Rozmowy na temat działania psychoaktywnego kannabinowego konopii.
ODPOWIEDZ
Posty: 517 • Strona 7 z 52
  • 3523 / 55 / 0
Nieprzeczytany post autor: WildMonkey »
to jest zwykła tolerancja. Thc oddziałowywuje na receptory, a receptory w naszym organiźmie mają to do siebie, że jeśli są pobudzane zbyt często to stają się mniej wrażliwe na bodźce.
GG 11510053
Piszcie kiedykolwiek

Wszystko co napisałem na tym forum to prawda; opisywane sytuacje miały miejsce..
  • 1736 / 18 / 0
Nieprzeczytany post autor: Mr.LaTacha »
Lechu pisze:
LDV pisze:
"Ogólnie to palę od 5 lat, ale na prawdę często to od 3... Ostatnie 2 lata to paliłem praktycznie 3-4 razy w tygodniu"
to jest często?Ja to po kilku wiadrach lub duzym skrecie jak juz mi faza wchodzi na dobre to krece kolejnego lolka lub nabijam i pale zeby byc "stale" na highu.
Lechu nie będę się z Tobą licytował.
Aha bo może mnie źle zrozumiałeś, mówiąc że paliłem 3-4 razy w tygodniu to miałem na myśli, że 3-4 dni w tygodniu jarałem. Zdarzały się okresy, że paliłem 7 dni w tygodniu ale zdarzały sie też krótsze okresy że zjarałem coś tylko w piątek i sobotę bo moje obowiązki nie pozwalały mi palić częściej.
Też tak mam, że jak już zjaram jointa (wykluczam sytuacje jak jaram w szkole i muszę wieczorem czegoś się nauczyć co się bardzo rzadko zdarza) to pale tak długo, aż 'starczy' mi sił, a i przed snem skręce małą słomke żeby się lepiej spało...

Tak czy siak jebie mnie jak ty to odbierasz. W moim i znajomych mniemaniu paliłem praktycznie codziennie i na pewno nie raz bo nie mam raczej problemu ze zbyt małą ilością materiału lub z brakiem pieniędzy na materiał czy z brakiem dostępu do materiału.
Teraz robię sobie przerwę i przedstawiam to na forum bo myślę, że wiele osób to zainteresuje i moja postawa pozwoli udowodnić, że z zaprzestaniem palenia (nawet po długim, regularnym i w huj częstym paleniu) nie ma większych problemów. Zaznaczam, że jest to problem ale nie tak duży jak przedstawiają nam to monarowcy czy inne dzifki z drugiej strony barykady i nie jest to problem natury huj wie jakiego uzależnienia, jest to problem tego samego typu jak problem z odstawieniem każdej przyjemnej rzeczy która dodatkowo wypełnia nam zajebiście czas i się nie nudzi bo na highu można robić cokolwiek się zechce i zawsze jest różnorodnie gdy tylko tego zachcemy .

