hyperreal.info to największe polskie repozytorium informacji o substancjach psychoaktywnych. Aby wziąć udział w dyskusji i zobaczyć wszystkie działy, koniecznie rozważ założenie konta.
U nas możesz rozmawiać o wszystkim. Ważne, abyś przed napisaniem czegokolwiek, zapoznał się z istniejącymi tematami, w czym może pomóc wyszukiwarka, dostępna po zarejestrowaniu się w naszym portalu.
Ze względu na to, że substancje psychoaktywne są w Polsce wciąż nielegalne, lepiej załóż konto z innym nickiem niż na pozostałych portalach. Nie stosuj jednak kont jednorazowych, gdyż nie odzyskasz wtedy hasła.
Po zarejestrowaniu się
masz pełen dostęp do działów i wyszukiwarki, możesz kontaktować
się z innymi członkami społeczności, a poza tym zniknie też
irytujący baner z informacją, którą teraz właśnie czytasz ;-)
Na całym hyperrealu obowiązuje nasz
regulamin.
Nie stosując się do niego, możesz stracić konto.
Spora część forum jest moderowana, w trosce o jakość
dyskusji oraz komfort uczestników portalu.
Jeśli zauważysz jakiś post naruszający regulamin, nie wahaj
się go od razu zgłosić. Kliknij w odpowiednią ikonkę u góry
tego postu, a my zajmiemy się resztą. Nie akceptujemy zachowań,
które obrażają innych.
Tak - masz całkowitą rację Retro, odnośnie tego, że na poziomie biologicznym mniej więcej wiemy jak to wszystko zachodzi. Wiemy jakie związki chemiczne i jakie receptory w mózgu mniej więcej w tej zabawie uczestniczą. Tajemnicą pozostaje jednak dlaczego wizje są takie a nie inne, a nawet to dlaczego w ogóle się one pojawiają. Z punktu widzenia nauki akademickiej uważam, iż trafne spostrzeżenie w tej materii należą do Anila Setha (wykładowca neuronauki poznawczej i obliczeniowej), według którego nasz mózg na skutek ograniczonej dostawy bodźców, kształtuje na zasadzie niejako predykcji model tego co doświadczamy. Dodatkowo psylocybina sprawia, że pewne obszary mózgu chwilowo zostają niejako uśpione, natomiast pomiędzy innymi koneksja się zwiększa - ten efekt przyrównany jest do "resetu", który w dużej mierze może być odpowiedzialny za coraz liczniej wykazywany w badaniach potencjał antydepresyjny substancji. Innymi słowy, Twoja moc obliczeniowa zostaje przerzucona na coś innego. Doświadczasz geometrycznych wzorów, synestezji, itd. Ale nawet nauka akademicka przyznaje, że nie do końca rozumie co się dzieje - rozumie doskonale, to co wymieniłem powżej - widzi że substancja A trafia w receptor B i mózg wtedy zachowuje się według modelu C. I tutaj nasza nauka akademicka, która musi wszystko zmierzyć nie bardzo się odnajduje. Stan "C" pozostaje zagadką, której nie potrafimy wytłumaczyć (potrafimy zmierzyć i objaśnić a to zupełnie inne kwestie). Jako osoba, która stara się zgłębić zarówno model akademicki, oraz jako ta która miała okazję doświadczyć rzeczy, które nijak do niego nie pasują pozostaje mi jedynie stwierdzić, iż tak naprawdę nie wiemy dalej nic w tej materii ;) Teraz ja mogę zabrzmieć jak "sajko-odklejeniec", ale uważam iż nasza nauka jest zbyt zacofana, a żeby właściwie podejść do tego tematu. Tutaj już wchodzimy na wątek duchowości i dalej rozprawy o tym, czym jest świadomość oraz inteligencja. Oraz, czy jej istnienie jest warunkowane obecnością biologicznej struktury jaką jest mózg. Przyjmując założenie, iż tak nie jest - iż mamy coś co nazywa się "duszą" - dlaczego uważamy, iż tylko nas jako gatunek wybrany kopnął ten zaszczyt? Resztę pozostawiam do własnej interpretacji - najlepiej podczas grzybowej podróży :)
30 sierpnia 2021Retrowirus pisze:
No w sumie fajnie pasuje taka historia tylko że niestety trochę za bardzo zalatuje wróżką z baśniowego lasu i smerfami :P
Syntetyczna psylocybina nie ma przecież otoczki magii czy mistycyzmu; to tylko molekuła , która znajduje miejsce w receptorach, albo w inny sposób moduluje chemię przekaźników.
No chyba że nie wiem grzyby to kosmici albo coś w tym stylu.
Niemniej jednak doświadczenie było ciekawe jako eksperyment
Zabawne, jak to wczoraj czytałem, to kilku kapeluszników siedziało akurat w mojej głowie :D.
Zjadłem 5.0g i pierwszy raz miałem tak silne OEVy: na białej ścianie oświetlonej żółtym blaskiem lampki nocnej pojawił się pełny głębi, wijący się obraz tych międzywymiarowych podróżników. Było dużo zupełnie nowych przemyśleń, ale to już zasługuje na rozwinięcie w pełnoprawnym TR.
