Więcej informacji: Ayahuaska w Narkopedii [H]yperreala
pokora pisze:Nie moge zrozumic jednego. Dlaczego Mironscy naglasniaja swoje ceremonie skoro osoby, ktore wiem, ze zajmuja sie organizowaniem ceremonii w EU i sam poznalem nie robia tego? To robi wrazenie, jakby koniecznie chcieli zarobic a nie pomoc. Poza tym. W Peru jest pelno bezpanskich psow, ktore kreca sie po ulicach, ale zaden curanero nie pozwoli, zeby jakis pies bral udzial w ceremonii a Mironscy pisza cos innego.
Jeśli chodzi o reklamę ceremonii w EU, to jeszcze mało widziałeś - co powiesz na baner na ogrodzeniu?
Poza tym, zastanawiam się, JAKIE TO MA ZNACZENIE? Robi to wrażenie, że chcą zarobić? Ale co robi takie wrażenie??? U mnie bowiem takiego wrażenia totalnie brak...
Co do psów, to dłuższa rozkminka. W skórcie - nie tylko w Peru stosują od niepamiętnych czasów wywar i tradycji "ayahuaskowych" (sama nazwa jest symboliczna, bo albo nie wiemy jak napój dokładnie się nazywał w innych tradycjach, albo jest tak po prostu wygodniej - nazwa się "przykleiła"). A czasem nawet w jednej tradycji są sprzeczne kanony - nawet wśród curanderos z Peru.
A na koniec - nawet jeśli mieliby reklamę. I chcieli zarobić. To ja się pytam - co w tym złego? To jest ich praca, więc wiadomo, że zarabiają. Jak na przykład dobry psychiatra - też się reklamuje, zarabia i niejednokrotnie - ratuje ludziom życie (to chyba pomaga, c'nie?).
Ja rozumiem, że ktoś ma wątpliwości, chce uniknąć oszustwa i jest ostrożny. Ale LUDZIE - macie wiele opinii na necie o ich ceremoniach, prawie wszystkie pozytywne. Są też opisy doświadczeń na ich stronie. Ja byłem, wziąłem udział i tak jak napisałem kilka postów wyżej - REWELACJA. No więcej info i rekomendacji przez neta już się nie da przekazać. Ale może oni płacą mi i innym, żeby pisali pozytywnie? Albo może są tajnymi agentami, wiodącymi biednych użytkowników hyperreala na zgubę... Ręce opadają czasem.
Wypowiedziałem się też na ich temat króciutko w dziale o detoksie, bo pomyślałem, że może komuś się tam ta informacja przydać - http://talk.hyperreal.info/czy-komu-uda ... 4-130.html
W dwóch słowach, prowadzimy ceremonie w otoczonym naturą, pięknym miejscu (duży, prywatny i dyskretny teren). Nasz styl to neutralność "światopoglądowo" (nie mówimy nic o czakrach, energiach, bogach czy boginiach itp. itd.) z mocnym naciskiem na to, żeby każdy uczestnik miał jak najlepsze warunki do odkrycia własnej prawdy - o świecie, o sobie. Pilnujemy diety, dbamy o dobry wywar, "pracujemy" podczas ceremonii - pomagamy znieść ciężkie chwile, służymy pomocą w czysto fizycznych czynnościach, chronimy od złych energii i duchów. Mamy duże doświadczenie z Ayą, piliśmy wywar wiele razy.
Przeważnie jest kilku uczestników, ale zdarzają się ceremonie bardzo kameralne, np. dwie osoby. Opiekunów na jednej ceremonii jest minimum dwóch, tak, aby na trzech uczestników przypadał jeden opiekun.
Można przyjechać grupą czy zarezerwować termin tylko dla danej grupy - do ustalenia.
Szczerze i z całego serca polecam. Używamy świetnej jakości składników, przepis wypracowany przez lata na ceremoniach angielskich. Koszt to 600 zł za trzy wieczory z Ayą, po dwa picia każdy (czyli razem 6 porcji wywaru). Z jedzeniem i pobytem i wszystkim. Jeden taki wieczór potrafi zmienić całe życie - po takim czymś nie ma już odwrotu :) może też (zdarza się bardzo rzadko) wogóle nie zadziałać za pierwszym razem. Niczego nie obiecujemy, żadnego oświecenia czy miłości - każdy przeżywa to po swojemu i w swoim rytmie. 3 wieczory to w zupełności wystarczająca ilość czasu, aby naprawdę wejść głęboko, bo wywar jest bardzo dobry, mocny i skuteczny. Czasem zdarza się, że już po jednym wieczorze uczestnik ma dość "informacji" i doznań na bardzo długo, czasem ktoś dostaje totalny relaks i odprężenie, a nierzadko też zdarza się ktoś kto przeżywa totalne katharsis, bolesne oczyszczenie i "piekło". Do każdego doświadczenia podchodzimy z szacunkiem i zrozumieniem, bo przeżyliśmy to sami.
Pytaj tutaj lub na maila - lepiej tutaj, bo inni też będą mogli skorzystać. Część zahaczającą (ufam, że niecelowo) o reklamę pozwoliłem sobie wyciąć -p.Ł.K.
Ktos cos wie o tej stronce?
http://www.ayahuasca.org.pl/
Warto do nich jechac? Szukam czegos sprawdzonego...
Pozdro
V
Jeśli chodzi o organizatorów, czyli ja my to określamy - opiekunów, to z oczywistych względów nigdzie nie ma naszych personaliów czy opisów.
