W takim razie może przedstawię swoje odczucia. Line up zajebisty, nagłośnienie na mainie świetne (chociaż przez pierwsze kilka dni było zdecydowanie za głośno), klimat "rodzinny", dużo mniej anonimowy niż na Ozorze ze względu na mniejszą ilość ludzi. Kilka ciekawych miejscówek, moją ulubioną była knajpko - kawiarnia pod chillem, zbudowana przy ogromnym drzewie stanowiącym osłonę przed przejebanym słońcem. Pyszny czaj i kompozycja "feng shui". Oprócz tego Kaleidoscope - nie udało mi się tam spędzić zbyt dużo czasu, ale zdążył zrobić na mnie pozytywne wrażenie. Toi toie utrzymane we względnej czystości, spodziewałem się, że będzie gorzej. Dużo drzew, można było się łatwo schować przed słońcem. Ogólnie fajna okolica, wizualnie ciekawsza, niż Ozora.
Występy, które wywarły na mnie największe wrażenie:
Vibrasphere (po prostu ja pierdolę! Warto byłoby przyjechać nawet na sam jego set), The Infinity Project, czterogodzinny set Logic Bomb (kilka razy w trakcie czułem się już mega zmęczony i chcialem iść spać, ale koleś na to nie pozwalał, zbyt dobra muza ;D), na chillu najbardziej pozamiatali Cygna, Suduaya i Blue Planet Corporation. Nova też w formie. Słabiutki Ott (ale każdy jego live, jaki słyszałem, był mierny).
To chyba tyle, jeśli chodzi o pozytywy.
Teraz to co Polak lubi najbardziej, czyli narzekanie. Widać, że na line up poszła zdecydowana większość kasy i zabrakło na organizację. Niektórzy moi znajomi nie myli sie 3-4 dni pod rząd, bo nie było opcji na prysznic (lub trzeba by czekać godzinę lub więcej).Prysznice były czynne tylko kilka godzin dziennie, z początku prawie wcale. Ja na szczęście pojechałem zawczasu z BSem do supermarketu i nawieźliśmy w chuj wody mineralnej, którą potem z braku laku musieliśmy się myć. Świecenie dupą na środku pola namiotowego i mycie się gazowaną wodą mineralną - bezcenne doświadczenie :D Przy okazji dało do myślenia - można się w pełni umyć używając zaledwie 1.5L wody. Kolejny minus - jedzenie wychodziło mniej więcej 2 razy drożej niż na Ozorze. Ceny jak z Booma, niczym nie uzasadnione. W dodatku bardzo słaby wybór (a może po prostu jestem rozpieszczony przez Ozorę). Część lepiej wyposażonych festiwalowiczów wzięła sprawy w swoje ręce i gotowali szamę sami, sprzedając ją po ~4 euro. Nie muszę mówić, że mieli kilometrowe kolejki. Ceny i prysznice to według mnie dwa największe mankamenty. Do tego dochodzi bardzo niewielka ilość cienia pod chillem i mainem - tu już nawet nie chodzi o kasę, to po prostu zasługa źle przemyślanych dekosów, które niewielkim nakładem finansowym mogły dawać dużo więcej cienia. Brak natrysków pod mainem - tylko samobójcy nakurwiali w 40 stopniowym upale pod sceną. Dźwięk z maina przebijał na chill, co jest mega failem. Siedzisz i chillujesz przy jakimś psybiencie, a w międzyczasie dobiega do Ciebie mroczna pralka z maina. To już zasługa ukształtowania terenu, ale jak dla mnie mogli wyjebać totem stage i tam zrobić chill - byłoby idealnie. Mam nadzieję, że zarobili w tym roku na tyle, żeby rozwiązać problemy organizacyjne i że za rok będzie 2x bardziej pro. Kibicuję tej ekipie, mimo niedociągnięć naprawdę zajebiście się wybawiłem. Możliwe, że za rok znowu wpadnę.
Jeśli chodzi o dragi, to było dosyć krucho, ale na pewno lepiej, niż na polskich eventach. Kwasy 10 euro, MDMA 40 euro/g (ale widzialem tylko 1 osobę, która sprzedawała). Przezajebisty hasz 60 euro/5g (50 euro/3g). Wybiórcze przepyrki na wejściu i sporo patrolów policji, ale znajomi mnie poinformowali, że na Ozorze jest już to samo, także koniec tego dobrego :D
Wspaniały teren, dzikość, te pagórki, dużo zieleni. Dużo magicznych, klimatycznie urządzonych miejscówek, niektóre pochowane przed oczami większości.
