Dyskusja o głównym alkaloidzie opium, oraz jego półsyntetycznej pochodnej.
Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 7440 • Strona 618 z 744
  • 591 / 144 / 0
W drugą stronę.
Jak kiedyś jarałem pył, podgrzałem go tyle o ile żeby mógł płynąć, to ten pierwszy buch był tak w cholere gorzkawy, że kaszlnąłem w blachę i reszta nieskroplona poleciała w powietrze. I wtedy nauczyłem się żeby cały pył skraplać.
Na usprawiedliwienie mam to, że byłem już dobrze ujebany klonami i towarem.
Ostatnio zmieniony 01 grudnia 2019 przez thermogrippp, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik thermogrippp nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 6 / 1 / 0
@SarcasticCunt ,z YT na RT, choć występ w kominiarce był chyba wcześniej... No cóż... Uzależnienie :(

A ja ostatnio miałam przyjemność jechać tramwajem z kimś bez nogi. Bardzo chciałam do gościa zagadać, miał ewidentnie heroinowe oczka... Bo ja jestem czysta od dłuższego czasu i znowu myślę o powrocie. Ale nie mam towarzyszy do ćpania.. wszyscy albo siedzą, albo się ogarnęli, albo płyną tak, że inni ludzie nie mają znaczenia. A dla mnie ćpanie w samotności to dno :/ a Warszawski Cpun, ostatni, który mógł zawsze, już nie żyje.
Gad dejm
Uwaga! Użytkownik weaselM nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 13 / 11 / 1
01 grudnia 2019thermogrippp pisze:
Na usprawiedliwienie mam to, że byłem już dobrze ujebany klonami i towarem.
Na to nie ma usprawiedliwienia.
Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc,
wiecznie czyni dobro.

:psycho:
  • 1509 / 223 / 0
22 listopada 2019leo762 pisze:
Oczywiście pod wpływem wszystko jest piękne, jestem przekonany, że zachowuję się normalnie a jeśli ktoś mi zwraca na coś uwagę, to najzwyczajniej w świecie się po prostu czepia. (...) Mam rozwiązania na wszystkie problemy, nie ma rzeczy dla mnie niemożliwych. (...) Mam wrażenie, że gdy tylko wyciągam igłę z ręki, to moja osobowość zmienia się o 180 stopni. Staję się inną osobą. Każdy narkotyk nas zmienia, (...) Po helu tracę kontrolę.
Pozwolisz, że wygadam się na podstawie Twojego posta, bo cholernie mi pasuje do tego, co sama czuję.

1. Ostatnio załadowałam dwa razy pełną pralkę łachów, a zostały mi jeszcze skarpy i gacie, więc postanowiłam je uprać ręcznie. Wróciłam do domu nadzwoniona jak sam sakurwesyn. Siadłam sobie na podłodze przed telewizorem obok mamy, tyłem do niej i prałam. Nie mogła mnie uciszyć, taka byłam rozgadana, więc się obraziłam, bo się czepia, bo zazwyczaj jej to nie przeszkadza i narzeka, że jestem za mało rozmowna.

2. "Uprałam" sobie ręce. Tak napierdalałam tylko skarpetkami i gaciami, że poraniłam sobie o nie palce i od tarcia mam na palcach wskazujących i środkowych obu dłoni rany, wyglądające jak poparzenia. Łażę z zaklejonymi, dopóki się nie zagoi to, co najgorsze.

3. Zwykle na helu robię się królową świata, a zwłaszcza swoich (żenujących) finansów, więc kupuję nawet niepotrzebne mi rzeczy, ostatnio głównie kosmetyki. Nawet się zwierzyłam jednej użytkowniczce forum ze swoich ostatnich zakupów: m. in. 3 suche szampony (na chuj mi tego tyle? Wyjeżdżam w miejsce bez dostępu do wody na pół roku?), jakieś eyelinery (używam eyelinera raczej kilka razy w roku), kredki do oczu, brwi, tusze do rzęs (mam oddzielne pudełeczko na tusze, tyle ich mam i codziennie używam innego, a one się nie kończą), mnóstwo glinek, kwasów (salicylowy, hialuronowy; do maseczek na ryj), spirulina (też maski), lakiery do paznokci, korund (do peelingu), 2 kg maski do włosów, itp.. Znam się trochę na kwestiach kosmetyczno-kosmetologiczno-dermatologicznych, więc to wszystko zużyję sama lub z/na kimś, ale chyba w ROK, a jednorazowe zakupy wynoszą mnie najbiedniej 150 zł, a takich w miesiącu jest kilka, dorzućmy do tego koszty ćpania, bez którego teraz trudno wyjść z wyra, a co dopiero do pracy.

