Otorz dreczy mnie jedno pytanie, mysle ze dosyc ciekawe... na jednej ze stron internetowych wyczytalem ze duch muchomora i lady s. (duch salvii) za soba nie przepadaja (sa wrogami)... dla czego? czy ktos zna jakies podloze tego konfliktu? moze z jakis ksiazek nawiazujacych do szamanizmu, a moze lady s. sama mu powiedziala? Interesuje mnie to, gdyz jestem zainteresobany wlasciwosciami obydwu roslin (w zasadzie rosliny i grzyba), jednak chce utrzymywac z ich duchami jak najlepsze stosunki, aby mogly mi objawic caly swoj potencjal. Mam nadzieje ze mnie zrozumieliscie i pomozecie mi rozwiazac ten moj egzystencjalny klopot. Sora ze tak motam, ale jestem na lekkim rauszu i nie czuje sie za dobrze. Pozdro!
Jeden raz spróbowałem połączenia niewielkiej lecz odczuwalnej dla mnie ilości muchomora czerowonego z analogiczną ilością salvii i efekty znalazłem bardzo pozytywnymi. Zero tego,co najbardziej mnie przy paleniu szałwii często deprymuje, tj. fiksacji wewnętrznego dialogu i pętania się gdzieś na obrzeżach świadomości słów, komentarzy na temat tego,co właśnie robię. Mniejszy udział efektu zapominania, bardziej odczuwalna szałwiowa grawitacja, wogóle wszystko to przypominało stan szałwiowy ale przeżywany 'na trzeźwo', w pewnym sensie było to bardziej konwencjonalne - uznać można więc, że mniej wartościowe - ale jednocześnie mniejszy był w tym udział odklejenia, mogącego przecież łatwo prowadzic do tego, że cały czas tripu poświęca się na zgłębianie jakiejś przypadkowej wizualizacji (nie mylić z wizją) lub pobłażanie lękowi, uciekanie od jakiegoś obsesyjnego schematu,czego opis tak często możemy spotkać w szałwiowych TR-ach. Podobały mi się moje myśli. Kształty. Tzn. kształty, które były moimi myślami, lub odwrotnie, a wyglądały,działały z grubsza jak n-wymiarowe żagle poruszane przepływami energii... zero języka, słów, składni, całej tej wenętrznej gadaniny. Żadnego lęku.
Nie wiem jaki byłby efekt aplikacji jednego i drugiego w większej ilości, wobec większej Mocy lub w kombinacjach typu mało a.m. dużo s.d. lub odwrotnie - na pewno nie można łatwo zakładać, że była by to prosta ekstrapolacja tych obserwowalnych w dawkach ledwie-ponad-progowych efektów... tak czy siak rzecz warta zbadania.
Aha, z kombinacji które przypadkiem lub z premedytacją wypróbowałem - salvia+mj, salvia+alkohol :-/ , salvia+bDF,kombinacja z muchomorem była jedyną, która naprawdę nie stłumiła lub spotęgowała lecz jakościowo zmieniła odczuwalne działanie tej rośliny.
Rzekłem.
Z głębokości uzależnienia swego wołający lub wołającym być chcący pomocnym? - Hyperreal [H]elp
Muchomora nigdy nie jadłem - może kiedyś się odważę, ale nie teraz. Wszystko wynika z mojego odwiecznego, odkąd byłem małym dzieckiem, konfliktu z ojcem. Ze względu na negatywne powiązania w moim umyśle wzorca męskości tym spowodowanym obawiam się, że gdybym zanurkował w sferę męskości, właśnie archetypy agresji, dominacji, gwałtowności i bezwzględności by mnie opadły, na zasadzie asocjacji Ego-archetyp. Dlatego trzymam się fartucha Wielkiej Pani jak dziecko mamusi ;-) Kiedyś będę musiał się skonfrontować ze Starym Mędrcem i jego duchami, ale póki co jestem na to za słaby.
Tak więc ogólnie sądzę, że to nie same substancje - amanita i salvia - są wobec siebie 'wrogie', ale to, z czym masz do czynienia w ich domenach może być dla Ciebie subiektywnie zagrażające albo pouczające, dodające sił. Zależy, jakie masz wyobrażenia w swojej duszy o ojcu i matce, bo to ich wpływ decyduje o tym, z czym wiążesz kobiecość, a z czym męskość.
Mam nadzieję, że nie zamotałem;-)
Pustka nie jest ani męska ani żeńska, muchomor nie działa tak jak typowe psychodelki - LSD, LSA czy Grzyby - które faktycznie ożywiają tę całą symboliczną sferę, pozwalając tym wszystkim rzeczom, postaciom, opowieściom itp.
wchodzić w relacje, konfrontować, rekonstruować... itd.
Muchomor to pustka, chwała i groza jednego wielkiego zapętlonego przygniatającego i rozdzierającego TERAZ.
A stąd, gdzie zazwyczaj przybywamy, skąd patrzymy na ten świat i na siebie samych, do TERAZ jest naprawdę cholernie daleko.
Z głębokości uzależnienia swego wołający lub wołającym być chcący pomocnym? - Hyperreal [H]elp
I Bogu dziękuje, że już mi się skończyła bo nie wiem co by się stało ze mną.
Po tym miksie jak już dobrze Muscaria wszedł to wyjebało mnie do miejsca o którym istnieniu nie wie nawet Jezus hehe.
Jakby doszła do tego salvia to już bym z tamtej krainy nie wrócił na 100%.
Ale za rok się skuszę na mały teścik
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?
Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
Ponad miliard euro w kokainie. Rekordowy transport przechwycony
Hiszpańskie służby przejęły statek towarowy Arconian, który mógł transportować od 30 do 45 ton kokainy wartej ponad miliard euro. Jednostka wystartowała z portu w Sierra Leone, gdzie zbiegł znany holenderski król przemytu narkotyków Bolle Jos Leijdekkers. Dla hiszpańskiej policji to największy udaremniony przemyt w historii.