Muzycznie najbardziej rozpierdolił mnie Asura, tyle emocji ile naprzeżywałem podczas jego seta wystarczyłoby mi na cały festiwal. Poza tym najlepiej wspominam - Younger Brother, Vibrasphere, BLT, Shulman, Cygna, Cell, Argaman, Ott, Suduaya. Na TOTEMIE też bardzo fajne rzeczy grali jak dla mnie.
chusajn pisze:Niektórzy moi znajomi nie myli sie 3-4 dni pod rząd, bo nie było opcji na prysznic (lub trzeba by czekać godzinę lub więcej)
Kolejny minus - jedzenie wychodziło mniej więcej 2 razy drożej niż na Ozorze. Ceny jak z Booma, niczym nie uzasadnione. W dodatku bardzo słaby wybór (a może po prostu jestem rozpieszczony przez Ozorę). Część lepiej wyposażonych festiwalowiczów wzięła sprawy w swoje ręce i gotowali szamę sami, sprzedając ją po ~4 euro.
Do tego dochodzi bardzo niewielka ilość cienia pod chillem i mainem - tu już nawet nie chodzi o kasę, to po prostu zasługa źle przemyślanych dekosów, które niewielkim nakładem finansowym mogły dawać dużo więcej cienia. Brak natrysków pod mainem - tylko samobójcy nakurwiali w 40 stopniowym upale pod sceną.
Jeśli chodzi o dragi, to było dosyć krucho, ale na pewno lepiej, niż na polskich eventach. Kwasy 10 euro, MDMA 40 euro/g (ale widzialem tylko 1 osobę, która sprzedawała). Przezajebisty hasz 60 euro/5g (50 euro/3g). Wybiórcze przepyrki na wejściu i sporo patrolów policji, ale znajomi mnie poinformowali, że na Ozorze jest już to samo, także koniec tego dobrego :D
Ogólem jak dla mnie bardzo na plus, mam nadzieję, że w następnych latach uda się zachować taki rodzinny klimat, a jednocześnie zmniejszyć niedociągnięcia organizacyjne.
Bezimienna, bezkształtna energia, która przenika wszystkie żywe istoty.
Czyste wezwanie dla naszej wewnętrznej natury,
aby zbudziła się z naszego codziennego życia, naszego strachu.
Gluciorro pisze:Wspaniały klimat utopijnej społeczności, uśmiechnięci, życzliwi ludzie z całego świata żyjący razem przez tych kilka dni w zupełnie naturalny sposób. Fale dobrej energii momentami aż waliły po ryju ;-)
Rozumiem, że mieszanie ćpania z duchowością może się nie podobać, ale naprawdę czy to przesłoniło ci cały odbiór festiwalu? Naprawdę nie widziałeś nic fajnego w ludziach z całego świata, uśmiechniętych, życzliwych, pomagających sobie wzajemnie czy pląsających radośnie we wspólnym tańcu? Nie wszyscy przecież byli ciągle naćpani i nie wszyscy gadali o tym non-stop.
Całkiem niezła imho recenzja: http://www.ashoka.com.pl/?page_id=7707
Bezimienna, bezkształtna energia, która przenika wszystkie żywe istoty.
Czyste wezwanie dla naszej wewnętrznej natury,
aby zbudziła się z naszego codziennego życia, naszego strachu.
Przez jakiś czas myślałem, że pojadę na transy zobaczyć jak to jest, na chill stage posiedze, ale chyba zrezygnuje z festiwali, a tym bardziej gdzie jest przedrostek psy-. Jak będę gdzieś jechał to tylko ze swoją paczką ludzi, którzy nie mają związku z niczym takim.
Masz rację Wildzen, radzę szerokim łukiem omijać te imprezy albo trzymać się ściśle swojej ekipy.
Psytrance bardzo lubię, ale sram na te chujowe imprezy. Wolę foobara i święty spokój
mi sie wydaje chłopaki że się po prostu starzejecie i wam sie przejadły dragi już trochę , jak chcecie spokoju to idzcie an pielgrzymkę czy coś , na takiej imprezie to wiadomo że prawie wszyscy będą naćpani , dla większości tych ludzi to jest szansa raz na rok żeby przestać pogadać /pofazować z ludzmi nadającymi na tych samych falach , nie muszą się ukrywać czy choćby jakoś specjalnie uważać bo wszyscy są w temacie .
A tytuł 'oświecenie na wynos' to ironia, ale być może twoje anty-wszystko nastawienie nie pozwoliło ci tego zauważyć.
http://www.youtube.com/watch?v=kApKKqGzmQw
Imho ten filmik z ceremonii otwarcia świetnie pokazuje niezwykłą energię, jaką niektórym przećpanym i fałszywym osobnikom udało się tam poczuć ;-)
Bezimienna, bezkształtna energia, która przenika wszystkie żywe istoty.
Czyste wezwanie dla naszej wewnętrznej natury,
aby zbudziła się z naszego codziennego życia, naszego strachu.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać
Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
