Dyskusja o głównym alkaloidzie opium, oraz jego półsyntetycznej pochodnej.
Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 7440 • Strona 617 z 744
  • 40 / 9 / 0
24 listopada 2019thermogrippp pisze:
...
Dzięki za te dwa ostatnie posty, jesteś aniołem.
  • 262 / 46 / 0
Nie jestem z Warszawy. Zachodnia część Polski, 90 minut na Berlin. Co do terapeutów, jest tu ich sporo na miejscu. Uczęszczałem do kilku, dwoje z nich można powiedzieć naprawdę polecanych i cieszących się uznaniem. Oczywiście spieprzyłem. To, że łamałem notorycznie abstynencję to akurat najmniejszy z moich grzechów, zawiodłem o wiele bardziej na wielu płaszczyznach. Oczywiście z ich strony mimo wszystko nadal wyciągnięta pomocna dłoń, ale mi już głupio iść z nimi gadać po tych numerach co odwaliłem.

Miałbym jeszcze do Ciebie @thermogrippp prośbę, gdybyś mógł w kilku zdaniach, streścić jak wyglądają Twoje relacje z partnerką/żoną. Chodzi mi o to, jak Ona do tego podchodzi. Jak zareagowała gdy złamałeś abstynencje i podejście do Ciebie.

Moja żona jest bardzo konserwatywna, że tak to określę i raczej nie da rady tego zmienić. Jest całkowitą abstynentką, jej pogląd na temat osób uzależnionych od narkotyków jest następujący: Utylizować. Natomiast alkohol w sklepach jej nie przeszkadza. To powinno dać Ci obraz, jakie ma podejście. Chodziła na terapię dla współuzależnionych, chodziliśmy też na terapię wspólną, Próbowałem z nią rozmawiać o tym, co się dzieje w mojej głowie. Mówiłem o swoich słabościach, nawrotach. Dziś tego żałuję, bo przy każdej kłótni ona wyciąga to i podkreśla, jaki jestem beznadziejny, słaby itd. Do tego nie omieszka dorzucić swoich domysłów. Kiedyś z tym walczyłem, próbowałem tłumaczyć. Dziś stałem się obojętny, przestaliśmy rozmawiać na te tematy. Jest to bardzo toksyczne. Fajnie to ująłeś: dosłownie wali po łbie. W związku jestem chyba bardziej dla córki, bardzo ją kocham i nie wyobrażam sobie, aby nie być przy jej dorastaniu. Tęsknota by mnie zabiła. Z żoną są momenty lepsze, gorsze, jak to w życiu, ale traktuję już ją bardziej chyba w innym kontekście niż miłość mojego życia.
Żeby nie było offtopu. Dziś pierwszy dzień abstynencji. Trzy dni ćpania helu, przedwczoraj koda w większej ilości, wczoraj koda plus tramal. Dziś w końcu czuję się w miarę normalnie. Straszne jest dochodzenie do siebie po nawet tych głupich kilku dniach na heroinie. Już pomijam skutki fizyczne typu osłabienie, potliwość czy sikanie dupą. Teraz powrót do równowagi psychicznej pewnie zajmie z tydzień.
Alfaosobnik
  • 591 / 144 / 0
24 listopada 2019leo762 pisze:
Miałbym jeszcze do Ciebie @thermogrippp prośbę, gdybyś mógł w kilku zdaniach, streścić jak wyglądają Twoje relacje z partnerką/żoną. Chodzi mi o to, jak Ona do tego podchodzi. Jak zareagowała gdy złamałeś abstynencje i podejście do Ciebie.
Moja partnerka też ma problem z opiatami. Jest takie przekonanie że jak dwie osoby chcące się wyrwać z nałogu zwiążą się w parę, to za chwile polecą w dół. Tak, widziałem takie związki. Sam przerabiałem podobny kilka lat temu, tylko że tamta dziewczyna powiedziała stop i do opiatów już nigdy nie wróciła(sam ją wciągnąłem), a ja zostałem na służbie.
Mój terapeuta, jak mu powiedziałem, że moja obecna też ma problemy stwierdził - no i co z tego. A potem dodał, że związki " normalne " też się rozsypują, bo jedna, lub dwie osoby ciągną się w dół, tylko na zupełnie innych płaszczyznach/zasadach.

Ona trzyma się bardzo dobrze. Przez jakiś czas musiała, być na Tramalu, bo miała historie chorobowe. Zmagała się z takimi bólami, na które nic innego niestety nie działało, i wręcz wskazane było przyjmowanie opio z gabapentyną, amitryptyliną i później pregabaliną. Miała tam kilka małych epizodów, bo wiadomo lecznicze dawki łechczą receptory, ale to były sporadczyne przypadki i nie jakieś grube(dwa razy całkiem ładnie się ućpała, bo np na wejście jej lekarz przepisał wysokie bardzo dawki). Chodziłem wkurwiony na maksa, bo akurat miałem odbicie po detoksie z klonów, gdzie ci ciśnienie skacze z byle powodu. No i oczywiście podświadomie jej zazdrościłem, bo ona mogła, a ja nie.
No i po jakimś czasie trochę narozrabiałem, bo czasami nie umiem się zatrzymać i sobie poodbijałem miesiące trzeźwości. Ujmę to tak - jak moja psychiatra usłyszała jaką mieszankę sobie zafundowałem, to stwierdziła, żebym się cieszył, że żyje, bo była tam zbieranina klonazepamu, luminaul, amitryptyliny, Tramalu i gabapentyny. Miałem też ostrą przeprawę trzydniową na herze i bromazepamie, gdzie zwyzywałem mamę, narobiłem siary w robocie i takie tam np. jednej nocy odcięło mnie i obudziłem się rano na odkurzaczu( ale to dłuższa historia). A tak to jeszcze ze dwa, lub raz jednodniowe jaranie hery. I raz robienie fentanylu, gdy była w warszawie, bo tak to dawałem w piździec, jak wyjeżdżała w delegacje.

