Luźne dyskusje na tematy związane z substancjami psychoaktywnymi.
ODPOWIEDZ
Posty: 170 • Strona 7 z 17
  • 586 / 8 / 0
Nieprzeczytany post autor: idn »
jest różnica między stereotypem a cechą wykazywaną przez większość osobników jednego zbioru, gatunku czy społeczeństwa. stereotyp to np. "Polak kradnie", a czy większość Polaków kradnie? natomiast większość ludzi jest niezdolna do oziębłości na zawołanie, a zatem jest owa niezdolność normą. tak samo normą jest najwyraźniej głupota i zacofanie w naszym kraju (większość głosująca na PiS :D), a czy to dobra rzecz? norma nie podlega wartościowaniu, to po prostu stwierdzenie faktu, a ty zachowujesz się jak gdybym wypominał ci bycie tym złym, a większość gloryfikował, podczas gdy explicite stwierdziłem: "nie mówię, że lepsza". myślę, że dalsza dyskusja nie ma sensu, ponieważ jest typową debatą nad znaczeniem słowa, a nie o to tu chodzi, najważniejsze, że oboje wiemy, że miłość pochodzi od nas, a nie z zewnątrz, co chciałem udowodnić na twoim przykładzie. ;)
absolutnie popieram nietłumaczenie miłości, tym bardziej, że to jedno z cudowniejszych doznań jakich nasz gatunek może doświadczyć, ważne tylko, żeby nie usprawiedliwiać pożądania jakimiś wydumanymi filozofiami, a co najgorsze - zrzucać "winy" za nią na tę drugą osobę, co się nazbyt często zdarza, w czym zawiera się też "normalne" (o, doskonały przykład negatywnej normy :D) "kocham, więc wymagam".

btw, nie mówiłem o celibacie katolickim jako odgórnie narzuconym przez instytucje, tylko o samonarzuconym celibacie osób wierzących, z pobudek wyłącznie religijnych i skierowanym ku Bogu/oświeceniu/nirwanie.
szatan
jerozolima
  • / / 0
Nieprzeczytany post autor: jerozolima »
.
Ostatnio zmieniony 20 kwietnia 2008 przez jerozolima, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 0 / / 0
Nieprzeczytany post autor: KrzysiekH »
Widzę, że troche odbiegliscie od tematu.. a ja chciałbym wtrącic moje pięć groszy w sprawie filozofii "ćpania". Otóż jestem wierzący.. ba, jestem nawet katolikiem choć daleko mi do dewocji i palić zioło się zdarza wcale nie rzadko. W istnienie Boga, choć jak słusznie zauważył idn niekoniecznie osobowego (to tylko jedna z emanacji ułatwiających wyobrażenie i zrozumienie) nie wątpie i mam ku temu parę mocnych powodów. Wspomę choćby jeden - wg czysto "naukowo" myślących osób powstanie życia na ziemi jest dziełem przypadku. Możnaby się z tym zgodzić choć prawdopodobieństwo, że wszystkie warunki do jego powstania zostaną spełnione na jednej planecie jest minimalne (obrazowo przedstawiając - coś jak szasa na to, że pojedyncze złote ziarenko w wiadrze pełnym piasku znajdzie się akurat na samej górze kopca po wysypaniu). Dobrze, powiesz, w nieskończonej liczbie prób jakie spewnością miał wszechświat może sie zdarzyć. Szansa jednak na to, że to życie nie tylko powstanie, ale się utrzyma, rozwinie do form tak zaawansowanych jak zwierzęta, stworzy inteligencję, cywilizacjie itd. jest juz jak na mój zdrowy rozsądek równa tej, że wysypując to złote ziarenko z piaskiem z wiadra nie tylko znajdzie się ono na samej górze, ale jeszcze pozostałe ziarna piasku ułożą się w jakąś skomplikowaną strukturę np. piękny zamek :). Takie rzeczy drodzy sceptyczni, pod wpływem przypadku nie powstają - tym musi kierować wyższa inteligencja, jakkolwiek ją nazwiemy. Życie człowieka np. jest zdecydowanie za krótkie, żeby choć częsciowo ten plan ogarnąć. Odbiegłem jednak od tematu - co do tego mają używki, konkretniej Ganja? Miałem dość długie i interesujące zderzenie z całą filozofią Rastafarianizmu, początkowo przez muzykę reggae (Marley :) ), później lekturę itp. To co mnie w tej filozofii(religii?) zafascynowało to niemalże 100% zgodność z pismem i wiele zbieżności z wiarą katolicką i do tej pory wiele z przemyśleń w zawartych w tej muzyce ma dla mnie duże znaczenie.. Rastafarianie palą zioło w celach religijnych.. hmm.. ok, już słysze - "ćpają i się usprawiedliwiają" - też tak kiedyś myślałem do czasu, aż spotkałem się z terminem "Reasoning", który to właśnie oznacza przemyślenia pod 'wpływem'. Z własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że jeżeli faktycznie wie się czego się poszukuje, odpowiedzi na jakie pytanie, reasoning pomaga. Jeden spliff odrobina czasu, odpowiednie źródła i można w logiczny sposób odnaleść przyczyny wielu zjawisk. Choć ruch Rastafarii mnie już nie fascynuje tak jak kiedyś, bo np. Bob Marley zdecydował się w ostatnich dniach swojego życia przyjąć chrzest w Ortodoksyjnym Kościele Etiopskim, a sam Hajle Sellassie I, uznawany przez niektórych rasta za wcielenie Jah, był normalnie ochrzczony od najmłodszych lat w tym kościele. Po za tym w muzyce Reggae zaczeło mnie drażnić ciągłe opowiadanie o upadku Babilonu, przy czym za owy Babilon uważano już chyba wszystko co tylko możliwe (Babilon musi upaść, Balcerowicz musi odejści itp. ;) ). Z resztą cesarz Sellassie z lekkim niepokojem mówił o tym co się działo na Jamajce i przestrzegał, że Babilonem można nazwać wszystko (polecam przemówienia i wywiady wyżej wymienionego). Wniosek taki.. ganja może nie oświeci nikogo, nie doprowadzi do nirwany (choć kto wie), ale wg mnie ułatwia czasem, wprowadzając wewnętrzny spokój, zrozumieć motywy działania wszechświata..