4. Byłam 2 tygodnie temu na koncercie swoich dwóch ukochanych zespołów. Na koncert pierwszego się spóźniłam, bo przecież musiałam załadować. Na miejscu okazało się, że zdążyłam na 7 z 12 kawałków, które grali. Ostatecznie na drugim koncercie byłam w całości.

5. Moja mama w końcu dowiedziała się w nieprzyjemny sposób, że ćpam i to że zapierdalam po kablach. Kilka dni później mój były jeszcze jej to potwierdził. Znalazła stare pukawki, igły, osmolone łyżki, brudne waty, kwasek cytrynowy. Zapytała po co mi on. Powiedziałam, że do rozpuszczania. Rozpłakała się i powiedziała coś w stylu "To dlatego masz takie zaorane ręce...". Później powiedziała "Chodź się przytulić" i zapytała jak może mi pomóc. Paradoksalnie robi w urzędzie przy jakichś kwestiach o uzależnieniach. Tłumaczyłam, że to mnie szkodliwe od alkoholu. Stwierdziła, że "Może tak, ale i tak czuję się, jakby ktoś oblał mi poranioną twarz wrzątkiem, bo moje dziecko kaleczy się i odurza z powodów, na które nie mam wpływu". Borze, kurwa, ile ja się wtedy nawyłam. Mamy w kilki miejscach w domu takie opakowania chusteczek higienicznych po 100 sztuk. Wczoraj "wypłakałyśmy" łącznie jedno całe. Powiedziała, że od tej pory ze wszystkim, bez wyjątków mam do niej przychodzić. I przytulać ją codziennie. A jeśli trzeba, to ogarnie mi terapię. Nie wiem, co robić, więc zaraz przyjebię... Nigdy w życiu nie chciałam, by moja mama musiała się tak przeze mnie czuć. Już ten śmieć (mój stary) jej zrobił wystarczającą krzywdę.

A propos postów thermogripppa - kocham je po prostu. Czyta się to genialnie, dodatkowo poznaliśmy się, więc wiem jak mądrym i ogarniętym gościem jesteś i w dalszym ciągu życzę Wam jak najlepiej.
"My addiction is based on my shame and sorrow"
"Uuuuh, yea-e-yeah!" ~ Robert Plant
Pisząc na hexankova@yahoo.com, masz pewność, że odczytam wiadomość/odpiszę.
  • 981 / 84 / 0
Hexe masz fajna mame
Moi starzy jak sie dowiedzieli ze cpam wyjebali mnie z domu I zerwali kontakt XD
  • 85 / 31 / 0
Ech, właśnie to jest to jeśli chodzi o rodziców. No nie mam kurwa serca żeby patrzyli na mnie jak wracam zgrzany do domu więc od trzech lat wracam do swojego, a nie do ich mieszkania. Jak na razie się sprawdza. Wkurwia mnie to moje własne samonakręcanie się, że nikt mnie nie rozumie, że ćpam, że to takie trudne, pomimo świadomości, że sam przecież nie chcę tej pomocy. Zbyt dużo obłudy, zbyt dużo kłamstw. Ostatnio mam takie dni, że marzę aby zamknąć się w domu z towarem i już z Niego nie wychodzić, nie odbierać telefonów, nie otwierać drzwi...po prostu zniknąć. Śmierć ma kolor i smak brązu.
Uwaga! Użytkownik LittlePossessedRock nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 591 / 144 / 0
@Hexe