Nowy TR z ostatniego grzybienia. Bierzcie i pijcie z tego wszyscy:
Spoiler:
. Godzina 2238 - właśnie połknąłem ostatnią parasolkę z ferajny o wadze pięciu gramów. Wiedziałem, że będzie to lot wysoki, bo dobrze znam te grzyby - w końcu sam je wyhodowałem. Rozpaliliłem sobie w kominku, przygotowałem spanko i ułożyłem się wygodnie, czekając na pojawienie się pierwszych efektów. Około 23 pojawiły się pierwsze zmiany percepcji, dziesięć minut później wpadłem do rozpędzonego wagonika fraktalnej kolejki górskiej. Było to jak do tej pory najintensywniejsze wejście grzybów, jednak wprawa pozwoliła mi czerpać z tego wyłącznie przyjemność i zachwyt. Wpadłem nagle do grzybowego świata, przywitały mnie istoty wyglądające jak kłęby kabli elektryczych, czułem jakbym znalazł się na czymś w rodzaju sali przylotów na lotnisku, będącej równocześnie hubem przesiadkowym do innych rodzajów transportu. Przerzucono mnie do poczekalni, więc postanowiłem otworzyć oczy. Naszą rzeczywistość przesłaniał wyraźny, grzybowy filtr, choć nie można tego nazwać OEVami z prawdziwego zdarzenia. Chwilę starałem się ochłonąć po przejażdżce, chciałem też jak najwięcej z tego zapamiętać. Do tej pory doskonale pamiętam uczucie prędkości i zmieniające się kolory niczym w kalejdoskopie.
Zamknąłem oczy ponownie, odwróciłem się na drugi bok i pozwoliłem grzybom znów przejąć stery. Podłączymy się do mojego umysłu bez pytania o zdanie i zaczęły go badać. "Poruszyły" temat miłości, jako uczucia które nie jest obce zarówno nam, jak i im, jednak dały mi do zrozumienia, że widzimy ją w zupełnie innej skali. Dla nich, jest to uczucie zero jedynkowe - albo się kocha, albo nie. Wszystkie strzępy grzybni łączyły się ze sobą poprzez wzajemną miłość do siebie, bez rozróżnienia na części mniej, lub bardziej kochane. W przypadku ludzi zachodzi wartościowanie (kocha się bardziej lub mniej) oraz rozróżniamy rodzaje miłości: inaczej kochamy swoje dzieci, inaczej rodziców, a jeszcze inaczej żonę/męża czy rodzeństwo.
W mig zrozumiały o co mi chodzi i nie chcąc być dłużnym, dały mi próbkę tego, co same odczuwają łącząc się z Absolutem. Sekundę potem zostałem rażony uczuciem tak silnym i adekwatnym, że do tej pory miewam ciarki jak sobie o tym przypomnę. Niesamowicie silne łącze, wręcz niemożliwe do odtworzenia w naszym świecie.
Otworzyłem oczy, przepełniony euforią. Spojrzałem na białą ścianę oświetloną żółtym blaskiem lampki nocnej, na której wyświetlił się przestrzenny, falujący obraz tych istot - pierwszy raz jako OEV! Powtarzałem: "oni tu są, oni naprawdę tu są!" Czułem się jak odkrywca innej cywilizacji, jakbym jako pierwszy przedstawiciel naszego gatunku miał sposobność poznać inną formę inteligencji. Inteligencji nie tyle pozaziemskiej, co wręcz międzywymiarowej. Zorientowałem się też, że grzyby nie są wszechwiedzące: one nadal badają ludzkość, poznają nasz punkt widzenia, który dla nich może wydawać się równie abstrakcyjny, jak ich dla nas. Najprawdopodobniej nie jesteśmy też jedynymi, którzy się z nimi łączą, co nieco mnie zasmuciło, ponieważ w jednej chwili prysł nimb wyjątkowości otaczającej ludzkość.
W międzyczasie haj się wzmagał, otoczenie już bardzo wyraźnie fraktalizowało, mój głos brzmiał metalicznie, koordynacja ruchowa pozostawiają wiele do życzenia. Czułem, że coś się dzieje, jakbym był obiektem kolejnego eksperymentu kapeluszników. Stopniowo popadałem w lekki obłęd, pojawiła się nawet myśl, że tak już mi zostanie, bo fala cały czas się wznosi i nie widać końca. Spojrzałem z wielkim trudem na telefon: 0030, a do szczytu chyba jeszcze daleko. Dużym nakładem świadomości opanowałem strach, wpadłem też na myśl, że to może być swoisty "brak paliwa" dla mózgu, więc chwijnym krokiem udałem się na dół, by napis się soku pomarańczowego i zjeść kawałek czekolady (w ogóle nie czułem głodu, więc przełykanie szło opornie). Jakiś czas później poczułem, że już się nie wznoszę, a raczej spokojnie szybuję, zacząłem sobie przypominać, kim jestem (w pewnym momencie zupełnie zapomniałem, co lubię robić na trzeźwo, jakie rzeczy mnie bawią, a za czym zbytnio nie przepadam). Powiedziałem na głos: jak to dobrze jest wrócić! Wiedziałem już na sto procent, że faza się nie zawiesiła. Poczułem ogromną ulgę i nadzieję na (dosłownie!) lepsze jutro. Po czasie zdałem sobie sprawę, w jakim celu grzyby przeprowadziły ten eksperyment. Jeżeli rozumiemy życie, jako serie doświadczeń, to by doświadczyć uczucia ulgi, nie można wcześniej zapomnieć o bólu i cierpieniu. Jedno wynika z drugiego.