Przyznałem się po jakimś czasie do wszystkiego i nigdy nie słyszałem, jak może płakać człowiek, gdy go po raz enty zawodzi go osoba, z którą tworzy się małą rodzinę i chce stworzyć większą. Dopierdoliło mnie to strasznie. Dopierdolił mnie też moment, w którym nagrała mnie nawalonego i moment w którym ujrzałem swoje rzeczy przez nią spakowane.

Od ostatniego wyskoku mam wybór, albo się ogarniam tak na poważnie, albo droga wolna. Wybrałem to pierwsze, bo ją kocham. Mam świadomość tego, że coś się może spierdolić i możemy np. razem popłynąć, ale najważniejsze jest rozmawianie ze sobą. Bo kto cię lepiej zrozumie niż nie druga osoba trzeźwa choć uzależniona, która rozumie te wszystkie mechanizmy i potrafi np ci zasugerować, że możesz obecnie być w procesie nawrotowym. Która też bierze na wszelki wypadek blokery.

Mój terapeuta np. jak miał jakąś operację, to anestezjolog powiedział do niego - to pan od tych narkomanów. Mamy coś dla pana. I usypiali go przy pomocy mieszanki z fentanylem. Stwierdził potem, że po tym doświadczeniu rozumie dlaczego po takie substancje sięgamy i z pełną odpowiedzialnością przyznał, że gdyby to nie uzależniało, to by to ćpał.
Szkoda że Twoja żona pomimo starań i prób nie jest w stanie zmienić podejścia do Ciebie. Trzeba chyba wejść w ten świat, by go pojąć. Nie wiem, może też naodpierdalałeś jakiś głupot i jej cierpliwość się skończyła. Poza tym ludzie po opiatach są często pobudzeni, namolni, starają się być aż nazbyt pomocni itd. a to wkurwia osobę trzeźwą.
No ale masz córkę, także życzę ci żebyś mógł przy niej być, jak dorasta.

Btw. przypomniałem sobie technikę jedną odcinania myśli. Jak zaczynasz myśleć o ćpaniu, lub rzeczach z tym związanymi, a jesteś czysty od jakiegoś czasu, to się zaczynasz powoli nakręcać i wchodzisz głębiej i głębiej aż baniak nie wytrzymuje i bach. Mi to zajęło trochę - ale jak mnie nawiedzały jakieś tego typu myśli, to sobie w głowie mówiłem - o czym ty kurwa myślisz i na siłę starałem się zamienić tę myśl w inną. Po jakimś czasie staje się to proste i leci z automatu, tylko trzeba trochę poćwiczyć.
Uwaga! Użytkownik thermogrippp nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 13 / 11 / 1
Mam pytanie - co się stanie jak podczas palenia helu przyłoży się za blisko fifke i przypadkiem wciągnie krople?
Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc,
wiecznie czyni dobro.

:psycho:
  • 262 / 46 / 0
A co sie ma stać? Kropla będzie w fifce. Możesz ją zlać (podgrzać i strzepnąć znowu na blachę) lub opalając fifkę spożytkować jak należy.
Alfaosobnik
  • 13 / 11 / 1
a jak wpadnie do dzioba jak kometa?
Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc,
wiecznie czyni dobro.

:psycho:
  • 156 / 59 / 0
Po dropsach mam taki błogostan, że wydaje mi się, że bardziej błogo być nie może.

Czy ktoś, kto próbował zarówno MDMA i hery może porównać oba stany?
  • 262 / 46 / 0
29 listopada 2019maye10 pisze:
a jak wpadnie do dzioba jak kometa?
Kolego to nie trawa, żeby kometa Ci wpadła do ryja :) To na złotku zamienia się w pływającą gumę i jest jakby przyklejone do złotka
Alfaosobnik
  • 59 / 15 / 0
To komecie raczej coś do ryja wpadło i to nie raz ;)
Ja, jak koty - widzę w strefie nocy
jej piękno mroczy a ludzie wzywają pięknie 'pomocy!'
  • 443 / 55 / 0
Oj zaciągniecie kropli to nic przyjemnego. Ale mega rzadko to sie zdarza. Poparzysz język sobie albo usta.
Na rękę jak skapnie lub na paznokieć to też boli piecze bardzo.
Jak długo jednej lufki używasz tak zwanej "tutki" zrobionej z folii to potrafi się z czasem tyle osadzić że zamyka się całe wejście z jednej strony i trzeba wtedy spuścić krople na folie.
Niefajny smak i zapach jest z takiej kropli z tutki. Ale działa tak samo dobrze.
ODPOWIEDZ
Posty: 7440 • Strona 617 z 744
Artykuły
Newsy
[img]
Konopie w leczeniu demencji. Naukowcy wskazują dwa związki

Doustna kombinacja oczyszczonego THC i CBD istotnie zmniejsza pobudzenie u seniorów z zaawansowaną demencją – wynika z badania LiBBY zaprezentowanego na konferencji Alzheimer’s Association International Conference w Londynie.

[img]
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów

Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.

[img]
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?

Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.