Zajebistą masz matkę. Jednak jak się będziecie tak tulić, to może się skończyć na współuzależnieniu. A to jest chujowa akcja, bo... Rodzic/Rodzice ćpuna mają trochę w takiej relacji przejebane. Ćpun załatwi sobie towar po czym odczuje ulgę i pójdzie spać. Rodzic natomiast tej ulgi nigdy nie odczuje, bo cały czas ma w głowie poczucie winy i pytanie - w którym momencie spierdolił proces wychowania. Zasypia i budzi się z tym samym, z ogromnym lękiem. Do tego żyje w mechaniźmie permanentnej choroby dziecka i jak to dziecko ozdrowieje, to on nie potrafi za bardzo funkcjonować w innym świecie, co przeradza się w większą chęć kontroli, której go pozbawiono. Dlatego musi iść na terapie dla współuzależnionych, bo inaczej będzie przejebana jak moja.

Moja matka ciągnie za sobą pępowinę, której nie chce odciąć i sabotuje w pewien sposób moje życie robiąc sobie i mi krzywdę. Gdy do niej nie dzwonię co drugi dzień, bądź zbyt często nie pojawiam się u nich w domu, to wali straszliwe fochy. Podcina mi skrzydła i gdy jakieś zmiany następują w moim życiu, zamiast powiedzieć - synu wierzę w ciebie, to gada - nie dasz rady, a jak ci się nie uda pewnie zaćpasz. No to zaćpam i chuj ci do tego. Świat się nie zawali. Otrzepię się, podniosę i będę się zbierać na nowo. Nie widzi tego, bo nie jest świadoma, że przez takie pierdolenie uaktywnia u mnie niepokój, kompleksy i nie wiarę w swoje możliwości.

Dzisiaj na terapii to rozwalałem z moim terapeutą i nie sądziłem, że temat jest aż tak ciężki. Staram jak się mogę odciąć od niej, ale za to mój ojciec ma wyjebane. Wszystko wypiera.

On jest w ogóle dobry. Jak moja partnerka wyjechała i wpadłem do nich zbombiony bromem i herą chociaż mi się wydawało, że jestem ok, to doszło do małej szarpaniny między mną, a nią. Poszło o to, że chciałem wracać do domu, a ona że nie, że w takim stanie mnie nie puści i jeb zagradza mi drogę. Zacząłem się z nią przepychać, puściły mi hamulce, zwyzywałem ją i popchnąłem na ściane. Ojciec ją złapał i całkiem przytomny powiedział - zostaw go, nic nie zdziałasz.
No i po tym jak moja partnerka wróciła poszliśmy do nich na obiad, usiedliśmy przy stole. Ja tam zaczynam gadkę, że przepraszam ich za to co się stało, kajam się, a on - hmm, dobre te ziemniaki.
Uwaga! Użytkownik thermogrippp nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 5 / / 0
I chuj wróciłam na to forum, co chwila zakładam a potem kasuje konta. Ale tym razem już jestem po konsumpcji slabioklepiącej H zza śmietnika na ulicy pełnej zajazdów (aczkolwiek nie tylko!).

Lipnie jest. Dziwnie jest ćpać po półtorej roku czystości ,bez żadnych narko znajomości.
Starych też zawodzie, ale mieszkam sama więc przynajmniej nic nie widzą ani nie wiedzą .
@Hexe podejście Twojej mamy naprawdę super ,choć współczuję i tak tej bezradności
Uwaga! Użytkownik weaselww nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 156 / 59 / 0
@thermogrippp Twoi starzy, moi starzy, starzy przerażająco dużego odsetka społeczeństwa zwyczajnie nie funkcjonują jako jednostki. Może to dlatego, że sam nie mam dzieci, ale zwyczajnie nie wyobrażam sobie czegoś takiego, że rodzi mi się młode i zarzucam całe moje życie, pasje, marzenia - rezygnuję ze wszystkiego, co mnie identyfikuje jako człowieka tylko i wyłącznie dla łatki rodzica. I kiedy dziecko Ci dorasta, wyprowadza się z domu i ogranicza z Tobą kontakt często tylko do niezbędnego minimum (np. z uwagi na Twoją nadopiekuńczość), siadasz w starym fotelu w nieremontowanym od lat mieszkaniu i czekasz. Czekasz, aż Cię odwiedzi. Kurwa...