Noc była ciemna, jednak postanowiłem wyjść na zewnątrz. Nieliczne światła jaśniały ze zdwojoną siłą, nadal widziałem mrowie drobnych wzorów i fraktali, jednak wizualnie już nie czułem się tak przytłoczony. Nie mam pojęcia, jak dużo czasu spędziłem poza domem. Do powrotu zmusił mnie pęcherz oraz falowanie peaku. Faza jakby zaczęła wracać, wyraźnie czułem przypływ drugiej fali. Czytałem o tym wielokrotnie, po kwasie nawet tego doświadczyłem, ale podczas grzybowego tripu do tej pory nie miewałem z tym styczności.
Nastrój znów się obniżył, zatem i tym razem wcisnąłem w siebie odrobinę cukrów, popijając sokiem i wodą na zmianę. Jak przewidywałem, drugi peak nie znajdował się tak wysoko, jak pierwszy i też w pewnej chwili grzyby zaczęły definitywnie odpuszczać. Byłem jak zwykle po takich dawkach wyczerpany, choć rzecz jasna o zaśnięciu nie było mowy. Przy zamkniętych oczach widziałem bardzo realne, powoli poruszające się... mechanizmy? Tak to wyglądało. Jakby wrota, zatrzaski, skomplikowane koła zębate. Nauczony poprzednimi doświadczeniami, nie próbowałem za wszelką cenę zasnąć. Starałem się nie walczyć z niczym i wsłuchiwać się w dźwięki w mojej głowie (dałbym sobie rękę uciąć, że słyszałem kompozycje muzyki elektronicznej). Wzrok nadal odmawiał posłuszeństwa przy próbach przeglądania internetu na telefonie, próbowałem coś czytać raz jednym okiem, raz drugim, ale w końcu dałem za wygraną. Czytanie druku tradycyjnego szło za to o wiele łatwiej, więc przerzuciłem się na pierwszą lepszą książkę z biblioteczki, której nawet nie czytałem ze zrozumieniem - służyła mi wyłącznie jako zajęcie oczu. Potem zgasiłem światło i do 0450 (wtedy ostatni raz zetknąłem na telefon) przewracałem się w łóżku. Niedługo potem przyszedł sen i ukojenie.
Dodam jeszcze, że rano obudziłem się sam z siebie o 0930 całkiem wypoczęty choć na silnym afterglow, zaś następnego dnia wstąpiły we mnie typowe "nowe siły" i chęci do działania, które utrzymują się do dzisiaj.
Zarodniki oraz grzybnia są legalne, ponieważ same w sobie nie zawierają nielegalnych substancji. Dopiero wyrosłe z grzybni owocniki są nosicielempsylocybiny, stąd takie anomalia.
Nikt nie może Cię skazać za posiadanie zarodników, ani zamówienie grow kita. Dopóki nie ma grzybów – nie ma też przypału.
Jest to jednak 'jakaś tam poszlaka', raczej oczywistym jest, że 99% grzybni pod mikroskopem jednak nie ogląda, tylko koniec końców uprawia grzyby, także ostrożność zalecana przy zamawiankach.
Siemka
Wbiłem tutaj właśnie w poszukiwaniu informacji nt Łysaka wspaniałego - co za intrygująca nazwa swoją drogą. Wiecie coś albo naprowadził by ktoś dobra dusza na jakiś wątek?
Dziekóweczka i pozdrawiam w każdym razie.
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.
CBŚP rozbiło „rodzinny” gang przemytników narkotyków. 12 osób z zarzutami
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, działając wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Krakowie, rozbili zorganizowaną grupę przestępczą podejrzaną o przemyt znacznych ilości narkotyków z Hiszpanii do Polski oraz ich dalszą dystrybucję. W wyniku skoordynowanej akcji przeprowadzonej na terenie województwa śląskiego i małopolskiego zatrzymano 11 osób, a łącznie zarzuty usłyszało 12 podejrzanych.
Jad ropuch i grzyby halucynogenne. Big Pharma stawia na nowe preparaty
>Giganci rynku farmaceutycznego ruszają z inwestycjami w opracowanie leków bazujących na substancjach halucynogennych. Zielone światło dla nowych medykamentów daje administracja Donalda Trumpa - przekazała stacja CNBC.