Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 936 • Strona 89 z 94
  • 5248 / 937 / 0
20 lutego 2023JovanKutasic pisze:
Nerwica to przejebana sprawa. Lęk zjada człowieka każdego dnia. Lęk o co?
Niekonktretny. Pieprzone przeczucie, że stanie się coś złego już zaraz. Dostanę śmiertelnej choroby, pobiją mnie, wszytsko trafi chuj..
Mimo, że podświadomie wiem jakie to nierealne scenariusze przewijają się w głowie i że to tylko wkręty,to codziennie się boję.
Nie rozwinąłem pełni możliwości przez nerwicę,a może to jest już wszytsko, tak po prostu.
Codziennie myślę żeby zajarać, wyluzować,ale... boję się.
Boje się jakiś schiz, kardiozwały. Kiedys mj mnie pokarała. Sedno nerwicy kurwa rozkminiać od tygodni "dzisiaj sobie zapale" i w końcu nie palę.
A wraz z tym kurestwem idzie depresja,bo czuję się jakbym żył w klatce.
Jestem zdrowy jak koń,ale bania do pizdy. Chciałbym najbardziej na świecie mieć wszytsko gdzieś i szaleć, ale coś trzyma mnie za ryj i nie pozwala.
Jestem już zmęczony jakbym przeżył 120 lat na tej ziemi i czasami marzę o śmierci żeby mieć już spokój.
Moja matka i siora też znerwicowane i wszystkiego się boją.
Zaraz ktoś napisze że antydepresanty,ale one chuja dadzą oprócz zamaskowania problemu i zrobienia żywego zombie.
Miał ktoś może podobne jazdy i dał radę?
Idealnie to opisałeś. Tak się właśnie czuję .
A człowiek z nerwica im starszy to zamiast się rozwijać i uczyć to jakby gaśnie .
Jeszcze w liceum byłem dobrej myśli.
Potem studia , pierwsza praca i jak już zacząłem się codziennie do roboty budzić z lękiem to zacząłem umierać od środka .
Potem wiadomo . alkohol umiarkowanie, potem używki które pozwoliłyby uśmierzyć ten lek irracjonalny .
To tylko pogorszyło sprawę.
Używki sprawiły że ten lek jakby rekal odjął zniknął. Nie trudno było się w takim wypadku wjebac po uszy jak człowiek się czuł w końcu normalnie .
Teraz wracam do punktu wyjścia bo dragi były tylko dobre na krótką metę a w rezultacie pogorszyły stan ale to każdy musi przejść na własnej skórze mimo wielu głosów że to nic nie da i pogorszy sprawę.
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 3245 / 622 / 0
Nerwica to nie jest bezpośrednio lęk, nerwy to ciśnienia i spięcie, agresja i autoagresja, a projekcje tego o czym aktualnie się myśli mogą być błędnie interpretowane jako przyczyna nerwicy, a z kolei lęk który ciągnie się w nieskończoność może być przyczyną nerwicy kiedy już gubi się logikę radzenia sobie z lękami. Znam doskonale jedno i drugie i wydaje mi się że wiem co mówię.
Uwaga! Użytkownik Verbalhologram nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 5248 / 937 / 0
Nie no. Wiadomo że jest lęk a on prowadzi do nerwicy . Na zasadzie skutku i przyczyny .
A co się wcześniej dzieje , jakie w mózgu zaburzenia które prowadzą do wolnoplynacego lęku to ciężko dojść inaczej byśmy mieli większe szanse na wyleczenie . U mnie są to zarówno czynniki biologiczne tj stan neurotransmiterów
Czynniki społeczne - tj dysfunkcyjna rodzina typowo polska. Niby wszystko okej ale ojciec czasem matkę sprał , wiecznie krzyk i alkohol w domu
Czynniki sytuacyjne - wypadek samochodowy w dzieciństwie , 2 hospitalizację do 3 roku życia (przepuklina brzuszna i nerczyca )

Nerwica prowadzi też do depresji .
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 3244 / 553 / 0
11 czerwca 2023ledzeppelin2 pisze:
20 lutego 2023JovanKutasic pisze:
Nerwica to przejebana sprawa. Lęk zjada człowieka każdego dnia. Lęk o co?
Niekonktretny. Pieprzone przeczucie, (...)
Zaraz ktoś napisze że antydepresanty,ale one chuja dadzą oprócz zamaskowania problemu i zrobienia żywego zombie.
Idealnie to opisałeś. Tak się właśnie czuję .
A człowiek z nerwica im starszy to zamiast się rozwijać i uczyć to jakby gaśnie .
Jeszcze w liceum byłem dobrej myśli.
Potem studia , pierwsza praca i jak już zacząłem się codziennie do roboty budzić z lękiem to zacząłem umierać od środka .
Potem wiadomo . alkohol umiarkowanie, potem używki które pozwoliłyby uśmierzyć ten lek irracjonalny .
To tylko pogorszyło sprawę
Chłopaki sam wiem jak to jest.
Niestety nie wiem czy jest wyjście z tej chujozy po za antydepresantami które jak kolega Jov słusznie zauważaja tylko maskują problem robiąc z człowieka zombie.

