ODPOWIEDZ
Posty: 73 • Strona 7 z 8
  • 3127 / 27 / 0
I co, tyle ludzi było, i zero feedbacku?

W takim razie może przedstawię swoje odczucia. Line up zajebisty, nagłośnienie na mainie świetne (chociaż przez pierwsze kilka dni było zdecydowanie za głośno), klimat "rodzinny", dużo mniej anonimowy niż na Ozorze ze względu na mniejszą ilość ludzi. Kilka ciekawych miejscówek, moją ulubioną była knajpko - kawiarnia pod chillem, zbudowana przy ogromnym drzewie stanowiącym osłonę przed przejebanym słońcem. Pyszny czaj i kompozycja "feng shui". Oprócz tego Kaleidoscope - nie udało mi się tam spędzić zbyt dużo czasu, ale zdążył zrobić na mnie pozytywne wrażenie. Toi toie utrzymane we względnej czystości, spodziewałem się, że będzie gorzej. Dużo drzew, można było się łatwo schować przed słońcem. Ogólnie fajna okolica, wizualnie ciekawsza, niż Ozora.

Występy, które wywarły na mnie największe wrażenie:

Vibrasphere (po prostu ja pierdolę! Warto byłoby przyjechać nawet na sam jego set), The Infinity Project, czterogodzinny set Logic Bomb (kilka razy w trakcie czułem się już mega zmęczony i chcialem iść spać, ale koleś na to nie pozwalał, zbyt dobra muza ;D), na chillu najbardziej pozamiatali Cygna, Suduaya i Blue Planet Corporation. Nova też w formie. Słabiutki Ott (ale każdy jego live, jaki słyszałem, był mierny).

To chyba tyle, jeśli chodzi o pozytywy.

Teraz to co Polak lubi najbardziej, czyli narzekanie. Widać, że na line up poszła zdecydowana większość kasy i zabrakło na organizację. Niektórzy moi znajomi nie myli sie 3-4 dni pod rząd, bo nie było opcji na prysznic (lub trzeba by czekać godzinę lub więcej).Prysznice były czynne tylko kilka godzin dziennie, z początku prawie wcale. Ja na szczęście pojechałem zawczasu z BSem do supermarketu i nawieźliśmy w chuj wody mineralnej, którą potem z braku laku musieliśmy się myć. Świecenie dupą na środku pola namiotowego i mycie się gazowaną wodą mineralną - bezcenne doświadczenie :D Przy okazji dało do myślenia - można się w pełni umyć używając zaledwie 1.5L wody. Kolejny minus - jedzenie wychodziło mniej więcej 2 razy drożej niż na Ozorze. Ceny jak z Booma, niczym nie uzasadnione. W dodatku bardzo słaby wybór (a może po prostu jestem rozpieszczony przez Ozorę). Część lepiej wyposażonych festiwalowiczów wzięła sprawy w swoje ręce i gotowali szamę sami, sprzedając ją po ~4 euro. Nie muszę mówić, że mieli kilometrowe kolejki. Ceny i prysznice to według mnie dwa największe mankamenty. Do tego dochodzi bardzo niewielka ilość cienia pod chillem i mainem - tu już nawet nie chodzi o kasę, to po prostu zasługa źle przemyślanych dekosów, które niewielkim nakładem finansowym mogły dawać dużo więcej cienia. Brak natrysków pod mainem - tylko samobójcy nakurwiali w 40 stopniowym upale pod sceną. Dźwięk z maina przebijał na chill, co jest mega failem. Siedzisz i chillujesz przy jakimś psybiencie, a w międzyczasie dobiega do Ciebie mroczna pralka z maina. To już zasługa ukształtowania terenu, ale jak dla mnie mogli wyjebać totem stage i tam zrobić chill - byłoby idealnie. Mam nadzieję, że zarobili w tym roku na tyle, żeby rozwiązać problemy organizacyjne i że za rok będzie 2x bardziej pro. Kibicuję tej ekipie, mimo niedociągnięć naprawdę zajebiście się wybawiłem. Możliwe, że za rok znowu wpadnę.

Jeśli chodzi o dragi, to było dosyć krucho, ale na pewno lepiej, niż na polskich eventach. Kwasy 10 euro, MDMA 40 euro/g (ale widzialem tylko 1 osobę, która sprzedawała). Przezajebisty hasz 60 euro/5g (50 euro/3g). Wybiórcze przepyrki na wejściu i sporo patrolów policji, ale znajomi mnie poinformowali, że na Ozorze jest już to samo, także koniec tego dobrego :D
High, how are you?
  • 614 / 21 / 0
To był mój pierwszy zagraniczny festiwal, nie mam porównania do Ozory czy Booma, ale S.U.N. zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wspaniały klimat utopijnej społeczności, uśmiechnięci, życzliwi ludzie z całego świata żyjący razem przez tych kilka dni w zupełnie naturalny sposób. Fale dobrej energii momentami aż waliły po ryju ;-)

