Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 246 • Strona 8 z 25
  • 198 / 1 / 0
o ile dobrze pamiętam połączyli tam narkotyki i komorę deprywacji sensorycznej. to musi byc ciekawe doświadczenie :cheesy:
  • 3127 / 27 / 0
Limitbreaker pisze:
LSD i ketamina pomagają pewnym ludziom.
Ba, dysocjanty docenili nawet w serialu "Fringe".
Prawdziwy autorytet. Poza tym tam nie chodziło o żaden rozwój.
High, how are you?
  • 883 / 10 / 0
Romantyczka pisze:
Ja chętnie działałabym dla dobra plemienia , ale niestety ludzie odrzucają moje rady, więc co robić...
Ponieważ nikt nie będzie słuchał rad odklejeńca. Całkiem rozsądnie. :) W końcu rady to tak naprawdę "co ty byś zrobił na moim miejscu". Działać jak odklejeniec to stać się odklejeńcem. A oni wszyscy wyglądają na takich nieszczęśliwych!
Ostatnio zmieniony 24 grudnia 2011 przez Elwis, łącznie zmieniany 1 raz.
Zdecydowanie odradzam Ci ćpanie.
x = x
  • 915 / 4 / 0
Chaotko, zostań szamanką mojego plemienia :heart: NAUCZAJ
Uwaga! Użytkownik feydewey nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3490 / 56 / 0
Chaocia wpada na dobre tropy ostatnio, odkryła relatywizm ale go przegadała. Przyglądam się z zainteresowaniem ;)
Zrobić coś bez czegoś ale żeby było jak z tym czymś. To by dopiero było coś.

I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
  • 78 / / 0
W jaki sposób doceniono dysocjanty w tym serialu?
Muszę przyznać że niektóre substancje mogą pomóc skuteczniej niż niejeden lekarz. Dlaczego? Już wyjaśniam.
Moim lekarstwem okazała się metoksetamina. Dzięki niej odkryłem że cierpiałem na niezbyt znany jeszcze defekt psychiczny o nazwie prokrastynacja. Zainteresowani mogą poszukać w wyszukiwarce co to za cholerstwo. Przyczyną są w każdym razie bodźce zewnętrzne, nikt się z tym nie rodzi. Podczas jednej z sesji uświadomiłem sobie że będąc zdysocjowanym jestem w stanie w którym nie czuję lęku przed kolejnymi wyzwaniami, co było dla mnie normą od kiedy pamiętam. Zawsze obwiniałem się o lenistwo którego nie byłem w stanie zwalczyć. W trakcie działania MXE uświadomiłem sobie jak wygląda życie bez tego ograniczenia, co więcej moje lęki wydały się bezdennie głupie i łatwe do pokonania. Zacząłem szukać informacji o ludziach borykających się z tym problemem i okazało się że jest to dobrze poznane zagadnienie, wszystko się zgadzało.
Teraz mogę śmiało powiedzieć że jestem innym człowiekiem, wiedząc z czym się walczy można wygrać ze słabościami i udaje mi się to każdego dnia. Sprawę na pewno ułatwiło mi dowiedzenie się co czuje zdrowy człowiek, ponieważ metoksetamina pokazała mi to odcinając mój umysł od fobii i lęków. Nie twierdzę że to jest złoty środek, zapewne każdy psycholog od razu postawiłby mi prawidłową diagnozę (a może i nie :*) ) ale kto chętnie zasiadłby u psychologa i otworzył przed nim swoje wnętrze wystarczająco szeroko? Ja nie.
Ostatnio zmieniony 24 grudnia 2011 przez _Dummy_, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik _Dummy_ nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3205 / 176 / 0
chusajn pisze:
Limitbreaker pisze:
LSD i ketamina pomagają pewnym ludziom.
Ba, dysocjanty docenili nawet w serialu "Fringe".
Prawdziwy autorytet. Poza tym tam nie chodziło o żaden rozwój.
Zluzuj :) Mi nie chodziło o pokazywanie autorytetów, a raczej luźne nawiązanie.
Uwaga! Użytkownik ItvH2erPPPWR nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 2070 / 509 / 0
Nie wiem po co ten spór, która, z grup substancji jest lepsza do samorozwoju. Dysocjanty czy psychodeliki.

