Mam zdiagnozowana (i doswiadczona) fobie spoleczna (ciezka), agorafobie (lekka), dwubiegunowke (lekko-srednia) oraz anhedonie (srednio-ciezka). Po krotce opis co-jak-i-dlaczego:
- fobia spoleczna: od dziecka, przyczyny zarowno psychologiczne jak i najebane cos w neuroprzekaznikach, rozwinela sie w czasie gimnazjum (wtedy nic nie bralem, nawet fajek nie palilem hehe)
- agorafobia: prawdopodobnie po pewnej psychozie amfetaminowej ok 5 lat temu, w zasadzie to moze byc zespol leku uogolnionego, ciezko mi powiedziec
- dwubiegunowka: patrzac wstecz to pojawila sie rok-dwa temu, nasilajac sie z czasem, nie jest ekstremalnie uciazliwa, ale glownie przez nia cpam, o czym dalej
- anhedonia: prawdopodobnie endogenna, pomagaja agonisci dopaminy, IMAO, od urodzenia
Od roku lecze sie pod okiem bardzo dobrego psychiatry, prywatnie. Gosc ma spora wiedze, z drugiej strony wypisuje co tylko zechce (benzo sie w to wlicza).
Leki jakie obecnie biore:
- moklobemid 300mg-150mg-150mg
- diazepam (Bromazepam) 5mg(3mg)-0(3mg)-0
- winpocetyna 10mg-10mg-10mg
- lamotrygina 0-0-100mg (odstawka)
A teraz do rzeczy: mimo ze benzodiazepiny znakomicie tlumia moje leki (i w polaczeniu z winpocetyna nie wplywaja negatywnie na funkcje poznawcze i sprawnosc umyslu) to chcialbym je odstawic, bo nie widzi mi sie, do konca zycia byc na tych tabletkach z czasem skaczac na coraz mocniejsze dochodzac do kosmicznych ilosci klona i alpry.
Bralem swego czasu SSRI ponad rok (paroxetyna, escitalopram), tlumily one leki jednak efektem ubocznym bylo zajebiscie wielkie lenistwo, co w polaczeniu z anhedonia sprawialo ze (paradoksalnie) wpadalem w depresje. Potrafilem cale dnie przelezec (a wlasciwie przewegetowac) na lozku, nie robiac praktycznie nic. Wiem, ze jesli bede powoli schodzil z benzo to bede znow zmuszony wejsc na SSRI (albo cos podobne), jednak to sie bedzie rownalo ze zmarnowanym zyciem - bede musial odstawic moklobemid ktory troche mnie motywuje do dzialania i odnajduje w nim jakikolwiek sens. Bralem jakis czas temu pirybedyl, jednak musialem odstawic ze wzgledu na tolerancje, teraz bym do niego wrocil bo bardzo fajny lek.
Zastanawiam sie co dalej. Wiem, ze musze wrocic na psychoterapie ktora sporo mi dawala - odrobilem sie z wiekszoscia spraw i niebawem bede mial na to czas. Nie wiem co z lekami - nie chce znow byc warzywem. Mam plany na zycie, ambicje, zainteresowania i chcialbym je realizowac, jednak na SSRI to niemozliwe. Co mozecie sensownego polecic ? Potrzebne jest mi cos przeciwlekowego i cos dzialajacego na dopamine, aby miec 'kopa' do zycia. (Tego od zycia juz dostalem i to nie raz btw).
W kwestii dragow: obecnie raz na tydzien-dwa PST/koda, stymulantow nie ruszam, mimo ze troche ciagnie to wiem ze z moimi lekami to najgorsza z mozliwych opcji. Czasem przypale trawy, alko i innych gaba-ergikow nie lubie, nawet benzo nie biore rekreacyjnie. Lamo odstawilem, mimo ze dzialalo bardzo dobrze to opio nie klepaly, a choc troche przyjemnosci i odpoczynku od zycia mi sie nalezy (tak, wiem: cpanie albo leczenie, jednak nie napierdalam nic oporowo). Z psychodelikow to zarlem kwasa pare miesiecy temu i bylo bardzo spoko, wartosciowa podroz.
A moze jestem przewrazliwiony na te benzo i powinienem je brac dalej uczeszczajac w miedzyczasie na psychoterapie ? Chuj wie, prosze o jakies sensowne porady.
Leki powodują że tak na prawdę stoisz cały czas w miejscu, jest na tyle bezboleśnie że da się egzystować ale nie masz przez to motywacji żeby włożyć wysiłek w terapię.