Wspaniały teren, dzikość, te pagórki, dużo zieleni. Dużo magicznych, klimatycznie urządzonych miejscówek, niektóre pochowane przed oczami większości.
Muzycznie najbardziej rozpierdolił mnie Asura, tyle emocji ile naprzeżywałem podczas jego seta wystarczyłoby mi na cały festiwal. Poza tym najlepiej wspominam - Younger Brother, Vibrasphere, BLT, Shulman, Cygna, Cell, Argaman, Ott, Suduaya. Na TOTEMIE też bardzo fajne rzeczy grali jak dla mnie.
chusajn pisze:
Niektórzy moi znajomi nie myli sie 3-4 dni pod rząd, bo nie było opcji na prysznic (lub trzeba by czekać godzinę lub więcej)
Ja nigdy nie czekałem na prysznic dłużej niż 10 minut. Wystarczyło ustawiać się w środkowej kolejce, która zawsze była najkrótsza i rozchodziła się do 2 rzędów pryszniców, zamiast w bocznych, które były dłuższe i stały tylko do 1 rzędu %-D
Kolejny minus - jedzenie wychodziło mniej więcej 2 razy drożej niż na Ozorze. Ceny jak z Booma, niczym nie uzasadnione. W dodatku bardzo słaby wybór (a może po prostu jestem rozpieszczony przez Ozorę). Część lepiej wyposażonych festiwalowiczów wzięła sprawy w swoje ręce i gotowali szamę sami, sprzedając ją po ~4 euro.
Ja do festiwalowych stoisk nawet nie zajrzałem, bo tuż pod moim obozowiskiem rozłożyli właśnie swój chaishop wspaniali Izraelici, sprzedający po 4 ojro najlepsze żarcie jakie jadłem w życiu, a w sumie można się było nawet najeść połową porcji. Kolejek nie uświadczyłem, bo wystarczyło się zapytać, o której będzie posiłek :-)
Do tego dochodzi bardzo niewielka ilość cienia pod chillem i mainem - tu już nawet nie chodzi o kasę, to po prostu zasługa źle przemyślanych dekosów, które niewielkim nakładem finansowym mogły dawać dużo więcej cienia. Brak natrysków pod mainem - tylko samobójcy nakurwiali w 40 stopniowym upale pod sceną.
Tu się zgodzę, set Vibrasphere był jedynym, który udało mi się zaliczyć w dzień, na szczęście akurat się zachmurzyło, na resztę dziennych artystów nie dałem rady się doczołgać.
Jeśli chodzi o dragi, to było dosyć krucho, ale na pewno lepiej, niż na polskich eventach. Kwasy 10 euro, MDMA 40 euro/g (ale widzialem tylko 1 osobę, która sprzedawała). Przezajebisty hasz 60 euro/5g (50 euro/3g). Wybiórcze przepyrki na wejściu i sporo patrolów policji, ale znajomi mnie poinformowali, że na Ozorze jest już to samo, także koniec tego dobrego :D
Z kwasami podchodził do mnie ktoś po prostu co chwilę (7-10 euro), MDMA też spotkałem kilka razy, podobnie jak DMT. Nawet ktoś tam miał ekstrakt z Ibogi podobno, ale nie pamiętam po ile.


Ogólem jak dla mnie bardzo na plus, mam nadzieję, że w następnych latach uda się zachować taki rodzinny klimat, a jednocześnie zmniejszyć niedociągnięcia organizacyjne.
Niematerialna. Wieczna. Bez początku i końca.
Bezimienna, bezkształtna energia, która przenika wszystkie żywe istoty.
Czyste wezwanie dla naszej wewnętrznej natury,
aby zbudziła się z naszego codziennego życia, naszego strachu.
  • 2775 / 40 / 0
Gluciorro pisze:
Wspaniały klimat utopijnej społeczności, uśmiechnięci, życzliwi ludzie z całego świata żyjący razem przez tych kilka dni w zupełnie naturalny sposób. Fale dobrej energii momentami aż waliły po ryju ;-)
Ten chujowy, nienaturalny klimat był jednym z powodów przez które spakowałem się w 3-cim dniu festiwalu i wróciłem do domu. I to ciągłe gadanie o narkotykach, ćpanie pod przykrywką duchowości. Wolę słuchać najebanego Seby gdy opowiada ile panienek wyruchał w zeszłym miesiącu niż odklejonych, przećpanych kretynów. Po tym festiwalu daruję sobie imprezy bo rzygać mi się chce tym zakłamaniem.
Uwaga! Użytkownik BS nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 614 / 21 / 0
@BS, to współczuję ci, życie w świecie, w którym tak wielu ludzi wokół cię wkurwia, musi być strasznie męczące.
Rozumiem, że mieszanie ćpania z duchowością może się nie podobać, ale naprawdę czy to przesłoniło ci cały odbiór festiwalu? Naprawdę nie widziałeś nic fajnego w ludziach z całego świata, uśmiechniętych, życzliwych, pomagających sobie wzajemnie czy pląsających radośnie we wspólnym tańcu? Nie wszyscy przecież byli ciągle naćpani i nie wszyscy gadali o tym non-stop.