Może to jest genetyczne, może to nieuleczalne rysy w mózgu z dzieciństwa.

Natomiast
07 kwietnia 2023Maliniak332 pisze:
Tez jestem ciekaw czy taka terapia komuś pomogła. Przymierzam się do pojscia do psychologa od paru miesięcy xD
Zawsze mnie to ciekawiło bo w sumie terapeuci leczą lęki ale nie wyobrażam sobie w jaki sposób terapeuta przez zmianę myślenia miałby zrobić coś więcej niż tylko uświadomić że racjonalnie ten lęk nie jest racjonalny co raczej tajemnicą dla nas tu nie jest..
https://youtu.be/XJPAk9ctb-Q

"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
  • 3245 / 622 / 0
Wogóle u mnie to jest tak że ja chyba dożywotnio już będę medytował spokojnym oddechem, żeby kontrolować i mieć czas na spokojne myślenie żeby uprzedzić nerwicę, i jakoś to właśnie chyba mam wrodzoną rysę lub nawet wiele z dzieciństwa i otoczenie mnie przygotowało że to może mi się odbić na tzw stare lata, i jak teraz mam zachowanie z przedziału chorobowego, o ile tylko jest to nerwowa sytuacja, to jak kiedyś jebłem pięścią w stół, co przypomniało mi się że takie kumulacje już mi minęły, to każdy brał poprawkę że chory i nawet się leczy, i gdyby nie tematy nie do ominięcia jako bycie z rodziny dysfunkcyjnej, i tematy DDA, którą to rysę trzeba już zaakceptować, to przyznam że jestem już na etapie, jeśli chodzi o własne samopoczucie i nie wybiegam za daleko ruszając temat sukcesu w życiu, to oprócz tego że dożywotnio chyba już jestem przypisany do chemioterapii psychiatrycznej, to często nawet łapię dobry zdrowy nastrój. Z tym że tak jak właśnie napisałem każdy dzień muszę resetować lekarstwami.
Uwaga! Użytkownik Verbalhologram nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 84 / 18 / 0
Wg. mnie nerwica jest dziedziczna po rodzicach, czyli jest niejako charakterem. Mnie opuszcza tylko pod wpływem alkoholu. Każda inna używka, suplement, ziółko - schizują. "Coś się stanie złego".
Wg. testu MP2I? jeśli nic nie przekręcam, jestem hipochondrykiem i trochę paranoikiem. Jak to kiedyś powiedziała mi pani psycholog, nerwica to jazda z zaciągniętym hamulcem ręcznym.
Będę kminił remadia,bo nie chcę się poddawać,ale to gówno jest jak wspominałem poniekąd cechą charakteru już, tj. mocno się wrosło.
Jebem ti pičku materinu
  • 3245 / 622 / 0
Ja mam wrażenie że nerwica to forma samoobrony.
Uwaga! Użytkownik Verbalhologram nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3244 / 553 / 0
A ja mam wrażenie że to forma autodestrukcji, kary egzystencjalne zesłane przez boga za naszych przodków.
Obydwaj mamy rację.

Nerwica to choroba/zaburzenie, nie można tego sprowadzać do takiego banału jak samoobrona bo wtedy mówimy o zdrowym stresie.
https://youtu.be/XJPAk9ctb-Q

"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
  • 3245 / 622 / 0
@pomasujplecki
Wieczorem chyba już po lekach pisałem, i za bardzo uogólniłem, chodziło mi o manifestację, porażenia prądem otoczenia w celu przekazania przesłania w postaci "dajcie mi spokój, bo mam paralizator".
Uwaga! Użytkownik Verbalhologram nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 69 / 7 / 0
Matka z CHAD, ojciec nerwicowiec, rozwiedli się jak miałem 2 lata. Od zawsze miałem jakiś lęk uogólniony.
Jednak wierzę , że da się nad tym zapanować, tylko wymaga to katorżniczej pracy, codziennych rozmów z samym sobą, opieki nad swoim wewnętrznym dzieckiem, miłości do siebie.
Z lekami (brałem SSRI) jak już gdzie indziej pisałem, to miałem ten problem, że one maskują cały problem i tak rozleniwiają , że nie chce się nad nim pracować, bo po co.
Ale jak przyjdzie odstawić (miałem dość uboków innego rodzaju), to wszystko wraca po czasie ze zdwojoną mocą. Dlatego zostaje wybór albo leki do końca życia i serotoninowy spokój w tle, albo próbować pracować nad samym sobą mając przy tym wzloty i upadki. Co jest lepsze każdy sam musi sobie odpowiedzieć.
ODPOWIEDZ
Posty: 936 • Strona 89 z 94
Newsy
[img]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci

Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.

[img]
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.