--
"Bez korzeni nawet najpiękniejszy kwiat umiera"
  • 31 / / 0
eloyo pisze:
Ja cpam bo mi sie to zycie w ogole nie podoba i chce umrzec mlodo. Nudne jest i niesprawiedliwe, kiepsko je wymyslij ten wasz Jah. Do tego jestem niesamowicie ciekawy co mnie spotka po smierci (chyba moje rece nie dierza za duzo madrosci, e?). A najbardziej bede zadowolony jesli po smierci zastanie mnie nicosc i swiety spokoj.

pozdrawiam tych co maja ochote dozyc starosci
Kiepsko, bo co ? Ty nie potrafisz mu sprostać...To może jesteś po prostu słaby !? A myslałeś, że co nie będziesz musiał robić nic - i będziesz jeździł limuzynami ? Zero wyzwan i w ogóle zajebiście ? Jah dał wolna wole możesz sobie życie organizować jak chcesz....A jeżeli jest nudne-to znasz odpowiedź. Może w poprzednim coś spieprzyłeś i teraz karą jest nuda ? Nie wiem. Wydaje mi się, że Bóg jest nieograniczenie miłosierny, a polega to chyba na tym , że moesz robić co chcesz-tyle że za wszystko jest zapłata. Jak wysyłasz-tak Ci wraca! Chcesz to wierzysz, nie to nie. To nie On ma do Ciebie przyjść ale ty do niego. Nie chcesz iść-luz, Twoja sprawa, ale zawsze mas szanse, On zawsze czeka. Moesz też stać się zły, mało pokorny i pewny siebie, ale wiedz, ze wtedy idziesz w dól. To Twoje życie i Ty decydujesz...Według mnie najgorszym złem jest bierność. Wydaje mi się poza tym, że wolna wola właśnie na tym polega; wierzysz, że skonczysz 2 metry pod ziemią-prosze bardzo twój wybór. Ale analogicznie jeśli wierzysz, że Bóg....reszte sam rozumiesz...

@codeine
RasMichael pisze:
-mówiąc Jah-myślę Bóg-tan który dał pierwsze tchnienie... On jest dla mnie największą wartością i nie obchodzi mnie co na ten temat rzeczą słabe serca, chcące odciągnąć mnie od mojej własnej prawdy.

- Ja i ja przecieram szlak którym idę, więc jak ktoś moze mi mówić, ze tak jest dobrze czy źle, skoro ja na swojej drodzę idę pierwszy ? Nikt nią przede mną nie szedł...Pewnie, że jest wiele podobnych motywów i trzeba słuchać ludzi-oni też w rękach dzierżą madrość...