Całkiem niezła imho recenzja: http://www.ashoka.com.pl/?page_id=7707
Niematerialna. Wieczna. Bez początku i końca.
Bezimienna, bezkształtna energia, która przenika wszystkie żywe istoty.
Czyste wezwanie dla naszej wewnętrznej natury,
aby zbudziła się z naszego codziennego życia, naszego strachu.
  • 992 / 25 / 0
To ja myślałem, że woodstock to przesada pod względem gadania o dragach, rzygać się tym chce czasami, tym bardziej jak wpierdalasz śniadanie któregoś tam dnia zmęczony, a ktoś wbija Ci pod namioty "O kurwa, stary to apb takie dobre, pizda niezła", "brałeś hometa?", "Muszę oczyścić swoją karmę!". Naprawdę ludzie już nie mają o czym rozmawiać?
Przez jakiś czas myślałem, że pojadę na transy zobaczyć jak to jest, na chill stage posiedze, ale chyba zrezygnuje z festiwali, a tym bardziej gdzie jest przedrostek psy-. Jak będę gdzieś jechał to tylko ze swoją paczką ludzi, którzy nie mają związku z niczym takim.
Ostatnio zmieniony 08 sierpnia 2013 przez Wildzen, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 2775 / 40 / 0
Męczące to jest kiedy wszyscy na siłę są mili, no ale nie chce mi się o tym dyskutować z kimś kto zamawia oświecenie na wynos.

Masz rację Wildzen, radzę szerokim łukiem omijać te imprezy albo trzymać się ściśle swojej ekipy.

Psytrance bardzo lubię, ale sram na te chujowe imprezy. Wolę foobara i święty spokój
Uwaga! Użytkownik BS nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 451 / 14 / 0
@Gluciorro faktycznie fajna ta recenzja ,

mi sie wydaje chłopaki że się po prostu starzejecie i wam sie przejadły dragi już trochę , jak chcecie spokoju to idzcie an pielgrzymkę czy coś , na takiej imprezie to wiadomo że prawie wszyscy będą naćpani , dla większości tych ludzi to jest szansa raz na rok żeby przestać pogadać /pofazować z ludzmi nadającymi na tych samych falach , nie muszą się ukrywać czy choćby jakoś specjalnie uważać bo wszyscy są w temacie .
Kontakt: cardomar15@tutanota.com
%-D
  • 2775 / 40 / 0
Czegoś nie rozumiesz. Ja nie mam nic przeciwko naćpanym ludziom. Mnie po prostu wkurwia ciągłe rozmawianie o narkotykach jakby nic innego na świecie nie istniało a ludzie nie mieli poza ćpaniem żadnych pasji czy zainteresowań. Nie cały świat kręci się wokół narkotyków o czym kto jak kto ale uczestnicy tego typu imprez (którzy ciągle pierdolą jacy to oni nie są uduchowieni) powinni doskonale wiedzieć. Cała ta otoczka jest chora, jak już pisałem wolę gadać z najebanym Sebastianem ponieważ on pije i rucha bo lubi, bez żadnej głębszej i fałszywej przekminy
Uwaga! Użytkownik BS nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 614 / 21 / 0
To daj coś od siebie, wyjdź do ludzi i wejdź z nimi w nieco głębsze niż powierzchowne relacje. Wtedy wielu z nich zaczyna pokazywać swoje ciekawsze oblicze i gadać o wielu innych sprawach niż dragi, które w tej kulturze traktowane są jako temat zapoznawczy, zamiast gadki o pogodzie :-) Przyznaję, że dragi na takich festiwalach są tematem nr 1, ale bez przesady, na SUNie spotkałem masę szalenie ciekawych i inspirujących ludzi, z którymi dało się porozmawiać o podróżach, o ich kulturze, o muzyce, o jedzeniu, o przyrodzie i o kurwa tysiącu innych rzeczach poza ćpaniem.
A tytuł 'oświecenie na wynos' to ironia, ale być może twoje anty-wszystko nastawienie nie pozwoliło ci tego zauważyć.

http://www.youtube.com/watch?v=kApKKqGzmQw

Imho ten filmik z ceremonii otwarcia świetnie pokazuje niezwykłą energię, jaką niektórym przećpanym i fałszywym osobnikom udało się tam poczuć ;-)
Niematerialna. Wieczna. Bez początku i końca.
Bezimienna, bezkształtna energia, która przenika wszystkie żywe istoty.
Czyste wezwanie dla naszej wewnętrznej natury,
aby zbudziła się z naszego codziennego życia, naszego strachu.
  • 451 / 14 / 0
no dobra masz racje życie nie kręci się wokół ćpania , ale serio przez cały festiwal nie spotkałeś nikogo z kim można było pogadać nie tylko o ćpaniu ?jesli nie to faktycznie mogło to byc męczące , no widzisz a ja wole pogadać z naćpanym bolkiem który wierzy że psychodeliki otwierają mu umysł , jakoś nie przepadam za towarzystwem najebanych wódą osób, ( chyba ze sam jestem nawalony )
Kontakt: cardomar15@tutanota.com
%-D
ODPOWIEDZ
Posty: 73 • Strona 7 z 8
Newsy
[img]
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"

Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.

[img]
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać

Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.

[img]
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików

Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.