Według mnie jest to problem podobny do zaprzestania jedzenia 'słodkości' ;)
Piotrek uczy, Piotrek radzi, Piotrek nigdy Cie nie zdradzi!
  • 134 / / 0
Nieprzeczytany post autor: lechu91 »
dfssdf
Ostatnio zmieniony 12 stycznia 2009 przez lechu91, łącznie zmieniany 2 razy.
  • 89 / 2 / 0
Dość!
Nieprzeczytany post autor: Agntx »
Na wstępie proszę o przeczytanie i pomoc, bo to ważne!
Witajcie. Piszę w złym wątku, bo żadnej przerwy w jaraniu nie robiłem, tylko paliłem pierwszy raz i chciałbym zasięgnąć porady. (Trip-raport w full wersji wkrótce na NG)
Otóż zaciągałem się w Sylwestra, jeden buch metodą zwaną wiadrem, pełna zakrętka z towarem, wokół mnie 10 napalonych podróżników, na sali 6 samotnych panienek tańczących w rytm piosenki Feela ;) Oni jeszcze śmigali po jednym, ale ja stwierdziłem, że mi to wystarczy (i była to mądra decyzja). Zaczęło się po kilkunastu minutach od uczucia miłych prądów przechodzących przez całe ciało: coś jakby mimowolny orgazm. Natychmiast poczułem moc muzyki, zasiadłem przed kompem i wraz z kolegą tworzyliśmy seta na disco. Siedząc na krześle i pijąc wódkę, ruszałem głową w rytm muzyki jak oszalały; nie zwróciłem uwagi nawet na piosenkę O-Zone, której nie cierpię, tańczyłem przy niej jak oszalały.
Robiłem mnóstwo różnych rzeczy: gadałem, piłem, grzebałem w kompie kumpla, tańczyłem z koleżankami i w pewnym momencie stwierdziłem, że będzie już północ. Okazało się, że minęło 10 minut o_O Potem jeszcze gadałem z kumplami w innym pomieszczeniu, następnie oni poszli tripować na dwór, więc zostałem z innymi. Z biegiem czasu wszystkie miłe odczucia robiły się coraz mniejsze, a coraz bardziej zaczął mi dokuczać ból głowy i zamroczenie jak po wódce. Tak naprawdę nie wiem, czy dużo wypiłem (a chyba tak było), ale powinienem się jeszcze bez problemu na nogach trzymać. Nie miałem gadanego więc siedziałem sam przy stole i wsłuchiwałem się w muzykę. Wybiła północ. Wstałem i o mały włos nie upadłem. Ale jakoś otworzyłem drzwi i strzelaliśmy z petard.
Kumpel zwrócił mi uwagę, że mam wielkie źrenice. Wypiłem szampana, ale nie dużo. Łącznie wymieszały się 4 wódki, piwo i szampan. Po powrocie do środka wiele osób nie wytrzymało i kibel był oblegany jak cholera przez wszystkich. W końcu nadeszła chwila i na mnie, ale ja tylko grzecznie się odlałem i poszedłem do stolika. Na imprezie zrobiły się pustki - obok mnie dwóch najaranych gości rozmawiało o polityce prorodzinnej Putina o_O a ja siedziałem i piłem, tym razem tylko Colę. Wkrótce przysiadł się do mnie mój najlepszy kumpel (był tuż po zgonie) i zaczęliśmy gadać. Rozmowa się nie kleiła, bo mnie to męczyło, tak więc po chwili oboje położyliśmy głowy na stół.
Jeśli chodzi o moje samopoczucie - to czułem się po prostu porządnie pijany, rozdwojony wzrok itp. plus miłość do wszystkich (ale mi się chciało wtedy rżnąć panienki!). W końcu przyszedł ranek i trzeba było się zbierać. Pojechałem do mieszkania kumpla i zasnąłem.
Obudziłem się z kacem i... widziałem na jego łóżku różne ogromne skaczące litery i cyfry. Przeraziłem się. Chciały mnie one dosłownie zgnieść, przytłaczały mnie z każdej strony a ja nie wiedziałem, co robić. Po kilkunastu minutach męczarni wkręciły mi się dwie litery: LP, które za cholerę nie mogłem rozkminić. Teraz wiem, że chodziło o Long Play %-D Wstaliśmy i oboje byliśmy w miarę trzeźwi, więc postanowiliśmy zakończyć obchody sylwestra i się rozejść. czekałem 2 godziny na autobus i tuż po wejściu do pojazdu... wkręciły mi się efekty z początku palenia! No nic, myślę, flashback. Trafiłem do domu, zjadłem z trudem obiad i położyłem się do łóżka, by odespać noc. Gdy się obudziłem, wkręciła mi się liczba 32, którą za cholerę do teraz nie mogę rozwiązać. Chodziłem po pokoju z godzinę czasu jak opętany, i w końcu się z deka uspokoiłem. Nadmienię, że cały czas czułem, jakby mi ktoś wyłożył miętą płuca (pojawiło się to zaraz po paleniu i trzyma mnie do teraz) i wydawało mi się, że to jakieś zapalenie płuc :nuts: No ale nic, położyłem się spać, bo była już noc... i podczas snu nakręciły mi się takie ilości faz, że szok! Nie wiem od czego zacząć, ale było ich seryjnie mnóstwo! Między innymi wydawało mi się, że jestem czerwoną lampką 8-( Co to ja się namęczyłem, by zasnąć? Nadmienię, że co jakiś czas traciłem świadomość i potem nie pamiętałem, co robię.
Na drugi dzień z rana czułem się po prostu jak porządnie chory: głowa mnie bolała, kręciło mi się w dyńce no i cały czas czułem to pulsowanie w skroniach (tak od początku fazy). Była pewna zależność: jeśli płuca zaczynały mnie boleć, to wzmacniała się faza, a jak przestawały, to faza się zmniejszała. Jakoś przetrwałem ten dzień. W nocy znów nawkręcały mi się tysiące faz, że aż włączyłem radio (nigdy tego nie robię) i matka się zaniepokoiła. Rano (dziś) obudziłem się dopiero przed 15 i wstałem z łóżka, a tu taka plama czarna przed oczami i spadłem na ziemię. Czułem, jak mi serce wali w piersi, raz szybciej by potem całkowicie zwolnić, a potem znów przyspieszyło! Jakoś się doczołgałem, z trudem zjadłem śniadanie i wróciłem do łóżka. Budziłem się co kilkanaście minut z nową fazą w głowie i z szybko bijącym sercem. Postanowiłem czymś się naszprycować: zjadłem dwie Tranxene na lęki, dwa Tiserciny na fazy, jeden Metocard na serce i Afobam na fazy. Położyłem się do łóżka. Wstałem później ledwo na nogi i poszedłem popatrzeć na źrenice: były malutkie jak szpileczki. Zrobiłem sobie wodę z cukrem, potem zjadłem biszkopty i herbatę Yerbę. Jakoś zmusiłem się do napisania tego posta. Napiszę Wam, jak się teraz czuję:

* ledwo widzę przez oczy, jakby mnie ktoś dopiero obudził (niczym po Gałce %-D )
* jestem bardzo agresywny, jak z kimś rozmawiam
* faluje mi przed oczami obraz monitora, meble, ściany
* bolą mnie płuca we wnętrzu (to nie zapalenie, byłem u lekarza)
* wkręcają mi się fazy negatywne(na marginesie dodam, że jestem schizofrenikiem)
* co jakiś czas urywa mi się świadomość
* czuję straszną pustkę w głowie, ciąży mi coś na łbie, jakby mnie 100 osób uderzyło jakimś młotkiem
* czuję się po prostu seryjnie identycznie, jak po... 0.5l wódki? Tak, to chyba dobre określenie
* mam lęki, uderzenia zimna i strasznie wali mi serce, aż tracę czucie w rękach
* no i nadal podskakuję cały w rytm muzyki

Kurde ludzie, teraz już wiem, że do dragów się nie nadaję (zobaczcie moje poprzednie raporty z różnych substancji - każdy to bad-trip) ale chciałbym odzyskać normalny tok myślenia. Myślicie, że coś sobie uszkodziłem? Miał ktoś z Was fazę po 4 dniach od bucha? Pomocy!
Życie jest trudną lekcją,
którą nie można się nauczyć.
Trzeba ją przeżyć
  • 13 / / 0
Nieprzeczytany post autor: mallemma »
-
Ostatnio zmieniony 15 lutego 2008 przez mallemma, łącznie zmieniany 3 razy.
  • 97 / 3 / 0
Nieprzeczytany post autor: Lechu44 »
nie chcem straszyc- byc moze po mspaleniu marihuany wyszly z ciebie rozne ukryte fobie itd, uaktywniles je (...), kiedys tez tak mialem ale tydzien po upaleniu , jakies dziwne stany ale uznałem ze nalezy je przeczekac bo to tylko moja psycha.Mimo wszystko mysle ze te twoje "Schizy" to przez trawke a nie masz je sam z siebie, coz trawka taka jest, msuszi przeczekac z tydzien i mina, nie wiem pij codziennie zeby sie znieczulic:
Uwaga! Użytkownik Lechu44 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 134 / / 0
Nieprzeczytany post autor: lechu91 »
dffdf
Ostatnio zmieniony 12 stycznia 2009 przez lechu91, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 3523 / 55 / 0
Nieprzeczytany post autor: WildMonkey »
@agntx masz schizofrenię a to dyskwalifikuje cię jako narkomańskiego podróżnika. Nie bierz nic bo sobie albo innym krzywdę zrobisz
GG 11510053
Piszcie kiedykolwiek