-Próbują ogłupic czarny lud mówiac mu, że Jah umarł...

p.s.Nauka pewnie nigdy nie znajdzie Boga, bada go nie tymi narzędziami![zresztą to w jej interesie jest, żeby Boga niebyło....i chyba tak naprawdę nie chce Go zbnaleźć. ]

Filozofia ? Samo za siebie...
A ty co boisz się takiej filozofi ? Czy twoja po prostu jest na tyle zajebista, że wszystkie inne przy niej bledną ? Jakim prawem mówisz ;
O kurwa, co za brednie :scared:
to tak jak krzyżowcy swojego czasu-wyżynali inne myslenia, bo tylko ich było dobre i pod płaszczykiem wiary [w tym przypadku chyba własnych superdragów] deptali cudzą madrość....A propos to jakaś polemika Pt:”ktojest po czym mądrzejszy”?
Chciałem poprostu zauważyć, że dorabianie sobie do ćpania (a szczególnie do tego "nieszkodliwego" chwasta, który jest dla ludzie mądrych itp. brednie) filozofii związanej z bogiem czy innym Jahem to konkretny debilizm wymagający leczenia. To jest usprawiedliwianie się przed samym sobą "moge palić trawe, bo to dar od Jaha". Co za kurwa bzdury.
Biedni, a właściwie ubodzy są ci co nie mają Boga, bo nigdy nie bądą potrafili sobie wielu rzeczy wytłumaczyć. Ale nic mnie nie usprawiedliwia. Jah nie szepcze mi do ucha co mam robić, więc idąc za jego drogowskazami robię tak jak czuje, i mówię "Boże mam nadzieje, ze robię dobrze, a jeśli nie-zapłace na pewno". Zwróć uwagę, że nie musze się przecież usprawiedliwiać...Po co ? Patrząc z Twojego punktu widzenia, co za znaczenie ma czy to dar od Jah czy nie, skoro po pierwsze w niego nie wierzysz, po drugie uważasz takie myslenie za debilizm [ twoje myślenie jest pewnie"takie fajne" i realne jak betonowe buty. ] Poza tym ja zioła nie uważam za ćpanie. No włąsnie wydaje mi się, że ludzie madrzy potrafią rozgraniczyc-co jest ćpaniem, a co nie, nie wrzucając wszystkiego do jednego worka jak robi to większość naszego kochanego społeczeństwa :-D
Co za kurwa bzdury.
no widać że powyższe zdanie wynika z jakiejś głebszej filozofii, nie na żarty....

Opiatowcy to byli za to ludzie inteligentni :)
Wielu artystów, poetów jarało opium bądz waliło inne makowiny.
a co z resztą ? Inetligencja to już max podniety ? A madrość, a ciało, a to co im zżarło w głowie i jak bardzo było szkodliwe -to wszystko luz....nie ma znaczenia ? To jest dopiero usprawiedliwianie siebie !
Btw, właśnie siedze po kodeinie i się czuję "bliżej nieba" hehe :)
troszkę Cię chyba ta myśl podnieca....No i tak fajnie ją napisałes...że teraz siedzisz iw ogóle....
Biblia z tego co wiem potępia odurzanie się jakimkolwiek sposobem. Tak więc myślę, że odurzanie się jest grzechem, ale mogę się mylić.
A to akurat nie jest takie jednoznaczne...Ale nie ważne....

@idn
ogólnie zgadzam się z codeine, choć może nie użyłbym aż tak ostrych określeń. ;)
ćpa się dla przyjemności i tyle, czasem dla relaksu, odprężenia, żeby coś dodać do wrażeń i sposobu w jaki odbieramy świat, żeby lepiej bądź dłużej funkcjonować (co oczywiście odbija się w dłuższym rozliczeniu na zdrowiu), w ramach buntu przeciwko systemowi, a czasem dlatego, że nie znajdujemy w świecie żadnej innej radości.
A dla "zblizenia do Boga" to już "ćpać" nie można ? To złe tak ?
w każdym razie podłożem wszystkiego jest przyjemność, satysfakcja i zbliżone uczucia, a my, jako istoty jak najbardziej egoistyczne chcemy ich więcej dla siebie.