Tak naprawdę to substancja jest tylko katalizatorem a wszystko zależy od danej osoby.

"Narkotyki nie robią nic same z siebie - one tylko pozwalają tobie coś zrobić. To nie jest siła skierowana z zewnątrz. Ludzie zwykli mówić: "Co ten drag ze mną robi?" albo "Jak ten lek zrobił to co zrobił?" albo "Wziąłem narkotyk i on zrobił ze mną to i to". W każdym z tych przypadków pozbawiają się mocy na rzecz nieżywego białego proszku. Narkotyk katalizuje i umożliwia, ale sam nic nie robi. To pozwala na spojrzenie z pewnej perspektywy. Nie trzeba składać hołdu narkotykowi."
Alexander Sasha Shulgin

Są ludzie, którzy wezmą DXM i będą zwiedzać najdalsze zakamarki swojego umysłu, przeżyją duchową przemianę, zdobędą przez to nowe zainteresowania ( muzyką/ sztuką itp. ) a są ludzie, którzy
wezmą LSD/25D-NBOMe i trip spędzą na słuchaniu "Firmy" i podziwianiu wizuali.

Przeczytajcie sobie np: ten raport:
http://neurogroove.info/trip/intelektua ... zm-newbe-0

Newbe nie potrzebował żadnej legendarnej substancji typu DMT, LSD, szałwia wiescza, meskalina
aby przeżyć wspaniały trip i coś z niego wyciągnąć.

Ciekawe ile osób kupiło 4-HO-MET z myślą: To piękne! Ja też chce przeżyć coś takiego jak ten człowiek.

A ja powiem, że na mnie DXM podziałało głębiej, przyjemniej i bardziej wewnętrznie niż
4-HO-MET. Z drugiej strony z perspektywy czasu nie umiem też powiedzieć czy
wolałbym spróbować drugi raz DXM czy 4-AcO-DMT.

I co? Powiecie mi, że nie mam zły gust? A może poprzecie mnie i powiecie: dysocjanty odcinają od bodźców zewnętrznych. Nas umysł zaczyna tworzyć wtedy halucynacje. Jeśli się komuś ten stan nie podoba to znaczy, że nie ma bogatego wnętrza.

Nie bądźcie śmieszni. To TYLKO narkotyki. Jedni inspirują się muzyką, inni wolą obraz.
U jednych katalizatorem wspaniałych przeżyć psychodelicznych będzie psychodelik u innych dysocjant.

pozdro!
  • 915 / 4 / 0
Nie rozpuszczajmy już wszystkiego w postmodernistycznym błotku; gumą do rzucia nie da się wbić gwoździa.
A ja powiem, że na mnie DXM podziałało głębiej, przyjemniej i bardziej wewnętrznie niż
4-ho-met. Z drugiej strony z perspektywy czasu nie umiem też powiedzieć czy
wolałbym spróbować drugi raz DXM czy 4-aco-dmt.

I co z tego? To subiektywna opinia, prędzej należy się zastanowić nad warunkami, które stoją u jej podstawy. Umysł, który tworzy sobie opinie przez umysł to jedna sprawa, a umysł wychodzący poza umysł i docierający do realnego wpływu to druga sprawa - różnica. Upewnijcie się, że rozumiecie o co mi chodzi zanim skomentujecie tę wypowiedź, plx.
Uwaga! Użytkownik feydewey nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 2070 / 509 / 0
I co z tego? To subiektywna opinia
Dokładnie o to mi chodzi.

Ja mogę powiedzieć jedynie co mi się podoba i co pozwala mi na lepsze wykorzystanie zasobów swojego umysłu. Nie mogę dać gwarancji, że komuś innemu ta sama substancja pomoże w samorozwoju.

Nie każdy klucz pasuje do każdego zamka.
ODPOWIEDZ
Posty: 246 • Strona 8 z 25
Newsy
[img]
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom

Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.

[img]
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?

Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.

[img]
KAS wykryła 50 kg marihuany w przesyłkach z odzieżą

Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie skontrolowali przesyłki znajdujące się w jednej z firm spedycyjnych w Pruszkowie. W ośmiu paczkach wykryli narkotyki.