Wszystko co napisałem na tym forum to prawda; opisywane sytuacje miały miejsce..
  • 49 / 4 / 0
Nieprzeczytany post autor: madphattao »
u mnie przerwy sa tak istotne, jak palenie.

nie ma czegos takiego, jak slaby skun, one inaczej dzialaja. Generalnie, jak mam, to pale codziennie, raz-dwa razy dziennie. starcza mi na powiedzmy miesiac. potem nie pale 2-3 miesiace. zawsze jest inaczej.

palenie ciagiem to dobra rzecz, w momentach, jak twoja psychika sie transformuje. Jednak z czasem stuff dziala mniej i mniej efektownie (a nie pale badziewia), pewnie tez dla tego, ze w psyche co sie mialo odblokowac i poprzesowac - to sie odblokowalo i poprzesuwalo. Potem palenie dla mnie to mila strata czasu.

Pale od hmm... 11 lat? (matko, starzeje sie!) i nigdy dluzej w jednym ciagu niz 2 miesiace. zawsze byly przerwy. Nie wyobrazam sobie przezyc 11 lat bedac odklejonym od rzeczywistosci, poza tym, efekty slabna po czasie, staja sie mdlawe a moje cialo staje sie ociezale.

Siegam po palenie w waznych momentach dla mnie, a jak sie konczy, to nie mysle o nastepnej paczce. Nastepna sie pojawi wczesniej czy pozniej.

Teraz mam White Rhino, i pale prosto z rury i jakos jak na poczatku az promieniowalem energia, tak po 4 tygodniach palenia dzien w dzien moge spalic rure i isc do biura, po 1-2h jestem kontaktowny.

wszystko jest relatywne, jak widac
I've been listening to the wrong radio station
  • 803 / 7 / 0
Nieprzeczytany post autor: yam'teoretyk »
lechu91 pisze:
Mr.LaTacha a palisz jeszcze dla przyjemności(chcesz tego), czy po tak długim czasie palisz jakby z takiej bardziej fizycznej potrzeby?
Ze sie wtrącę...
Jak sie lubi to się jara. Chyba nikogo nie telepie i zalewa potem jak się nie pali tydzien czy dwa haha. Wg. mnie najwiekszym problemem odstawienia jarania sa utarte schematy typu...
fajny film w tv! trzeba sie... o kurwa przeciez nie jaram
trzeba cos napisać np do szkoly o przeciez nie pale nie bede zajebany tego robil
jakies spotkanie, impreza itp

Jak to sie robilo wszystko na zajebie to trudno przestac i nauczyc sie na trzezwo czasem chodzic po ziemi.
Druga sprawa, że jak widzę duza cześć forumowiczów sie opierdala co nie wplywa pozytywnie na zycie na trzezwo. Ja tez chodzilbym zajebany, ale mam obowiazki, ktore sam sobie nakrecam dla samorozwoju oczywiscie hehe ;-)
Ostatnio zmieniony 20 lutego 2008 przez Mr.LaTacha, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ
Posty: 517 • Strona 7 z 52
Newsy
[img]
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?

Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.

[img]
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands

Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.

[img]
Kofeina może pomóc w diagnozowaniu Alzheimera. Nawet umiarkowana dawka może mieć wpływ

Kofeina może wpływać nie tylko na koncentrację i poziom energii, ale także na wyniki badań neurologicznych. Włoscy naukowcy wykazali, że dawka odpowiadająca około dwóm filiżankom kawy wyraźnie zmienia sposób, w jaki mózg tłumi sygnały odpowiedzialne za ruch. Odkrycie może mieć znaczenie dla przyszłej diagnostyki choroby Alzheimera i innych zaburzeń neurodegeneracyjnych.