-pamietaj , że to Twoje subiektywne zdanie. Poza tym ja uważam, że jedna z podstaw jest też cierpienie, od którego to własnie próbujemy się wyzwolić, a nie tylko przyjemności. A te egoistyczne istoty-rozumiem, że to Ty i codeine ? Bo ja na przykład taki się nie czuje....Czy może w jakiejś książce wyczytałeś:" Czlowiek to najbardziej egoistyczna istota !". A może po prostu w to jest najłatwiej wierzyc i "co tam jakieś filozofie". Znam ludzi, z którymi gdy zaczniesz jakąkolwiek głebszą myśl [ nie koniecznie o Bogu] to odrazu Ci powiedzą "nie filozuj". Najlepiej wszystko spłaszczyć do rangii nauki, akbo wrócic do ciemnogrodu i wierzyć że wszystko jest tak kurewsko realne [nie wznosić się zbyt wysoko], pochodzimy od małpy i ogólnie jesteśmy jebniętymui egoistami tyle że umiemy myśleć [no bo z tego co tu widzę -duszy nie ma]... Tak ? Aha i trzeba dodać, że jesteśmy konserwatywni!-nie zmieniamy myślenia i nasze jest zajebiozka!
p.s.Nauka pewnie nigdy nie znajdzie Boga, bada go nie tymi narzędziami![zresztą to w jej interesie jest, żeby Boga niebyło....i chyba tak naprawdę nie chce Go zbnaleźć. ]

@wild monkey
Mi marihuana pozwoliła zbliżyć się do Boga,po spaleniu często myślę o nim i o świecie przez niego stworzonym.Dlaczego akurat marihuaniści,a nie codeiniści stworzyli sobie taki nurt myślenia?Taka potrafi być maryśka...
no właśnie, cos w tym jest.... [hehe]

P.S Przepraszam wszystkich do których byłem nieco zaczepny -wynikało to z emocji. Poza tym sorki za chaos posta, ewent. błedy i to jezeli kogoś obraziłem. nie mam monopolu na wiedzę - mówię co myślę....Tym bardziej nikomu nie chcę nic narzucać-powyższy post to obrona moich racji..

BTW Jah wcale nie musi być Bogiem osobowym-mi jest tak wygodnie mówić i chyba....intuicyjnie. On jest wszystkim. Jestem człowiekiem i mówię, a żeby to robić, musze pewne rzeczy zamykać w pewne ramy-ale to tylko na potrzeby języka i ludzkiego zrozumienia

pozdrawiam & Jah Bless!
Ostatnio zmieniony 18 kwietnia 2006 przez RasMichael, łącznie zmieniany 1 raz.
Never Let Your Problems Get You Down,Gotta Stay Focused And Hold Your Ground.
  • 179 / 15 / 0
Nieprzeczytany post autor: RysiuRonson »
o tak wielki jah zeslal nam ziolo palcie a bedziecie zdrowsi i madrzejsi !
...The fear comes over me And then I see - There's nothing I can do without you...
  • 762 / 6 / 0
to ja sformuuję pytanie przewodnie inaczej: jaką filozofię wyrobiliście sobie dzięki ćpaniu? (ta rzeka okazała się być za płytką :-D)
"Prawda jest daleko bardziej potężna niż jakakolwiek broń masowej zagłady" Mahatma Gandhi
  • 1736 / 18 / 0
Nieprzeczytany post autor: Mr.LaTacha »
nie czytam tego bo gadka sratka czy bóg dał nam marihuane czy nie jakoś mnie nie kreci.
Bóg dał nam też wiele innych rzeczy których nie chcemy uzywać bo jest to niemoralne...
Ale nie o tym mowa...


Wiecie co ostatnio zauważyłem?
Jak obracam sie w normalnym towarzystwie (ostatnio coraz czesciej hahaha) tzn pośród ludzi któzy nie ćpają lub ćpają rzadko i jest to ostatni temat jaki poruszają to jakoś moje nastawienie (takie spontaniczne) do narkotyków sie zmienia. Moge nawet rzec że gdybym miał tylko takich znajomych to pewnie przestałbym palić marihuane. Wypieprzyłbym wszystkie nasiona i palił sobie 2 razy w roku jak by mnie ktoś poczęstował.
Jakoś tak duzy wpływ ma otoczenie. Jak wchodze na to forum czytam sobie gadam z ludzmi to moje nastawienie jest takie (troche przekontrastowałem):
uprawiam sobie krzaka aaa huj tam to jest normalne pełno wiary uprawia nie bede miał przypału.
jak zadaje sie z normalnymi ludzmi:
kurwa czy to ze uprawiam jest do konca normalne? w sumie to jestem przestepcą i zaczynam sie troche hujowo z tym czuć. Zaczynam sobie wkrecać jaki gnuj by był gdyby sie wszyscy dowiedzieli jak wtedy ich nastawienie do mnie by sie zmieniło.

