W każdym razie, jeżeli o mnie chodzi, to nie było kodeinowego comeout'u. Od razu z grubej rury przedawkowanie heroiny, zakrwawiona podłoga i strzykawki na biurku. Jednym słowem grubo. I nie, współlokatorzy tego nie zaakceptowali, choć musieli się z tym pogodzić (jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało).
@Jacok, jak detox przed sezonem ? ;d
Ja po plastrach mialem zapasc - gowno zdradliwe jest ;]
ps. Za brak wiary we mnie bedom warny ;] hehe
O kodeinie wiedzą przyjaciele, że czasami sobie zagrzeję, nie było sensu ukrywać, ufam im bardziej niż rodzinie, też nie są święci, nie jeden mg alpry czy klona wzięli sobie z moich zapasów.
Jedna jest mniej więcej obyta w temacie, więc jak przyszedłem sobie z szpilkami zamiast oczu to obejrzała mi żyły, pytała się czy to heroina i czy z jakiejś okazji sobie przygrzałem czy już zawodowo tylko wcześniej nie zauważyła, powiedziałem prawdę po prostu i tyle, reakcja - ulga, myślała że już cięższy kaliber, żadnego wstrętu czy prób "ratowania", później rozmawialiśmy zupełnie swobodnie o jej paleniu trawy i bardzo dawnych przygodach z cipaczem
Druga jest zupełnie czysta i niewinna, co jakiś czas sprawdza czy żyję i próbuje sprowadzić na właściwą ścieżkę ale generalnie toleruje z tym, że z nią sobie nie przygrzeję, grzebie mi w szufladzie i ustawia wszystkie pudełka z lekami w równych wieżyczkach (licząc przy okazji), no i zawsze myje szkło laboratoryjne acetonem, mimo że nie używane od dawna "bo coś ci się może stać jak przecedzisz sobie do niesterylnego" :-D
Trzeci to wredny ćpun, pali trawę, żre klony alprą gardzi, kodeiny nie próbował ale wie, że to gówno i szkoda forsy, bo gorsze nawet od alpry o klonach nie mówiąc- takie jest jego oficjalne stanowisko.
Ogólnie nie miałem żadnych problemów po tym jak zwyczajnie powiedziałem co i jak, z tym, że trochę czasu już się znamy, no i to nie są współlokatorzy czy sąsiedzi tylko właśnie jedyni ludzie którym ufam.
sortis pisze:Pornoakord fakt, bardzo dobrze się czyta i naprawdę da się zrozumieć to co miałeś na myśli. Co do wspólokatorów, zadawali pytania typu 'po co Ci to', 'co Ci to daje', 'przecież to do niczego nie prowadzi'.
Odpowiadając- oni nie. Ci współlokatorowie, na tamtym etapie mojego życia nie zadawali takich pytań- trudno mi powiedzieć, czy było to raczej wynikłe z "szoku" czy po prostu byłem tak fachowy w opowiadaniu, że nie pozostawiłem im miejsca na takie pytania.
Jednak- zdarzali się ludzie- bliscy mi wtedy- którzy rzeczywiście o to pytali (dość by nawiązać zdawkowo do poruszonego poprzednio elementu "toksycznego związku"). Był to pierwszy moment, w którym ktokolwiek zadał mi to pytanie- a dodam, że czekałem na nie "całe życie". Niefortunnie dla mnie- okazało się, że moje ówczesne przemyślenia nie tylko są raczej marne (mniemam, że powodowane chwilą- i-... każdy z nas ma sobie małego romantyka, który każe mu czuć się wywyższonym przez bycie potępioną duszą... czujecie?
W każdym razie- nie wyszło mi to "na zdrowie", bowiem okazało się, że kobieta owa zaasocjowała ćpanie jako ułudę. Innymi słowy- jawiło jej się, że kodeina w tak niewiarygodnie drastyczny sposób wypacza poczucie rzeczywistości, że doprowadza do fałszywego obrazu życia- jakby kilka set miligramów C miało uczynić z człowieka bestię dostrzegającą tylko pryzmaty jakiś szklanych form odbitych w lustrze, zamiast czuć "the real thing"- prawdziwą emocję. Ok- wtedy skopałem zabawę, bo powiedziałem, że C "jest absolutnym wyciszaczem zbyt głośnych emocji"- i wszystko w pytkę... Ha! Nie do końca- bowiem wówczas nie wiedziałem, że mądrzej jest powiedzieć "kodeina jest jak equalizer... miałaś "jamnika" to wiesz- możesz ustawić tony doznań stabilizując je wedle własnych upodobań i żadna rozbuchana wrażliwość nie przebrzmi Ci prawdziwego obrazu! Koda to taki spadochron dla tych co wyskoczyli za szybko z aeroplanu z dawką spokoju, rozumiesz...".
Bum!
No, ale do pewnych rzeczy dochodzi się po czasie...
Marginesem mówiąc- nie wiem czy z irytacji, czy z chęci poszerzenia jej zakresu wiadomości- dwukrotnie dokonałem z nią "próby opiatowej". (Nikogo nie przekonuję do C- wprost przeciwnie- moja obecna postawa wobec ludzi, chcących spróbować mówi "nie bierz bo się zrzygasz...". Wymiociny są przekonywujące.
)
Tymczasem- 75mg C (alergotest) wykazał zero wpływu. Kolejny- 150mg wykazał znacznie bardziej rozbudowane spektrum działań- od wymiotów i uczucia totalnego wyniszczenia i choroby organizmu, obligujące do podjęcia leżenia w łóżku połączonego ze snem, po krwawe upławy z pochwy dnia następnego. ("Kobieto... tu polała się krew!", w łóżku, popołudniowym rankiem...]:->).
Tak czy inaczej- była to zarazem moja pierwsza próba ukazania komukolwiek nie tylko mojej "opioidowej natury", ale i próba wprowadzenia do mojego świata na zasadzie empirycznego, indywidualnego poznania.
Zakończyła się jak widać tragikomiczną farsą (i w konsekwencji szczęśliwym, choć melodramatycznym dla niektórych zasłonięciem kurtyny), ale bez dwu zdań- od tej pory reaguję absolutnie alergicznie na laickie pytania "A dlaczego? Co ci to? A pocoto?".
W ostateczności, bowiem, wszystkie te pytania prowadzą na stos,
a ogień z własnych słów podkłada nieporozumienie i współczucie.
Pozdrawiam, więc!
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać
Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
