20 lutego 2023JovanKutasic pisze: Nerwica to przejebana sprawa. Lęk zjada człowieka każdego dnia. Lęk o co?
Niekonktretny. Pieprzone przeczucie, że stanie się coś złego już zaraz. Dostanę śmiertelnej choroby, pobiją mnie, wszytsko trafi chuj..
Mimo, że podświadomie wiem jakie to nierealne scenariusze przewijają się w głowie i że to tylko wkręty,to codziennie się boję.
Nie rozwinąłem pełni możliwości przez nerwicę,a może to jest już wszytsko, tak po prostu.
Codziennie myślę żeby zajarać, wyluzować,ale... boję się.
Boje się jakiś schiz, kardiozwały. Kiedys mj mnie pokarała. Sedno nerwicy kurwa rozkminiać od tygodni "dzisiaj sobie zapale" i w końcu nie palę.
A wraz z tym kurestwem idzie depresja,bo czuję się jakbym żył w klatce.
Jestem zdrowy jak koń,ale bania do pizdy. Chciałbym najbardziej na świecie mieć wszytsko gdzieś i szaleć, ale coś trzyma mnie za ryj i nie pozwala.
Jestem już zmęczony jakbym przeżył 120 lat na tej ziemi i czasami marzę o śmierci żeby mieć już spokój.
Moja matka i siora też znerwicowane i wszystkiego się boją.
Zaraz ktoś napisze że antydepresanty,ale one chuja dadzą oprócz zamaskowania problemu i zrobienia żywego zombie.
Miał ktoś może podobne jazdy i dał radę?
A człowiek z nerwica im starszy to zamiast się rozwijać i uczyć to jakby gaśnie .
Jeszcze w liceum byłem dobrej myśli.
Potem studia , pierwsza praca i jak już zacząłem się codziennie do roboty budzić z lękiem to zacząłem umierać od środka .
Potem wiadomo . alkohol umiarkowanie, potem używki które pozwoliłyby uśmierzyć ten lek irracjonalny .
To tylko pogorszyło sprawę.
Używki sprawiły że ten lek jakby rekal odjął zniknął. Nie trudno było się w takim wypadku wjebac po uszy jak człowiek się czuł w końcu normalnie .
Teraz wracam do punktu wyjścia bo dragi były tylko dobre na krótką metę a w rezultacie pogorszyły stan ale to każdy musi przejść na własnej skórze mimo wielu głosów że to nic nie da i pogorszy sprawę.
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
A co się wcześniej dzieje , jakie w mózgu zaburzenia które prowadzą do wolnoplynacego lęku to ciężko dojść inaczej byśmy mieli większe szanse na wyleczenie . U mnie są to zarówno czynniki biologiczne tj stan neurotransmiterów
Czynniki społeczne - tj dysfunkcyjna rodzina typowo polska. Niby wszystko okej ale ojciec czasem matkę sprał , wiecznie krzyk i alkohol w domu
Czynniki sytuacyjne - wypadek samochodowy w dzieciństwie , 2 hospitalizację do 3 roku życia (przepuklina brzuszna i nerczyca )
Nerwica prowadzi też do depresji .
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
11 czerwca 2023ledzeppelin2 pisze:Idealnie to opisałeś. Tak się właśnie czuję .20 lutego 2023JovanKutasic pisze: Nerwica to przejebana sprawa. Lęk zjada człowieka każdego dnia. Lęk o co?
Niekonktretny. Pieprzone przeczucie, (...)
Zaraz ktoś napisze że antydepresanty,ale one chuja dadzą oprócz zamaskowania problemu i zrobienia żywego zombie.
A człowiek z nerwica im starszy to zamiast się rozwijać i uczyć to jakby gaśnie .
Jeszcze w liceum byłem dobrej myśli.
Potem studia , pierwsza praca i jak już zacząłem się codziennie do roboty budzić z lękiem to zacząłem umierać od środka .
Potem wiadomo . alkohol umiarkowanie, potem używki które pozwoliłyby uśmierzyć ten lek irracjonalny .
To tylko pogorszyło sprawę
Niestety nie wiem czy jest wyjście z tej chujozy po za antydepresantami które jak kolega Jov słusznie zauważaja tylko maskują problem robiąc z człowieka zombie.
Może to jest genetyczne, może to nieuleczalne rysy w mózgu z dzieciństwa.
Natomiast
07 kwietnia 2023Maliniak332 pisze: Tez jestem ciekaw czy taka terapia komuś pomogła. Przymierzam się do pojscia do psychologa od paru miesięcy xD
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
Wg. testu MP2I? jeśli nic nie przekręcam, jestem hipochondrykiem i trochę paranoikiem. Jak to kiedyś powiedziała mi pani psycholog, nerwica to jazda z zaciągniętym hamulcem ręcznym.
Będę kminił remadia,bo nie chcę się poddawać,ale to gówno jest jak wspominałem poniekąd cechą charakteru już, tj. mocno się wrosło.
Obydwaj mamy rację.
Nerwica to choroba/zaburzenie, nie można tego sprowadzać do takiego banału jak samoobrona bo wtedy mówimy o zdrowym stresie.
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
Wieczorem chyba już po lekach pisałem, i za bardzo uogólniłem, chodziło mi o manifestację, porażenia prądem otoczenia w celu przekazania przesłania w postaci "dajcie mi spokój, bo mam paralizator".
Jednak wierzę , że da się nad tym zapanować, tylko wymaga to katorżniczej pracy, codziennych rozmów z samym sobą, opieki nad swoim wewnętrznym dzieckiem, miłości do siebie.
Z lekami (brałem SSRI) jak już gdzie indziej pisałem, to miałem ten problem, że one maskują cały problem i tak rozleniwiają , że nie chce się nad nim pracować, bo po co.
Ale jak przyjdzie odstawić (miałem dość uboków innego rodzaju), to wszystko wraca po czasie ze zdwojoną mocą. Dlatego zostaje wybór albo leki do końca życia i serotoninowy spokój w tle, albo próbować pracować nad samym sobą mając przy tym wzloty i upadki. Co jest lepsze każdy sam musi sobie odpowiedzieć.
Badanie: Brak dowodów na resztkowe efekty marihuany w prowadzeniu pojazdów
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
