Dlaczego? Ano wydaje mi sie bardzo ciekawe czy faktycznie wszyscy sa (lub dążą) do sytuacji w ktorej doskwiera brak kasy, znajomych, zycie sie wali. Bo z jednej strony chyba kazdy nie zwiazany z tym swiatem ma w glowie obraz zycia cpuna rodem z trainspotting, a z drugiej tak patrze i widze ludzi ktorzy "beztrosko" sobie wymieniaja na forum poglady o swoim ulubionym narkotyku.
Jak to jest: czy sa tu ludzie ktorzy godza ten nalog z praca, z w miare normalnym zyciem. Macie rodzine? Dziewczyne? Fajny samochod? Czy moze to niemozliwe bo oddaliscie sie na wylacznosc opiatom? Jak duzo zdazyl wam zabrac hel? Jak dlugo trwalo zludzenie ze uda sie to utrzymac w ryzach?
Jasne ze chuj mi do tego, w sumie to dosyc osobiste sprawy.
Ale z drugiej strony jestesmy w internecie, w miare anonimowi.
jeśli zrobi Ci to różnicę - pracuję, mieszkam z kobietą, jestem samodzielny. h biorę obecnie rzadko, wcześniej po kilka/kilkanaście razy w mcu.
Jednak w to ze takich uzytkownikow heleny nie brakuje nie watpie. Raczej bardziej mnie intryguje ze mimo mocy i zagrozenia itd itd, sa ludzie - tacy jak Ty - ktorzy wioda to "normalne" zycie. Jak to jest w takim razie ze dajecie rade? Nie taki diabel straszny?
Podoba mi sie na tym forum to ze moze zaserwowac mi cos innego i bardziej prawdziwego niz propaganda antynarkotywa majaca na celu mnie przestraszyc. Dlatego tak sobie pytam.
A wszelka propaganda mówiąca, że dragi są złe, jest niestety prawdziwa. Imho szukanie sobie kontrdowodów w internecie, na forum dla narkomanów, jest bez sensu. A to, że zawsze znajdą się ludzie gotowi igrać z ogniem, nie nobilituje brania heroiny. Ani tych ludzi, którzy trzymają się jakoś powierzchni szamba, zwanego przez nas normalnością. Taką wybraliśmy drogę życia, to nas cieszy, smuci i tuli do snu. Widać jest coś, co sprawia, że tego potrzebujemy.
A może nie mam racji - to właśnie też jest piękne.
Hurra, diese Welt geht unter
Dobra, a teraz się przedstawię. Urodziłem się w Małkini, w lipcu. Konkretnie w pierwszej połowie lipca. To znaczy 6 lipca się urodziłem. Moje życie jest niezmiernie bogate i udane, chociaż odcisnęły na nim piętno traumatyczne wydarzenia z młodości:
1) w wieku lat 4 przez przypadek odkryłem że kumpela Zośka z piaskownicy nie ma siusiaka. Odkrycie to spowodowało u mnie wielodniową histerię i moczenie nocne. Świat stał się wrogi.
2) Kilka miesięcy później moja osobowość została zwichrowana po raz drugi na skutek zaskakującego pojawienia się w kotlecie mielonym konsumowanym w przedszkolnej stołówce upieczonego dorosłego osobnika karalucha zwyczajnego. W tym kotlecie tylko on nie był mielony. Od tej chwili nic już nie było takie samo.
3) Ostatnim kamieniem milowym degeneracji mojej osobowości było przerażenie, gdy zaczęły mi wyrastać włosy na jajach. Poczułem się jak yeti. Moje życie rozsypało się jak domek z kart.
Od tej chwili wiedziałem, że jedynym wyjściem jest dla mnie ćpanie heroiny. Została moją powierniczką, opiekunką, matką, żoną i kochanką. Początkowo wcierałem ją w pośladki, ale szybko przestało wystarczać i musiałem zmienić formę aplikacji na zaklejanie helem dziury w zębie. Potem był masaż gorącymi kamieniami wypełnionymi Heleną, następnie przeszedłem na czopki, rozpylanie wibratorem per rectum, moczenie nóg w roztworze itd. Skończyłem tak jak większość – co rano podjeżdża cysterna wypełniona roztworem heroiny i przez 45 minut wypełnia nim mój układ krwionośny za pomocą pompy strażackiej.
Mimo to pozostałem człowiekiem sukcesu – mam dobrze prosperujący punkt repasacji pończoch i byłem nominowany do Nobla z literatury. Otaczają mnie piękne kobiety, w garażu same bentleye i lamborgini. Jestem kolejnym dowodem na poparcie tezy, że po cysternie heroiny nie zabiją cię inne płyny.
Mam nadzieję, że urzekła Cię moja historia.
chłopie, Ty sie tu marnujesz! pisz na jakimś forum literackim, serio, jestem pod wrażeniem Twego twórczego talentu
konsultacja ze mną zagraża życiu i zdrowiu
Janssen-Cilag powinien mnie dożywotnio sponsorować
matka chemia kocha swoje dzieci i nie pozwoli im umrzeć w samotności
Ale nie będę tego opisywał, to zbyt osobiste i dramatyczne ;]
zniszczyłeś mnie, kurwa, piszesz lepiej niż pani od harego potera
mam w kieszeni klonazepam.
Tylko, pani negocowalnego afektu, ja wcale nie mam w planach probowania heroiny wiec po co znowu ten ton i umoralnianie? Zgadzam sie ze na pewno zadne to miarodajne badania na forum takim jak to. Liczylem tylko ze ciekawie byloby poczytac historie ludzi tego forum, ktorzy maja jeszcze ta kase na oplacenie internetu. Czy dla nich heroina to tez zjazd po rowni pochylej i kwestia czasu jest kiedy przyjdzie rachunek za cala ta zabawe czy mozliwe jest utrzymywanie sie na powierzchni?
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Rząd za, kantony przeciwko: Czy Szwajcaria zalegalizuje marihuanę?
Parlament federalny chce zdekryminalizować konopie indyjskie w Szwajcarii. Jednak już etap konsultacji pokazuje, że sprzeciw wobec projektu jest duży.
Polskie wyroki a światowa nauka – kto ma rację w sprawie THC?
W Polsce przez lata obowiązywało uproszczone i krzywdzące równanie: wykryto THC we krwi, a więc automatycznie byłeś pod wpływem. Sytuacja uległa pozornej poprawie, gdy Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie opracował wytyczne, które miały pomóc sądom rozróżnić stan „po użyciu” od stanu „pod wpływem”.
Badanie naukowe, które porządkuje temat kiełkowania konopi
Wolne Konopie: "Od lat powtarzamy jedno, że wiedza jest lepsza niż strach, a odpowiedzialność lepsza niż czarny rynek. Nasze hasła „Zmień dilera na farmera” i „Nie kupuj jej, tylko siej” nigdy nie były zwykłą prowokacją. Chodziło nam o zmianę myślenia i w wielu przypadkach ta zmiana naprawdę się dokonała. Uważamy, że jeśli ktoś interesuje się konopiami, powinien robić to świadomie, rozumiejąc podstawową biologię rośliny, procesy jej wzrostu i mechanizmy funkcjonowania, zamiast opierać się na mitach czy czarnorynkowych schematach."
