Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
Używanie narkotyków sprawiło że w życiu...
...więcej zyskałem (niebo)
65
55%
...więcej straciłem (piekło)
53
45%

Liczba głosów: 118

ODPOWIEDZ
Posty: 80 • Strona 7 z 8
  • 4807 / 271 / 0
Romantyczko, masz HPPD?
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 1587 / 11 / 0
Mam :)
rchiro the best
  • 110 / 1 / 0
@sotbs, ja z kolei uważam, że twierdzenie gdybym nie ćpała, mogłabym równie dobrze skończyć pod tramwajem lub z głową w piekarniku, to nic innego jak usprawiedliwianie się. Bardzo naiwne jest myślenie, że gdyby nie dragi, to mogłoby być jeszcze gorzej i w ogólnym rozrachunku źle się nie skończyło. Jasne, lepiej ćpać/mieć za sobą ćpuńskie doświadczenia niż gryźć ziemię od spodu, tylko ile ludzi faktycznie ginie pod tramwajami? ;-)
Fantazjowanie co by było, gdyby jest mi obce, bo ja WIEM, że mój mózg byłby w lepszej kondycji. Nawet jeśli czas traciłabym na seriale, a nie na ćpanie i leczenie po, to, wciąż, oszczędziłabym wiele neuronów.
  • 422 / 3 / 0
Romantyczka pisze:
zresztą jak można widzieć gdzieś minus, przecież nawet jak coś jest nieprzyjemne to jest to jakaś lekcja :P
Lekcje z dworca odrobione?
Uwaga! Użytkownik zWidzian nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 703 / 40 / 0
@Melancthe, może to kwestia tego, z jakiego powodu sięgnęło się po substancje psychoaktywne? Ja nie pamiętam jakichś starych, dobrych czasów dzieciństwa czy dorastania, wszystko mi się waliło do momentu spróbowania psychodelików, a moje zdolności do nauki niewiele tak naprawdę dawały. Miałam złe podejście, i zamiast się zamartwiać tym, że sobie nie radzę z komunikacją międzyludzką trzeba się było skupić na tym co robię dobrze i rozwijać, ale co mi z tego, że teraz to wiem? Może gdyby nie to ukojenie na zmianę z piekłem psychicznym, które fundowały mi dragi nigdy bym nie dostrzegła tego, że świat jest różnorodny, nie ma obowiązku bycia duszą towarzystwa i można się doceniać za inne rzeczy.
Zresztą, już nie umiem długo żałować czegoś co robiłam w przeszłości, taka wada charakteru :-)
  • 110 / 1 / 0
Zapewne od tego zależy. Dodała bym jeszcze rodzaj substancji jakiej się zażywało, wiek, w którym się rozpoczęło przygodę i tak dalej. Może warto wziąć pod uwagę także to, czy jest/był to nałóg czy tylko próbowanie z doskoku.
Nie twierdzę, że u wszystkich bez wyjątku skutki są negatywne lub ich pozytywna ocena wynika ze znacznego uszkodzenia mózgu zainteresowanego.
Ja dodatkowo piłam i wierz mi, że niewiele osób nadużywających w pewnym okresie życia alkoholu, uzna ten etap za wartościowy.
son.of.the.blue.sky pisze:
Zresztą, już nie umiem długo żałować czegoś co robiłam w przeszłości, taka wada charakteru :-)
To raczej zaleta. ;-)
  • 196 / 3 / 0
Ja uważam że stymulanty nie są w stanie pomóc w życiu w nijaki sposób, jeżeli patrzeć na życie przyszłościowo. Toż to jedynie chwilowa przyjemność, która proporcjonalnie z wydłużaniem czasu się pali kolejne mosty w życiu. Z początku wydaje się że to takie dobre, rozmowa, elokwencja i empatia.. problemem jest ze te pozytywy występuję jedynie podczas fazy. AMPLITUDA Faza-Zjazd-Norma, która zatacza koło na równi pochyłej. (-)

Dysocjanty, małe mam z tym doświadczenie, ale uważam że w konkretnych sprawach mogą pomóc.Pozwalają wejrzeć w siebie i poznać siebie, przy okazji pokazują piękno muzyki. Nie uzależniają tak jak stymulanty, myśle że w to wpierdalają sie ludzie którzy szukają odskoczni od realnego życia. (+/-)

No i psychodeliki, wybijają myślenie ponad normę, sprawiają że instynktowne zachowania wyglądają prymitywnie, sprawiają że człowiek czuje coś więcej niż ciągła chęć czerpania przyjemności z życia, że to coś więcej. Łatwiej podchodzi się do niektórych spraw.Pozwalają zrozumieć oczywiste, czego jednak nie rozumiemy z powodu słabej woli bądź durnych instynktów (+)

Także moim zdaniem ćpanie stymulantów to piekło a psychodelików - niebo.
:yay:
  • 170 / / 0
manciak13 pisze:
Ja uważam że stymulanty nie są w stanie pomóc w życiu w nijaki sposób, jeżeli patrzeć na życie przyszłościowo. Toż to jedynie chwilowa przyjemność, która proporcjonalnie z wydłużaniem czasu się pali kolejne mosty w życiu. Z początku wydaje się że to takie dobre, rozmowa, elokwencja i empatia.. problemem jest ze te pozytywy występuję jedynie podczas fazy. AMPLITUDA Faza-Zjazd-Norma, która zatacza koło na równi pochyłej. (-)

Dysocjanty, małe mam z tym doświadczenie, ale uważam że w konkretnych sprawach mogą pomóc.Pozwalają wejrzeć w siebie i poznać siebie, przy okazji pokazują piękno muzyki. Nie uzależniają tak jak stymulanty, myśle że w to wpierdalają sie ludzie którzy szukają odskoczni od realnego życia. (+/-)

No i psychodeliki, wybijają myślenie ponad normę, sprawiają że instynktowne zachowania wyglądają prymitywnie, sprawiają że człowiek czuje coś więcej niż ciągła chęć czerpania przyjemności z życia, że to coś więcej. Łatwiej podchodzi się do niektórych spraw.Pozwalają zrozumieć oczywiste, czego jednak nie rozumiemy z powodu słabej woli bądź durnych instynktów (+)

Także moim zdaniem ćpanie stymulantów to piekło a psychodelików - niebo.
Sam mialem ochote wlasnie napisac taka refleksje zgadzam sie calkowicie i w stu procentach.
  • 100 / / 0
Nie ćpałem dużo, jednak myśle że jedyny bilans jaki może wyjść na minus to kasa. Każdy ćpak przeżył swoje, ma doświadczenia, przeżycia, miło spędzał czas. Wszystko ma swoją cene, jednak ja uważam że na razie się opłaciło. Tylko obym nie wykrakał :-P
  • 703 / 40 / 0
Serio jestem jedyną osobą na forum uzależnioną od sajko? Kilka miesięcy ćpania tak często jak się da, mieszania z dysocjantami, podbijania dysocjantami, mieszania z alkoholem, z tolerancją i pracą jako jedynymi ogranicznikami. Tydzień na 2C-B mieszanym z kwasem, co wieczór, na afterglowie do pracy, a po pracy znowu karton z tabletką zamiast snu. Kolejne trzy tygodnie na mieszance metoksy z 3-meo i 2C-B. Tydzień przerwy i grzyby, trzy dni przerwy i kolejne ileśtam na różnych sajko co dwa dni, tak, że już ledwo w ogóle działały. No nie wierzę, że jestem jedyna.
ODPOWIEDZ
Posty: 80 • Strona 7 z 8
Newsy
[img]
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA

Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.

[img]
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom

Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.

[img]
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi

Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.