A wiesz, co jeszcze pogarsza sprawę? Że taki rodzic-rodzic często wyolbrzymia swoją funkcję do rangi heroizmu, martyrologii wręcz. Jest świadomy tego, że przez całe życie odmawia sobie wszystkiego ze szczęściem na czele tylko po to, żebyś Ty miał łatwiej i lepiej w tym życiu, niż on sam miał. Twój stary/stara dekonstruuje swoje człowieczeństwo, żebyś miał kurwa na gumę balonową, żebyś przyniósł lepszą ocenę, żebyś poszedł na lepsze studia, żebyś się ożenił i żebyś miał dzieci, które przez cały okres dorastania będą patrzeć, jak Ty sam dla ich wygody stajesz się dobrowolnym męczennikiem, bo tak właśnie zostałeś wychowany.

Tak trochę rodzi się pytanie o wartość pojedynczego ludzkiego życia. Ojciec, matka, syn, córka, dziadek, babcia; kiedy zdejmiemy z nich łączące ich korelacje, zostaną tylko ludzkie życia, które są wartościowane przez względy trochę biologiczne, trochę kulturowe. Życie mojego dziecka jest bardziej wartościowe niż moje same. Ono zasługuje na szczęście, którego ja sama nigdy nie miałam. Będę idealną matką, idealnym ojcem. Ale czy na pewno idealny rodzic to taki, który sobie żyły kurwa wypruwa? Kogoś takiego mam naśladować? Czy ja na pewno jestem wart tego, żeby starzy poświęcili dla mnie całe swoje życia? No ja pierdolę, zdecydowanie nie jestem i nienawidzę siebie za to. Ktoś tak chujowy jak ja nie zasługuje na szczęście. Nie pozwolę, żeby moje dzieci przechodziły przez to samo. Dam im wszystko.

Nie chcę usprawiedliwiać ćpania, bynajmniej, ale duża część ćpunów to właśnie te dzieciaki, które nie radzą sobie z tą zachowywaną cały czas w domyśle, monstrualną presją ze strony wypruwających sobie żyły rodziców. Nigdy nie będę dość dobry, żeby to właściwie docenić. Nigdy Ci się za to nie odwdzięczę, więc kurwa, co za różnica, czy rozpuszczam sobie mózg, czy nie dzwonię z pytaniem o pogodę u Was tak często, jak Ty tego potrzebujesz, żeby nie uważać swojego życia za całkiem zmarnowane?

Ludzie, serio, róbmy dzieci, ale pozostańmy ludźmi. Moi rodzice bez przerwy zapierdalali od rana do nocy przez 20 lat mojego życia tylko po to, żeby po mojej wyprowadzce zauważyć, że kompletnie nic ich nie łączy. Stary trafił pod pantofel despotycznego feministycznego szkieleta i widzę jak gardzi swoim życiem, a stara otworzyła się na nowy związek i zamieszkała z depresją. Nigdy nie wiem, co im kupić na święta, bo nic nie chcą, wszystko mają i z niczego się nie cieszą.
  • 375 / 102 / 0
Ja w takich sytuacjach cieszę się, że moja matka nie żyje. Nigdy nie dowiedziała się, że biorę heroinę, bo jak żyła to dopiero zaczynałam z tym narkotykiem, a rozhulało się po jej śmierci. Pewnie też by poszła we współuzależnienie jak u @thermogrippp. Najgorzej, że jak wchodzi się do rodziny, gdzie matka syna czy córki jest współuzależniona, to to współuzależnienie przenosi się też na osobę w związku z takim „dzieckiem”. Człowiek staje się wrogiem, chociaż nic złego nie robi. Ale sam fakt, że „odbiera” takiej matce jej syna/córkę, nad którą matka miała kontrolę powoduje, że jest się konkurentką/ konkurentem.
Uwaga! Użytkownik drmjp nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 7440 • Strona 618 z 744
Artykuły
Newsy
[img]
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)

Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.

[img]
Operacja „Kryształ”

Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.

[img]
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu

Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.