Sprawa wygląda następująco:
Pojechaliśmy we czwórkę autem w miejsce X, po dojechaniu na miejsce kierowca zaparkował samochód. Następnie szliśmy chodnikiem przy ulicy i po około 100 metrach od auta zajechał nas oznakowany radiowóz policji, po minucie dojechała jeszcze grupa nieoznakowanym autem. Najpierw dokładne przeszukanie co mamy przy sobie - nic nie znaleźli. Następnie policjant poprosił kierowcę aby udać się do auta w celu przeszukania go - poszli, nic nie znaleźli. Policjant wracający wraz z kierowcą do naszej grupy po drodze znalazł kartkę na trawie przy krawężniku w odległości około 30 metrów od naszego zatrzymania, a w środku niej marihuanę. Policjanci wybrali mnie jako kozła ofiarnego i zapakowali mnie do radiowozu. Noc spędzona na dołku, a koło południa przyszedł czas na zeznania.
Oto moje zeznania:
Pouczony o swoich prawach i obowiązkach, których treść jednego egzemplarza otrzymałem na piśmie i w pełni zrozumiałem oraz zapoznany w dniu dzisiejszym z zarzutem przeciwko mojej, które również zrozumiałem lecz nie przyznaję się do jego popełnienia. Ja korzystam z prawa odmowy wyjaśnień, nie żądam adwokata - wcześniej już wszystko powiedziałem. Ja nie jestem narkomanem. Ja nie zażywam i nie zażywałem żadnych środków odurzających ani też narkotyków. To nie ja odrzuciłem zawiniątko o które posądza mnie policjant. Ja nie wiem czyje to zawiniątko jest. To wszystko co mam do wyjaśnienia w przedmiotowej sprawie i jako zgodne z prawdą podpisuje własnoręcznym podpisem po osobistym odczytaniu. Ja chcę zapoznawać się z aktami przedmiotowego postępowania.
Obciąża mnie tylko i wyłącznie zeznanie jednego policjanta, który zeznał, że widział jak wyrzucałem to zawiniątko(sic!) - CO JEST NIE PRAWDĄ! Wiem, że sprawa jest do wygrania mając opłaconego adwokata. Niestety nie stać mnie na niego. Dostanę tylko adwokata z urzędu, a jak wiadomo nie wszyscy na państwowym wynagrodzeniu są ambitni w tym co robią. Jaką drogę obrony najlepiej obrać, bo jak wiadomo słowo policjanta jest "święte"(sic!). Czy jest sens powoływania na świadków trzech znajomych, którzy zostali zrewidowani razem ze mną.
Z góry dziękuję za pomoc w mojej sprawie.
Tak jak pisał Blu weź adwokata! i przeczytaj 'poradnik konsumenta konopi" z WK! napewno Ci pomoże!
Pozdrawiam i 3maj się!
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Diler z Anglii przyjmował nietypową walutę. Uzależnieni spłacali długi rzadkimi kartami Pokemon
Nietypowa waluta w narkotykowym biznesie pod lupą angielskich śledczych. Podczas przeszukania domu 26-letniego dilera policjanci zabezpieczyli nie tylko kokainę, marihuanę i gotówkę, ale także pudełko z rzadkimi kartami Pokemon. Szybko wyszło na jaw, że służyły one uzależnionym do spłacania długów u przestępcy.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
FDA zorganizowała publiczne wysłuchanie w sprawie terapii psychodelicznych
14 września amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) przeprowadziła w swojej siedzibie w White Oak w stanie Maryland czterogodzinne wysłuchanie publiczne poświęcone przyszłości terapii psychodelicznych w Stanach Zjednoczonych. Spotkanie trwało od 12:30 do 16:30 czasu wschodniego (18:30–22:30 w Polsce), na miejscu zjawiło się około 300 osób, a transmisję na żywo oglądał kolejny tysiąc widzów.
