Piszę do Was z pewnym problemem, który u siebie zauważyłem od pewnego czasu. Mam lekko ponad 20 lat. Jeszcze nie tak dawno temu bo ok 2-3 lata, lubiłem się napić i piwa i wódki, generalnie moja wrażliwość na alko jest dośc słaba, nigdy nie byłem mocną głową aczkolwiek wtedy gdy popijałem na imprezach, to powiedzmy że 3 piwa to wyraźny wpływ alkoholu, natomiast bywały i imprezy gdzie wypijałem 0,5l 30% trunku i byłem dość zmasakrowany, ale jeszcze na nogach. Natomiast później przestałem zupełnie pić w związku z podjęciem dość ciezkie pracy- brak czasu na imprezowanie, ciągła gonitwa i zmęczenie. Gdy teraz chwytam za alkohol, to zauważam dziwne zjawisko - raz, że moa głowa spadła, bo już po 1-2 piwach czuję ten delikatny wpływ (to akurat normalne sie wydaje) natomiast dziwi mnie to, że po nawet tak symbolicznej dawce jak to jedno piwo, na drugi dzień mam stndromy takiego kaca, jak kiedyś po wypiciu 0,5 litra wódki. Odwodnienie, suchość w ustach, bóle brzucha, głowa boli. Co może być nie tak? Obecnie próboję już któryś raz oczywiście w odstępach a objawy są ciągle takie same. Chciałbym by wróciło to, co kiedyś. To nie kwestia ochoty na upijanie a po prostu wyjścia na impreze bez myśli że na kolejny dzień będzie masakra nawet po niedużej dawce.
Ta sprawa wiąże się także z moim podejrzeniem co do zaburzenia pracy i metabolizmu wątroby. Tak jakby słabo umiała sobie radzić z usuwaniem szkodliwego aldehydu octowego jako produktu metabolizmu alko. Wiążę też ze sprawą wątroby inny wątek mianowicie jestem osobą chudą, a nie jem wcale tak mało. Dziewczyna która mieszka ze mną i ma przeciętną budowę, je mniej niż ja i ciągle słszę "Jejku jakbym jadła tyle co ty, to bym chyba ważyła tone". Przy czym gdy zjem więcej, nie odczuję głodu do wieczora powiedzmy. Natomiast gdy rano nie zjem dobrego śniadania, tak spada mi cukier że czuję się słabo jakbym miał zemdleć. Podejrzewam zatem że poziom glikogenu jest niski, mimo przyswajania czasem sporej ilośći kalorycznego jedzenia. Tak jakby enzymy magazynujące glikogen zaś był zaburzone, jakaś syntaza glikogenowa albo inny enzym szlaku syntezy glikogenu.
Macie na to jakiś pomysł? Jakie badania sprawdzą moje przypuszczenia, oraz do jakiego lekarza z tym się najlepiej udać?
Z góry dzięki za pomoc :)
Może ty faktycznie jesteś odwodniony, i taki pijesz piwo, i po tym masz kaca. To napij sie wody czy soku przed i po piciu piwa. Nie pij też ani szybko ani na pusty żołądek. Do tego jakieś witaminy.
Może jesteś nadwrażliwy na coś, co jest w piwie, np. gluten i to potęguje kaca. Spróbój może napić się wódki.
Ponad to, starzejesz się a ciało nie dojrzewa jak wino. Jak byłeś nastolatkiem, to mogłeś mieć twardszą głowę.
Jeśli już chcesz iść do lekarza to idź do rodzinnego a on cie skieruje na badanią wątroby - USG, badanie krwi i moczu.
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Rok po częściowej legalizacji w Niemczech: młodzież nie sięga po marihuanę częściej
Federalny Instytut Zdrowia Publicznego przebadał ponad 7 tysięcy Niemców w wieku 12–25 lat rok po wejściu w życie ustawy konopnej. Wśród nastolatek, nastolatków i młodych kobiet nic się nie zmieniło. Jedyny istotny wzrost odnotowano u młodych mężczyzn — ale ten trend trwa nieprzerwanie od 2008 roku, czyli od szesnastu lat przed legalizacją.
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać
Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?
Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.