnej.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.