Benzo to najgorsze gówno, rewelacyjnie tłumi lęki ale cena za to jest też wysoka (osłabienei psychiki, wyssanie energii życiowej). Jeśli masz jakiekolwiek ambicje, chcesz się rozwijać a nie siedzieć do końca życia ze stłumionymi uczuciami jak warzywo bojąc się własnego cienia, to odstaw je jak najszybciej.
Blu pisze:Leki powodują że tak na prawdę stoisz cały czas w miejscu, jest na tyle bezboleśnie że da się egzystować ale nie masz przez to motywacji żeby włożyć wysiłek w terapię.
Blu pisze:Benzo to najgorsze gówno, rewelacyjnie tłumi lęki ale cena za to jest też wysoka (osłabienei psychiki, wyssanie energii życiowej). Jeśli masz jakiekolwiek ambicje, chcesz się rozwijać a nie siedzieć do końca życia ze stłumionymi uczuciami jak warzywo bojąc się własnego cienia, to odstaw je jak najszybciej.
Co zamiast lamotryginy na dwubiegunowke ? Wiem, cpanie nie idzie w parze z leczeniem ale od czasu do czasu chcialbym sie dobrze zgrzac. Co do innych dragow to pisalem w pierwszym poscie jak to wyglada.
Wiem ze odstawka benzo jest chujowa, dlatego chcialem je odstawic poki jeszcze nie sprawy nie zaszly za daleko i bedzie to w miare bezbolesne. Co innego przeciwlekowego moglbys polecic ? Zanim zaczalem terapie tymi lekami to balem sie wyjsc do ludzi, benzo sprawily ze normalnie funkcjonuje, tak jak chcialbym na trzezwo. Sama terapia na poczatku nie zalatwi sprawy, skoro bede bal sie odezwac do kogokolwiek i na kazda osobe patrzal jak na potencjalne zagrozenie.
Co w takim razie polecacie - zostac przy benzo czy przejsc na inne leki ? Jesli tak to jakie ? Jest sens w tym momencie to robic ? Od czerwca mam nowa prace, wiec nie moge sobie pozwolic na rozpierdol w glowie. I zalezy mi, aby te leki nie uposledzaly mnie psychicznie, tak jak robia to TLPD czy SSRI.
Dzieki za zmotywowanie mnie, jutro uderzam sie zapisac bo stanie w miejscu przez tyle czasu mnie dobija. A tlumaczenie 'pojde za miesiac bo teraz mam wazniejsze sprawy' do niczego nie prowadzi. Chodzilem wczesniej i efekty byly naprawde zauwazalne, bylem w stanie zrozumiec wiele swoich emocji i z czego wynikaja. Musialem jednak przerwac ja ze wzgledu na prace.
Sory za brak polskich fontow, kwestie techniczne.
tur3k pisze:
Co zamiast lamotryginy na dwubiegunowke ? Wiem, cpanie nie idzie w parze z leczeniem ale od czasu do czasu chcialbym sie dobrze zgrzac. Co do innych dragow to pisalem w pierwszym poscie jak to wyglada.
tur3k pisze:Co w takim razie polecacie - zostac przy benzo czy przejsc na inne leki ? Jesli tak to jakie ? Jest sens w tym momencie to robic ?
tur3k pisze:Co w takim razie polecacie - zostac przy benzo czy przejsc na inne leki ? Jesli tak to jakie ? Jest sens w tym momencie to robic ?
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Druga poprawka i marihuana. Amerykański SN wydał ważny wyrok ws. broni
Sąd Najwyższy USA jednomyślnie orzekł w czwartek, że rząd federalny nie może pozbawiać prawa do posiadania broni osób okazjonalnie używających marihuany, uznając, że ściganie karne na tej podstawie narusza drugą poprawkę do konstytucji gwarantującej to prawo.
Już 1 drink dziennie zwiększa ryzyko zgonu. Alkohol nie przynosi żadnych korzyści
W Journal of Studies on Alcohol and Drugs ukazało się jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących wpływu alkoholu na zdrowie populacji amerykańskiej. Zostało przeprowadzone przez ponad trzydziestu badaczy z wiodących instytucji naukowych, w tym z Columbia University, University of California, Mayo Clinic, University College London czy Harvard Medical School. Dostarcza ono precyzyjnych szacunków ryzyka zgonu powodowanego przez spożycie alkoholu z uwzględnieniem płci, wieku i poziomu konsumpcji.
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina
