Więcej informacji: Ayahuaska w Narkopedii [H]yperreala
A więc w którym szczególe Ayahuasci miałby tkwić diabeł?
a) - w jej psychodelicznym działaniu opartym na DMT?
c) - w jej psychodelicznym działaniu opartym na MAOi?
c) - w samej ceremonii i jej pogańskim pochodzeniu?
d) - w roślinnym pochodzeniu DMT?
e) - w jakimś innym czynniku którego nie wziąłem pod uwagę?
Wydaje się, że aya wykorzystuje naturalne procesy chemiczne zachodzące w naszym mózgu. Nasze neurony są stworzone by reagować na DMT (w przeciwieństwie do większości psychodelików, które są obcymi substancjami "przypadkiem" zdolnymi do współpracy z naszymi receptorami).
Jeśli diabeł tkwi w DMT, to jesteśmy "opętywani" przez nieczyste moce regularnie, każdej nocy mniej więcej od 48 dnia życia płodowego - bo
to jest chwila w której szyszynka zaczyna produkować dimetylotryptaminę.
Drodzy katolicy: Bóg w którego wierzycie, jest Miłością wcieloną w Żywego Ducha. Miłość nie straszy piekłem i diabłami - Miłość po prostu Kocha. Zastraszanie to metoda manipulacji społeczeństwem rodem z ziemi. Kapłani mają swój interes w straszeniu piekłem i demonami, tak jak pasterze mieliby interes w straszeniu owiec wilkiem, aby te nie wychodziły poza zagrodę.
W samym pochodzeniu
Fakt, że powoływanie się na nieznane nam moce będąc pod wpływem Ayahuasci nie wydaje się rozsądne, ale przecież nie trzeba tego robić.
Bez wątpienia Ayahuasca umożliwia nam kontakt z nieznanym nauce rodzajem istot (przykładów chyba nie muszę przytaczać patrz> pierwszy lepszy trip raport). Bywają przypadki uzdrowień i innych niezwykłości nieprzetwarzalnych dla zdrowego rozsądku. Ale dlaczego patrzeć na to w negatywnym świetle? Co jeśli (teoretycznie) te istoty to wysłannicy Boga, którzy chcą pomóc ludziom, ale mogą to zrobić dopiero wtedy gdy człowiek przekroczy granicę śmierci (DMT w wysokich dawkach towarzyszy śmierci, a sam trip ma wiele wspólnego z umieraniem i ponownymi narodzinami). Myślę, że na tą teorię znajdzie się więcej dowodów niż na teorię, że to wszystko są zamaskowane demony.
Wyslannicy Boga dzialaja na jego prosbe, Boga mozna dosiwadczac na modlitwie w komuni swietej przy spowiedzi oraz innych sakramentach, nie wydaje mi sie ze Bog chcialby sie objawic podczas picia rosliny ktora jest nazywana pnaczem smierci do tego sama w sobei jest nieaktywna i wystepuja po niej wymioty.
ayahuasca to tylko forma podania szyszynce dużej dawki DMT - ok, nie jest doskonała, powoduje wymioty itd. Grunt, że działa.
Nie chodzi tu o manifestację Boga przez ayahuascę. W mojej teorii dostarczając mózgowi DMT, inicjujemy moment własnej śmierci, bez uszkadzania ciała (najwyższe stężenie naturalnego DMT występuje w chwili śmierci) dzięki czemu możemy później do niego wrócić. DMT wydaje się być jakby sterownikiem/mediatorem między materialnym ciałem, a ciałem duchowym. Duże dawki DMT przenoszą świadomość przez granicę tych dwu światów - przeżywamy własną śmierć, wyruszamy tunelem w stronę światła / ze świata materialno-organicznego do świata duchowego, mijamy wszystkie checkPointy zapisane w naszym DNA, gdyż na chwilę żegnamy się z biologicznym poziomem własnej egzystencji.
Wybacz cebex, ale z twojego komentarza wypływa spora doza ignorancji. ayahuasca jest pnączem śmierci, ponieważ pozwala umrzeć, po czym wrócić do życia z nowym doświadczeniem - dlatego jest potężnym narzędziem wszelkich praktyk duchowych (nie koniecznie złych).
Z tego, co zrozumiałem przypatrując się nagraniom szamańskich ceremonii, wciąż żywe ciało panicznie walczy o zachowanie w sobie duszy, co objawia się ciężkimi i strasznymi wizjami o organicznej symbolice - nie wolno się im poddawać, dlatego curanderos odwodzą od nich uwagę śpiewem - prowadzą duszę ku światłu. Gdy już jesteśmy po drugiej stronie, możemy ingerować w życie bytów duchowych, a one mogą ingerować w nasze.
Oczywiście to tylko moja teoria (pewnie wypada blado w porównaniu z prawdą o DMT) można się z nią nie zgadzać i prawdopodobnie zmieni się z biegiem czasu i życiowego doświadczenia.
Nigdy nie miałem okazji pić Ayahuasci ani przyjmować DMT. Wciąż czekam na swoją okazję.
Velociraptor pisze: (najwyższe stężenie naturalnego DMT występuje w chwili śmierci)
1. Dekarboksylazy aromatycznych L-aminokwasów
2. N-metylotransferazy tryptaminowej
oraz związku metylującego: S-adenozylometioniny
jest wystarczającą przesłanką do stwierdzenia, że w organizmie ludzkim jest nielegalne laboratorium syntezujące DMT. Ja wiem, że to piękna wizja, naturalizująca zażywanie DMT, ale ma jedną wadę - jest niepotwierdzona.
Analiza danych: Otwarcie legalnych sklepów z marihuaną powiązane ze spadkiem zgonów opioidowych
Magiczne grzybki działają na mózg dłużej. Odkrycie pomoże w leczeniu depresji
Mąż polskiej noblistki myślał, że "popadł w szaleństwo". Badania nad psychodelikami w PRL
Palenie z trzeciej ręki staje się z czasem coraz bardziej szkodliwe
Bierne palenie – narażanie osoby postronnej na oddziaływanie dymu tytoniowego – jest dobrze rozpoznanym zagrożeniem dla naszego zdrowia. Znacznie mniej wiadomo natomiast o „paleniu z trzeciej ręki”, czyli o sytuacji gdy dym z palonego papierosa już wywietrzał, a my wdychamy związki chemiczne, które po paleniu papierosów osiadły na ścianach, dywanach, meblach, firankach czy ubraniach.
Dentysta od razu pozna, czy paliłeś marihuanę. Kilka ważnych szczegółów
Coraz więcej pacjentów siada na fotelu "po skręcie", licząc na mniejszy stres. Tymczasem stomatolodzy i badacze alarmują: regularne używanie marihuany może odbić się na zębach i dziąsłach, a przed zabiegami potrafi skomplikować działanie znieczulenia. Na liście konsekwencji pojawiają się nie tylko ubytki i utrata zębów, ale też sygnały związane z nowotworami jamy ustnej.
Koniec hurraoptymizmu? Brakuje dowodów na skuteczność medycznej marihuany przy większości schorzeń
Złe wieści dla osób, które widzą w medycznej marihuanie remedium na całe zło świata – nawet na nowotwory. Analiza 2500 badań wykazała, że jej skuteczność można potwierdzić zaledwie w ułamku schorzeń, na które jest stosowana. Czy kannabinoidy czeka podobna przyszłość co opioidy?