Napiszę w dwóch słowach o nas i naszym stylu prowadzenia ceremonii. Nie jesteśmy Oświeconymi Szamanami czy Wielkimi Nauczycielami. Przyjmujemy rolę opiekuna, mamy doświadczenie w pracy z ayahuaską i w prowadzeniu ceremonii. Wiele razy piliśmy święty wywar na różnych ceremoniach w Europie, niektórzy pili np. jeden ze składników przez 12 miesięcy codziennie, czyli poznawaliśmy Ayę i prowadzimy wszystko dokładnie według jej instrukcji. Jeśli chodzi o naszą rolę, to opiekun jest jak woźny, wywar jest kluczem, a samo doświadczenie jest bramą, przez którą uczestnik przechodzi. Robimy tak z dwóch powodów - po pierwsze, u nas ayahuaska jest pierwszą i ostateczną nauczycielką. To ona jest więc najważniejsza. My tylko dbamy o bezpieczeństwo, według jej instrukcji prowadzimy ceremonie, pomagamy, wspieramy, dbamy o czystość itp. Po drugie robimy tak ze względu na własną "higienę umysłową", to znaczy w takim systemie jest niemożliwe, abyśmy zbudowali na tym ego, czyli "Jestem wielkim oświeconym szamanem i to ja jestem doświadczeniem". Według nas takie podejście związane z budowaniem ego jest mało praktyczne (z wielu powodów, np. oświecony szaman ma zawsze rację).
W naszej linii przekazu czerpiemy więc najważniejsze informacje i instrukcję od Ayi, pijąc ją regularnie. Dopiero potem inspirujemy się pracą innych opiekunów, organizatorów czy szamanów w europie. Czyli można powiedzieć, że ta linia przekazu jest niezniszczalna - bo Jej nie można zniszczyć, można zabić wszystkich szamanów, czy zabronić przez prawo stosowania jej w jakimś miejscu i czasie, ale ten przekaz i tak przetrwa w świecie nie fizycznym. Innymi słowy, my nie kontynuujemy pracy szamanów na tej ziemi (lub w naszej grupie kulturowej), którzy pracowali z Ayą, bo ich przekaz został "zbawiony" ogniem i mieczem przez Kościół Katolicki, tylko odkrywamy tą piękną tradycję na nowo, odkopujemy to, co zostało zakopane, ukryte.
Czyli jest to styl potocznie zwany przez organizatorów w europie - po prostu stylem europejskim :) Są osoby, którym bardziej odpowiada styl egzotyczny, czyli Ameryka Południowa czy Brazylia. Jest też duże zapotrzebowanie u nas na lokalny, zgodny z tutejszymi warunkami, styl. I to jest ok, dla każdego coś dobrego. Moim zdaniem, styl egzotyczny ma swoje dwie duże wady - po pierwsze białym ludziom jest bardzo trudno rozpoznać oszusta egzotycznego. Bo wygląda inaczej, używa symboliki nam nie znanej. Tak naprawdę dla nas każdy "dziki" wygląda jak mega fachowy szaman, bo jesteśmy z zupełnie innej kultury. Po drugie - szamani egzotyczni stosują metody dopasowane do ich ludzi (temat rzeka).
Robimy sporo ceremonii, sporo pracujemy z Ayą, zarówno w kontekście ceremonii jak i indywidualnej pracy.
Przepis jest wypróbowany przez lata, materiał roślinny mamy świeży, zbierany z zachowaniem szacunku dla rośliny. Podczas ceremonii wywar pije zawsze jeden z opiekunów jako pierwszy. Jak wiadomo, wywar to 50% doświadczenia z Ayą. Druga połowa to kontekst, czyli w tym wypadku - kontekst ceremonii.
Gościliśmy młodych uczestników, którzy nigdy w życiu nie doświadczyli zmienionego stanu świadomości, doświadczonych podróżników, którzy przed przyjazdem do nas pili wywar samotnie (wcześniej wydając niezłą kasę na nie udane eksperymenty) i przyznali, że samotnie i na ceremonii to zupełnie inna aya, buddystów, ateistów itp. itd. To ważne, że każdy właściwie, spełniając pewne warunki, jest u nas mile widziany - bez względu na religię, przekonania itp. dlatego że robimy to tak neutralnie światopoglądowo, jak się da. Oczywiście, jak ktoś pyta nas o nasze osobiste poglądy, chętnie opowiadamy, przedstawiamy swoje zdanie. Ale sama ceremonia jest neutralna - nie ma wróżenia z kart, opowiadań czym jest a czym nie jest ayahuaska, nie ma żadnej ideologii itp. To wszystko służy temu, aby uczestnik/uczestniczka odkryła swoją własną prawdę. Uważam, że było by to niemożliwe w kontekście jakiejś ideologii - czyli mówię np. że aya jest matką, pełną miłości i współczucia. A ktoś podczas ceremonii nie widzi żadnej matki, żadnej kobiety. Ba, czasem nawet nie ma żadnych wizji. Ma zupełnie inną podróż, bardzo głęboką i cenną, jednak nad ranem jest niezadowolony, bo nie zobaczył Matki ayahuaski! Rzeczywistość, prawda, Bóg, objawiały mu się przed jego oczami, pokazywały mu jego własną prawdę, a on odpowiedział "nie dzięki, czekam na Matkę Ayę".
Jeśli chcesz zadać mi pytanie, wyślij mi PW, na forum mogę nie zauważyć.
Mile widziane sugestie co do strony! Dzięki!
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu
Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.
Badanie ścieków 2025: Marihuana dominuje w europejskich miastach, kokaina i ketamina w górę
Badanie ścieków to dynamicznie rozwijająca się dziedzina nauki. Pozwala ona naukowcom bardzo dokładnie oszacować, jakie narkotyki i w jakich ilościach spożywają mieszkańcy. Najnowsze badanie z 2025 roku miało ogromną skalę. Badacze sprawdzili ścieki w około 115 miastach na terenie Europy.
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.