Oczywiscie 50% tych sytuacji jest spowodowana polskim prawem i to przez to ze mozna isc do puchy na X lat dostaje grubsze wkręty. Ale naprawde jak chcecie rzucić jakieś dragi to zmiencie otoczenie. Wkoncu widzicie ze oni zajebiscie zyja bez dragow i troche wam sie udziela i tez coraz zadziej sie cos cpa....


Troche momentami moze przegiołem ale sens jest ten sam chodziaz może to zostać odebrane dziwnie...

PS: otoczenia tak nie zmieniam tylko poprostu wszyscy teraz jakos przestali palic z ktorymi palilem (przerwa przed wakacjami/matura ) :P i mam troche nowych znajomych...
Ostatnio zmieniony 19 kwietnia 2006 przez Mr.LaTacha, łącznie zmieniany 1 raz.
Piotrek uczy, Piotrek radzi, Piotrek nigdy Cie nie zdradzi!
  • 50 / 1 / 0
Nieprzeczytany post autor: eloyo »
RasMichael pisze:
Kiepsko, bo co ? Ty nie potrafisz mu sprostać...To może jesteś po prostu słaby !? A myslałeś, że co nie będziesz musiał robić nic - i będziesz jeździł limuzynami ? Zero wyzwan i w ogóle zajebiście ? Jah dał wolna wole możesz sobie życie organizować jak chcesz....A jeżeli jest nudne-to znasz odpowiedź. Może w poprzednim coś spieprzyłeś i teraz karą jest nuda ? Nie wiem. Wydaje mi się, że Bóg jest nieograniczenie miłosierny, a polega to chyba na tym , że moesz robić co chcesz-tyle że za wszystko jest zapłata. Jak wysyłasz-tak Ci wraca! Chcesz to wierzysz, nie to nie. To nie On ma do Ciebie przyjść ale ty do niego. Nie chcesz iść-luz, Twoja sprawa, ale zawsze mas szanse, On zawsze czeka. Moesz też stać się zły, mało pokorny i pewny siebie, ale wiedz, ze wtedy idziesz w dól. To Twoje życie i Ty decydujesz...Według mnie najgorszym złem jest bierność. Wydaje mi się poza tym, że wolna wola właśnie na tym polega; wierzysz, że skonczysz 2 metry pod ziemią-prosze bardzo twój wybór. Ale analogicznie jeśli wierzysz, że Bóg....reszte sam rozumiesz...
Wiesz widze ze masz poukladane jakos tam w glowie i fajnie, i spoko ale miej tez troche wyobrazni. Gdyby wszystko bylo takie proste to nie byloby tylu narkomanow... Zgadzam sie z tym co napisalas - ze jestem slaby (tylko kurwa mi juz tego nie komentowac - nie chce ani uzalania sie ani gadania ze jest tak bo ja tak mowie) . Widzisz sa ludzie ktorzy sobie radza z problemami i sa tacy ktorzy musza sie wlasnie poratowac narkotykami zeby bylo fajniej. Myslisz ze ci drudzy nie slyszeli nigdy, ze wystarczy wziac sie w garsc, ze wystarczy uwierzyc w siebie, ze wszystko mozna zmienic jak sie chce, twoje zycie zalezy od ciebie, mozesz wszystko... Ja to slyszalem sto razy, za kazdym razem gdy komus (teraz juz wiem -> niepotrzebnie) powiedzialem ze wlasnie zycie mnie nie bawi a nawet wkurwia. Problem polega na tym ze nie ma tak hop siup - jakos nie umiem tego zmienic, nie jest to dla mnie takie latwe jak mowisz ty i tobie podobni. Gdyby bylo inaczej to pewnie bym nie bral nic bo dragi IMO sa wlasnie dla ludzi slabych.

A mnie poprostu denerwuje takie "cfaniactwo" - ha! jestes slaby to wszystko dlatego! musisz byc mocny, wystarczy chciec! - dlatego to wszystko napisalem ale nie odbieraj tego jako atak na ciebie...

pozdrawiam Ciebie i Twojego Jaha rowniez
jerozolima
  • / / 0
Nieprzeczytany post autor: jerozolima »
.
Ostatnio zmieniony 20 kwietnia 2008 przez jerozolima, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ
Posty: 170 • Strona 7 z 17
Newsy
[img]
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem

Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.

[img]
Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę

Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.

[img]
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku

Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.