Alkaloid opium - metylowana pochodna morfiny.
Więcej informacji: Kodeina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 192 • Strona 8 z 20
  • 2011 / 124 / 0
nic nie szkodzi, całkiem nieźle się czyta i naprawdę dobrze się wypowiadasz.

W każdym razie, jeżeli o mnie chodzi, to nie było kodeinowego comeout'u. Od razu z grubej rury przedawkowanie heroiny, zakrwawiona podłoga i strzykawki na biurku. Jednym słowem grubo. I nie, współlokatorzy tego nie zaakceptowali, choć musieli się z tym pogodzić (jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało).
  • 685 / 10 / 0
Pornoakord fakt, bardzo dobrze się czyta i naprawdę da się zrozumieć to co miałeś na myśli. Co do wspólokatorów, zadawali pytania typu 'po co Ci to', 'co Ci to daje', 'przecież to do niczego nie prowadzi'.

@Jacok, jak detox przed sezonem ? ;d
  • 2011 / 124 / 0
jestem odtruty. Czasem ciachnę jakąś kodeinkę, teraz mam w planach trochę pofazować z fentanylem, ale lekko, żeby się nie wjebać przed sezonem.
  • 685 / 10 / 0
już to widzę :gun:
  • 171 / 6 / 0
zabawa z fentem bez wjebania, bez urazy ale good dżołk ;]
Ja po plastrach mialem zapasc - gowno zdradliwe jest ;]
  • 2011 / 124 / 0
mój plan opiera się na tym, że będę miał tego fenta za mało, żeby się zdążyć wpierdolić. Ale, nie offtopujmy już, bo nie wypada. Napiszcie lepiej, czy zwierzyliście się jakimś przyjaciołom/rodzinie i jak onie na to zareagowali.

ps. Za brak wiary we mnie bedom warny ;] hehe
  • 171 / 6 / 0
o kodzie teraz nie wiedza-jestem czysty od panny heleny ponad rok.niestety opiatowy pociag ciezko zatrzymac wiec znowu napierdzielam kode ;] wie o tym tylko moj lekarz rodzinny(z reszta bardzo mily - sam sobie leki ustalam), starzy by sie chyba zalamali.to tyle - o helenie nie mysle teraz tak czesto jak o kodzie ;]
  • 394 / 7 / 0
Ja się "zwierzyłem" jednej osobie po pijaku była to moja bliska koleżanka. po jakiś 15 min wspólnego picia urwał jej się film i nic nie pamiętała. Rodzinie nigdy nie powiedziałem i pewnie nigdy nie powiem.
  • 983 / 16 / 0
Rodzina wie tylko o benzo i raczej cieszy się z faktu, że zażywam klony... i tak już pozostanie, o rozwalaniu tabletek na miazgę, sączeniu przez chusteczki, czy tam innym mieszaniu z namanganianem, octem i waleniu w kanał się nie dowie.
O kodeinie wiedzą przyjaciele, że czasami sobie zagrzeję, nie było sensu ukrywać, ufam im bardziej niż rodzinie, też nie są święci, nie jeden mg alpry czy klona wzięli sobie z moich zapasów.
Jedna jest mniej więcej obyta w temacie, więc jak przyszedłem sobie z szpilkami zamiast oczu to obejrzała mi żyły, pytała się czy to heroina i czy z jakiejś okazji sobie przygrzałem czy już zawodowo tylko wcześniej nie zauważyła, powiedziałem prawdę po prostu i tyle, reakcja - ulga, myślała że już cięższy kaliber, żadnego wstrętu czy prób "ratowania", później rozmawialiśmy zupełnie swobodnie o jej paleniu trawy i bardzo dawnych przygodach z cipaczem %-D , moim jedzeniu kodeiny i "wspólnych" klonach i afobamach.
Druga jest zupełnie czysta i niewinna, co jakiś czas sprawdza czy żyję i próbuje sprowadzić na właściwą ścieżkę ale generalnie toleruje z tym, że z nią sobie nie przygrzeję, grzebie mi w szufladzie i ustawia wszystkie pudełka z lekami w równych wieżyczkach (licząc przy okazji), no i zawsze myje szkło laboratoryjne acetonem, mimo że nie używane od dawna "bo coś ci się może stać jak przecedzisz sobie do niesterylnego" :-D
Trzeci to wredny ćpun, pali trawę, żre klony alprą gardzi, kodeiny nie próbował ale wie, że to gówno i szkoda forsy, bo gorsze nawet od alpry o klonach nie mówiąc- takie jest jego oficjalne stanowisko.
Ogólnie nie miałem żadnych problemów po tym jak zwyczajnie powiedziałem co i jak, z tym, że trochę czasu już się znamy, no i to nie są współlokatorzy czy sąsiedzi tylko właśnie jedyni ludzie którym ufam.
  • 28 / 1 / 0
sortis pisze:
Pornoakord fakt, bardzo dobrze się czyta i naprawdę da się zrozumieć to co miałeś na myśli. Co do wspólokatorów, zadawali pytania typu 'po co Ci to', 'co Ci to daje', 'przecież to do niczego nie prowadzi'.

Odpowiadając- oni nie. Ci współlokatorowie, na tamtym etapie mojego życia nie zadawali takich pytań- trudno mi powiedzieć, czy było to raczej wynikłe z "szoku" czy po prostu byłem tak fachowy w opowiadaniu, że nie pozostawiłem im miejsca na takie pytania.
Jednak- zdarzali się ludzie- bliscy mi wtedy- którzy rzeczywiście o to pytali (dość by nawiązać zdawkowo do poruszonego poprzednio elementu "toksycznego związku"). Był to pierwszy moment, w którym ktokolwiek zadał mi to pytanie- a dodam, że czekałem na nie "całe życie". Niefortunnie dla mnie- okazało się, że moje ówczesne przemyślenia nie tylko są raczej marne (mniemam, że powodowane chwilą- i-... każdy z nas ma sobie małego romantyka, który każe mu czuć się wywyższonym przez bycie potępioną duszą... czujecie?
W każdym razie- nie wyszło mi to "na zdrowie", bowiem okazało się, że kobieta owa zaasocjowała ćpanie jako ułudę. Innymi słowy- jawiło jej się, że kodeina w tak niewiarygodnie drastyczny sposób wypacza poczucie rzeczywistości, że doprowadza do fałszywego obrazu życia- jakby kilka set miligramów C miało uczynić z człowieka bestię dostrzegającą tylko pryzmaty jakiś szklanych form odbitych w lustrze, zamiast czuć "the real thing"- prawdziwą emocję. Ok- wtedy skopałem zabawę, bo powiedziałem, że C "jest absolutnym wyciszaczem zbyt głośnych emocji"- i wszystko w pytkę... Ha! Nie do końca- bowiem wówczas nie wiedziałem, że mądrzej jest powiedzieć "kodeina jest jak equalizer... miałaś "jamnika" to wiesz- możesz ustawić tony doznań stabilizując je wedle własnych upodobań i żadna rozbuchana wrażliwość nie przebrzmi Ci prawdziwego obrazu! Koda to taki spadochron dla tych co wyskoczyli za szybko z aeroplanu z dawką spokoju, rozumiesz...".
Bum!
No, ale do pewnych rzeczy dochodzi się po czasie...
Marginesem mówiąc- nie wiem czy z irytacji, czy z chęci poszerzenia jej zakresu wiadomości- dwukrotnie dokonałem z nią "próby opiatowej". (Nikogo nie przekonuję do C- wprost przeciwnie- moja obecna postawa wobec ludzi, chcących spróbować mówi "nie bierz bo się zrzygasz...". Wymiociny są przekonywujące.
)
Tymczasem- 75mg C (alergotest) wykazał zero wpływu. Kolejny- 150mg wykazał znacznie bardziej rozbudowane spektrum działań- od wymiotów i uczucia totalnego wyniszczenia i choroby organizmu, obligujące do podjęcia leżenia w łóżku połączonego ze snem, po krwawe upławy z pochwy dnia następnego. ("Kobieto... tu polała się krew!", w łóżku, popołudniowym rankiem...]:->).
Tak czy inaczej- była to zarazem moja pierwsza próba ukazania komukolwiek nie tylko mojej "opioidowej natury", ale i próba wprowadzenia do mojego świata na zasadzie empirycznego, indywidualnego poznania.
Zakończyła się jak widać tragikomiczną farsą (i w konsekwencji szczęśliwym, choć melodramatycznym dla niektórych zasłonięciem kurtyny), ale bez dwu zdań- od tej pory reaguję absolutnie alergicznie na laickie pytania "A dlaczego? Co ci to? A pocoto?".
W ostateczności, bowiem, wszystkie te pytania prowadzą na stos,
a ogień z własnych słów podkłada nieporozumienie i współczucie.

Pozdrawiam, więc!
ODPOWIEDZ
Posty: 192 • Strona 8 z 20
Newsy
[img]
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać

Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.

[img]
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"

Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.

[img]
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików

Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.